niedziela, 15 marca 2015

Ospa wietrzna - jak długo utrzymuje się ochrona?

Chroni przez 14 lat.
http://www.mp.pl/szczepienia/przeglad/ospawietrznapolpasiec/show.html?id=100044
https://www.facebook.com/TakDlaSzczepien/posts/530270913769994

Choć wg. różnych badań przeciwciała na odpowiednim poziomie utrzymują się od ok. 5 do 20 lat.

Szczepionka przeciwko ospie wietrznej chroni nawet kilkanaśćie lat.
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17548165,Szczepienia__Czy_naprawde_sa_konieczne.html

Obserwowany w badaniach klinicznych czas utrzymywania się odporności po podaniu dwóch dawek szczepionki przeciwko ospie wietrznej wynosi obecnie 10 lat
http://wyborcza.pl/leczyc/1,114653,10191618,Ospa_wietrzna___szczepimy_dwa_razy.html#ixzz1wC4gElp2

Zapewnia ochronę na 5 lat wg. innych badań
http://www.forumpediatryczne.pl/txt/a,5143,0,odpornosc-po-szczepieniu-przeciwko-ospie-wietrznej-wygasa-czesciowo-w-okresie-5-10-lat-od-szczepienia#.T8PQMNW6OL4 

Szczepionka przeciw ospie działa przez 20 lat wg. jeszcze innych:
http://www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=991&_tc=5C32C68D9C5FF409E26801E43CD705A3 



poniedziałek, 9 marca 2015

„Kasiagondor” blefuje o szczepieniach

19 lutego 2016 widok z okna 

Kiedy amator bierze się za gruby temat, bo ma ambicje z(nad)interpretować fakty, to może wyjść z tego niezły gniot (jak w tym przypadku – blogojciec). Nie inaczej było w tym przypadku autorki bloga kasiagandor.com„Pasjonatka nauki i merytorycznych dyskusji”, tworzy tekst tytułując go „Szczepienia-debata, która nie powinna mieć miejsca” i naciąga fakty, podaje okrojone informacje, manipuluje obrazem i wysnuwa daleko idące mylne wnioski. Tak bywa, kiedy traktuje się temat szczepień jak przegląd po trendach w lakierach do paznokci.
Pierwsze faux pas autorki, to uczepienie się badania zespołu Wakefielda, by na tej podstawie postawić tezę o związku szczepień z autyzmem.
„(…) wciąż mierzymy się z konsekwencjami tego pod każdym – od technicznego aż po etyczny –względem źle przeprowadzonego badania. Debata, która nie ma absolutnie żadnych podstaw bytu toczy się dalej.”
Tylko, że nie chodzi o jedno przeprowadzone badanie. Debata, nie dotyczy ani tego badania, ani wniosków płynących z tego badania. Debata w ogóle nie dotyczy żadnych badań.
Dotyczy o wiele bardziej skomplikowanego, wielowarstwowego problemu jakim jest m.in. brak dostępu do obiektywnej wiedzy, dezinformacja medialna i manipulowanie opinią publiczną (np. za sprawą akcji społecznych), stosowanie przymusu pod karami, niepokój społeczny, realne istnienie Niepożądanych Odczynów Poszczepiennych i wiele źródeł popularnonaukowych, których nie przekazuje się szerokiemu gronu odbiorców.
Czy nie są to wystarczające powody do społecznej debaty? Naprawdę nie ma do niej podstaw?
„Wydaje mi się, że paradoksalnie, sukces szczepionek oraz fakt, że dzięki nim udało się niemal zupełnie zlikwidować niektóre choroby(…)”
Siadaj, Jasiu, dwója, nie obrobiłeś lekcji!
Na likwidację chorób i spadek umieralności składa się wiele przyczyn, głównie takich jak:opieka zdrowotna, dobre odżywianie, higiena.Na pewno można mówić o sukcesie, ale nie jest to „sukces szczepionek”.
Warunki życia mają największy wpływ na choroby, co widać obecnie w tzw. biednych rejonach świata – brak wody, brud, bieda i epidemie szaleją. Nadal jedną z najczęstszych przyczyn śmierci na świecie jest… biegunka! (zostawiając daleko w tyle choroby zakaźne – jedną z głównych przyczyn śmierci zwłaszcza w krajach trzeciego świata to nie ebola, nie AIDS, nie malaria, nie ospa, nie odra tylko właśnie biegunka!
12540788_1233995386614119_1575482348454178016_n
Czasy się zmieniły. W czasach biedy, wojen, brudu osłabieni ludzie umierali choćby z powodu głodu, awitaminozy.Tak wymierały epidemie. Gdy warunki bytu się zmieniły, zmieniło się wszystko. Niestety masowych szczepień w tamtych czasach z przed wieków nie było, wprowadzać je zaczęto gdy warunki bytu się poprawiły i poprawiały coraz bardziej, natomiast statystyki śmiertelności z tamtych czasów są używane jako straszak.
Na kilka chorób mamy szczepionki, ale na większość nie ma, a ludzie umierali, chorując na: trąd, hiszpankę, dur brzuszny, angielskie poty, cholerę, syfilis, kiłę, rzeżączkę, dżumę, żółtą febrę itd. etc.
Szczepionki nie były podawane wszędzie, nie wszystkie okazały się wystarczająco skuteczne, zarówno w Polsce, jak i USA(mimo to, choroby jak czarna ospa, szkarlatyna, gruźlica zostały ograniczone), do tego zaczęto je wprowadzać dopiero gdy śmiertelność spadła (wielokrotnie dzięki lepszym warunkom życia).
Podsumowując
naginaniem prawdy jest sugerowanie wyłącznej zasługi szczepień.
Dalej „pasjonatka nauki i merytorycznych dyskusji” straszy paraliżem na polio, powikłaniach po odrze, różyczce i błonicy, ilustrując to drastycznymi zdjęciami.
Porażenia i zarażanie po szczepieniach na POLIO są powszechne w Polsce i na świecie, przy czym zachorowanie na polio to w 99,9% najwyżej katar, który może doprowadzić do powikłań zapewne wyłącznie osoby z poważnymi obciążeniami organizmu, w tym układu odpornościowego (statystyki typu 1:10 000) Więcej o polio.
ODRA i potencjalne powikłania. Trudno w to uwierzyć, ale obecnie tysiące razy bardziej prawdopodobne jest wygrać 6 w totka lub zginąć w katastrofie lotniczej niż umrzeć naODRĘ w Polsce.
No i wspomniany maczugowiec, czyli ta okrutna BŁONICA, na którą szczepienie chroni przez maks. 10 lat. Niestety, szczepionka przeciwko błonicy nie zwalcza bakterii maczugowca błonicy. Szczepionka nie eliminuje zagrożenia, nie chroni przed nosicielstwem i choć przyczynia się do ograniczenia zachorowań to bakteria nadal może krążyć.
Szczepienie na RÓŻYCZKĘ chroni na maks.10 lat i że po szczepionce na różyczkę też możnazachorować na… różyczkę. Zachorowanie na różyczkę nawet w ciąży to jeszcze daleka droga do różyczki wrodzonej wbrew pozorom, zależy to od wielu czynników, odporności matki i jej wieku, tygodnia ciąży itd., w ogóle szansa na różyczkę wrodzoną jest znikoma.

Dalej „pasjonatka nauki” pisze o AUTYZMIE i stwierdza, że pewnym (!)  jest, że „wykluczyliśmy, że przyczyną tą są szczepionki”.
Dowiadujemy się, że w sumie nie chodzi ogólnie o szczepionki, ale o jedną – MMR, albo o jeden ich składnik – tiomersal (nic dziwnego, dotąd tylko MMR i tiomersal zostały oddzielnie poddane epidemiologicznej weryfikacji).
I twierdzenie „wykluczyliśmy” dotyczy konkretnie organizacji SafeMinds, która przeprowadziła badania na… makakach. Podano małpom szczepionki i obserwowano zmiany w ich mózgach.Ile czasu obserwowano? Nie wiadomo.
Czy na podstawie tych okrojonych badań można jednostronnie i z pełnym przekonaniem stwierdzić, że szczepienia nie mogą mieć wpływu na autyzm?
Nie można.
Szczepionka może być czynnikiem zapalnym dla autyzmu, gdy jest „ten potencjał w genach” (jak określa to Izabela Filc-Redlińska w książce „Szczepionki. Nie daj się zwariować”), a ingerencja medyczna może przyczynić się, w przypadku dziecka z predyspozycjami, do rozwoju autyzmu.
AUTYZM a raczej AUTISM jest ujęty na liście skutków ubocznych w niektórych ulotkach szczepionek.
A jednym z NOPów, jakie ujmuje ustawa  o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi jest ENCEFALOPATIA, czyli poszczepienne uszkodzenie mózgu.
Czy strach rodziców nie ma zatem „logicznych podstaw”, jak twierdzi kasiagandor?
Autorka zaprzecza sama sobie. Najpierw twierdzi, że coś WIE. A potem, że jednak NIE WIE. Najpierw pisze, że pewnym jest „wykluczyliśmy, że przyczyną tą (autyzmu) są szczepionki”.
A następnie, że„Żadna z nich (instytucji) nie jest w stanie udzielić ci odpowiedzi na pytanie, co spowodowało autyzm malucha. Nie dlatego, że ma złe intencje. Nauka po prostu tego nie wie.Czyli, autorka wie, ale najwyżej tyle, że nauka nie wie.
Dalej – odporność grupowa. „Jako osoba niezaszczepiona stajesz się potencjalnym rezerwuarem patogenów”.
Znowu pała, Jasiek, nawet do książki nie chciało się zajrzeć!
Tylko szczepienia przeciwko chorobom wirusowym (odra, świnka, różyczka, ospa wietrzna) mogą zapobiegać transmisji danych patogenów.
Inne szczepienia jak BCG (gruźlica), IPV (polio), DTP (błonica, tężec, krztusiec), Hib, przeciwgrypowe itd. nie mają takich właściwości. Dzieci (również w I dobie życia) i dorośli szczepieni szczepionkami tzw. żywymi, zawierające żywe patogeny mogą chorować na te choroby i zarażać po szczepionce. Znane są przypadki różyczki, polio, krztuśca, odry, ospy, rotawirusów, świnki.
No i nie ma mowy o odporności zbiorowej, jeśli zbiorowość jest ruchoma, a kalendarze szczepień na całym świecie rożne. Nie jesteśmy odizolowani murem od świata i nie mamy identycznej odporności. No i niezaszczepieni nie powinni zagrażać zaszczepionym, idąc logiką autorki, w przeciwnym razie jej argumenty podważają w ogóle sens istnienia szczepień.

Odporność populacyjna 
nie działa tak, jak się to nam przedstawia czyli przy całkowitym braku zachorowań.Żeby działała, musi być spełniony warunek statystyczny, mało realny.
Trudno mówić nawet o zmniejszonej liczbie zachorowań poprzez szczepienia – znane są np. epidemie od osób zaszczepionych czy wyłącznie wśród osób zaszczepionych.
Tak, szczepione osoby mogą zarażać! 
I na koniec. Autorka zapomina w swej, jak to przedstawia, dobrej wierze i obiektywizmie naukowym, o fakcie, że
szczepionki często nie zabezpieczają przed zachorowaniem
i roznoszeniem zarazków
,

a jedynie zabezpieczają przed jakąś formą zachorowania, lub wystąpieniem bardziej dolegliwych objawów.
Dzieci nie rodzą się z chorobami, zarażają się od dorosłych, od niektórych jednostek, które podróżując po świecie mają kontakt z patogenami i przynoszą je do swojego środowiska.
W teorii, dzięki odporności stadnej, nawet jak jednostki się zarażają, to nie przekazują choroby dalej. Gdyby to odporność stadna chroniła ludzi w Polsce mielibyśmy pojedyncze zachorowania bez przekazywania ich dalej.
Niestety, tak nie jest.
I to są gołe fakty.
Mamy dziesiątki tysięcy zachorowań (jak w przypadku krztuśca czy różyczki) albo nie mamy ich prawie wcale, jak w przypadku polio czy błonicy.

Żeby mieć pogląd na temat, trzeba go skonfrontować,
przyjrzeć się za i przeciw.
Poznać fakty i możliwie nie interpretować ich pod tezę.
Konfrontacji nie ma co się bać.

                       BO PO TO WŁAŚNIE JEST TA DEBATA, ŻEBY DEBATOWAĆ!

Tu więcej wyliczeń, źródeł, statystyk, danych.Krytyka komiksu podtrzymującego mit, że niezwykle bezpieczne i skuteczne szczepienia w głównej mierze sprawiły,
że nasze dzieci mniej chorują i są zdrowsze.
Fakty i dylematy dla rodziców
Krytyka tekstu “Jesteś „antyszczepionkowcem”? Jesteś zagrożeniem”
20160214214826181



















Parasol prof. Jackowskiej dla Pfizera


Parasol prof. Jackowskiej dla Pfizera


Prof. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii, która promuje szczepienia (a nawet konkretne szczepionki), bierze pieniądze od producenta farmaceutycznego?
Dokładnie. I to żaden sekret, sama się do tego przyznaje. Szkoda tylko, że nie robi tego jawnie dla opinii publicznej.
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Prokurator umarza postępowanie karne, które prowadził przeciw firmie X. Jednocześnie okazuje się, że w tym samym czasie przeprowadził szkolenie, za które zapłaciła mu właśnie firma X.
No tak, to nierealne – za coś takiego prokurator pożegnałby się ze swoim stanowiskiem. To, co w przypadku prokuratora jest niemożliwe i karygodne, całkiem inaczej wygląda w przypadku Krajowego Konsultanta Pediatrycznego.
Taka postawa nie budzi żadnych kontrowersji i pozostaje bez reakcji.
Ale o co chodzi?
Polska Agencja Prasowa 17 marca 2016 r. na stronie kurier.pap.pl podała: „Resort zdrowia podjął decyzję, by sfinansować szczepionkę przeciw pneumokokom dla wszystkich dzieci w Polsce od 2017 r.– mówił w czwartek wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Podstawowej Opieki Zdrowotnej i Profilaktyki.”
Następnie: „To najlepsza wiadomość dla polskich dzieci – oceniła prof. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii.
I dalej: „Prof. Ewa Bernatowska, zastępca przewodniczącej Pediatrycznego Zespołu Ekspertów ds. Programu Szczepień Ochronnych przy Ministrze Zdrowia, zaznaczyła, że – biorąc pod uwagę efekty zdrowotne, opłacalność ekonomiczną, sytuację epidemiologiczną i konieczność zapewnienia równości dostępu do świadczeń zdrowotnych – zespół zarekomendował szczepionkę tzw. skonfigurowaną 13-walentną. Identycznej rekomendacji udzieliła Grupa na rzecz Programu Szczepień Ochronnych w Polsce, powołana w 2013 r. przez Stowarzyszenie Parasol dla Życia.” Pozornie zwykły prasowy komunikat. Rząd po konsultacjach z ekspertami przyjął program finansowania szczepień przeciw pneumokokom i za pośrednictwem Polskiej Agencji Prasowej poinformował o tym społeczeństwo.
Kiedy jednak przyjrzeć się temu bliżej, nie wszystko jest w tej sprawie przejrzyste i proste.
Bo?
Zespół ekspertów wraz z Grupą na Rzecz Szczepień Ochronnych zarekomendował rządowi skonfigurowaną 13-walentną szczepionkę, a rząd to przyjął. Tak się składa, że jedyną taką szczepionką dostępną w Polsce jest Prevenar 13 firmy Wyeth Pharmaceuticals Inc., zaś jej wyłącznym dystrybutorem na Polskę jest Pfizer Polska sp. z o.o.
Tu pozornie wszystko się zgadza i nic nie budzi żadnych wątpliwości.
Bo jak się okazuje
Teresa Jackowska 19 września 2015 r. na zjeździe Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego wygłosiła wykład „Kalendarz Szczepień – nasze priorytety” (wykład promujący szczepienia), za który to wykład Teresa Jackowska otrzymała wynagrodzenie od… Pfizer Polska sp.o.o.
Taka informacja wynika z oświadczenia Teresy Jackowskiej zamieszczonego na stronie Ministerstwa Zdrowia. Która już wtedy była konsultantem krajowym w dziedzinie pediatrii!
(prof. dr hab. Teresa Jackowska Zał. 2)

Teresa Jackowska pełni tę funkcję od 23 stycznia 2015 r. i otrzymuje wynagrodzenie od firmy farmaceutycznej bezpośrednio zainteresowanej wynikami prac rządu nad programem finansowania szczepionek przeciw pneumokokom.
Co najmniej niefrasobliwe postępowanie, prawda?
Pytanie:
czy to właściwe, by firma farmaceutyczna, zainteresowana jak największą sprzedażą swoich produktów finansowała szkolenia dla lekarzy?
Istnieje tylko jedna prawidłowa odpowiedź – NIE.
Ale to jeszcze nie wszystko w sprawie.
Skonfigurowaną 13-walentną szczepionkę mocno promuje również Grupa na rzecz Programu Szczepień Ochronnych powołana przez Stowarzyszenie „Parasol dla Życia”. Przypomnijmy, jedyną taką szczepionką dostępną w Polsce jest Prevenar 13 dystrybuowany przez Pfizer Polska sp. z o.o. Niby nic nadzwyczajnego. Każdy ma prawo lubić jakąś wybraną przez siebie szczepionkę, każdy nawet stowarzyszenie. W tym wypadku wydaje się, że nie jest to „zwykłe lubienie”.
Ze sprawozdania Pfizer Polska sp. z o.o. wynika, że Stowarzyszenie „Parasol dla Życia” w 2014 r. otrzymało od spółki 147 500 zł (Pfizer Poland). Takich informacji próżno jednak szukać na stronie stowarzyszenia. Stowarzyszenie zaś wobec rządu mocno promuje akurat taką szczepionkę, którą jedynie Pfizer Polska sp. z o.o. dystrybuuje w Polsce.
Szczególny zbieg okoliczności…?
Podkreślmy, więc jeszcze raz.
Teresa Jackowska krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii w czasie pełnienia swojej funkcji oraz Stowarzyszenie „Parasol dla Życia” otrzymała pieniądze od Pfizer Polska sp. z o.o.
Jednocześnie zarówno Teresa Jackowska jak i Stowarzyszenie „Parasol dla Życia” promują akurat taką szczepionkę, którą jedynie Pfizer Polska sp. z o.o. dystrybuuje w Polsce.

Czyżby więc miał tu miejsce lobbing? Polskie prawo dopuszcza taką działalność. Zgodnie z ustawą o działalności lobbingowej (…) taką działalnością jest również zarobkowa działalność prowadzona na rzecz osób trzecich w celu uwzględnienia w procesie stanowienia prawa interesów tych osób. Ta definicja pasuje do sytuacji opisanej wyżej.
Czy to oznacza, że nie ma problemu? NIE. Otóż ustawa wymaga, by osoba/podmiot zajmujący się lobbingiem został wpisana do rejestru podmiotów wykonujących zawodową działalność lobbingową prowadzonego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
W rejestrze tym ani Teresa Jackowska, ani stowarzyszenie „Parasol dla Życie” ani równieżżaden z członków zarządu stowarzyszenia nie są zamieszczone (rejestr_lobbingowy). To zaś oznacza, że nie mogą legalnie prowadzić działalności lobbingowej w Polsce. Inna sprawa, że kary za łamanie prawa w tym zakresie są śmiesznie małe. To kary pieniężne w wysokości od 3 000 zł do 50 000 zł. Dla firmy takiej jak Pfizer, której amerykańska centrala na lobbing potrafiwydać w ciągu jednego kwartał 5,6 milionów dolarów to koszt działalności absurdalnie mały.
Mimo wszystko należy stwierdzić, że mamy do czynienia z sytuacją, której legalność z prawnego punktu widzenia jest wątpliwa. Zaś z etycznego bezspornie naganna. Osoba/osoby, które otrzymują korzyści majątkowe od podmiotów bezpośrednio zainteresowanych wynikami prac rządu i mające niewątpliwe wpływ na wynik prac rządu, nie mogą brać w nich udziału. Przeciwne postępowanie budzi uzasadnione wątpliwości natury prawnej i etycznie jest niedopuszczalne. Co najważniejsze podważa zaufanie do urzędu konsultanta krajowego w dziedzinie pediatrii, a w dalszej kolejności do rządu RP i uchwalanego w Polsce prawa.
Powiedzmy sobie jasno, takie praktyki powinny być z całą stanowczością tępione. Osoby, które takich działań się dopuszczają powinny być natychmiast usuwane z państwowych stanowisk (jeśli takie zajmują) i odsuwane od wszelkich prac rządu, sejmu itp. Zakończone już prace, w których takie osoby brały udział powinny być przeprowadzane od początku.
W całej tak wątpliwej sprawie wyjątkowy niesmak i zdziwienie budzi postawa prof.Teresy Jackowskiej.
Dlaczego nie informuje się o tym opinii publicznej? Dlaczego nie zakwestionowano prac Grupy na Rzecz Szczepień Ochronnych?
Tylko w takim wypadku można przywrócić zaufanie obywateli do własnego państwa.
Należy jeszcze dodać, że o działalności lobbingowej Pfizer Polska sp. z o.o. można wyczytaćna profilach zawodowych pracowników, co niektórzy wręcz chwalą się swoją działalnością lobbingową „Public Affairs Manager oraz Market Access Manager z ponad trzyletnim doświadczeniem na stanowisku. Wysokie umiejętności lobbingowe
(w CV m.in. kontakty z parlamentarzystami, pracownikami NFZ, członkami Sejmowej i Senackiej Komisji Zdrowia, Zespołami Parlamentarnymi, wspieraniem toczących się procesów refundacyjnych leków firmy Pfizer, aktywne promowanie szczepionki przeciwko pneumokokom w tym organizowanie konferencji naukowych).
ps. ciekawostka o firmie Pfizer, a dokładnie jej praktykach: kłamstwa o badaniach klinicznych, działania zmierzające do refundacji przez państwo, zawyżanie cen i inne tego typu akcje na przykładzie leków w tym Zyrtec, Xalatan, Viagra, etc. Kaganek oświaty ekonomiczno-farmaceutycznej” str.3-11  Polecam też inne teksty dr Tadeusza Szuby, prezes Towarzystwa Farmaceutyczno – Ekonomicznego.

lobbying-161689_960_720









Małe kompendium wiedzy o szczepieniach




8 marca 2015 widok z okna http://widokzokna.blog.pl/2015/03/08/szczepienia-fakty-i-dylematy-dla-madrego-rodzica/ 

DWIE PRAWDY (co najmniej)
Czym jest szczepionka, co zawiera płyn w strzykawce, jak jest produkowany, jak działa i co może wywołać, czy rzeczywiście jest niezbędny, czy naprawdę chroni, i na jak długo? Jakie są korzyści, jakie mogą być straty? Co to NOP? Czym w ogóle jest choroba, jaka jest istota infekcji? Jakie są realne zagrożenia zachorowaniem i powikłaniami,  co mówią statystyki? Jakie są regulacje prawne? Jak się szczepi w innych krajach, jak na terenie UE? 
Zawsze są przynajmniej dwie prawdy. Chcesz być rodzicem świadomym, dokonać wyboru opartego na wiedzy, naukowych opracowaniach i kalkulacji ryzyka, a nie strzępach informacji, strachu czy manipulacji lub chcesz po prostu zrozumieć pewne procesy?
Nie zachęcam i nie zniechęcam do jakiegokolwiek konkretnego sposobu leczenia.
Zaczerpnij wiedzy. Oszacuj ryzyko. I poszukuj dalej.
Szum informacyjny w mediach, mnóstwo skrajnych opiniotwórczo pobieżnych publikacji, fora tętniące pogłoskami, sensacje, kampanie społeczne sponsorowane przez producentów leków i inne źródła, które tylko mącą w głowie. Do tego rodzice, którzy powierzają zdrowie swoich dzieci obcym ludziom, nie mając wiedzy czy świadomości, że mogą wiedzieć i mogą decydować. Nie wykręcajcie się brakiem czasu, wygodą czy lenistwem, w sprawie zdrowia nie warto być ignorantem.
Rodzice muszą wiedzieć co mogą robić, czego oczekiwać i czego się spodziewać.
Rodzice mają podejmować decyzje dotyczące dziecka ŚWIADOMIE.
Temat szczepień nie cichnie. Publikacje medialne, szczególnie te w massmediach, są wątpliwej jakości, populistyczne, nierzetelne. Zarzuca się w nich ruchom antyszczepionkowym panikę wywołaną artykułem wiążącym szczepionki MMR z autyzmem (autor A. Wakefield, pismo Lancet, 1998r., do tematu wracam niżej).
A przecież to nie o ten artykuł chodzi, nie tylko o Wakefielda i autyzm, choć może to wywołało temat do tablicy.
Braku rzetelności, obiektywizmu, bezstronności, wiedzy i manipulacyjnej opinio-twórczości szkodliwej społecznie mówimy NIE.
Bo chodzi o setki innych faktów, badań, aktywności i konkretów.
Chodzi o podawanie prawdy, a nie głoszenie fałszu przez byle kogo.
O prawo dostępu do tych informacji.
O możliwość świadomego wyboru.
lobbing, działanie dla zysku i wiele kwestii,
 o których większość nie ma pojęcia albo woli nie mieć.

 Na początek: PRZYDATNE PYTANIA DLA RODZICÓW
Czy stosujesz profilaktykę zdrowotną w wychowywaniu swoich dzieci?
Czy utrwalasz prawidłowe wzorce zdrowego stylu życia: zbilansowane odżywianie, dostateczna ilość snu, odpoczynek i ruch, właściwy stan emocjonalny, ograniczenie medycyny objawowej na rzecz naturalnego wzmacniania odporności?
A jaki jest Twój poziom wiedzy nt. szczepień? Polecam przykładowy zestaw pytań o szczepienia. Warto rozważyć zasadność, ryzyko i przekalkulować indywidualnie.
Zestaw niezbędny, każdy przyszły i obecny rodzic powinien je sobie zadać i znaleźć na nie odpowiedzi:


1. Jaka jest zachorowalność w Polsce na daną chorobę, jakie są statystyki powikłań po przechorowaniu? Jakie jest ryzyko w przypadku mojego dziecka na zarażenie się daną chorobą w Polsce? Jak wiele przypadków zachorowań się odnotowuje? Jaka obecnie wyglądają przypadki zarażenia czy epidemie danej choroby w krajach rozwiniętych o podobnym poziomie jak Polska? Jaki zasięg, jak rozpoznać objawy etc?
2. Szczepienie w 1-szej dobie życia, czy ma sens i kiedy? (na 46 państw Europy tylko w 4 szczepi się w 1-wszej dobie życia na WZWb i gruźlicę)
3. Czy można zachorować pomimo szczepienia? Jaka jest skuteczność szczepionki w ochronie przed chorobą? 
4. Czy szczepienie (czyli sztuczne indukowanie produkcji przeciwciał) gwarantuje ochronę przed zachorowaniem na zakaźną chorobę dziecięcą (z pominięciem naturalnych barier ochronnych organizmu)?
5. Czy kontakt z patogenem danej choroby, naturalne przechorowanie (zwykle chodzi o choroby wieku dziecięcego) może mieć pozytywny skutek?
6. W jakich przypadkach warto szczepić, jakie są determinanty?
7. Czy szczepionka BCG (w 1-szej dobie) na gruźlicę chroni przed gruźlicą płuc? Czy szczepionka na tężec jest przeciwko bakteriom tężca Clostridium tetani, a szczepionka na błonnicę zwalcza bakterie maczugowca błonicy i eliminuje zagrożenie? Na ile szczepów pneumokoków chroni szczepionka na pneumokoki (szczepów jest ponad 100)?
6. Jakie są najważniejsze czynniki budowania odporności dziecka i czy szczepienie jest jednym z nich?
7. Na jak długo minimalnie i maksymalnie zabezpieczy nasze dziecko dana szczepionka?
8. Jakie są właściwości immuno-i patogenne szczepionek, rodzaje zastosowanych adjuwantów i konserwantów, ich wpływ na organizm, a także zawartości białek odzwierzęcych w szczepionkach (alergeny)?
10. Jakie jest ryzyko ciężkiego niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) w przypadku konkretnej szczepionki w sytuacji zdrowotnej konkretnego dziecka? Czy znam listę (NOP), czy wiem kiedy mogą wystąpić i gdzie je zgłosić?

ROLA UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO
skąd się bierze zdrowie?

Pasteur, odkrywca bakterii, twierdził – bakteria jest niczym, podłoże jest wszystkim.Podobnie z wirusami. Jeśli mają odpowiednie środowisko (organizm osłabiony, obciążony, zaburzony), mogą rozwinąć się błyskawicznie i narobić strat. Bo przebieg potencjalnej choroby i jej powikłań jest w dużym stopniu zależny od stanu zdrowia. Czyli im więcej w organizm ingerencji – farmaceutyków (antybiotyków i szczepionek, ale też sztucznych suplementów), im więcej chemii w żywieniu i niedbalstwa, tym organizm słabszy i bardziej narażony, do tego obciążenia genetyczne, przebieg ciąży i niekorzystne podłoże psychoneuroimmunogiczne. Te obciążenia nie oznaczają, że musimy stosować kolejne ingerencje w układ immunologiczny, masową profilaktykę w postaci kolejnych leków i szczepień, które niektórzy traktują jako remedium na zdrowie.
Grzyby, drożdżaki, wirusy, bakterie, pneumokoki, meningokoki – te stwory bytują w organizmie ludzkim, wcale nie muszą powodować poważnych powikłań , jak sugeruje np. medialny przekaz w akcji „Pneumokokom mówimy – Szczepimy!!!”. Jesteśmy nosicielami tego zacnego grona, małe dzieci też. Ale zazwyczaj dopiero kiedy dojdzie do spadku odporności i osłabienia, do zaburzeń ogólnoustrojowych, kiedy organizm przestanie sobie radzić immunologicznie, „uśpione” drobnoustroje czy grzyby mogą się namnażać i zaatakować. 
Jak staliśmy się największymi nabywcami rynku farmaceutycznego? W r.1966 WHO podała przeciwhipokratejską definicję dla medycyny:  profilaktyka zdrowotna to działania mające na celu zapobieganie chorobom, poprzez ich wykrycie i leczenie. Tak oto, w celach „profilaktycznych” zaczęto wycinać dzieciom zdrowe migdałki czy wyrostki robaczkowe, oraz stosować powszechne „wyszczepianie” populacji. 
Przy okazji zapomniano, że podstawą w profilaktyce chorób zakaźnych jest higiena (głównie rąk) a choroby infekcyjne są naturalnym sposobem oczyszczania się organizmu z toksyn, ich objawy są naturalną ochroną organizmu. Tak to działa w naturze. Choroby są stanem naturalnym, częścią życia, której nie da się całkiem wyeliminować. Organizm musi mieć warunki i czas, by pokonać infekcję i dzięki temu wzmocnić odporność, co w przyszłości zaowocuje jeszcze szybszą odpowiedzią na kolejną infekcję.  Ważne jest środowisko i okoliczności, w jakich choroba może się rozwinąć lub nie. Zaczęto pomijać przyczyny, ograniczać czas infekcji na rzecz powierzchownego uzdrowienia, leczyć objawowo. Jedynym sposobem na walkę z chorobę stała się farmacja. Zaczęto traktować chorobę jak wroga, którego należy wytępić, a objawy zlikwidować, kiedy tylko się pojawią. Stosuje się wyłącznie krótkodystansowe myślenie, nikt nie myśli jaki będzie stan organizmu po podaniu leku, ważne jest działanie teraz, na szybko.

PRZYDATNE INFORMACJE DLA RODZICÓW

Rodzicu,
jest kilka 
podstawowych informacji, które powinieneś wiedzieć , jeżeli chcesz podjąć świadomą decyzję o zdrowiu swojego dziecka, na teraz i na przyszłość.
Czy warto szczepić? To można przekalkulować.

1 – badania dot. negatywnych skutków szczepień
Jest sporo źródeł wiążących szczepionki z poważnymi powikłaniami (długa lista badań naukowych dotyczących m.in. negatywnych skutków szczepień). Niestety, większość dostępnych informacji jest obcojęzyczna lub pisana językiem naukowym z medyczną terminologią, trzeba poszukiwać i weryfikować, bo nie dostaniemy tej wiedzy w pigułce od lekarza, od Ministerstwa Zdrowia czy tym bardziej od producenta szczepionek. Pełno jest też spiskowych teorii, niesprawdzonych źródeł, manipulacji. Sytuacja wydaje się czarno-biała, gdzie nie ma miejsca dla sceptyka szczepień, bo walka toczy się między PROszczepionkowcem a ANTYszczepionkowcem, choć obu grupom można coś zarzucić.
Polscy przedstawiciele nurtu antyszczepionkowców, którzy bardzo twardo stawiają w tej sprawie opinie, poddawani są nieustannej nagonce i nie zostali uznani za żaden autorytet w temacie szczepień (co niestety czasem nie dziwi, biorąc pod uwagę ich spiskowe mało wiarygodne teorie).  W każdym razie ten rozłam spowodował, że jakakolwiek racjonalna debata, choć argumenty jest na czym oprzeć, nie może dojść do skutku (to oczywiście nie jedyny powód, główny to lobby producentów szczepionek)
2 – NOP czyli niepożądane odczyny poszczepienne
Pediatrzy często nie informują rodziców o możliwych odczynach poszczepiennych tzw. NOP . A może rodzice nie pytają?
A warto wiedzieć. Pamiętajmy – lekarz ma obowiązek zgłoszenia pogorszenia stanu zdrowia dziecka, które wystąpiło w okresie 4 tygodni po podaniu szczepionki, w przypadku niektórych szczepień nawet do 12 miesięcy.
Pediatrzy nie informują rodziców o możliwych odczynach poszczepiennych tzw. NOP . A może rodzice nie pytają?

A warto wiedzieć.
Lista niektórych NOP wg Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2010 r. w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych oraz kryteriów ich rozpoznawania:
obrzęki, gorączka pow.38, encefalopatia (zapalenie mózgu), zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, posocznica, reakcje alergiczne i anafilaktyczne, stany zapalne, porażenie wiotkie.
Trzeba wspomnieć o obciążeniu przewodu pokarmowego noworodków i niemowląt.Szczepionka podana przez zastrzyk wędruje bezpośrednio do krwiobiegu, więc jak może uszkodzić przewód pokarmowy? - dziwią się rodzice. Może. Na przykład bakteriobójcze antybiotyki, podane domięśniowo, dożylnie czy doustnie, i tak niszczą florę bakteryjną przewodu pokarmowego. Ponieważ tam są wydalane – przewód pokarmowy jest układem wydalniczym, do którego trafiają przez drogę wątrobową i gruczoły śluzowe oraz surowicze, krążące we krwi i limfie toksyczne substancje. Tak wygląda naturalny proces oczyszczania. U noworodka czy niemowlaka przewód pokarmowy nie jest w pełni wykształcony, nie ma flory bakteryjnej, nie jest w stanie trawić pożywienia właściwego dla gatunku. Jest bezbronny dla niektórych składników szczepionki.
Co z teorią uszkodzonego nabłonka, który przepuszcza do organizmu już nie tylko – zgodnie z naturą – substancje odżywcze ale też toksyczne substancje, które w zdrowej formie powinien wydalić z organizmu ze stolcem? Organizm nie dostaje tego, co potrzebuje, a jest zatruwany (podobne zjawisko można obserwować u osób z candidą, grzybicami ukł. pokarmowego, nadużywających leki, źle odżywiających się). Jakie mogą być konsekwencje?
Uczulenia pokarmowe w tym upośledzenie trawienia mleka matki, ulewania i wymioty, biegunki, kolki, wzdęcia, drażliwość, brak snu. W organizmie małego człowieka wzmagają się naturalne reakcje systemu odpornościowego – broni się i oczyszcza z toksyn. Pojawiają się katary, skaza białkowa, wysypki skórne, liszajce, wreszcie AZS.  Jeśli rodzice pozwolą dziecku oczyszczać się najszybszą i najkrótszą drogą, czyli przez skórę, to dobrze, najczęściej jednak malec dostaje maści sterydowe, które zamykają toksyny wewnątrz, co może skutkować spadkiem odporności, przewlekłym katarem, stanami zapalnymi, alergiami na wszystko i astmą. Tak wygląda hodowla potencjalnego stałego klienta aptek.
Jeśli dziecko nie dostało w łonie obciążeń (mama nie zatruwała lekami, złą dietą, złym stanem emocjonalnym), nie dostanie antybiotyków przy pierwszym przeziębieniu „w razie czego” i będzie prawidłowo odżywiane, to jest dużą szansa, że przejdzie naturalne choroby okresu dziecięcego łagodnie i dzięki temu uodporni się na całe życie (czego sztuczna profilaktyka szczepionkowa nie zapewnia).
3 – to jednak biznes…
Nikt nie zaprzeczy, że rynek szczepionek to wielomiliardowy biznes. Jak i wielu leków, których szkodliwość dowiedziono, dla których specjalnie wymyślono choroby i które są badane przed wprowadzeniem na rynek ale na zwierzętach (albo na mężczyznach choć łykają je kobiety hmm…jak wiemy różnimy się biologicznie zatem wpływ płci jest fundamentalny na farmakokinetykę…). Biznesowi farmaceutycznemu zwyczajnie opłaca się kiedy chorujemy. Opłaca się kupować szczepionki, kiedy nie ma pieniędzy na badania profilaktyczne, akcje edukacyjne o zdrowiu, bo na tym nikt nie zarobi.

4 – Ustawa o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi
W Polsce ustawa ta nakłada obowiązek poddawania się szczepieniom ale w żaden sposób go nie precyzuje i nie określa szczegółowych zasad.  Obowiązek szczepienia określony został w art. 5 § 1 pkt 2 ustawy w następujący sposób: „osoby przebywające na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej są obowiązane na zasadach określonych w ustawie do poddawania się szczepieniom ochronnym”. Potem art. 17 ustawy odsyła do rozporządzenia wykonawczego w zakresie osób podlegających obowiązkowym szczepieniom, oraz chorób, co do których jest obowiązek szczepienia.
Nie wiadomo kiedy oczekiwać konsekwencji i jakich. Ani w ustawie, ani w rozporządzeniu nie ma słowa o tym jakie sankcje i kiedy grożą rodzicom za niewykonanie obowiązku, rodzic nie wie, czego może się spodziewać, jeśli nie zaszczepi swojego dziecka. Nie wie też, kiedy ma oczekiwać konsekwencji, czy już w drugiej dobie życia, czy dopiero po ukończeniu przez dziecko nastu lat życia? Ustawa nakłada obowiązek w żaden sposób go nie precyzując. Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej straszą i nakładają grzywny, choć nie ma uprawnień.
Gdyby obowiązek szczepień wynikał wprost z ustawy, Sanepid miałby możliwość zastosowania przepisów dotyczących egzekucji administracyjnej. Ale nie wynika. Jedynym aktem precyzującym obowiązek szczepienia jest załącznik do Komunikatu Głównego Inspektora Sanitarnego:  ‚Program Szczepień Ochronnych’. Dokument ten nie jest ustawą ani rozporządzeniem wykonawczym do ustawy i nie może stanowić podstawy do wydawania postanowień nakładania grzywien na rodziców.
Należy też pamiętać, że od 1997 roku w Polsce obowiązuje Konstytucja, zgodnie z którą ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności (prawo do decydowania o własnym zdrowiu i o poddaniu się świadczeniu medycznemu) mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko w ściśle określonych przypadkach.
Jeśli obowiązek szczepień miałby wynikać z ustawy, musi być w niej określony wyczerpująco, a jego stosowanie uzasadnione ochroną zdrowia w sposób racjonalny i zgodny z faktyczną sytuacją epidemiologiczną w kraju. A jaka jest nasza sytuacja? Podobna do sytuacji w krajach, w których obowiązku szczepień w ogóle nie ma, za to jest dostęp do wiedzy i wolność wyboru.
5 – Odporność po szczepionce i odporność po przechorowaniu
Uparcie powtarza się, że jeśli się nie zaszczepi człowieka w dzieciństwie, to – jeśli w dorosłym życiu zachoruje np. na ospę, świnkę, różyczkę, krztusiec to może być to groźne dla jego dorosłego życia. To niewykluczone. Choroby zakaźne wieku dziecięcego, mają znacznie cięższy przebieg u dorosłych.Zapomina się jednak, że szczepienie w dzieciństwie NIE chroni w 100% i na całe życie (szczepienia w większości dają odporność na 5-10 lat), natomiast przechorowanie TAK – bo uodparnia na stałe.Chorując w dzieciństwie (dziecięce choroby z reguły przechodzi się lekko) nabieramy odporności  na całe życie.Dorosły nie jest odporny po szczepieniach w dzieciństwie. Ilu mamy dorosłych w Polsce? 85 proc. populacji. Czy to znaczy, że wszyscy są nieodporni i stanowią zagrożenie epidemiologiczne? Właśnie oni, a nie garstka nieszczepionych dzieci, ten ułamek z 15 proc. polskiej populacji dzieci, ten promil z całej ludności Polski?

6 – Skład i produkcja
Czy rodzic zna skład szczepionki, która się podaje?  Nietrudno przeczytać ulotkę. Więc co tam znajdziemy?  Antygeny, adiuwanty, tiomersal, 2-Fenoksyetanol, glutaminian sodu, antybiotyki, formaldehyd, aldehyd glutarowy, białka jaja kurzego, białka drożdży, żelatyna, albumina ludzka, sacharoza.
A jak są produkowane? Używa się przykładowo pożywki z krwi bydlęcej, białka jaj kurzych, lub żywe komórki – najczęściej zwierzęta, ale też ludzkie, którym najpierw osłabia się farmakologicznie układ odpornościowy, zakaża i pobiera odpowiednie chore organy (chyba, że są to małe kurze embriony), z których w procesie powstaje porcja szczepionki. Używa się też zmodyfikowane genetycznie białko Hbs, takie szczepionkowe GMO (kiedy dziecko ma uczulenie na jakiekolwiek białko, to nie może gomieć w diecieale w szczepionce może?)Dodaje się enzymy (świńska trypsyna) i różne związki chemiczne (formaldehyd, polisorbat 80, tiomersal, wodorowęglan aluminium, fosforan aluminium i inne).
Ale! Spektakularnmetalciężkie wcale nie stanowią największego zagrożenia dla dziecka. Są szczepionki w których obecnie nie ma konserwantów ani adiuwantów, co wcale nie znaczy że są dobre i nieszkodliwe, bo metale ciężkie to nie jedyny problem, często najmniej kluczowy (pozaaluminium i glinem). Zobacz biologiczne zanieczyszczenia szczepień oraz uczulające autoprzeciwciała poszczepienne.
PS. Przy okazji, czy szczepionka, do produkcji której używa się linie komórek zarodkowych usuniętych z organizmu przy aborcji (MMR, WZW, przeciw ospie wietrznej) jest zgodna z sumieniem katolika, jakich w Polsce większość?
Etyczne aspekty szczepionek uzyskiwanych z linii ludzkich komórek zarodkowych.

7 – Kalendarz szczepień i zastrzyki w pierwszej dobie życia
Program Szczepień Ochronnych czyli tzw. kalendarz szczepień (który nie jest ustawą ani rozporządzeniem tylko załącznikiem do komunikatu Głównego Inspektora Sanitarnego) jest umowny, nie ma przymusu szczepienia od dnia urodzenia, jaki stosuje się w Polsce (wyjątek w UE).
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych określa m.in. wykaz chorób objętych obowiązkiem szczepień i osoby zobowiązane do poddania się szczepieniom. Konkretniej – w zależności od choroby, mamy czas na dopełnienie obowiązku maksymalnie do 19 roku życia, np. gruźlica obejmuje dzieci i młodzież od dnia urodzenia do ukończenia 15 roku życia, co oznacza, że dziecko może po raz pierwszy być zaszczepione przeciwko gruźlicy równie dobrze w pierwszej dobie życia, jak i w 15 roku życia. Identyczne zapisy dotyczą pozostałych chorób, na które nałożono obowiązek szczepień.
Zatem, w świetle prawa rodzic ma czas. Może też wdrożyć alternatywny dla kalendarza, zindywidualizowany program szczepień, w zależności od zmian środowiska dziecka, podróży, obciążeń chorobowych w rodzinie.
Zapisy w kalendarzu szczepień są szczególnie szkodliwe w procederze szczepienia noworodków w pierwszej dobie życia. W Polsce nie istnieją ograniczenia wiekowe, szczepi się także wcześniaki. W wielu państwach na świecie nie szczepi się niemowląt do 60 dni życia. Dlaczego? U noworodków nie jest rozwinięta bariera krew-mózg, co powoduje, iż toksyny pojawiające się w krwiobiegu, bez problemu przenikają do dziecięcej tkanki nerwowej. Te toksyny, to także metale, będące w składzie szczepionek, jak np. rtęć i aluminium. To właśnie te składniki spowodowały niekończący się szum wokół tematu łączenia szczepień z dziecięcymi chorobami układu neurologicznego i odpornościowego, w tym z zaburzeniami rozwoju i autyzmem.
Na choroby zakaźne mogą zapaść w pierwszej kolejności osobniki z grupy ryzyka, z osłabionym systemem odporności, z niedoborami odporności, wcześniaki, mające poważne wady lub urazy, urodzone przez CC, nie karmione piersią, leczone farmakologicznie, z trudnej ciąży, źle odżywiane, żyjące w stresie, chorujące przewlekle.
Co można w ogóle powiedzieć o noworodku, o jego ogólnym stanie w takich kategoriach? Jaką w ogóle można mieć wtedy wiedzę o jego systemie odporności?Mimo to, podajemy mu szczepionkę tuż po urodzeniu, choć noworodki z reguły przez wiele miesięcy są potem z mamami w domach, karmione naturalnym pokarmem z przeciwciałami, to jest czas wzmacniania ich systemu odpornościowego, jakie jest prawdopodobieństwo, że w tym czasie zarażą się gruźlicą, WZW B, polio, tężcem…?
Czy szczepienie w pierwszej dobie życia w ogóle ma sens?

8 -  Odpowiedzialność grupowa
Zwolennicy szczepień zarzucają, że odpowiedzialność grupowa jest ważniejsza niż indywidualne ryzyko szczepienia. Ale o jakiej w ogóle odpowiedzialności grupowej można mówić?
Jaka część naszej populacji może czuć się zabezpieczona poprzez szczepienia?W przypadku żadnej szczepionki nie mamy takiej wyszczepialności jaka jest wymagana, aby zaistniała odporność grupowa. Obecna odporność zbiorowiskowa, która aktualnie funkcjonuje, nie jest na żadnym wymiernym poziomie, gdyż:
szczepi się tylko dzieci,- szczepienia w większości działają ochronnie przez maks. 5-10 lat,- jako dorośli szczepień nie powtarzamy.

Przy okazji odpowiedzialności grupowej (a raczej jej braku!) mamy bardzo jaskrawy przykład, wystarczy zobaczyć statystykę wypadków samochodowych, o wiele gorszych w skutkach niż jakiekolwiek choroby, w których giną dzieci i dorośli - 35 tys. wypadków drogowych rocznie, szansa prawie 1 na tysiąc!…
W uproszczeniu - jeśli ktoś jest nieszczepiony, to można uznać, że nie może zarazić tych zaszczepionych, bo oni są odporni. Jeśli zaszczepiony boi się niezaszczepionego to podważa sens istnienia szczepień, w które wierzy?
Co więc ze szczepieniem „na wszelki wypadek” całej zbiorowości? Choć nie wszystkie szczepionki są skuteczne, choć powodują powikłania i obniżają odporność, to szczepienie wszystkich tylko po to, aby być może ocalić kilka osób rocznie, to bardzo słaba logika. 

9 – polityka szczepień w innych krajach
W 13 z 27 krajów europejskich NIE MA  obowiązku szczepień (Austria, Cypr, Dania, Estonia, Finlandia, Niemcy, Irlandia, Litwa, Luksemburg, Holandia, Hiszpania, Szwecja, Wielka Brytania). W pozostałych krajach tzw. nowej Unii, a także Francji, Włoszech, Grecji i Belgii, obowiązek szczepień ochronnych istnieje w różnym stopniu, np. w Belgii jedynym obowiązkowym szczepieniem jest szczepienie przeciwko polio, we Francji błonnica, tężec, krztusiec. W Polsce obowiązkowych szczepień w 2015 mamy 12, przy powtórzonych dawkach 21! Plus zalecane…
Poza Polską tylko w Bułgarii, Chorwacji i Portugalii kalendarz szczepień przewiduje szczepienie noworodków przeciw gruźlicy i WZW B w pierwszej dobie życia. 
Programy szczepień poszczególnych krajów cechuje multum różnic – wiek dzieci, odstępy czasowe między szczepieniami. Za najbardziej niepotrzebne w USA uważa się szczepienia przeciwko rotawirusom, zapaleniu wątroby typu B i ospie wietrznej – czyli te, na które kładzie się ogromny nacisk w Polsce.
W USA nie ma formalno-prawnego obowiązku szczepień, jest on jednak w niektórych stanach faktycznie realizowany poprzez uzależnienie przyjęcia dziecka do szkoły publicznej od wykonania u niego szczepień. Jednakże we wszystkich stanach istnieje możliwość wyłączenia wymogu wykonywania szczepień u dzieci z powodów np. religijnych czy etycznych.
W Japonii i Chinach szczepienia ochronne są jedynie zalecane (to ciekawe w przypadku zjawiska ogromnej ilości mieszkańców i długości ich życia).
Dużo szumu robi się w temacie szczepień w Krajach Trzeciego Świata, dając tamtejsze procedury za przykład miłosierdzia dla ludności. Mało kto podkreśla, że problemem dla tamtejszej ludności i podłożem chorób jest brak czystej wody, brak higieny, brak żywności, fatalne warunki życia – mieszkaniowe, sanitarne i higieniczne. Takie środowisko jest idealnym podłożem dla rozwoju chorób.
Naiwne jest myślenie, że w głodujących państwach farmaceutyki przyniosą wymierne efekty, wyeliminują choroby. Jak dotąd to, co według uczonych propagatorów szczepień udało się w bogatych i rozwiniętych państwach (czyli „eliminacja epidemii dzięki powszechnym szczepieniom”), nie sprawdziło się w biednych państwach! Nikt nie stara się poprawić tym biednym ludziom warunków życia, natomiast sprzedać tam miliony zastrzyków – już tak.

 Na koniec: KILKA BOLESNYCH FAKTÓW,
KTÓRYM NIE MOŻNA ZAPRZECZYĆ

  • od lekarzy i firm farmaceutycznych (bezpośrednio oraz poprzez medialne kampanie społeczne), konsument dostaje informacje o konieczności szczepień, o bezwzględnym pożytku ze szczepień, o katastrofalnych skutkach nieszczepienia, ale nie dostaje lub dostaje szczątkowo, informacje o możliwości powikłań, skutkach ubocznych, istocie warunków środowiskowych czy indywidualnej predyspozycji? (tłumaczy się, że skutki to rzadkość, ale nikt już nie wspomina, że powikłania po chorobie to wyjątki)
  • zapewnia się, że szczepionki nie mają żadnego związku z autyzmem, a jednocześnie nikt nie daje gwarancji, że tak rzeczywiście jest, przy czym występuje (potwierdza się np. w ulotkach szczepionek) poszczepienne zapalenie mózgu (encefalopatia), niektórzy proszczepionkowi eksperci nawet twierdzą, że „szczepionka może być czynnikiem zapalnym dla autyzmu gdy jest ten potencjał w genach”
  • w Polsce można kupić tylko szczepionki na niektóre choroby zbiorcze 3w1, 5w1, 6w1 (3, 5 lub 6 wirusów aplikowanych naraz), a nie można już osobno (np. na krztusiec), co wyklucza możliwość zindywidualizowanego programu szczepień
  • w Polsce nie mamy oparcia we władzy, a wręcz przeciwnie – lobbing na dużą skalę, podczas gdy w innych krajach od lat prężnie działają organizacje poszkodowanych przez szczepionki i wypłacono już wiele odszkodowań
  • tłumaczy się obowiązek szczepienia zagrożeniem epidemiologicznym, a przecież np. tężec to nie wirus, a dziecięca świnka czy ospa to nie są choroby śmiertelne ani zagrażające zdrowiu?
  • rodzic nie może świadomie dokonać wyboru, nie ma praktycznego prawa na niewyrażenie zgody na zabieg medyczny ale musi już brać na siebie wyłączną odpowiedzialność za zdrowiei życie dziecka
  • pneumokoki - bakterie paciorkowca, żyją w gardle lub nosie większości z nas, często nie wywołując objawów choroby u zdrowych osób. Warto rozważyć szczepienie, jeśli dziecko jest z grupy ryzyka – ma niedobory odporności, jest wcześniakiem, ma poważne wady lub urazy, urodzone przez CC, nie karmione piersią, leczone farmakologicznie, trudna ciąża, etc.Statystyki inwazyjnych chorób pneumokokowych w Polsce, czy pneumokok naprawdę taki groźny i jaki ma związek z gronkowcem?
  • Polska jest krajem o bardzo wysokiej wyszczepialności, mimo to ciągle słyszymy o zagrożeniach ze strony praktycznie nieistniejących chorób, jednocześnie cicho o statystykach innych popularnych zdarzeń losowych, jak np. wypadki samochodowe, zadławienia, wirusowe stany zapalne, wady wrodzone, choroby atopowe, nowotwory…Za co najmniej 90% zgonów małych dzieci odpowiedzialne są choroby wrodzone, wady rozwojowe, nowotwory (1200 dzieci rocznie zachoruje na nowotwory)3% – wypadki drogowe niemowląt i małych dzieci (mniej niż 100 rocznie i w porażającej większości w charakterze pieszych), 1,5% – choroby nabyte (głównie zapalenia płuc, zwłaszcza do 5 roku życia wirusowe bez skutecznej antybiotykoterapii kilkadziesiąt przypadków rocznie), 1,5% – wypadki typu utonięcia, zadławienia etc. (dużo mniej niż 50 przypadków rocznie)…Takie są fakty, a rodzice boją się eboli, tężca, odry, polio, błonicy itd. na które żadne dziecko w Polsce nie umarło od 10 lat, 20 lat, a nawet 30 lat i więcej!

Więcej:

https://faktyoszczepieniach.wordpress.com


http://szczepienie.blogspot.com


Jeśli interesuje cię tematyka karteli farmaceutycznych, odsyłam do lektury ‚Skutek uboczny – śmierć’
the-syringe-1291127_960_720