Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grypa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grypa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2015

Nieszczepione dzieci są zagrożeniem? Przedszkola tylko dla szczepionych?

Czy naprawdę dzieci szczepione powinny być izolowane od nieszczepionych aby uchronić je od epidemii różnych chorób? Może nie powinno się wpuszczać nieszczepionych dzieci do szkoły?

Pojawiają się takie pytania, więc warto rozwiać kilka wątpliwości.

Na początek informacja iż nie zaraża innych sam fakt niezaszczepienia. Niżej cytat tytułem wstępu:
"Dzieci niezaszczepione należy traktować tak samo jak dzieci zdrowe i nie powinno się ich uważać za potencjalne źródło zakażenia dla innych osób."
http://www.mp.pl/szczepienia/prawo/zapytajprawnika/122552,nieszczepione-dzieci-w-placowkach-opiekunczych-i-oswiatowych 

Przedszkola tylko dla szczepionych? - nie ma takiej możliwości prawnej.

Placówki takie jak żłobki, przedszkola, szkoły etc. nie mają prawo żądać od rodziców rodziców informacji o stanie szczepień. To po prostu nielegalne co potwierdził wyrok WSA.
http://szczepienie.blogspot.com/2016/01/informacje-o-szczepieniu-dla.html

Czy fakt szczepienia dziecka lub nieszczepienia jest najważniejszy z punktu widzenia faktu chorowania i zarażania innych? 

Szczepienia nie chronią przed wszelkimi zagrożeniami, a jedynie przed niewielką ich częścią.
Choroby przeciwko którym szczepimy (nawet biorąc pod uwagę kalendarz szczepień rozszerzony, nieobowiązkowy) i przeciwko którym szczepienia mogą stanowić jakąś obronę to tak nie do końca panaceum na patogeny z przedszkoli, nawet bardziej pasowałoby stwierdzenie, że szczepienia obowiązkowe zajmują się marginesem tego problemu. To nie jest tak, że szczepienia nawet te dodatkowe zalecane chronią przed meningokokami, pneumokokami, rota-wirusami... i zdejmują ich problem z naszej głowy całkowicie. Tak naprawdę chronią tylko przed paroma ich szczepami i nie zawsze najpopularniejszymi w Polsce więc mowa tylko o częściowej skuteczności w najlepszym razie, dlatego z pewnością gdy dziecko jest osłabione nie powinno być narażane codziennie na tego rodzaju ospa party i nawet jak zostanie zaszczepiona na wszystko co wymyślono tak naprawdę praktycznie nie zmienia sytuacji, bo te wszystkie patogeny krążą, jeśli z jednym patogenem sobie poradzi to  z innym być może nie.

Czy boimy się dzieci, które są nosicielami groźnych chorób?

Jeśli dziecko uczęszcza do przedszkola to praktycznie codzienne ma "ospa" party, wymienianie się florą bakteryjną z całą grupą dzieci z różnych środowisk, kultur etc. Jest ogromna liczba patogenów, które mogą być niezwykle groźne i które pozostają z nami do końca życia... paciorkowce niektóre te zjadliwsze to wszystko odporne szczepy pneumokoków lub te wywołujące szkarlatynę, gronkowce (w tym b. ciężki do zwalczenia gronkowiec złocisty) spory wybór antybiotyko-opornych patogenów mamy w szpitalach, różne szczepy meningokoków i pneumokoków (także te przeciwko którym szczepień nie ma), hhv, chlamydiie, herpeswirusy powodujące opryszczkę, bakterie kałowe - Escherichia coli (basen), a może nawet hpv czy wzw-b (szczepionka nie zawsze skuteczna) etc. (rany na skórze,ręcznik, wspólna kąpiel to czynniki ryzyka) te patogeny powodują bardzo niefajne przypadłości, większości z nich nie ma możliwości wyleczenia i pozostają z nami do końca życia powodując problemy przy byle osłabieniu organizmu, nawet stresie...

Dlaczego normalne jest przyprowadzania chorych dzieci do przedszkoli? 

Do przedszkoli i miejsc pracy nie powinni przychodzić chorzy ludzie. Niby takie oczywiste, nie raz doprowadzającego do tragedii, a jednak kto tego przestrzega?
Nieliczne są przedszkola gdzie zwracają uwagę na stan zdrowia dzieci i np. chorych nie przyjmują co odrobinkę sytuację poprawia np.
http://www.rynekzdrowia.pl/Po-godzinach/Zlobek-tylko-dla-zdrowych-dzieci,151158,10.html
Czy może winę ponoszą sami lekarze, którzy puszczają dzieci zbyt szybko do przedszkoli, żłobków?

Powyższe ma porównywalnie większe zdarzenie od faktu czy w przedszkolu są dzieci nieszczepione
czy nie.


Dzieci zarażają w placówkach służby zdrowia?

"Częste są też przypadki nieoddzielania lub pozornego oddzielania poradni dzieci chorych i zdrowych oraz swobodnego przechodzenia personelu (a czasem i pacjentów) pomiędzy tymi poradniami (nawet jeśli akurat są oddzielne). O nieprzestrzeganiu zasad higieny przez personel przychodni czy tak banalne problemy, jak brak mydła w toalecie nie wspominając."

Więcej na ten temat https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/obluda-w-walce-z-chorobami-zakaznymi-i-nieszczepionymi-dziecmi/


STOP NOP zrobił listę placówek gdzie przyjmowane są dzieci zdrowe z chorymi oraz gdzie nie ma izolatki.  Czasem dzieci chore są wydzielone, ale np. organizacja jest taka, że lekarz dyżurny, laboratorium etc. jest w sekcji dla zdrowych dzieci i tam jest kolejka.... Nawet jeśli są osobne godziny przyjmowania to czy pomiędzy wizytami chorego dziecka i zdrowego gabinety są odpowiednio przygotowywane, czyszczone? klamki itd? Niektóre wirusy na powierzchniach mogą być zagrożeniem przez wiele godzin...https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1198200110207415

Tutaj wątki o realiach w przychodniach - te same korytarze, te same gabinety, ci sami lekarze zarówno dla zdrowych i chorych dzieci.
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/945462475501245/
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20120000739
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/916211135093046/ - polecam lekturę komentarzy
Niestety niedocenianiem (poza instytucjami jak przedszkola) zagrożeniem epidemiologicznym dla naszych dzieci jest właśnie kontakt ze służbą zdrowia, lekarzami etc.
Żeby daleko nie szukać
http://tylkomedycyna.pl/wiadomosc/stetoskopy-moga-wywolywac-powazne-infekcje-u-pacjentow
Lekarskie stetoskopy siedliskiem groźnych bakterii - m.in. gronkowca złocistego -http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/lekarskie-stetoskopy-siedliskiem-groznych-bakterii-m-in-gronkowca-zlocistego/tdz47
http://wyborcza.pl/1,75400,15540882,Lekarskie_stetoskopy_zrodlem_groznych_zakazen.html
Ofiar gronkowca RMSA od służby zdrowia jest więcej  niż ofiar gruźlicy czy HIV
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/922843051096521/
http://szczepienie.blogspot.ru/p/szczepionka-przeciwko-pneumokokom-jaki.html
Znaczenie higieny
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1582694438609128
Jak namówić lekarzy do mycia rąk http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17903105,Jak_namowic_lekarzy_do_mycia_rak.html

Inny ważny aspekt przy chorobach zakaźnych to higiena. Grypa, rotawirusy, polio opv

Czy lekarza zwracają uwagę rodzicom na zdrowe nawyki, mycie rąk, uczenie dzieci że np. unikanie "dawanie gryza" również zmniejsza ryzyko zakażeń, w tym także groźnych seps meningokowych?
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1582694438609128
http://wejherowo-psse.blogspot.com/2013/02/stop-meningokokom.html

Czy powyższe realne problemy nie powinny być priorytetem? Dlaczego są nim nieszczepione dzieci?




Szczepione dzieci = bezpieczne dla siebie i innych dzieci ?

Wbrew pozorom bywa odwrotnie, szczepione dzieci często i tak chorują, zarażają, także wirusami poszczepiennymi (zależy od szczepionki)  więc od szczepionych nawet mogą wybuchać epidemie, były takie przypadki.

Dodatkowo warto zaznaczyć, że zaszczepione dzieci nierzadko są zagrożone wskutek szczepienia - obniżenie odporności w ciągu kilku tygodniu od szczepienia może powodować większe ryzyko np. sepsy
http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/o-obnizeniu-odpornosci-po-szczepieniu.html


Wracając jednak do poszczepiennego zarażania.

Odra
Opis przypadku epidemii odry od zaszczepionej osoby i która sama miała przeciwciała przeciw odrze na poziomie, ktory powinien ją ochronić przed chorobą:
http://news.sciencemag.org/health/2014/04/measles-outbreak-traced-fully-vaccinated-patient-first-time

Przykład epidemii odry zaobserwowanej w Holandii pośród osób zaszczepionych:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24655811

Szczepionka przeciwko polio z punktu widzenia epidemiologicznego jest problematyczna ponieważ dzieci szczepione mogą transmitować wirusa dalej drogą fekalno-oralną samemu nie chorując
http://www.plospathogens.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.ppat.1002599
http://szczepienie.blogspot.com/p/polio-poliomyelitis-opv-opw-porazenia.html
http://szczepienie.blogspot.com/2015/11/polio-przypadki-zachorowan-w-polsce-z.html


Potwierdzone 5 przypadków SVF (secondary vaccination failure) wśród prawidłowo zaszczepionych dzieci przeciwko odrze. Dzieci miały odpowiedni poziom przeciwciał a jednak zachorowały na odrę:
"We report 5 patients with secondary vaccine failure (SVF) who were infected with natural measles 2, 5, 5, 7 and 12 years, respectively, after vaccination with further attenuated live measles vaccine during infancy. Their seroconversion had been confirmed after vaccination. Three of the 5 patients had mild (modified) measles, while the remaining 2 patients had typical measles. The hemagglutination inhibition antibody titers to measles virus in paired acute and convalescent sera showed a secondary response pattern in 4/5 patients, and a primary response pattern was present in the remaining patient. Measles IgM antibodies were present in all patients during the convalescent stage. The patient with the primary response pattern may have had a decrease in the B cell memory during the 5-year period between vaccination and infection. This may be the first SVF case report that confirms the existence of completely waning immunity in recipients of the further attenuated live measles vaccines."
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9181657

prof. dr. hab. med. Jerzy Kulczycki o dużej epidemii odry, która nawiedziła USA w latach 1988–1990:
"nawet tak rygorystycznie wprowadzone i konsekwentnie realizowane szczepienia, jak to miało miejsce w USA, szczepienia przeciw odrze mogą nie stanowić dostatecznego zabezpieczenia przed zjawiskiem, które nazywamy „rokiem epidemicznym”
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1581909555354283

"W USA od 1983 roku wzrastała liczba zachorowań na odrę. Największa epidemia wybuchła wśród kompletnie zaszczepionych dzieci, które posiadały wiele przeciwciał w organizmie. W „Journal of American Medical Association” (9.05. 1990) opublikowano artykuł pt. „Łagodna odra i drugie niepowodzenie szczepień podczas epidemii wśród zaszczepionego społeczeństwa”. Jego autorzy, odnosząc się do epidemii odry wśród zaszczepionych uczniów, stwierdzali:
Ankiety serologiczne pokazały wysoki stopień poszczepiennej serokonwersji z długo istniejącymi przeciwciałami. Co więcej, dane z ostatnich wybuchów odry nie dowodzą zmniejszania się odporności ani skuteczności szczepień.
Jak stwierdzono, obecne epidemie wśród zaszczepionych dzieci szkolnych były niespodziewane."
http://szczepienie.blogspot.com/2015/02/szczepione-dzieci-moga-zarazac-zywymi.html

Ospa
"może występować przenoszenie wirusa szczepionkowego ospy wietrznej ze zdrowych zaszczepionych osób, u których rozwinęła się wysypka zbliżona do występującej w przebiegu ospy wietrznej na osoby podatne na zachorowanie na ospę wietrzną. Osoby zaszczepione, u których rozwinęła się wysypka zbliżona do występującej w przebiegu ospy wietrznej powinny unikać kontaktów z podatnymi na zachorowanie na ospę wietrzną: kobietami w ciąży oraz osobami o wysokim ryzyku ciężkiego przebiegu ospy wietrznej (takimi jak pacjenci z pierwotnymi i nabytymi niedoborami odporności) do chwili całkowitego zaniku wysypki."
Priorix-Tetra http://www.gsk.com.pl/produkty/Priorix-Tetra-2.html
Wcześniej zdrowy chłopiec dostaje półpaśca z zapaleniem opon mózgowych w wyniku szczepienia przeciw Ospie Wietrznej. Okazuje się, że więcej niż jeden jeden ze szczepów szczepionki reaktywował i spowodował półpaśca. Najbardziej ciekawa jest konkluzja tego badania. http://jid.oxfordjournals.org/content/198/10/1444.long
Szczepionka zagrożeniem dla kobiet w ciąży.
12-miesięczny zdrowy chłopiec miał około 30 pęcherzowych zmian skórnych 24 dni po otrzymaniu szczepionki przeciw ospie wietrznej. Szesnaście dni później jego ciężarna matka miała 100 zmian. - Transmisja wirusa szczepionkowego z zaszczepionego chłopca do jego ciężarnej mamy (skończyło się aborcją)
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9255208

Błonica (Diphtheria)
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że  szczepionka przeciwko błonicy nie zwalcza bakterii maczugowca błonicy. Ostatnio znany przypadek w Hiszpanii śmierci nieszczepionego 6-letniego dziecka z Katalonii dotyczył dziecka zarażonego przez swoich szczepionych kolegów i koleżanki, z których kilkudziesięciu było nosicielami bakterii i zarażały innych. Szczepionka nie eliminuje wiec zagrożenia dla wrażliwych kontaktów takich dzieci aczkolwiek przyczynia się do ograniczenia zachorowań, ale bakteria nadal może krążyć, ponieważ szczepionka nie chroni przed nosicielstwem.
Niestety nie ma alternatywy dla szczepionki. Sprawny układ immunologiczny (wpływ wielu czynników) raczej nie sprawi, że uda się choroby uniknąć, natomiast może sprawić, że choroba przejdzie łagodniej i unikniemy powikłań pochorobowych.
Na uwagę zasługuję fakt, że dziecko było źle leczone, właściwą chorobę rozpoznano zbyt późno, a lekarstwa nie było w kraju, trzeba było sprowadzać z zagranicy na co zmarnowano kolejne dni.
https://www.thespainreport.com/articles/77-150627231118-six-year-old-boy-with-diphtheria-in-catalonia-dies
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/854347101279450/?hc_location=ufi
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/863366177044209/?comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22O%22%7D

Krztusiec (Pertussis) - podobnie jak błonicą
"Co 5 dziecko w wieku szkolnym, zgłaszające się do lekarza z uporczywym kaszlem, miało krztuśca, pomimo faktu, że było w pełni zaszczepione." wg. badania
http://www.sciencedaily.com/releases/2014/06/140624220025.htm
Stały wzrost ryzyka krztuśca w rok po ukończeniu 5 ej-serii dawek DTaP. Wzrost ten jest prawdopodobnie wynikiem spadku skuteczności szczepionki DTaP.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23478868
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/12503649/
Nieszczepieni i nie w pełni zaszczepieni nie wydają się znacząco przyczyniać do zwiększenia przypadków krztuśca. Zaskakująco najwyższa częstość występowania tej choroby była u wcześniej zaszczepionych dzieci w wieku od lat ośmiu do dwunastego roku życia
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22423127
Krztusiec u niemowląt - "głównie rodzice są źródłem zakażenia" wg. Koreańskich badań, ale pewnie wszędzie jest podobnie
http://europepmc.org/abstract/MED/23255856
Szczepienia na krztusiec zwiększają liczbę chorych na krztusiec w populacji
http://www.cidd.psu.edu/research/synopses/acellular-vaccine-enhancement-b.-parapertussis?hc_location=ufi

Różyczka 
Dzieci szczepione szczepionkami zawierającymi żywe patogeny mogą chorować i zarażać w ciągu kilku, kilkunastu dni po szczepieniach.  Znane są przypadki różyczki
http://szczepienie.blogspot.com/2015/04/swinka-rozyczka-ospa-choroby-dzieciece.html
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/819479051432922/

Więcej informacji i źródeł na ten temat na
http://szczepienie.blogspot.com/2015/02/szczepione-dzieci-moga-zarazac-zywymi.html


Zaszczepiony na wszystko? Jestem bezpieczny!

Nieszczepione dzieci więcej chorują gdyż nie są chronione?

Dla osłabionego dziecka zagrożeń jest dużo niezależnie czy szczepione czy nie. Warto zobaczyć statystyki jakich zachorowań jest najwięcej.
http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/index_p.html

Nie wiem skąd przekonanie, że nieszczepione na pewno będzie mniej chorować niż szczepione. Szczepienia są przeciwko garstce szczepów patogenów, co jest kroplą w morzu możliwych groźnych patogenów przy obecnej sytuacji epidemiologicznej.
Szczepienia też nie gwarantują nie zachorowania czy lżejszego przejścia.
Po szczepieniu zawsze jest możliwość, że u dziecka nie wytworzyła się odporność (od paru procent do kilkudziesięciu)

Wiele szczepień wykazuje działanie wobec konkretnych szczepów, np. pokrycie szczepionki RV5 przeciwko rotawirusom to około 20%, ponad 70% infekcji wywołanych jest typem wirusa G9, które nie jest zawarty w żadnej szczepionce. Pytanie - Czy takie info otrzymują polscy rodzice?
Źródło: E. Bernatowska "Czy potrzebujemy nowych szczepionek?", Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny Konferencja Prasowa 20.04.2015
Przy szczepionce RV1 pokrycie to ledwo 12%. To są oficjalne dane dla sytuacji w Polsce. RV4 pokrywa G1 (11,8%), G2 (1,2%), G3 (7,9%) i G4 (1,6%) natomiast w Polsce dominuje G9 - 71%. Natomiast szczepionka RV1 jest tylko przeciwko typowi G1 z pokryciem 11,8%.
https://www.facebook.com/113220068768123/photos/a.324589757631152.72839.113220068768123/841493532607436/?type=1

Warto dokładnie przyglądać się szczepionkom zadając odpowiednie pytania np. http://szczepienie.blogspot.com/p/czy-warto-sie-szczepic-kiedy-warto.html



Jeszcze o tym, że szczepienia nie chronią przed wszelkimi zagrożeniami...

Wyżej było już o szkarlatynie, gronkowcu złocistym, różnych antybiotyko-opornych patogenów, które stoją za tysiącami ofiar w Polskich szpitalach. Było tez o różnych egzotycznych szczepach meningokoków i pneumokoków (przeciwko którym szczepień nie ma).
Było też o chlamydii (atakującej nie tylko narządy płciowe, ale także drogi oddechowe), herpeswirusy powodujące opryszczkę, bakterie kałowe - Escherichia coli (basen) zdolne wywołać nawet sepsę, a są niezwykle powszechne.
Było tez o HPV, HIV czy wzw-b (HBV) (szczepionka nie zawsze skuteczna) etc. (rany na skórze,ręcznik, wspólna kąpiel to czynniki ryzyka) itd. etc.
Które to wszystkie wyżej wymienione patogeny powodują bardzo niefajne przypadłości, w większości z nich nie ma możliwości wyleczenia i pozostają z nami do końca życia powodując problemy przy byle osłabieniu organizmu, nawet stresie...
Jednak to nie wszystkie patogeny, jest wiele, czasem rzadszych z którymi kontakt też może się skończyć dla nas bardzo źle, a przeciwko którym też nie ma szczepień, nie zawsze chodzi też o patogeny;) np.


Helicobacter pylorii
Helicobacter pylorii, popularna ale może powodować nadżerki i przy dodatnim teściem ureazowym świadczącym o aktywnym zakażeniu konieczne jest niełatwego kilku tygodniowego leczenia anybiotykoterapią.

Bacillus cereus
Mniej znana jest również laseczka woskowa http://pl.wikipedia.org/wiki/Bacillus_cereus np.  spożycie potraw zbożowych (w praktyce najczęściej chodzi o ryż), które przechowywane są w temperaturze pokojowej, odgrzewane lub zasmażane może skończyć się zatruciem pokarmowym z powikłaniami w postaciach jak zakażenia oportunistyczne, zapalenie płuc, infekcyjne zapalenie wsierdzia, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie gałki ocznej (prowadzące do ślepoty).

Streptococcus pyogenes
Podobnie, popularne, ignorowane nieleczone zapalenie gardła może skończyć się zagrażającą życiu wadą serca... - z winy często paciorkowca Streptococcus pyogenes,
https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1505718149758917/
https://patolodzynaklatce.wordpress.com/2016/01/08/reumatyczne-gasieniczki/

Gronkowiec MRSA

Herpeswirusy HHV, HCV
Są też choroby zakaźne dość powszechne (znane jako wirus opryszczki), ale mało znane, które również mogą kończyć się hospitalizacjami powikłaniami a nawet zgonami, a jest ich masa zaczynając od kilka typów herpeswirusów hhv hcv czyli np. popularna trzydniówka (przy powikłaniach nawet śmiertelna)...
https://sporothrix.wordpress.com/2010/02/13/dziewczynka-z-opryszczkami/

Ameba
Byle pierwotniak - ameba z gleby może okazać się śmiertelna dla osłabionych http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-nadal-jestem-z-wami-po-smierci-6-letniego-syna-rodzice-znale,nId,1896258 zwłaszcza w niektórych zagranicznych krajach.
Już nie wspominam o przeróżnych pasożytach https://www.youtube.com/watch?v=glJpqqU4TKk

Dla porównania - tak na marginesie: Pieczywo, ziemniaki  
Gdyby chleb opisać w sposób w jaki opisuje się niektóre choroby wieku dziecięcego (tak naprawdę łagodne) To podejrzewam, że ludzie nie jedli by chleba, który prowadzi niejednokrotnie do śmierci oraz ciężkich powikłań neurologicznych. Ogromne liczby ludzi krztuszą się nim, wielu dławiły, niektórzy zwłaszcza dzieci umierają. Takie są fakty, w Polsce kilka przypadków każdego roku się notuje. Paniki nie ma, tymczasem gdy zdarzy się jeden zgon rocznie b. osłabionego dziecka z powodu ospy to rodzice pędzą na szczepienia zamiast zasięgnąć wiedzy jak przeciwdziałać i jak postępować w takich sytuacjach.

Porównanie do pieczywa jest cenne z uwagi na zauważenie pewnych analogii. Np. straszy się rodziców, że świnka prowadzi do bezpłodności. Tymczasem w praktyce to niemal żadne zagrożenie dla dzieci. Natomiast dla chłopców po okresie dojrzewanie i dorosłych jest ryzyko zapalenia jąder ale to nie jest równoznaczne z trwałą utratą płodności. Jeśli już się zdarza to najczęściej jest to przejściowe. Świnka może prowadzić do dłuższego obniżenia płodności prowadząc do stanów takich jak oligospermia, azoospermia i astenospermia.

Polio prowadzi natomiast do ciężkich paraliżów (OPW) oraz nawet śmierci (może upośledzić oddychanie, w niezwykle rzadkich wypadkach można żyć z kieszonkowymi sztucznymi płucami).
Tyko, że szansa na to mimo, że większa niż 0 z pewnością w UE jest mniejsza niż szansa na 6 w totka. W obecnej sytuacji epidemiologicznej bardziej prawdopodobne jest trafienie meteorytem w dziecko niż OPW. Na świecie w 2015 było ok. 50 przypadków, z czego wszystkie na drugim końcu świata dla nas;) Nawet po zarażeniu jest tylko ułamek promila szans na OPW, z czego większość ustępuje. Zachorowania dotyczą głównie grup ryzyka. 
http://szczepienie.blogspot.com/p/polio-poliomyelitis-opv-opw-porazenia.html

Podobnie ze świnką, warto sobie wyobrazić jak to wygląda statycznie Na tej zasadzie to bezpłodność powodują wypadki samochodowe (czasem), leczenie onkologiczne czy starzenie się, a umrzeć można po zjedzeniu bułki kajzerki (np.zadławienie). Dlatego wygodnie jest straszyć niemal dowolną chorobą :)
W czasach przed powszechnym wprowadzeniem szczepień przeciwko odrze, śwince i różyczce, nagminne zapalenie przyusznic (oficjalna nazwa świnki) bylo bardzo częstą chorobą zakażną dzieci w wieku szkolnym. Nastolatki i tym bardziej dorośli chorowali znacznie rzadziej. Zapalenie jądra, zwykle jednostronne rozwijało się u około 20% chłopców chorych na świnkę po okresie dojrzewania.
Do bezpłodności prowadziło obustronne zapalenie jąder (bardzo rzadko występujące) powikłane ich zwłóknieniem (atrofia) lub uszkodzeniem pozapalnym, co było dużą rzadkością. Ryzyko bezpłodności po obustronnym zapaleniu jąder szacowano na 30%-87%. 

Czyli trzeba policzyć iloczyny powyższych zdarzeń czyli
Ryzyku bezpłodności =  szansa na zarażenie się * ryzyko powikłań * ryzyko ciężkiej odmiany powikłań (obustronne) * ryzyko obniżenia płodności * ryzyko trwałej utraty... Zresztą w obecnych czasach nawet przy całkowitej bezpłodności są pewne możliwościhttps://sporothrix.wordpress.com/2012/10/22/byly-sobie-swinki-trzy/
http://kidshealth.org/parent/infections/bacterial_viral/mumps.html
http://healthlibrary.epnet.com/GetContent.aspx?token=38405ca3-6cab-4817-9cba-dc64dc5c69f1&chunkiid=11658
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18342688?dopt=Abstract
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15891229?dopt=Abstract
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16750064?dopt=Abstract
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nagminne_zapalenie_przyusznic
http://patient.info/health/mumps-leaflet
http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/zdrowie-dziecka/swinka-objawy-leczenie-powiklania_33789.html
http://www.gameta.pl/artyku-y-i-wywiady/zachorowanie-na-wink-a-bezp-odno
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1633545/
http://szczepienie.blogspot.com/2015/12/swinka-bezpodnosc-u-chopcow-zapalenie.html

Gdy mowa o śwince, często pojawia się temat różyczki. Jak bardzo groźna jest podczas ciąży. Tymczasem zagrożenie naprawdę realne jest w pierwszych tygodniach ciąży, po 4 miesiącu prawdopodobieństwo zakażenia płodu równe jest 0. Istotne do 10 tygodnia, w 13-16 tygodniu do 11-24% potem żadne. Uszkodzenia płodu kończą się poronieniem, natomiast gdy jednak dziecko się urodzi z różyczką wrodzona, to podobnie jak ze świnką nie równa się to zawsze tylko poważnym uszkodzeniom, wadą serca, głuchotą, zaćmą, małogłowiem, niedorozwojami itd. 
Jednak o skali i realności zagrożenia różyczki wrodzonej najlepiej mówią statystyki:
Od 2003 do 2006 roku nie było ani jednego przypadku rózyczki wrodzonej mimo dziesiątek tysięcy zachorowań w 38 milionowym kraju...
Od 2003 roku w Polsce zanotowano 4 przypadki różyczki wrodzonej (dane z 2013 zdaje się) gdzieś czytałem że 6 przypadków, tak czy siak to jest prawie nic. Tu fajna prezentacja na ten temat:
http://www.wsse.gda.pl/pliki-do-pobrania/aktualnoci/201-czy-royczka-wrodzona-moe-jeszcze-stanowi-problem-w-polsce/file

Trochę to podobne do histerii o tym aby dzieciom nie podawać miodu bo botulizm niemowlęcy masowo zabija dzieci w Polsce...
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1558314021047170
Tyle atencji ze strony lekarzy, mediów, tyle straszenia rodziców, a statystyki bezlitośnie pokazują, że tematu nie powinno być. Przynajmniej nie w takim stopniu - po prostu proporcjonalnie do zagrożeń.

Bo dochodzi do kuriozalnych sytuacji kiedy to ryzyko drogi do lekarza znacząco (tysiące razy) przewyższa ryzyka tego przeciwko czemu chcemy się uchronić idąc do tego lekarza... Absurd.
http://szczepienie.blogspot.com/p/czy-warto-sie-szczepic-kiedy-warto.html

Co oczywiście nie znaczy, że powyższe zagrożenia należy całkowicie ignorować. Po prostu podchodzić z rozsądkiem.






Generalnie często problemy dotyczą patogenów, które zwykle egzystują z człowiekiem bez wywoływania chorób, jest ich mnóstwo, bywa, że to także te przeciwko którym są szczepionki.
http://szczepienie.blogspot.ru/p/szczepionka-przeciwko-pneumokokom-jaki.html
http://szczepienie.blogspot.com/p/hartowanie-higiena-ukad-odpornosciowy.html

Jeśli chodzi o te groźne choć mniej prawdopodobne zagrożenia dr Weronika Rymer wymienia:
"Niedawno w Szkocji z ciał kilku padłych wiewiórek wyizolowano prątki trądu. Czy może to wskazywać na ryzyko zakażenia u ludzi? Nie można wykluczyć takiej możliwości.

W sierpniu tego roku z powodu cholery do szpitala trafiła Belgijka, która wróciła z turystycznego wyjazdu do Indii. Przebywała tam w dobrych warunkach, stosowała zasady higieny tropikalnej, w tym dotyczące żywności i wody, nie miała kontaktu z osobami chorującymi na cholerę. A mimo to zachorowała.

My również na swoim terenie mamy różne choroby zakaźne, mniej lub bardziej groźne, do których jesteśmy przyzwyczajeni i których nie boimy się, dopóki nie pojawi się szum w mediach. Typowym przykładem jest zwykła grypa, z powodu której rocznie umiera wiele osób. Boimy się jej? Niestety nie, średnio tylko co 10. Polak jest zaszczepiony.

W ciągu 24 godzin każdy z nas może być na drugim końcu świata.
Podróż „low budget”, noclegi na kempingach lub „pod chmurką”. Na mojej trasie znalazł się również Narodowy Park Yosemite – to przepiękne miejsce, obowiązkowy punkt zwiedzania każdego odwiedzającego Kalifornię. Jakież było moje zdumienie, kiedy, śledząc światowe doniesienia epidemiologiczne, dowiedziałam się o wielu przypadkach dżumy u ludzi, którzy odwiedzili Yosemite latem tego roku.
Byli dokładnie w tym samym czasie co ja, a kamping, na którym nocowałam, został zamknięty w celu podjęcia działań prewencyjnych. Czy mogłam przywieźć dżumę do Polski? Tak, mogłam. Ja, zakaźnik z zamiłowania, fascynat epidemiologii, śledzący na bieżąco sytuację światową, mogłam przywieźć do naszego kraju dżumę.

Należy zabronić w ogóle powrotu do Polski osobom podróżującym do innych krajów czy to w celach turystycznych czy zawodowych? W 1963 r. osobą, która przywiozła do Wrocławia czarną ospę, był polski szpieg, który odbywał krótką misję w Indiach. Wybuchła wtedy epidemia, a działaniami profilaktycznymi objęto cały kraj."
http://www.mp.pl/pacjent/aktualnosci/show.html?id=130763



"Dr Art Caplan zamieścił artykuł redakcyjny, " Odpowiedzialność za brak szczepienia''.
Twierdzi, że ci, którzy złapią" chorobę zakaźną powinny być w stanie uzyskać odszkodowanie od nieszczepionych osób, które rozprzestrzeniają taką chorobę. Dr Caplan sugeruje, że takie zobowiązanie jest trafne, ponieważ szczepionki są bezpieczne i skuteczne.
"Twierdzenie Dr Caplan jest nieprawdziwe, szczepionki nie są całkowicie bezpieczne, ani też nie w pełni skuteczne. W rzeczywistości, z prawnego punktu widzenia, szczepionki, jak wszystkie leki na receptę są w sposób nieunikniony niebezpieczne."
Bardzo ciekawa, rzeczowa odpowiedź na takiego rodzaju pomysły doktora Caplan.
http://blogs.harvard.edu/billofhealth/2013/06/21/guest-post-crack-down-on-those-who-dont-vaccinate-a-response-to-art-caplan/#more-6556

Na koniec powtórka dwóch ważnych informacji:

Przychodnia, szpital lekarz nawet prywatny nie może odmówić przyjęcia/ leczenia/operacji nieszczepionemu. Nie może tez niczego uzależniać od tego faktu. Poniżej opis przepisów to regulujących:
http://szczepienie.blogspot.com/2013/01/lekarz-moze-odmowic-nieszczepionemu-wzw.html

Wymaganie informacji o szczepieniu jest nielegalne jeśli żąda ich przedszkole, żłobek, szkoła etc. Nie mają prawa prosić o takie dane osobowe. Taki jest wyrok WSA - poniżej cytowany http://szczepienie.blogspot.com/2016/01/informacje-o-szczepieniu-dla.html

środa, 7 października 2015

Mycie rąk, a szczepienia? Czy czyste ręce mają większe znaczenia niż niektóre szczepienia?

Jak nie zarazić się chorobą zakaźną?

Odpowiedź generalnie jest banalna: Nie wymieniać się płynami ustrojowymi z ludźmi chorymi.
Proste?

Niestety przy obecnej propagandzie wydaje się, że odpowiedzią są tylko szczepienia.

Wbrew pozorom nie jest trudno po prostu zachować odpowiedni odstęp, przebywać w wietrzonych pomieszczeniach, minimalizować liczbę osób, które dopuszczamy do bezpośredniego kontaktu ze sobą.  Jeśli to możliwe to warto zadawać się wyłącznie ze zdrowymi, a najlepiej zdrowymi ludźmi co postępują tak samo jak my w kwestiach unikania zarażenia.
Najważniejsze: Nie lizać klamek, rąk obcych ludzi, uchwytów, włączników z miejsc publicznych itd (także pośrednio przez kontakt ręką) jak ktoś mówi plując się nie wyłapywać kropelek jego śliny twarzą etc. Niby dość rozsądne zasady ale prawie nie przestrzegane.
Zmiana nawyków, mentalności w tej kwestii sprawi, że pewne choroby przestaną dotyczyć ludzi w ten sposób postępujących. Podobnie jak ebolą, hiv, hpv etc. trudno się zarazić jeśli nie całujemy się czy uprawiamy seksu z osobą zakażoną. Co potwierdzają rozmaite statystyki - miejsca gdzie ludzie mają trochę luźniejsze zwyczaje w tych sferach życia to miejsca zwiększonej zachorowalności, liczby nosicieli itd. Natomiast w miejscach, gdzie ludzie mają bardziej zdystansowane nawyki takim chorobom jest niezwykle trudno i tylko wyjątkowe, luźniejsze jednostki (prostytutki etc) mają zwiększoną szansę trafienia na takie choroby.

M.in na podstawie dyskusji z
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/962166377164188/?comment_id=962171627163663&comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22R9%22%7D

Jeszcze kilka oczywistości czyli maski na twarz i mycie rąk:
"80% infekcji przenoszonych jest przez ręce. Każdego roku 4 miliony pacjentów cierpi z powodów zakażeń szpitalnych"
" Według Journal of Environmental Health, w sposób skuteczny nie myje rąk aż 95% ludzi. Zdecydowana większość osób przeznacza na tę czynność jedynie 6 sekund, zamiast minimalnych 20."
http://www.rynekzdrowia.pl/Po-godzinach/Niewlasciwe-mycie-rak-zwieksza-ryzyko-zakazen,150815,10.html



Handwashing: The 'do-it-yourself' vaccine
http://www.army.mil/article/95551/

“Clean hands save lives” — Global Handwashing Day 2011 is celebrated by millions of people worldwide
http://www.unicef.org/media/media_60084.html

http://i.imgur.com/a3g0UGB.jpg
https://www.facebook.com/speakforyourselfnow/photos/a.572791556067842.100564433.572725586074439/1233995386614119/?type=3&theater

"Według danych European Hospital and Healthcare Federation, co roku na świecie zakażonych w szpitalach zostaje niemal 4 mln osób. W Polsce to 6-8% hospitalizowanych. Na konferencji można było usłyszeć, że zbyt wielu lekarzy nie przestrzega higieny rąk.
[..] mycie rąk nie wodą i mydłem, a preparatem zawierającym w składzie alkohol, przy czym wcieranie preparatu powinno trwać ok. 30 s."
http://www.lekarziprawo.pl/mycie-rak-tylko-tyle-i-az-tyle-czyli-o-zakazen-szpitalnych-przyczynach/

"Jeden z najpotężniejszych rodzajów broni przeciwko nowemu wirusowi H1N1 da się ująć w dwóch słowach, które od małego powtarzały nam matki: myj ręce.
[..]
W domach z dozownikami ryzyko złapania od chorego dziecka infekcji przewodu
pokarmowego, w porównaniu z rodzinami kontrolnymi, spadło o 60 procent"
http://www.psse.waw.pl/UserFiles/grojec/File/grypa%20mycie%20rak.pdf


Jeśli chodzi o typowe przeziębienia grypę:
"Żywotność wirusów zależy od temperatury i wilgotności
W temperaturze 20 °C wirusy grypy na suchej nasłonecznionej skórze, czy na przedmiotach osobistych mogą przetrwać tylko osiem godzin!
W wilgotnych warunkach przy 22 °C wirusy te przetrwają znacznie dłużej ( co najmniej 4 dni).
Powyżej 22 °C żywotność wirusów krytycznie się zmniejsza. Temperatura 56 °C dezaktywuje te mikroby w 3 godziny, zaś 60 °C – już w 30 minut! [3]. Od 70 °C wirus obumiera i nieodwracalnie traci zakaźność. Podobnym zależnościom ulegają inne wirusy przeziębienia. (Więcej o zakaźności i żywotności wirusów przeziębienia - w załączonym w dziale art. pt. Dlaczego wirusy muszą zakażać?) "
http://www.przychodnia.pl/przeziebienie/index1.php3?s=3&d=37&t=1&p1=0
"stałe noszenie maseczki w przypadku bliskiego kontaktu z chorym na grypę w pomieszczeniu (np. w domu, szpitalu lub przychodni) zmniejsza ryzyko zachorowania. Maseczkę powinien nosić także chory na grypę, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia innych"
" po oczyszczeniu nosa wyrzucić chusteczkę do kosza i dokładnie umyć ręce; unikać kontaktu twarzą w twarz z innymi osobami; unikać tłumu i masowych zgromadzeń; unikać dotykania niemytymi rękami ust, nosa i oczu; często dokładnie wietrzyć pomieszczenia."
http://www.mp.pl/szczepienia/aktualnosci/show.html?id=79581

Badania z kontrargumentami:
"Higiena i noszenie maski nie chronią przed zarażeniem grypą. Wręcz przeciwnie, w niektórych przypadkach mogą doprowadzić do ostrzejszego przebiegu choroby – stwierdził międzynarodowy zespół naukowców."
http://nauka.newsweek.pl/maska-i-mycie-rak-nie-chronia-przed-grypa,105043,1,1.html


Co tylko świadczy jak łatwo zmanipulować badaniami poprzez odpowiednie dobranie takiej grupy badanych i kontrolnej aby dzięki ich nawykom, które są nie do przeskoczenia dostać oczekiwanie, w domyśle proszczepionkowe badania ;-)

"Blisko dwie trzecie Polaków idzie do pracy mimo przeziębienia lub grypy
Masz grypę? To siedź w domu i oglądaj telewizję! Dokładnie takie zalecenie dają w najnowszym wydaniu "BMC Infectious Diseases" eksperci z czołowych amerykańskich uczelni, m.in. Uniwersytetu Kalifornijskiego i Yale.
Artykuł otwarty
Praca amerykańskich naukowców poświęcona jest niefarmakologicznym sposobom radzenia sobie z globalną epidemią grypy, zarówno sezonowej, jak i ptasiej, świńskiej czy jakiejkolwiek innej, która może nam zagrozić w przyszłości."
"Nie rozumiem kompletnie sytuacji, gdy ktoś z grypą czy przeziębieniem przychodzi do pracy, rozsiewając wirusy, gdzie i na czym tylko popadnie. Denerwują mnie głupie tłumaczenia: "No jak to, musiałem. Ktoś to przecież musi zrobić. To tylko lekka gorączka i przecież nie kaszlę tak bardzo" itd.

Absolutnym kuriozum są chorzy, którzy przychodzą do pracy i zachowują się jak bohaterowie, którzy właśnie się poświęcają dla dobra ogółu. Akurat ode mnie żadnej pochwały nie dostają. Mówię wprost, że to, co robią, to błąd i egoizm - bo w ten sposób narażają zdrowie nie tylko swoje, ale także innych."
"przykład epidemii świńskiej grypy, która w 2009 r. wybuchła w Meksyku i stamtąd rozprzestrzeniła się na cały świat. Władze, gdy jeszcze nie było szczepionki i odpowiedniej ilości leków, zastosowały metodę odgórnego ograniczania kontaktów socjalnych przez zamykanie szkół, centrów rozrywki i niektórych firm. Czy podziałało? Zespół Springborna, analizując dane oglądalności telewizji meksykańskiej, ocenił, że tak - mieszkańcy Meksyku posłuchali (przynajmniej na początku) i zamiast kontaktować się z innymi zbiorowo, zasiedli do oglądania telewizji. - Uważamy, że był to jeden z powodów, dzięki którym epidemia w swojej początkowej fazie nie rozprzestrzeniła się tak bardzo"
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17384754,113_tys__osob_zachorowalo_w_Polsce_na_grype_w_ostatnim.html



"nawet 80% chorób zakaźnych jest przenoszonych przez dotyk (62,63)? Poruszam ten temat, bo mam wrażenie, że pomimo wysokiego poziomu wykształcenia w naszym pięknym kraju, wiele osób wcale nie wierzy w istnienie niewidzialnych zarazków. Bo inaczej, po prostu częściej, myliby ręce. A robią to zdecydowanie za rzadko. Też oczywiście dzieci. A na dłoniach czają się wirusy i bakterie, bo dotknęliśmy ręką klamki, poręczy, która trzymał niedawno chory. Na przykład ktoś, kto wycierał swój nos, albo nawet tylko go całkiem bezwiednie dotknął . Zarazki zostały przeniesione. I teraz tylko czekają. I to nie bajka. To naprawdę ma miejsce o wiele częściej, niż myślimy.
Ciekawy program o nazwie „Operacja zatrzymania Kaszlu”, przeprowadzono kiedyś wśród żołnierzy w Illinois.Rekrutom zalecono myć ręce co najmniej pięć razy dziennie. Po dwóch latach w grupie częściej myjącej zanotowano 45% mniej przypadków chorób układu oddechowego, w porównaniu z czasem, kiedy jeszcze nie wprowadzono programu.
W Pakistanie (64) wylosowano 26 dzielnic w których przez rok prowadzono intensywną edukację związaną z promocją mycia rąk, rozdawano też mydło. Innych 11 dzielnic zostało losowo przydzielonych jako grupa kontrolna (czyli nic tam nie robiono).
Dzieci w wieku do 5 lat, których rodzinom promowano mycie rąk, aż o 50% rzadziej zapadały na zapalenia płuc. U dzieci do 15 roku życia , z tej grupy, zanotowano o 53% mniejszą częstość występowania biegunek, niż wśród dzieci z grupy kontrolnej.
Inne badanie (65), pokazało, że zachęcanie do częstszego mycia rąk skutkuje zmniejszeniem ilości infekcji układu oddechowego do 44% .  Jeszcze kiedy indziej w 60 szkołach podstawowych (66), części z uczniów zalecono mycie rąk co najmniej dwa razy dziennie i za pomocą różnych zabaw prowadzono wśród nich edukację związaną z tym tematem. W grupie kontrolnej nie podjęto żadnych działań. Oceniano ilość opuszczonych w szkole dni z powodu choroby. W porównaniu z grupą kontrolną, w poddanej interwencji, zaobserwowano mniej absencji w szkole z powodu biegunki- o 40%, zapalenia spojówek- o 30%, grypy potwierdzonej laboratoryjnie – aż o 67%.
Mycie rąk wcale nie polega na ich opłukaniu. Trzeba użyć mydła, ręce myć minimum 20 sekund, po czym je osuszyć papierowym ręcznikiem lub strumieniem powietrza. Niby oczywiste… ale mało kto tak robi.
https://katarzynaswiatkowska.pl/o-fobii-goraczkowej-slow-kilka/

„Zawężanie profilaktyki przeciwgrypowej jedynie do corocznego szczepienia kojarzy mi się z zastępowanie mycia nóg kupowaniem nowych skarpetek”
http://www.oil.org.pl/res/img/img/nil/gazeta/n201101.pdf
https://szczepieniagrypa.wordpress.com/zapobieganie-infekcjom-grypopodobnym-i-innym/

"higiena, higiena i jeszcze raz higiena: w sezonie grypopodobnych zachorowań 2010/2011 Ministerstwo Zdrowia wyprodukowało spot o przekazie „złap wirusa w husteczkę, wyrzuć ją, zabij wirusa poprzez umycie rąk”, patrz zrzutka poniżej :"
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/961279747252851/https://szczepieniagrypa.wordpress.com/zapobieganie-infekcjom-grypopodobnym-i-innym/


Grypowa ściema - zawyżona skuteczność szczepień
https://szczepieniagrypa.wordpress.com/grypowa-sciema-w-polsce-cz-iv-zawyzona-skutecznosc-szczepien/


Vaccine Effectiveness against influenza (2014/15 season)
against A(H3N2) was
14.4% overall,
20.7% for those aged 0-14
10.9% for those aged 15-59 and
15.8% for those aged ≥60 years;
against A(H1N1)pdm09 was
54.2% overall,
73.1% for those aged 0-14
59.7% for those aged 15-59
22.4%for those aged ≥60 years;
against B was
48.0% overall,
62.1%for those aged 0-14
41.4% for those aged 15-59 and
50.4% for those aged ≥60 years.
http://www.eurosurveillance.org/ViewArticle.aspx?ArticleId=21385
http://newsroom.au.dk/en/news/show/artikel/influenzavirus-kan-gemme-sig-for-immunforsvaret/
«Cochrane Collaboration»,dotyczące skuteczności szczepienia przeciw grypie u seniorów i dzieci.
Szczepienie w tych grupach wiekowych wykazuje nikłe działanie ochronne.Próby krwi potwierdzają te wyniki- seniorzy dużo słabiej reagują na szczepienie niż osoby zdrowe i młode( badanie przeprowadzone w USA,Wielkiej Brytanii i Izraelu na przestrzeni 5 lat opublikowane w czasopiśmie naukowym «Immunity»)
Epidemiolog Johannes G. Schmidt podsumowuje badanie w następujący sposób :
-u zdrowych dorosłych obserwuje się nieznaczną redukcje zachorowań, ale nie ma to wpływu na liczbę zwolnień lekarskich i hospitalizacji
-u zdrowych dzieci powyżej 2 lat zaobserwowano nieznaczną redukcję przypadków grypy,nie spadła liczba infekcji grypopodobnych. Skutki uboczne szczepienia są słabo zbadane
-u seniorów i dzieci poniżej 2 lat nie udowodniono skuteczności szczepienia
-szczepienie personelu zajmującego się osobami starszymi nie miało wpływu na liczbę zachorowań i komplikacji. Z wyjątkiem cierpiących na COPD.
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/963925676988258/
http://www.infosperber.ch/Artikel/Gesundheit/Stiftung-Warentest-Auf-Grippeimpfung-verzichten/&g=ad
http://www.infosperber.ch/data/attachements/CC_Influenza_Elderly.pdf




Jeśli ktoś w środkach masowego przekazu podając się jako ekspert namawia ludzi, że lepiej szczepić niż myć ręce to czy nie powinien czasem odpowiadać z art 165?

Kodeks karny: Art. 165. § 1. Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach:
1) powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
§ 4. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 2 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8





Proste mechaniczne sposoby izolowania się od wirusów, od ryzyka wydają się najlepsze, w wielu sytuacjach to najpewniejszy sposób. Jeśli nie kontaktujemy się z innymi mamy 100% pewności nie złapania choroby, natomiast kontaktowanie się +  szczepienia to w najlepszym razie jakieś 90%. Lepiej stawiać na to co proste i pewne, należy więc prowadzić taką kampanię wśród ludzi... Brak takiej kampanii uwidacznia, że nieprawdą jest, że koncerny dbają o nasze zdrowie, dbaja o zysk dlatego sponsorują lobbują za rozwiązaniami, tematami w mediach oraz organizują, sponsorują fundację stowarzyszenia które wcale nie chcą wdrażać wszelkie skuteczne sposoby aby ludzi chorowało mniej, chcą wdrażać tylko te sposoby na których można zarobić. To jest clue sprawy.



Jak uniknąć IChM lub IChP (Inwazyjnej choroby meningokokowej lub pneumokokowej) ?


"Szacuje się, że ok 30% zdrowych ludzi nosi w jamie nosowo – gardłowej meningokoki, które nie powodują u nich żadnych dolegliwości i objawów.
Dlatego:
- nie dawaj macha, nie dawaj gryza, nie dwaj łyka ani liza, nie żuj wspólnej gumy
- jedz własnymi sztućcami
- unikaj przygodnych pocałunków
- pamiętaj żeby wietrzyć pomieszczenia ( zwłaszcza sale lekcyjne, pokoje w internatach, akademikach, itp.)
A jeśli poczujesz się osłabiony, masz gorączkę, bóle stawów i mięśni, którym mogą towarzyszyć bóle głowy, nudności, wymioty, sztywność karku, drgawki oraz wysypka w postaci drobnych czerwonych punkcików, czym prędzej zgłoś się do lekarza!
Nie czekaj- ta choroba postępuje bardzo szybko!
Najlepszym sposobem na uniknięcie zakażenia jest unikanie ryzykownych zachowań"
http://wejherowo-psse.blogspot.com/2013/02/stop-meningokokom.html

Test szklanki: jeśli na ciele są sino-granatowe plamy i kropki przykładamy bokiem do zaczerwienionego miejsca szklankę Jeśli pod wpływem ucisku zaczerwienienie nie mija, to znak, że trzeba udać się jak najszybciej do lekarza
Jeśli odpowiednio szybko zgłosimy się do szpitala to na meningokoki jest 100% skuteczne leczenie i 100% dochodzi się do zdrowia, natomiast nierozpoznane przypadki i nieleczone przypadki są śmiertelne w 60%




Dodam jeszcze, że warto mocno hartować organizm gdy się da, a w okresie jeśli chcemy maksymalnie unikać zarażenia poza wyżej wymienionymi warto jeszcze unikać dłuższego zmarznięcia, mieć higienę na najwyższym poziomie, unikać wszelkich ryzykownych sytuacji, czyli bezpieczna dieta (zwracać uwagę na czystość naczyń), unikać zabiegów medycznych, nawet sportów - odnośnie izolowania się od ludzi i inne podobne czynności wynikające z powyższych.

O czynnikach mających wpływ na odporność np. hartowaniu:
http://szczepienie.blogspot.com/p/hartowanie-higiena-ukad-odpornosciowy.html




Służba zdrowa jest zagrożeniem

Brak osobnych wejść, korytarzy w przychodniach
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/916211135093046/ - polecam lektura komentarzy
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/945462475501245/?ref=notif&notif_t=group_activity

Niedocenianym zagrożeniem epidemiologicznym dla naszych dzieci jest właśnie kontakt ze służbą zdrowia, lekarzami etc.
Żeby daleko nie szukać
Lekarskie stetoskopy siedliskiem groźnych bakterii - m.in. gronkowca złocistego - Zdrowie http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/lekarskie-stetoskopy-siedliskiem-groznych-bakterii-m-in-gronkowca-zlocistego/tdz47
http://wyborcza.pl/1,75400,15540882,Lekarskie_stetoskopy_zrodlem_groznych_zakazen.html
http://tylkomedycyna.pl/wiadomosc/stetoskopy-moga-wywolywac-powazne-infekcje-u-pacjentow

Jak uniknąć zarażenia - nie dać się zaraźić chorobą zakaźną - przegląd dość oczywistych metod aby nie zarazić się drogą kropelkową. Czyli znaczenie higieny
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1582694438609128

Jak namówić lekarzy do mycia rąk http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17903105,Jak_namowic_lekarzy_do_mycia_rak.html

"1.W ambulatoriach wydziela się pomieszczenia, w których są udzielane świadczenia zdrowotne dorosłym, dzieciom chorym i dzieciom zdrowym. Dopuszcza się wspólne pomieszczenia dla wszystkich grup pacjentów, z zachowaniem rozdziału czasowego przyjęć dzieci zdrowych."

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 26 czerwca 2012 r. w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20120000739




Zatrucia pokarmowe - czyli dlaczego nie warto myć kurczaka
Niewiele to zmienia, bakterii nie zabije a jednocześnie często robione jest to źle..

Nowości o mikroflorze i mniejszej niż sądzono roli układu odpornościowego:
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1565895763622329


Ciekawy tekst:
Przeziębienie to nie jest to samo co grypa. Grypa to ciężka, nokautująca na przynajmniej tydzień, zagrażająca życiu choroba, która pojawia się zazwyczaj dopiero zimą. Każdy kto nie posiada przeciwwskazań i jest starszy niż 6 miesięcy powinien zaszczepić się przeciwko grypie już we wrześniu (koszt około 30 złotych). Ale do rzeczy.
Niniejszy wpis dla ułatwienia podzieliłem na cztery części:1. Jak uniknąć tak zwanego przeziębienia?2. Jak nikogo nie zarazić?3. Jak leczyć wirusowe infekcje górnych dróg oddechowych.
1. Jak uniknąć wirusa?
Jeśli zacząłeś się już właśnie zaopatrywać w przeróżne "suple na odporność", to znaczy przeróżne witaminki, rutinoscorbiny, trany, jeżówki, chrząstki rekina i inne cuda, rada z mojej strony to w porę zapoznać się z polityką zwrotów w aptece. A jeżeli ważysz już sobie syrop z cebuli to wyjmij ją dopóki da się jeszcze coś na niej usmażyć.
Wszystkie powyższe niby-cudowne ludowe techniki nie działają. Dowody:http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=23440782 - witamina C (warto jednak zaznaczyć, iż nie wiedzieć czemu przynosi ona pożądany efekt u sportowców trenujących w ekstremalnych warunkach, np. długodystansowych biegaczy na Antarktydzie)http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=24014734http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=15315997 - Te dwa to odpowiednio witaminy D i E, które mają niby znajdować się w tranie (ale pamiętajcie, że substancji tych próżno szukać w większości suplementów diety dostępnych bez recepty).Artykułów naukowych obalających tezy o różnych innych suplach też jest mnóstwo i nie ma sensu robić z tego wpisu listy linków.
Również i utkany na drutach przez babcię ciepły szalik na niewiele Ci sie przyda w obronie przed wirusami, bo ryzyko infekcji będziesz miał takie same jak ten, kto będzie hasał w jesiennym wietrze w samym podkoszulku. Czy to wychłodzenie skóry, jamy ustnej i nosa (aby wejść w hipotermię trzeba pół godziny wisieć w lodowatej wodzie), czy to przeciągi, wietrzyki, lub inne klimatyzacje nie osłabiają odporności.
Skąd więc utarte od stuleci ludowe połączenie nieprzyjemnej aury i wzrostu zachorowań? Po części wytłumaczyłem już na wstępie, aczkolwiek opisane przeze mnie zjawisko społeczne nie występowało jeszcze sto lat temu. Otóż kiedy na dworze jest zimno, ludzie siedzą w pomieszczeniach, a jak jest ciepło, lubią przebywać na otwartych przestrzeniach. Pisałem już, że dużo ludzi w jednym miejscu bez przewiewów to idealna okazja dla wirusa aby się rozprzestrzeniać.
Pospolite, bądź co bądź łagodne wirusy atakujące górne drogi oddechowe mają to do siebie, że dokonują inwazji u ludzi z prawidłowo funkcjonującym układem odpornościowym, prawdopodobnie dzięki temu towarzyszą ludzkości od zawsze, co roku powodując miliardy zakażeń.
Czy zatem nie da się uniknąć wirusa? Oczywiście, że się da!
Po pierwsze, wirusem zarażasz się od kogoś. Dlatego przede wszystkim warto unikać przebywania z innymi ludźmi w skupieniu, to znaczy omijać autobusy, stłoczone pomieszczenia, etc. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, iż w dzisiejszym świecie jest to niemożliwe do osiągnięcia (na czym korzystają wirusy). Całe szczęście droga kropelkowa to tylko jedna z możliwych dróg zakażenia. Przede wszystkim najbardziej liczy się higiena, czyli:- Najważniejsze jest częste mycie rąk, nawet wtedy kiedy wydaje się to być bez sensu. Warto zakupić sobie specjalny żel lub inny preparat i nauczyć się prawidłowo dokonywać dezynfekcji rąk. W Ameryce o tym wiedzą, dlatego prawie w każdym budynku użyteczności publicznej na czas sezonów infekcji stawiają automatyczne dozowniki płynu do dezynfekcji. Pamietajcie, że jak umyjecie ręce i wytrzecie wspólnym ręcznikiem lub dotkniecie ręką kranu/klamki, prawie wszystko na nic. Ja osobiście robię to zawsze przez ręczniczek papierowy.- Druga najważniejsza rzecz to za wszelką cenę unikać dotykania twarzy rękoma bez wyraźnej potrzeby, w szczególności okolic nosa i oczu. Zawsze można się podrapać przez chusteczkę. Bardzo trudno wyrobić sobie odruchy niezbliżania rąk do twarzy, ale jest to do wypracowania.- Unikanie obmacywania przedmiotów, których mogli dotykać innych. Chyba oczywiste, ale najtrudniejsze do osiągnięcia, co jest całkowicie zrozumiałe.
Warto zaznaczyć, iż zarażać może również ktoś, kto nie ma objawów (albo jeszcze ich nie rozwinął, albo przechodzi infekcję bezobjawowo). W sezonie zakażeń nikt nie jest "czysty" (choć wiadomo, że ktoś, komu leje się z nosa, jest pierdyliard razy bardziej zakaźny, niż ktoś, kto jeszcze nie rozwinął objawów).
I tutaj czas na sekcję numer dwa, czyli2. Zakaźność
Uznać tak zwane przeziębienie za zakaźne to zbyt mało powiedziane. Jest ekstremalnie zakaźne. Zdaję sobie sprawę, że przy podejściu wybitnie egoistycznym mamy gdzieś to, czy zarazimy innych, czy też nie, ale dla dobra wspólnego warto pamiętać o pewnych ścisłych zasadach.
Po pierwsze, jak jesteśmy chorzy, to siedzimy w domu. Zdaję sobie sprawę, że często po prostu nie można nie pójść do pracy lub nie wybrać się czegoś nie załatwić i dopóki nie zmieni się społeczne podejście do problemu to pracodawca nadal będzie opieprzał "obiboków", którzy "nie mają siły z katariem przyjść do roboty". Dlatego jak już musimy wyjść z domu do ludzi, stosujemy się do pewnych reguł:- Niczego nie dotykamy, chyba że przez rękawiczki, co do których mamy pewność, że są nie muśnięte wirusem. Każde zostawienie nawet zdawałoby się wytartego z ręki śladu gluta z przemokniętej chusteczki może być wyrokiem na kilka osób.- Chusteczki do nosa używamy raz i od razu ją wywalamy. Używana wielokrotnie i chowana do kieszeni rozmazuje wszystko po spodniach i telefonie i za chwilę znajduje się to wszędzie dokoła.- Uprzedzamy innych ludzi, że jesteśmy chorzy. Zanim podamy im rękę, zanim damy buziaka, zanim przyjdziemy w odwiedziny. Większą urazę będę żywił do kogoś, kto poda mi rękę, którą wcześniej miętosił mokrą chusteczkę, niż ktoś, kto powie, że ręki nie podaje, bo jest chory.- Jak ktoś się nie wstydzi to niech zakłada maseczkę, można takową kupić za grosze w każdej aptece. Warto kupić kilka, bo prędko przesiąkają. Wiem, że ludzie patrzyliby na takiego człowieka jak na idiotę, ale kiedyś trzeba ten społeczny opór przełamać. Wystarczy pojechać do Ameryki aby zobaczyć na ulicy lub w autobusie zarażonych ludzi z maseczkami. (Aczkolwiek dowiedzione jest, że zakładanie maseczki nie jest skuteczne jako prewencja zakażenia).
3. Leczenie
I tutaj znowu na wstępie - witaminki, czosnki, cebule, roztwory z chilli, ciepłe koce, soki malinowe, i co tam jeszcze można sobie wymyślić, nie działają. Nie ma żadnej substancji co do której stwierdzono by skuteczne działanie przeciw wirusom tzw. przeziębienia lub też wzmacnianie odporności względem tych drobnoustrojów. Nic takiego nie ma, choćby nie wiem co mówili w reklamie, choćby nie wiem jak do kupna nowego "lekarstewka" zachęcała pani magister w aptece. Nie da się też uniknąć choroby jak już się zaczęły pierwsze objawy.
Leczenie tak zwanego przeziębienia jest wyłącznie objawowe. I tak:- Ból gardła. Skutecznie sprawdza się nawilżanie, na przykład przy użyciu landrynek (od razu zaznaczę, że owocowe cuksy firmy Mieszko lub Goplana są tu tak samo skuteczne jak kilka razy droższe Strepsilsy, a fakt dodania kilku substancji o wątpliwej skuteczności do składu nie czyni ich działającymi lekami). Ponadto niektórzy zgłaszają ulgę po wypiciu ciepłych płynów, lub też zimnych, w zależności od upodobań (ja osobiście wolę zimne). Jedzenie lodów na chore gardło nie jest szkodliwe, a wręcz przeciwnie - często również przyniesie ulgę.
- Katar. I tutaj problem. Nie ma nic skutecznego na zwiększoną wydzielinę z nosa. Jedyne co może przynieść ulgę toudrożnienie nosa sprejem (np. Otrivin), co ułatwi oddychanie, ale lać się będzie nadal. Otrivin przyda się szczególnie w fazie zejściowej choroby, kiedy lać się już z nosa tak nie będzie, a w zapchanej jamie nosowej gromadzić się będą gęste gluty, chętnie przytykające ujścia zatok i mogące prowadzić do powikłań (całe szczęście rzadkich). Kiedy gluty są już gęste, warto dużo się nawadniać, udrażniać jamę nosową i często wysmarkiwać jak najwięcej na zewnątrz.
- Kichanie. Nic, przykro mi. Trzeba swoje przejść. Można spróbować nafaszerować się dużymi dawkami leków przeciwzapalnych, ale pomaga to w bardzo niewielkim stopniu.
- Kaszel. Tu z pomocą przychodzą preparaty przeciwkaszlowe, na przykład dekstrametorfan lub kodeina.
- Podwyższona temperatura ciała. Najlepszy jest paracetamol, a także ibuprom (można łączyć jedno z drugim). Leki przeciwgorączkowe potrafią również poprzez mediację całej ogólnoustrojowej odpowiedzi zapalnej poprawić znacznie samopoczucie. Pamiętajcie, że zasada "poniżej 37,5 nie wolno zbijać temperatury" jest z dupy wzięta i niepotrzebnie powtarzana na osiedlowych ławkach. Można zbijać nawet i 37,0, jeżeli ktoś czuje taką potrzebę, bo się źle czuje. Paracetamol i ibuprofen przyjmowane w zalecanych dawkach są całkowicie bezpieczne i jeśli nie istnieją przeciwwskazania, można je w sporym zakresie łykać trochę jak cukierki. Jeszcze jedna mała dygresja - te tabletki funkcjonują w dawkach przeciwgorączkowych i przeciwbólowych, nawet jeśli na reklamie w telewizorze piszą, że lek celuje w stan zapalny. Żeby taka np. aspiryna miała efekt przeciwzapalny, trzeba by jej łyknąć 8 sztuk (pozdrowienia dla żołądka).
- Antybiotyki. Temat na osobną dyskusję. Póki co mam nadzieję, że każdy zdaje sobie sprawę, iż w tak zwanym przeziębieniu antybiotyków generalnie nie podajemy. Nie robimy tego nawet jeśli są zielone gluty, nawet jeśli jestwysoka gorączka lub nawet jeśli chorujemy już ponad tydzień.
- Nawadnianie. W chorobie tracimy dużo płynów - czy to w postaci glutów, czy to z racji na zwiększoną utratę przez drogi oddechowe podczas oddychania przez usta, czy to z racji na podwyższoną temperaturę ciała. Wiem, że przy bolącym gardle często współistnieje niechęć do przyjmowania płynów, ale trzeba to robić.
http://www.wykop.pl/wpis/14056733/nadchodzi-wrzesien-czyli-miesiac-mieszania-sie-pul/

Więcej ciekawostek, faktów, cytatów, notek o szczepieniach i nie tylko:
http://szczepienie.blogspot.com/p/szczepienia-bcg-pneumo-rota-wzw-b-polio.html


Szczepienia nas nie uratowały znaczenie higieny i innych czynników mających wpływ na zmniejszenie śmiertelności chorób oraz ogólnej zapadalności - fakty historyczne

Jak wymierały epidemie
http://szczepienie.blogspot.ru/p/jak-wymieray-epidemie.html

Ciekawostka historyczna o myciu rąk - czyli jak jeden lekarz sprzeciwił się autorytetom i jak na tym wyszedł
Skrót historii Semmelweisa
https://www.youtube.com/watch?v=T1vW8YDDCSc&feature=youtu.be&t=5570
http://www.cda.pl/video/59945365

Fragment ksiązki "Ginekolodzy - Jürgena Thorwalda:
"Pisał, że lekarz asystent, doktor Ignaz Semmelweis z I Kliniki Położniczej Szpitala Ogólnego Miasta Wiednia, dokonał pewnego odkrycia. Twierdził, że gorączka połogowa przenosi się na pacjentki przez ręce lekarzy i studentów, którzy wcześniej robili sekcję zwłok lub opatrywali ropiejące rany. W wyniku porodu narządy rodne kobiet są zranione i podatne na działanie substancji gnilnych. Odkąd Semmelweis i jego studenci myją ręce chlorowaną wodą, w ciągu kilku miesięcy liczba zakażeń spadła z trzystu do czterdziestu.Michaelis przypomniał sobie, że on też robił sekcję zwłok przed przyjęciem porodów Theonii i innych kobiet. Natychmiast wprowadził w swoim szpitalu wiedeński zwyczaj odkażania rąk chlorowaną wodą. Kilka tygodni później, 18 marca 1848 roku, napisał do Schwarza:
Od czasu zastosowania chloru u żadnej z rodzących przy mnie czy moich wychowankach nie wystąpiły choćby najmniejsze objawy zakażenia [...] Dlatego z całego serca dziękuję za Pańską informację. Być może uratował Pan naszą klinikę przed zamknięciem. Proszę przekazać moje uszanowanie doktorowi Semmelweisowi i stosownie do tego mu podziękować [...].
Pełne wdzięczności słowa nie zdradzały głębokiej rozpaczy, jaka ogarnęła tego wrażliwego mężczyznę. Nigdy już nie opuściło go poczucie, że za śmierć Theonii i wielu innych kobiet winę ponoszą jego ręce. 9 sierpnia 1848 roku rzucił się pod pociąg w Lehrte. Michaelis był jedynym ginekologiem w historii, który - nękany wyrzutami sumienia - odebrał sobie życie.
Inni lekarze potrzebowali jeszcze - z nielicznymi wyjątkami - ponad czterdziestu lat, aby uznać odkrycie doktora Ignaza Semmelweisa i zacząć dezynfekować ręce i narzędzia. Z obojętnością przyglądali się, jak Semmelweis - zrozpaczony ślepotą i uporem swoich kolegów - w 1865 roku skończył w wiedeńskim domu dla obłąkanych. Na skutek zaciętości lekarzy setki tysięcy kobiet w okresie połogu bezsensownie straciło życie. Semmelweis miał rację, nazywając ich mordercami"

https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1568415190155879/


https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1468510700146329/ - podobne historie w komentarzach
http://www.focus.pl/sekrety-nauki/historia-medycyny-chirurdzy-w-czarnych-fartuchach-10299
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/tajemnicza_smierc_profesora_semmelweisa_zwanego_zbawca_matek_268861.html
http://www.focus.pl/sekrety-nauki/ktory-lekarz-pierwszy-umyl-rece-przed-operacja-12377