Pokazywanie postów oznaczonych etykietą higiena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą higiena. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2015

Szczepienia nas nie uratowały znaczenie higieny i innych czynników mających wpływ na zmniejszenie śmiertelności chorób oraz ogólnej zapadalności

Umieralność, a szczepienia



Czy rzeczywiście tylko dzięki szczepieniom udawało się ludzkości przezwyciężać groźne epidemie chorób?
Nigdy nie wprowadzono masowych szczepień przeciwko takim chorobom jak grypa hiszpanka, angielskie poty, encephalitis lethargica (mało znana, chociaż na początku XIX wieku zmarło na nią ok 5 mln ludzi),  a te choroby zniknęły całkowicie, praktycznie zniknęła też dżuma, bardzo ograniczono takie choroby jak trąd (tylko w niektórych krajach świata, w pełni do wyleczenia), cholera, syfilis czyli kiła (setki przypadków zamiast setek tysięcy), rzeżączka, dur brzuszny (w Polsce szczepienia tylko dla grup ryzyka, niżej opisane), żółta febra itd. etc.
Także przeciwko ospie prawdziwej nie wprowadzono w krajach gdzie występowała masowych szczepień, a lokalnie, pierścieniowo, głównym orężem walki z ospą prawdziwą były kordony sanitarne, masowe szczepienia były w bogatych krjach gdzie ospy prawdziwej praktycznie nie było, a i tak te powszechne szczepienia nie uchroniły przed wybuchami epidemiami (przykład Polski) więcej  http://szczepienie.blogspot.ru/p/jak-wymieray-epidemie.html
W przypadku hiszpanki podejrzewa się, że mogła być wywołana szczepieniami przeciwko grypie (Dotykała ona szczególnie osoby młode i zazwyczaj właśnie zaszczepione) Przeciwko samej hiszpance szczepiono jednak szczepionka okazała się nieskuteczna.

W czasach biedy, wojen, brudu osłabieni ludzie umierali z powodu głodu nawet, tak więc byle choroba ich dziesiątkowała. Dawniej nawet choroby którym łatwo jest obecnie zapobiec jak zwykłe niedożywienie - awitaminoza była przyczyną ogromnej liczby zgonów poprzez takie choroby jak szkorbut czy beri-beri.
Wbrew pozorom podobnie sytacja zmieniła się wobec chorób zakaźnych przeciwko którym są dziś szczepienia. Gdy warunki bytu się zmieniło, zmieniło się wszystko.
Niestety masowych szczepień w tamtych czasach z przed wieków nie było, wprowadzać je zaczęto gdy warunki bytu się poprawiły i poprawiały coraz bardziej. Natomiast statystyki śmiertelności z tamtych czasów są używane do straszenia ludzi.



Wieki temu w czasach cesarstwa rzymskiego choroby zakaźne wbrew pozorom nie dziesiątkowały ludności i nie były główną przyczyną zgonów. Śmierć z powodu choroby zakaźnej była wtedy wliczana w zgony z przyczyn naturalnych, których łącznie było ok. 20%. Tak więc zgony z powodowane chorobami zakaźnymi w czasach imperium rzymskiego to realnie kilka procent.
Źródło Twitter "History in pictures"
https://www.reddit.com/r/dataisbeautiful/comments/2kgnuc/oc_causes_of_death_of_roman_emperors_from_14_ad/ http://i.imgur.com/ZaGz45K.png



To, że warunki życia mają istotne znacznie łatwo zauważyć po niektórych przypadłościach np. faktem jest, że pchła ludzka czy wesz łonowa od dawna są ekstremalnie rzadko spotykane. Podobnie jak cholera i dżuma. Gdyż są to choroby o bardzo specyficznej etiologii i sposobach rozsiewania ściśle związanych z warunkami sanitarnymi. W skrócie obecnie normalny Polak się tym nie zarazi bo nie jest gryziony przez szczurze pchły (nie śpi w ich towarzystwie) oraz nie pije nieprzegotowanej wody doprawianej kałem chorych...

Powyższy fakt potwierdzają także znani propagatorzy szczepień jak dr Ewa Krawczyk czy Bartłomieja Kuzia, cytuje:
"Oczywiście na spadek umieralności składa się wiele przyczyn, wśród których na pierwszy plan wysuwają się lepsza opieka zdrowotna, odżywianie i higiena." http://wyborcza.pl/1,75476,17217043,Nie_daj_sie_oszukiwac_w_sprawie_szczepien.html
http://szczepienie.blogspot.com/p/komis-o-szczepieniach-krytyka.html

Szczepienia to nie jest główny powód zmian śmiertelności, umieralności, co potwierdzają eksperci np. Prof. Krzysztof Simon: "Przed wojną w Polsce mniej więcej 30 proc. młodych ludzi umierało na choroby zakaźne. Dzięki lepszym warunkom życia i większej dostępności do usług medycznych, w tym szczepień, umiera zaledwie 0,4 proc. Głównie z powodu powikłań gruźlicy oraz konsekwencji zakażenia wirusem zapalenia wątroby czy HIV. Bez porównania z tym, co było. |
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12575154,Na_glupote_nie_ma_szczepionki__Z_innych_trzeba_korzystac.html http://web.archive.org/web/20121004031608/http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12575154,Na_glupote_nie_ma_szczepionki__Z_innych_trzeba_korzystac.html#ixzz4napdtozE

Oczywiście różne eksperymentalne szczepienia wprowadzano przeciwko wielu chorobom także wyżej wymienianych co nie znaczy, że dzięki nim te choroby wyelimowano. Gdyż nie były to wieloletnie masowe szczepienia, a zwykle krotkie eksperymenty, lub o małym zasięgu, dotyczące tylko grup ryzyka itd. To za mało aby mówić, że choroba została wyeliminowana dzięki szczepieniom i odporności grupowej.
Jest różnica między podawaniem szczepionki w celu eliminacji choroby ze społeczeństwa, tworzenia odporności grupowej itd, a podawaniu aby chronić grupy ryzyka.
Przykładowo są różne szczepionki dla grup ryzyka, dla wyjeżdzających do krajów tropikalnych itd. Np. szczepienia w Polsce przeciwko durowi brzusznemu były krótko od 1965 roku do 1972roku  dla nastolatków, potem tylko dla grup ryzyka
http://szczepienie.blogspot.com/2015/08/kalendarze-szczepien-archiwalne-lata-60.html


Szkarlatyna - przykład z polskiego podwórka

Szkarlatyna czyli płonica - nigdy nie wprowadzono skutecznych masowych szczepień, a mimo to wskaźnik śmiertelności wygląda zupełnie jak przy chorobach przeciwko którym szczepiono.
Poniższy wykres zawiera oznaczenia dt. szczepień jako żart dla wierzących w zbawczą rolę szczepień bez których znaczące ograniczenie śmiertelności i zachorowalności byłoby przecież niemożliwe;)
Dawno temu szkarlatyna miała 25% śmiertelność, to był pogrom jak przy ospie prawdziwej, z pewnością więcej niż osławiony krztusiec czy odra. Obecnie bez szczepień zachorowalność jest na poziomie niektórych chorób przeciwko którym szczepimy, śmiertelność praktycznie żadna (przynajmniej w Polsce).
http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/szkarlatyna-plonica-antybiotyk.html



Z faktu, ze istnieją szczepienia przeciwko jakiejś chorobie nie znaczy, że te szczepienia odegrały wielką rolę w jej zwalczaniu.


Znaczenie higieny, kanalizacji, lepszych warunków życia

Badanie w BMJ z 2007 roku, wyniki: Rewolucja sanitarna jako największy kamień milowy w medycynie. (Dlaczego jednak najbardziej czcimy szczepionki?)
" More than 11 300 readers of the BMJ chose the introduction of clean water and sewage disposal—“the sanitary revolution”—as the most important medical milestone since 1840, when the BMJ was first published. Readers were given 10 days to vote on a shortlist of 15 milestones, and sanitation topped the poll, followed closely by the discovery of antibiotics and the development of anaesthesia.
The work of the 19th century lawyer Edwin Chadwick, who pioneered the introduction of piped water to people's homes and sewers rinsed by water, attracted 15.8% of the votes, while antibiotics took 15%, and anaesthesia took 14%. The next two most popular were the introduction of vaccines, with 12%, and the discovery of the structure of DNA (9%)."
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1779856/#!po=75.0000


Wpływ higieny i interwencji/infrastruktury sanitarnej na liczbę częstość zgonów z powodu chorób zakaźnych w USA od 1900 roku.
"Sanitation and Hygiene
The 19th century shift in population from country to city that accompanied industrialization and immigration led to overcrowding in poor housing served by inadequate or nonexistent public water supplies and waste-disposal systems. These conditions resulted in repeated outbreaks of cholera, dysentery, TB, typhoid fever, influenza, yellow fever, and malaria.
By 1900, however, the incidence of many of these diseases had begun to decline because of public health improvements, implementation of which continued into the 20th century. Local, state, and federal efforts to improve sanitation and hygiene reinforced the concept of collective "public health" action (e.g., to prevent infection by providing clean drinking water). By 1900, 40 of the 45 states had established health departments. The first county health departments were established in 1908 (6). From the 1930s through the 1950s, state and local health departments made substantial progress in disease prevention activities, including sewage disposal, water treatment, food safety, organized solid waste disposal, and public education about hygienic practices (e.g., foodhandling and handwashing). Chlorination and other treatments of drinking water began in the early 1900s and became widespread public health practices, further decreasing the incidence of waterborne diseases. The incidence of TB also declined as improvements in housing reduced crowding and TB-control programs were initiated. In 1900, 194 of every 100,000 U.S. residents died from TB; most were residents of urban areas. In 1940 (before the introduction of antibiotic therapy), TB remained a leading cause of death, but the crude death rate had decreased to 46 per 100,000 persons (7)."
http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm4829a1.htm


Znaczenie kanalizacji

Jak budowa kanalizacji zwalczała choroby, lepiej niż szczepienia...
http://www.organiclifestylemagazine.com/how-plumbing-not-vaccines-eradicated-disease/

Workers at Fort Lawton sewer outfall, 1912



Nędza i brud
https://www.youtube.com/watch?v=hu9g3W4oROA



"Marco stworzył album ze zdjęciami, które ukazują, jak wyglądało życie w XIX wieku. Właśnie to życie w brudzie i ciasnocie było tym, co powodowało epidemie chorób zakaźnych. Wiele osób uważa, że to szczepionki nas od nich uratowały grin emoticon I takiej wersji uporczywie trzyma się MGN (media głównego nurtu). Jednak prawda jest taka, że dzięki poprawie warunków sanitarnych, kiedy oczyszczono ulice z brudu, który był pożywką dla patogenów, epidemie chorób zaczęły zanikać. Również tych, przeciwko którym nie było masowych szczepień...

Oddział Służb Miejskich (Department of Streets & Sanitation) powstał w 1881 roku, ale dopiero zaczął efektywnie działać w 1895 roku, kiedy pracownicy zaczęli zbierać śmieci i zamiatać ulice. Istnieje kilka fotografii wykonanych dla "Harper's Weekly" ukazujących ulice Nowego Jorku w 1893 roku, a następnie w 1895 roku. I można porównac sytuację "przed i po", gdzie wcześniejsze zdjęcia są dość zdumiewające, jak ludzie stali nieraz dosłownie po kolana w tym brudzie, który był połączeniem odchodów i moczu koni, martwych zwierząt, odpadów spożywczych oraz starych mebli.


Konie były głównym transportem dla ludzi i ich liczba w miastach ogromnie wzrosła, a z nimi - kupy wink emoticon Szacuje się, że w Nowym Jorku w latach 1890. było 100.000 koni, które wydalały 2,5 miliona funtów odchodów dziennie. Oprócz tego, nierzadkim widokiem były martwe zwierzęta, które leżały na ulicach przez wiele tygodni. W Londynie było bardzo podobnie. Odpady i inne fekalia nękały mieszkańców ze względu na brak dostępu do odpowiednich środków utylizacji. Problemem były ścieki przeciekające przez uszkodzone rury, rozkładające się ludzkie odchody, oraz gazy kanalizacyjne, które ulatniały się przez toalety, wanny, i zlewozmywaki do mieszkań. Tony nieoczyszczonych ścieków, zarówno z samego miasta, jak i sąsiednich dolin, były wylewane prosto do rzeki Tamizy. Takie skrajne warunki sanitarne, a także używanie pieców węglowych tworzyło razem ciężkie i cuchnące powietrze w okolicach miasta. Nic więc dziwnego, że wybuchały tam epidemie cholery, tyfusu i grypy. Szacuje się, że w 1839 roku, na każdego człowieka, który zmarł ze starości, ośmiu umierało z powodu choroby przez złe warunki sanitarne.
https://www.facebook.com/marco.caceres.564/media_set?set=a.10153225239862474.1073741858.542362473&type=3
https://itwassanitationnotvaccinesstupid.wordpress.com/2016/02/01/in-new-york-not-uncommon-for-dead-animals-to-lie-on-the-streets-for-weeks/
http://www.columbia.edu/cu/alumni/Magazine/Spring2004/publichealth.html
http://cai.ucdavis.edu/waters-sites/sanitation/
https://itwassanitationnotvaccinesstupid.wordpress.com/2016/01/31/the-great-horse-manure-crisis-of-1894/
http://szczepienie.blogspot.com/p/komis-o-szczepieniach-krytyka.html

z https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1181937838500210&id=934066783287318&ref=notif&notif_t=notify_me_page


Co oczywiście nie znaczy, ze szczepionki nigdy nie miały żadnego znaczenia i nikogo nie uratowały, ale fakty są jakie są. Najczęściej największe znaczenie miały inne czynniki zwłaszcza gdy opowiada się historie chorób znanych z przed ponad pół wieku i więcej.
http://cpi.probeinternational.org/2014/04/21/the-untold-story-of-measles/

Epidemie zostały zwalczone warunkami sanitarnymi
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1779856/

Na podstawie dyskusji z
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/964802906900535/
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/971889926191833/
z grupy https://www.facebook.com/groups/779018065479021/?fref=ts

Szczepionki i śmiertelność niemowląt
http://scienceblogs.com/insolence/2011/05/16/vaccines-and-infant-mortality-rates/





Szczepienia nas nie uratowały -  Krytyczna analiza znaczenia szczepień w Polsce
https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/szczepionki-nas-nie-uratowaly-cz-ii-polska/

Szczepienia nas nie uratowały - sytuacja w USA
https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/szczepionki-nas-nie-uratowaly-cz-i-usa/

Jak poradzono sobie m.in. z ospą prawdziwą - Jak wymierały epidemie? - Czyli o kluczowej roli kordonów sanitarnych.
"Polska była jednym z pierwszych krajów, gdzie w 1801 r. zastosowano tzw. krowiankę, szczepionkę przeciwko ospie prawdziwej, którą po raz pierwszy 5 lat wcześniej zastosował angielski lekarz Edward Jenner."

http://szczepienie.blogspot.ru/p/jak-wymieray-epidemie.html 






Ospa prawdziwa nie jest tak zaraźliwa, jak sugeruje jej reputacja oraz o szczepieniach przeciwko niej:
"Extrapolating from the European experience, we can predict that an initial smallpox introduction is likely to result in substantially fewer than 20 cases17 and 10 deaths11,17; experience would lessen the impact of subsequent introductions. Many well-informed members of the general public will refuse vaccination. Every million primary vaccinations will cause at least 3 deaths from vaccinia, and the chance of preventing deaths from smallpox would be less than 0.4 percent (1 in 275 million). To prevent all potential deaths from smallpox would require universal compliance with vaccination, with as many as 800 deaths from complications. Even after an introduction, mass vaccination would do more harm than good."
http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMsb022994

Ryzyko szczepienia związane z pierwszymi szczepionkami było też wysokie z wielu powodów
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/25622683/

Contagious Diseases in the United States from 1888 to the Present
http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMms1215400

O znaczeniu higieny, myciu rąk w zapobieganiu chorobom zakaźnym obecnie.  Czy czyste ręce mają większe znaczenia niż szczepienia przeciwko grypie?

Szczepienia nas nie uratowały znaczenie higieny i innych czynników mających wpływ na zmniejszenie śmiertelności chorób oraz ogólnej zapadalności - fakty historyczne
http://szczepienie.blogspot.com/2015/11/szczepienia-nas-nie-uratoway-znaczenie.html




https://www.youtube.com/watch?v=6WL5jy2Qa8I
Wciąż umierają ludzie z powodu chorób przeciwko, którym mamy szczepienia... np. każdego roku umiera w Polsce blisko 600 zaszczepionych przeciwko gruźlicy osób z powodu gruźlicy :>
W materiale sugeruje się, jakoby poniższe choroby zniknęły czy zostały zwalczone dzięki szczepieniom (bo przecież obecnie się takich ludzi nie widuje ):
1. Wirus zapalenia wątroby typu B
2. Półpasiec
3. Ospa
4. Gruźlica
5. Błonica
6. Dżuma
http://www.crazynauka.pl/jak-choroby-zakazne-zmieniaja-wyglad-czlowieka-zobaczcie-to-na-filmie/ 




Skrót historii Semmelweisa
Jak jeden lekarz Ignaz Semmelweis sprzeciwił się autorytetom nakazując lekarzom mycie rąk i jak na tym wyszedł
https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1468510700146329/
https://www.youtube.com/watch?v=T1vW8YDDCSc&feature=youtu.be&t=5570
http://www.cda.pl/video/59945365 Docteur Semmelweis / Doktor Semmelweis (1995) LEKTOR PL
do uzupełnienia polecam "Stulecie chirurgów" i "Ginekolodzy" J. Thorwalda oraz świetny serial The Knick.
http://www.focus.pl/sekrety-nauki/historia-medycyny-chirurdzy-w-czarnych-fartuchach-10299
Zapytaj, czy lekarz umył ręce
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,16328844,Zapytaj__czy_lekarz_umyl_rece.html
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/tajemnicza_smierc_profesora_semmelweisa_zwanego_zbawca_matek_268861.html
http://www.focus.pl/sekrety-nauki/ktory-lekarz-pierwszy-umyl-rece-przed-operacja-12377
"Pisał, że lekarz asystent, doktor Ignaz Semmelweis z I Kliniki Położniczej Szpitala Ogólnego Miasta Wiednia, dokonał pewnego odkrycia. Twierdził, że gorączka połogowa przenosi się na pacjentki przez ręce lekarzy i studentów, którzy wcześniej robili sekcję zwłok lub opatrywali ropiejące rany. W wyniku porodu narządy rodne kobiet są zranione i podatne na działanie substancji gnilnych. Odkąd Semmelweis i jego studenci myją ręce chlorowaną wodą, w ciągu kilku miesięcy liczba zakażeń spadła z trzystu do czterdziestu.

Michaelis przypomniał sobie, że on też robił sekcję zwłok przed przyjęciem porodów Theonii i innych kobiet. Natychmiast wprowadził w swoim szpitalu wiedeński zwyczaj odkażania rąk chlorowaną wodą. Kilka tygodni później, 18 marca 1848 roku, napisał do Schwarza:

Od czasu zastosowania chloru u żadnej z rodzących przy mnie czy moich wychowankach nie wystąpiły choćby najmniejsze objawy zakażenia [...] Dlatego z całego serca dziękuję za Pańską informację. Być może uratował Pan naszą klinikę przed zamknięciem. Proszę przekazać moje uszanowanie doktorowi Semmelweisowi i stosownie do tego mu podziękować [...].

Pełne wdzięczności słowa nie zdradzały głębokiej rozpaczy, jaka ogarnęła tego wrażliwego mężczyznę. Nigdy już nie opuściło go poczucie, że za śmierć Theonii i wielu innych kobiet winę ponoszą jego ręce. 9 sierpnia 1848 roku rzucił się pod pociąg w Lehrte. Michaelis był jedynym ginekologiem w historii, który - nękany wyrzutami sumienia - odebrał sobie życie.

Inni lekarze potrzebowali jeszcze - z nielicznymi wyjątkami - ponad czterdziestu lat, aby uznać odkrycie doktora Ignaza Semmelweisa i zacząć dezynfekować ręce i narzędzia. Z obojętnością przyglądali się, jak Semmelweis - zrozpaczony ślepotą i uporem swoich kolegów - w 1865 roku skończył w wiedeńskim domu dla obłąkanych. Na skutek zaciętości lekarzy setki tysięcy kobiet w okresie połogu bezsensownie straciło życie[3]. Semmelweis miał rację, nazywając ich mordercami"

Jürgen Thorwald
http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/mycie-rak-szczepienia-grypa-wieksze.html
https://www.facebook.com/groups/offtopowa/permalink/1568415190155879/?match=c2VtbWVsd2Vpcw%3D%3D

Chirurdzy od XIX zaczęli myć ręce i dezynfekować narzędzia więc zrezygnowali z wielokrotnego użytku czarnych fartuchów na których nie było widać krwi i brudu.
Nie zmieniono jednak ich na białe. Standardem na świecie jest, że do operacji chirurdzy zakładają fartuchy w kolorze zielonym.
Powód prosty: fartuchy są zielone, ponieważ krew na nich wydaje się czarna, a nie czerwona. Nie chcą wyglądać jak jak rzeźnicy, ale i tak tak wyglądają;). Od wielu lat rzeźnicy też nie chcą wyglądać jak rzeźnicy. O ile w masarniach mają fartuchy białe to obecnie w rzeźniach są też zielone :)
Historia medycyny wiodła krętymi drogami przez wszechobecną śmierć, błędne założenia oraz pojawiające się, niekiedy, niezwykle istotne odkrycia, które pozwalały jej dążyć do postępu. Twórcy tych odkryć stawali się bohaterami swojej epoki, lub też obiektami ataku gremium lekarskiego. Wiek XIX również nie był inny - przyniósł odkrycie, które z perspektywy ludzi współczesnych wydaje się prozaiczne, ale umożliwiło przeżycie `niezliczonymi pacjentom.
Ignaz Semmelweis urodził się w Tabanie w pobliżu Budy jako piąte dziecko Marii i Józefa. Początkowo rozpoczął studia prawnicze, jednak już po roku z nieznanych przyczyn zmienił je na medycynę. Jaką swoją specjalizację wybrał położnictwo i już wkrótce został asystentem pofesor Kleina w klinice położniczej w wiedeńskim szpitalu powszechnym.
W dwóch klinikach znajdujących się w szpitalu wiedeńskim zauważył również pewną dysproporcje – w jednej z nich praktykowali studenci medycyni, druga zaś była zdominowana przez pielęgniarki (które nie brały udziału w sekcjach zwłok). To właśnie w pierwszej z nich odsetek śmierci na skutek gorączki połogowej był znacznie większy. Naukowiec był przytłoczony ilością umierających w klinice. Momentem przełomowym w karierze Semmelweisa stała się śmierć jego przyjaciela Jacoba Kolletschki, który podczas sekcji zwłok został zraniony skalpelem przez jednego z studentów i wkrótce zmarł z powodów zakażenia. Semmelweis stwierdził, że objawy zbliżone były do tych, które wykazywały kobiety cierpiące na gorączkę połogową tuż po porodzie. Wobec tych obserwacji zalecił stosowania podchlorynu wapnia do mycia rąk przed i po wykonywaniu zabiegów. Wkrótce zanotował znaczny spadek śmiertelności w pierwszej klinice – z 18% przed rozpoczęciem procedury mycia rąk do ok. 2% po niej. Następnie rozpoczął pracę w szpitalu św. Rocha w Peszcie, gdzie przez sześć lat jego pracy zmarło jedynie 8 na 933 rodzących kobiet (0,9% wszystkich!).
Jego praca „Etiologia, pojęcie i profilaktyka gorączki połogowej”, która stała w opozycji do dotychczasowego poglądu, że ta reakcja chorobowa spowodowana była zaburzeniem czterech humorów krwi pacjentki i wkrótce stała się przyczyną do ataku środowiska lekarskiego. Głównym powodem wrogości stał się zarzut, że przenosicielami gorączki są lekarze i studenci, którzy nie myją rok po wykonanych sekcjach oraz położne, które po opiece nad chorymi pacjentkami przechodziły do tych zdrowych. Na późniejszym kongresie ginekologicznym w Paryżu jego przewodniczący krytycznie ocenił teorię Semmelweisa: „nie wykluczone, że są one oparte na jakichś pożytecznych założeniach, ale poprawne ich wykonanie jest związane z takimi trudnościami, że bardzo problematyczne korzyści nie usprawiedliwiają ich stosowania”. Na tę ocenę Semmelweis stwierdził, że lekarze, którzy krytykują jego prace są „mordercami kobiet”, co stało się powodem do otwartego konfliktu Semmelweis – establishment lekarski. Apele lekarzy przeciwko niemu wzrastają – ciągły opór naukowca sprawia, że towarzystwo lekarskie stara się ukazać go jako szarlatana i człowieka umysłowo chorego (co ma okazać się prorocze). Wkrótce po ciągłej walce doktor Semmelweis poddał się i załamał – w trakcie swoich wykładów wstrząsał nim spazmatyczny płacz, zamykał się w pokoju i krążył po nim w obłędzie, zaklinał pary zakochanych w parku o tym, że muszą dbać by ich położne dezynfekowały ręcę przed badaniem. Ostatecznie został zabrany do szpitala psychiatycznego. Jak na ironię losu przyczyną jego śmieci był obiekt walki jego życia – zakażenie, które wdało się podczas jego ostatniej sekcji, a rozwinęło podczas pobytu w ośrodku dla psychicznie chorych.
Kilka lat po jego śmierci ideę odkażania przejął wybitny brytyjski chirurg Joseph Lister, który nakazał dezynfekcję rzeczy kwasem karbolowym, co znacznie zmniejszyło śmiertelność po operacjach i tym samym zapewniło mu dożywotnią sławę (to właśnie od jego nazwiska pochodzi nazwa płynu Listerine) i poważanie wśród lekarzy jako ojca antyseptyki, podczas gdy Ignaz Semmelweis na zawsze został zapomniany.

Jeszcze sto lat temu zabieg chirurgiczny zazwyczaj wiązał się z wysłaniem pacjenta do grobu szybciej, niż zrobiłaby to choroba. Tymczasem starożytni chirurdzy potrafili przeprowadzać skomplikowane operacje, o których nawet nie śmieli marzyć ich nowożytni koledzy po fachu przed XX wiekiem.

W grudniu 1809 r. lekarz z Kentucky Ephrim McDowell został wezwany do pani Jane Crawford. Chociaż oficjalna diagnoza brzmiała „przenoszona ciąża”, McDowell stwierdził wielką torbiel jajnika. W epoce sprzed znieczulenia i środków dezynfekujących kobiety z takimi schorzeniami pozostawiano samym sobie, co oznaczało powolną i bardzo bolesną śmierć. Pani Crawford błagała jednak o operację, twierdząc, że w ten sposób śmierć przynajmniej nadciągnie szybko.

Posunęła się do tego, że odbyła dwudniową, ponad 100-kilometrową konną podróż do domu doktora w Danville. Operacja odbyła się w dzień Bożego Narodzenia. Jedynym środkiem znieczulającym, jakim dysponował McDowell, były tabletki opium, które przynosiły tylko chwilową ulgę, otwarcie jamy brzusznej odbyło się więc „na żywca”.

Podczas trwającej 25 minut operacji pani Crawford przez cały czas pozostawała przytomna i śpiewała psalmy. McDowell wydobył guz ważący ponad 10 kg, zbyt wielki, aby wyjąć go z jamy brzusznej w jednym kawałku, oraz usunął jajniki. Pani Crawford ozdrowiała szybko, po 25 dniach była już w domu. Żyła potem jeszcze przez 32 lata. Była to pierwsza udana operacja usunięcia jajników. Wcześniej podjęcie takiej decyzji równało się wyrokowi śmierci.

Starożytne operacje

Kiedy w ubiegłym roku archeolodzy znaleźli na Saharze czaszki trzech mężczyzn sprzed 2 tys. lat, którzy nie tylko poddali się zabiegowi trepanacji, ale też bezinfekcyjnie go przeżyli, nie wywołało to zdziwienia. Kilka tysięcy lat temu trepanacja była nieomal standardowym zabiegiem leczniczym.

Najstarsze przykłady trepanowanych czaszek znane są z Maroka sprzed 13 tys. lat, a w Europie za najstarszą trepanowaną czaszkę uważa się okaz z Ensisheim w Alzacji, z ok. 5 tys. lat p.n.e. Mężczyzna, do którego należała, poddał się aż dwóm operacjom: w przedniej części czaszki miał zagojony otwór średnicy ponad 6 cm średnicy, a drugi, zagojony tylko częściowo, wielkości prawie 10 cm. Umiejętność trepanowania była również znana w Nowym Świecie. Tylko nieliczne inkaskie czaszki noszą ślady infekcji pooperacyjnej; inkascy chirurdzy z wielką precyzją omijali naczynia krwionośne oraz znajdującą się tuż pod powierzchnią czaszki oponę twardą mózgowia, jedną z trzech opon chroniących mózg.

Również z 5. tysiąclecia p.n.e., z neolitycznego stanowiska Buthiers-Boulancourt na południe od Paryża, pochodzi najstarszy w Europie znany przypadek amputacji kończyny, którą to amputację pacjent nie tylko przeżył, ale też po niej kompletnie wyzdrowiał. W szkielecie mężczyzny archeolodzy stwierdzili brak kości lewego przedramienia i dłoni. Ślady zabliźniania tkanki dowodzą, że pacjent żył kilkanaście miesięcy, a może nawet lat po operacji. Porównanie wielkości i grubości prawej i lewej kości ramiennej pokazało, że lewa ręka po operacji była ruchoma, nie doszło też do atrofii ani zwapnienia. Znane są też dwa inne przykłady neolitycznych amputacji kończyn: z niemieckiej miejscowości Sondershausen i z czeskich Vedrovic.

Starożytni lekarze potrafili przeprowadzać operacje uważane nawet dziś za skomplikowane. Rzymski encyklopedysta z I w. p.n.e. Aulus Korneliusz Celsus w swoim traktacie „De medicina” opisał litotrypsję, czyli kruszenie kamieni nerkowych i moczowodowych. Chirurg używał narzędzia podobnego do żelaznego dłuta; jeden koniec przykładał do znajdującego się wciąż w pęcherzu kamienia, a w drugi uderzał delikatnie młotkiem.

Ok. 600 r. p.n.e. chirurdzy z Indii doprowadzili do perfekcji technikę rekonstrukcji nosa. Na ich usługi było wielkie zapotrzebowanie; w Indiach ucięciem nosa lub genitaliów karano małżeńską niewierność. Chirurg odcinał najpierw z czoła lub policzka zeszpeconej osoby płat skóry w kształcie liścia, dbając o zachowanie połączenia z resztą skóry twarzy. Płat nasuwano na kość nosową, skręcając go, aby naskórek znajdował się na wierzchu, i mocowano za pomocą szwów. W miejscu gdzie miały znajdować się nozdrza, chirurg umieszczał dwie wypolerowane drewniane rurki, które ułatwiały pacjentowi oddychanie. Ta rewolucyjna, jak na owe czasy, metoda oparta była na doskonałej znajomości funkcjonowania układu krwionośnego.

Rekonstrukcje nosa, uszu i warg wykonywano w Europie nawet jeszcze po upadku cesarstwa rzymskiego. W VIII w. n.e. operację przeszedł prawdopodobnie bizantyński cesarz Justynian II, zwany Rhinometus: „ten, któremu obcięto nos”; Justynian został oszpecony podczas rebelii Leontiosa, która na kilka lat pozbawiła go tronu.

Zapomniana sztuka

Wieki Ciemne, które nastały po upadku cesarstwa rzymskiego, spowodowały, że częściowo zapomniano wiedzę chirurgiczną. W XIII wieku papież Innocenty III zabronił dokonywania wszelkich operacji jako niezgodnych z wolą Bożą. Jeszcze w wieku XIX lekarze wystrzegali się jak mogli przeprowadzania trepanacji czaszki, ponieważ śmiertelność pacjentów sięgała prawie 100 proc. Spośród pacjentów inkaskich trepanatorów przeżywało 90 proc. Jednym z największych niebezpieczeństw podczas amputacji jest niekontrolowany upływ krwi.

W starożytnej Grecji i Rzymie lekarze podczas amputacji stosowali opaski uciskowe zakładane na kończyny powyżej amputowanego miejsca, a następnie zszywali naczynia krwionośne. Ta technika uległa w średniowieczu zapomnieniu; ówcześni cyrulicy tamowali upływ krwi za pomocą kauteryzacji – przypalania naczyń krwionośnych rozgrzanym metalowym narzędziem lub zanurzania kikuta we wrzącym oleju.

Dopiero w połowie XVI w. francuski chirurg wojskowy Ambroży Paré powtórnieodkrył technikę zszywania naczyń krwionośnych. Zastosował do tego swój wynalazek zwany „bec de corbin” (dziób wrony), prototyp używanych dzisiaj kleszczy hemostatycznych, którymi zaciska się naczynia krwionośne podczas operacji.

Zaobserwował też, że rany pooperacyjne goją się szybciej posmarowane mieszaniną żółtka jaja, olejku różanego i terpentyny niż po dezynfekcji wrzącym olejem, nie wspominając o mniejszej śmiertelności pacjentów na skutek szoku po takim zabiegu. W 1674 r. europejscy chirurdzy odkryli na nowo działanie opaski uciskowej, a pół wieku później Francuz Jean Louis Petit skonstruował urządzenie ze śrubą, której dokręcanie ściskało kończynę. Tego typu wynalazki dawały chirurgom czas potrzebny na staranne zszycie wszystkich naczyń krwionośnych. Powszechne zastosowanie w XIV w. w Europie prochu strzelniczego spowodowało, że felczerzy musieli amputować wiele oderwanych lub uszkodzonych kończyn.

Jeszcze więcej materiału do eksperymentów dostarczyły chirurgom wojny dziewiętnastowieczne. Chirurg Napoleona Dominique Jean Larrey jako pierwszy dokonał w 1803 roku udanej amputacji biodra. Podczas amerykańskiej wojny secesyjnej w latach 1861–1865 wykonano, jak szacują historycy, ok. 50 tysięcy amputacji. Rannych usypiano chloroformem, szybko zakładano opaskę uciskową i ostrym skalpelem odcinano skórę i mięśnie, a następnie odpiłowywano kość. Amputowane kończyny wyrzucano na piętrzące się wszędzie stosy.

Jeszcze w drugiej połowie XIX w. za śmiertelnie niebezpieczne uchodziło nawet cesarskie cięcie. Kobiety o zwężonej miednicy skazane były na celibat, ponieważ jasne było, że umrą przy próbie wydania na świat pierwszego dziecka: albo w bólach porodowych, albo podczas przecięcia powłok brzusznych. Lekarze decydowali się na ten zabieg tylko dlatego, że czasami udawało się uratować dziecko. Wysoka śmiertelność wiązała się przede wszystkim z wewnętrznym krwotokiem: chirurdzy wierzyli, że nie ma potrzeby zaszywania macicy po zabiegu, bo zamknie się ona sama na skutek skurczu mięśni. Dopiero w 1876 r. Włoch Eduardo Porro zdecydował się na wycięcie całej macicy. Śmiertelność po cesarskim cięciu spadla natychmiast z prawie 100 proc do 56 proc.

Triumf antyseptyki

Zabliźnianie tkanki kości neolitycznego pacjenta z Buthiers-Boulancourt dowodzi, że operację przeprowadzono w czystych warunkach. Neolityczni medycy musieli więc posiadać na temat zakażeń sporą wiedzę, która później uległa zapomnieniu. W XIX wieku jeden na czterech pacjentów nie przeżywał nawet prostej operacji. Śmierć spowodowana była głównie tzw. gorączką chirurgiczną – zakażeniem bakteryjnym rozwijającym się błyskawicznie z powodu braku zasad higieny operacyjnej. Antyseptyka była pojęciem nieznanym. Chirurdzy nie myli rąk i nie dezynfekowali narzędzi, operowali zaś w codziennych ubraniach lub w czarnych fartuchach, na których nie było widać krwi. Jeszcze w połowie XIX w. wierzono, że infekcje ran wywołane są przez cuchnącą „miazmę” obecną w powietrzu.

Kiedy brytyjski chirurg John Lister, który znał eksperymenty Ludwika Pasteura dotyczące gnicia i fermentacji, rozpoczął walkę o prowadzenie operacji w sterylnych warunkach, koledzy po fachu go wyśmiewali. Lister zastosował roztwór kwasu karbolowego (zwanego popularnie fenolem), używanego wcześniej do czyszczenia rur ściekowych, do dezynfekowania instrumentów chirurgicznych i ran. I chociaż powodował on łuszczenie skóry, a nawet niegojące się rany na rękach chirurgów, jego zastosowanie natychmiast obniżyło znacząco liczbę pooperacyjnych infekcji i gangren.

Halsted i inni, czyli jak hartowała się stal (skalpela).
http://wyborcza.pl/1,75410,16547450,Halsted_i_inni__czyli_jak_hartowala_sie_stal__skalpela__.html
Cesarskie cięcie

Zacznijmy od mitologii – poprzez cięcie cesarskie przyszedł na świat Asklepios (notabene bóg sztuki lekarskiej). Z brzucha jego martwej matki Koronis wydobył go ojciec – Apollo.
W świecie starożytnym cięcia cesarskie wykonywane były m.in. 
w Egipcie (2000 lat p.n.e.). 
W starożytnym Rzymie po roku 715 p.n.e. król Numa Pompiliusz ugruntowuje prawo do cięć pośmiertnych – jeżeli kobieta umiera, należy jak najszybciej wydobyć z niej dziecko. Zmarła kobieta nie mogła zostać pogrzebana wraz z płodem w łonie. To królewskie prawo (Lex Regia) przekształciło się później w „Lex Cesarea”. Łaciński wyraz „caesar” pochodzi od słowa „caedere” – ciąć, pruć. Z powodu problemów w interpretacji nazwy cięcia cesarskiego niejednokrotnie pojawiają się sugestie, że w ten sposób przyszedł na świat Juliusz Cezar. 
Historycy mają co do tego faktu duże wątpliwości, ponieważ matka Cezara żyła jeszcze długo po jego narodzinach. W czasach starożytnych cięcie cesarskie było bowiem w 100% śmiertelne dla matek. Udawało się natomiast wydobywać żywe dzieci.

Średniowiecze to oczywiście wieki ciemne, postęp medycyny – znikomy.
Wreszcie w roku 1500 w Szwajcarii weterynarz Jakub Nufer wykonał cięcie cesarskie u swojej żony.
Legenda o żonie Jakuba Nufera, który to po kilku dniach nieefektywnego porodu i pomocy 13 położnych, dostał od władz lokalnych zezwolenie na cięcie. Kobieta przeżyła (przynajmniej połóg, co było dalej nie wiemy), dziecko również – dożywając 77 lat. Ponieważ ta historia z 1500 roku została spisana dopiero po 82 latach, historycy kwestionują jej prawdziwość.
To, co przemawia za prawdziwością historii żony Jakuba jest to, że Jakub Nufer znał się na uboju świń, a więc anatomia nie była mu całkiem obca.

Z roku 1622 z Wittenbergii zachował się szczegółowy protokół, 
z którego wynika, że chirurg Jeremias Trautmann przeprowadził pierwsze cesarskie cięcie, ratujące życie zarówno dziecka jak i matki. Kolejne udokumentowane przeżycie rodzącej to rok 1793 – zabieg wykonał angielski chirurg James Barlow. 
http://www.ptmp.com.pl/png/png1z1_2008/png11-1.pdf
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/10/26/historyczna-szkola-rodzenia-osobliwe-porady-sprzed-czterystu-lat/2/
http://rodzicielstworadosci.com/ciaza-i-porod/obrazkowa-historia-porodow/

W roku 1794 w Virginii dr Jesse Bennet ratuje cięciem cesarskim swoją żonę i dziecko – to pierwszy taki zabieg w USA.

Pionierski zabieg (zwiększający przeżywalność rodzących o połowę!) przeprowadził w roku 1876 włoski położnik Eduardo Porro. Wykonał on cięcie wraz z usunięciem trzonu macicy i wszyciem kikuta szyjki macicy w powłoki brzuszne. Wiązało się to z dużą liczbą powikłań oraz niemożnością zajścia w kolejną ciążę, jednakże była to ogromna rewolucja w ówczesnej medycynie. Cięcie cesarskie nową techniką (pozaotrzewnową) przeprowadzają – w roku 1901 Fritz Frank w Kolonii oraz w roku 1908 Wilhelm Latzko w Wiedniu.

Stopniowe obniżanie śmiertelności kobiet po cięciach cesarskich zawdzięcza się ulepszaniu technik cięcia i szycia mięśnia macicy, wprowadzeniu zasad aseptyki (Ignacy Semmelweis – 1847) i antyseptyki (Józef Lister – 1867), antybiotykoterapii oraz anestezjologii. Pionierem znieczulenia okołoporodowego był James Simpson z Edynburga (1811-1870), który jako pierwszy zastosował chloroform.

Wskazania do cesarskiego cięcia
Zmieniły się one radykalnie od czasów starożytnych do współczesnych. Aż do XIX wieku chodziło o, zwykle daremną, próbę ratowania życia dziecka lub o oddzielne pochowanie dziecka. Przede wszystkim było to wyjście ostateczne, nie mające na celu ratowania życia matki.

Źródła:
https://www.nlm.nih.gov/exhibition/cesarean/index.html
http://fineartamerica.com/featured/cesarean-section-16th-century-science-source.html 
Znieczulenie porodu i cięcia cesarskiego. Elżbieta Nowacka www.machala.info
Historia cięcia cesarskiego. Janusz Kubicki (Puls Uczelni 2012, 6, 1: 17-19
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ci%C4%99cie_cesarskie
https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1468510700146329/
https://az.wikipedia.org/wiki/Qeys%C9%99r_k%C9%99siyi#mediaviewer/%C5%9E%C9%99kil:Caesarian_section_-_Pull_out.jpg http://i.imgur.com/LtqpIgm.jpg
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=834927983207544&id=834363219930687
https://www.nlm.nih.gov/exhibition/historicalanatomies/Images/1200_pixels/Vesalius_Pg_478.jpg
http://www.slate.com/articles/health_and_science/science_of_longevity/2013/09/death_in_childbirth_doctors_increased_maternal_mortality_in_the_20th_century.html
http://www.anglia4u.pl/index.php/informacje/zdrowie/zyj-zdrowo/item/412-historia-medycyny-cesarskie-ciecie
http://rodzicielstworadosci.com/ciaza-i-porod/ciecie-cesarskie/ciecie-dla-cesarzy-czyli-zdumiewajaca-historia-cesarki-cz-i/

Przy okazji polecam http://www.filmweb.pl/serial/The+Knick-2014-698138

Filmy 
http://www.cda.pl/video/6565640 http://www.filmweb.pl/serial/Masters+of+Sex-2013-645696

Brzytwą czy skalpelem - Publicystyka - Ginekologia - Medycyna Praktyczna dla lekarzy http://www.mp.pl/ginekologia/publicystyka/110335,brzytwa-czy-skalpelem
Uciekać wcześnie, daleko i na długo - Publicystyka - Infekcje - Medycyna Praktyczna dla lekarzy http://infekcje.mp.pl/publicystyka/114244,uciekac-wczesnie-daleko-i-na-dlugo
Wrzącym olejem - Aktualności - Ratownictwo - Medycyna Praktyczna http://www.mp.pl/ratownictwo/aktualnosci/153186,wrzacym-olejem
Upuszczać, pić, przetaczać - Opinie - Kurier - Medycyna Praktyczna http://www.mp.pl/kurier/139915,upuszczac-pic-przetaczac
Tedy nie pocznie - Publicystyka - Ginekologia - Medycyna Praktyczna dla lekarzy http://www.mp.pl/ginekologia/publicystyka/117968,tedy-nie-pocznie
Jak nie rtęcią, to końskim nawozem - Aktualności - Ginekologia - Medycyna Praktyczna dla lekarzy http://www.mp.pl/ginekologia/aktualnosci/104876,jak-nie-rtecia-to-konskim-nawozem
Bóg uzdrawia, a lekarz bierze zapłatę - Opinie - Kurier - Medycyna Praktyczna http://www.mp.pl/kurier/120366,bog-uzdrawia-a-lekarz-bierze-zaplate

środa, 7 października 2015

Mycie rąk, a szczepienia? Czy czyste ręce mają większe znaczenia niż niektóre szczepienia?

Jak nie zarazić się chorobą zakaźną?

Odpowiedź generalnie jest banalna: Nie wymieniać się płynami ustrojowymi z ludźmi chorymi.
Proste?

Niestety przy obecnej propagandzie wydaje się, że odpowiedzią są tylko szczepienia.

Wbrew pozorom nie jest trudno po prostu zachować odpowiedni odstęp, przebywać w wietrzonych pomieszczeniach, minimalizować liczbę osób, które dopuszczamy do bezpośredniego kontaktu ze sobą.  Jeśli to możliwe to warto zadawać się wyłącznie ze zdrowymi, a najlepiej zdrowymi ludźmi co postępują tak samo jak my w kwestiach unikania zarażenia.
Najważniejsze: Nie lizać klamek, rąk obcych ludzi, uchwytów, włączników z miejsc publicznych itd (także pośrednio przez kontakt ręką) jak ktoś mówi plując się nie wyłapywać kropelek jego śliny twarzą etc. Niby dość rozsądne zasady ale prawie nie przestrzegane.
Zmiana nawyków, mentalności w tej kwestii sprawi, że pewne choroby przestaną dotyczyć ludzi w ten sposób postępujących. Podobnie jak ebolą, hiv, hpv etc. trudno się zarazić jeśli nie całujemy się czy uprawiamy seksu z osobą zakażoną. Co potwierdzają rozmaite statystyki - miejsca gdzie ludzie mają trochę luźniejsze zwyczaje w tych sferach życia to miejsca zwiększonej zachorowalności, liczby nosicieli itd. Natomiast w miejscach, gdzie ludzie mają bardziej zdystansowane nawyki takim chorobom jest niezwykle trudno i tylko wyjątkowe, luźniejsze jednostki (prostytutki etc) mają zwiększoną szansę trafienia na takie choroby.

M.in na podstawie dyskusji z
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/962166377164188/?comment_id=962171627163663&comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22R9%22%7D

Jeszcze kilka oczywistości czyli maski na twarz i mycie rąk:
"80% infekcji przenoszonych jest przez ręce. Każdego roku 4 miliony pacjentów cierpi z powodów zakażeń szpitalnych"
" Według Journal of Environmental Health, w sposób skuteczny nie myje rąk aż 95% ludzi. Zdecydowana większość osób przeznacza na tę czynność jedynie 6 sekund, zamiast minimalnych 20."
http://www.rynekzdrowia.pl/Po-godzinach/Niewlasciwe-mycie-rak-zwieksza-ryzyko-zakazen,150815,10.html



Handwashing: The 'do-it-yourself' vaccine
http://www.army.mil/article/95551/

“Clean hands save lives” — Global Handwashing Day 2011 is celebrated by millions of people worldwide
http://www.unicef.org/media/media_60084.html

http://i.imgur.com/a3g0UGB.jpg
https://www.facebook.com/speakforyourselfnow/photos/a.572791556067842.100564433.572725586074439/1233995386614119/?type=3&theater

"Według danych European Hospital and Healthcare Federation, co roku na świecie zakażonych w szpitalach zostaje niemal 4 mln osób. W Polsce to 6-8% hospitalizowanych. Na konferencji można było usłyszeć, że zbyt wielu lekarzy nie przestrzega higieny rąk.
[..] mycie rąk nie wodą i mydłem, a preparatem zawierającym w składzie alkohol, przy czym wcieranie preparatu powinno trwać ok. 30 s."
http://www.lekarziprawo.pl/mycie-rak-tylko-tyle-i-az-tyle-czyli-o-zakazen-szpitalnych-przyczynach/

"Jeden z najpotężniejszych rodzajów broni przeciwko nowemu wirusowi H1N1 da się ująć w dwóch słowach, które od małego powtarzały nam matki: myj ręce.
[..]
W domach z dozownikami ryzyko złapania od chorego dziecka infekcji przewodu
pokarmowego, w porównaniu z rodzinami kontrolnymi, spadło o 60 procent"
http://www.psse.waw.pl/UserFiles/grojec/File/grypa%20mycie%20rak.pdf


Jeśli chodzi o typowe przeziębienia grypę:
"Żywotność wirusów zależy od temperatury i wilgotności
W temperaturze 20 °C wirusy grypy na suchej nasłonecznionej skórze, czy na przedmiotach osobistych mogą przetrwać tylko osiem godzin!
W wilgotnych warunkach przy 22 °C wirusy te przetrwają znacznie dłużej ( co najmniej 4 dni).
Powyżej 22 °C żywotność wirusów krytycznie się zmniejsza. Temperatura 56 °C dezaktywuje te mikroby w 3 godziny, zaś 60 °C – już w 30 minut! [3]. Od 70 °C wirus obumiera i nieodwracalnie traci zakaźność. Podobnym zależnościom ulegają inne wirusy przeziębienia. (Więcej o zakaźności i żywotności wirusów przeziębienia - w załączonym w dziale art. pt. Dlaczego wirusy muszą zakażać?) "
http://www.przychodnia.pl/przeziebienie/index1.php3?s=3&d=37&t=1&p1=0
"stałe noszenie maseczki w przypadku bliskiego kontaktu z chorym na grypę w pomieszczeniu (np. w domu, szpitalu lub przychodni) zmniejsza ryzyko zachorowania. Maseczkę powinien nosić także chory na grypę, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia innych"
" po oczyszczeniu nosa wyrzucić chusteczkę do kosza i dokładnie umyć ręce; unikać kontaktu twarzą w twarz z innymi osobami; unikać tłumu i masowych zgromadzeń; unikać dotykania niemytymi rękami ust, nosa i oczu; często dokładnie wietrzyć pomieszczenia."
http://www.mp.pl/szczepienia/aktualnosci/show.html?id=79581

Badania z kontrargumentami:
"Higiena i noszenie maski nie chronią przed zarażeniem grypą. Wręcz przeciwnie, w niektórych przypadkach mogą doprowadzić do ostrzejszego przebiegu choroby – stwierdził międzynarodowy zespół naukowców."
http://nauka.newsweek.pl/maska-i-mycie-rak-nie-chronia-przed-grypa,105043,1,1.html


Co tylko świadczy jak łatwo zmanipulować badaniami poprzez odpowiednie dobranie takiej grupy badanych i kontrolnej aby dzięki ich nawykom, które są nie do przeskoczenia dostać oczekiwanie, w domyśle proszczepionkowe badania ;-)

"Blisko dwie trzecie Polaków idzie do pracy mimo przeziębienia lub grypy
Masz grypę? To siedź w domu i oglądaj telewizję! Dokładnie takie zalecenie dają w najnowszym wydaniu "BMC Infectious Diseases" eksperci z czołowych amerykańskich uczelni, m.in. Uniwersytetu Kalifornijskiego i Yale.
Artykuł otwarty
Praca amerykańskich naukowców poświęcona jest niefarmakologicznym sposobom radzenia sobie z globalną epidemią grypy, zarówno sezonowej, jak i ptasiej, świńskiej czy jakiejkolwiek innej, która może nam zagrozić w przyszłości."
"Nie rozumiem kompletnie sytuacji, gdy ktoś z grypą czy przeziębieniem przychodzi do pracy, rozsiewając wirusy, gdzie i na czym tylko popadnie. Denerwują mnie głupie tłumaczenia: "No jak to, musiałem. Ktoś to przecież musi zrobić. To tylko lekka gorączka i przecież nie kaszlę tak bardzo" itd.

Absolutnym kuriozum są chorzy, którzy przychodzą do pracy i zachowują się jak bohaterowie, którzy właśnie się poświęcają dla dobra ogółu. Akurat ode mnie żadnej pochwały nie dostają. Mówię wprost, że to, co robią, to błąd i egoizm - bo w ten sposób narażają zdrowie nie tylko swoje, ale także innych."
"przykład epidemii świńskiej grypy, która w 2009 r. wybuchła w Meksyku i stamtąd rozprzestrzeniła się na cały świat. Władze, gdy jeszcze nie było szczepionki i odpowiedniej ilości leków, zastosowały metodę odgórnego ograniczania kontaktów socjalnych przez zamykanie szkół, centrów rozrywki i niektórych firm. Czy podziałało? Zespół Springborna, analizując dane oglądalności telewizji meksykańskiej, ocenił, że tak - mieszkańcy Meksyku posłuchali (przynajmniej na początku) i zamiast kontaktować się z innymi zbiorowo, zasiedli do oglądania telewizji. - Uważamy, że był to jeden z powodów, dzięki którym epidemia w swojej początkowej fazie nie rozprzestrzeniła się tak bardzo"
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17384754,113_tys__osob_zachorowalo_w_Polsce_na_grype_w_ostatnim.html



"nawet 80% chorób zakaźnych jest przenoszonych przez dotyk (62,63)? Poruszam ten temat, bo mam wrażenie, że pomimo wysokiego poziomu wykształcenia w naszym pięknym kraju, wiele osób wcale nie wierzy w istnienie niewidzialnych zarazków. Bo inaczej, po prostu częściej, myliby ręce. A robią to zdecydowanie za rzadko. Też oczywiście dzieci. A na dłoniach czają się wirusy i bakterie, bo dotknęliśmy ręką klamki, poręczy, która trzymał niedawno chory. Na przykład ktoś, kto wycierał swój nos, albo nawet tylko go całkiem bezwiednie dotknął . Zarazki zostały przeniesione. I teraz tylko czekają. I to nie bajka. To naprawdę ma miejsce o wiele częściej, niż myślimy.
Ciekawy program o nazwie „Operacja zatrzymania Kaszlu”, przeprowadzono kiedyś wśród żołnierzy w Illinois.Rekrutom zalecono myć ręce co najmniej pięć razy dziennie. Po dwóch latach w grupie częściej myjącej zanotowano 45% mniej przypadków chorób układu oddechowego, w porównaniu z czasem, kiedy jeszcze nie wprowadzono programu.
W Pakistanie (64) wylosowano 26 dzielnic w których przez rok prowadzono intensywną edukację związaną z promocją mycia rąk, rozdawano też mydło. Innych 11 dzielnic zostało losowo przydzielonych jako grupa kontrolna (czyli nic tam nie robiono).
Dzieci w wieku do 5 lat, których rodzinom promowano mycie rąk, aż o 50% rzadziej zapadały na zapalenia płuc. U dzieci do 15 roku życia , z tej grupy, zanotowano o 53% mniejszą częstość występowania biegunek, niż wśród dzieci z grupy kontrolnej.
Inne badanie (65), pokazało, że zachęcanie do częstszego mycia rąk skutkuje zmniejszeniem ilości infekcji układu oddechowego do 44% .  Jeszcze kiedy indziej w 60 szkołach podstawowych (66), części z uczniów zalecono mycie rąk co najmniej dwa razy dziennie i za pomocą różnych zabaw prowadzono wśród nich edukację związaną z tym tematem. W grupie kontrolnej nie podjęto żadnych działań. Oceniano ilość opuszczonych w szkole dni z powodu choroby. W porównaniu z grupą kontrolną, w poddanej interwencji, zaobserwowano mniej absencji w szkole z powodu biegunki- o 40%, zapalenia spojówek- o 30%, grypy potwierdzonej laboratoryjnie – aż o 67%.
Mycie rąk wcale nie polega na ich opłukaniu. Trzeba użyć mydła, ręce myć minimum 20 sekund, po czym je osuszyć papierowym ręcznikiem lub strumieniem powietrza. Niby oczywiste… ale mało kto tak robi.
https://katarzynaswiatkowska.pl/o-fobii-goraczkowej-slow-kilka/


Gazeta Lekarska 2011.01, Krystyna Knypl:
„Zawężanie profilaktyki przeciwgrypowej jedynie do corocznego szczepienia kojarzy mi się z zastępowanie mycia nóg kupowaniem nowych skarpetek”
http://www.oil.org.pl/res/img/img/nil/gazeta/n201101.pdf
https://szczepieniagrypa.wordpress.com/zapobieganie-infekcjom-grypopodobnym-i-innym/

"higiena, higiena i jeszcze raz higiena: w sezonie grypopodobnych zachorowań 2010/2011 Ministerstwo Zdrowia wyprodukowało spot o przekazie „złap wirusa w husteczkę, wyrzuć ją, zabij wirusa poprzez umycie rąk”, patrz zrzutka poniżej :"
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/961279747252851/https://szczepieniagrypa.wordpress.com/zapobieganie-infekcjom-grypopodobnym-i-innym/


Grypowa ściema - zawyżona skuteczność szczepień
https://szczepieniagrypa.wordpress.com/grypowa-sciema-w-polsce-cz-iv-zawyzona-skutecznosc-szczepien/


Vaccine Effectiveness against influenza (2014/15 season)
against A(H3N2) was
14.4% overall,
20.7% for those aged 0-14
10.9% for those aged 15-59 and
15.8% for those aged ≥60 years;
against A(H1N1)pdm09 was
54.2% overall,
73.1% for those aged 0-14
59.7% for those aged 15-59
22.4%for those aged ≥60 years;
against B was
48.0% overall,
62.1%for those aged 0-14
41.4% for those aged 15-59 and
50.4% for those aged ≥60 years.
http://www.eurosurveillance.org/ViewArticle.aspx?ArticleId=21385
http://newsroom.au.dk/en/news/show/artikel/influenzavirus-kan-gemme-sig-for-immunforsvaret/
«Cochrane Collaboration»,dotyczące skuteczności szczepienia przeciw grypie u seniorów i dzieci.
Szczepienie w tych grupach wiekowych wykazuje nikłe działanie ochronne.Próby krwi potwierdzają te wyniki- seniorzy dużo słabiej reagują na szczepienie niż osoby zdrowe i młode( badanie przeprowadzone w USA,Wielkiej Brytanii i Izraelu na przestrzeni 5 lat opublikowane w czasopiśmie naukowym «Immunity»)
Epidemiolog Johannes G. Schmidt podsumowuje badanie w następujący sposób :
-u zdrowych dorosłych obserwuje się nieznaczną redukcje zachorowań, ale nie ma to wpływu na liczbę zwolnień lekarskich i hospitalizacji
-u zdrowych dzieci powyżej 2 lat zaobserwowano nieznaczną redukcję przypadków grypy,nie spadła liczba infekcji grypopodobnych. Skutki uboczne szczepienia są słabo zbadane
-u seniorów i dzieci poniżej 2 lat nie udowodniono skuteczności szczepienia
-szczepienie personelu zajmującego się osobami starszymi nie miało wpływu na liczbę zachorowań i komplikacji. Z wyjątkiem cierpiących na COPD.
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/963925676988258/
http://www.infosperber.ch/Artikel/Gesundheit/Stiftung-Warentest-Auf-Grippeimpfung-verzichten/&g=ad
http://www.infosperber.ch/data/attachements/CC_Influenza_Elderly.pdf




Jeśli ktoś w środkach masowego przekazu podając się jako ekspert namawia ludzi, że lepiej szczepić niż myć ręce to czy nie powinien czasem odpowiadać z art 165?

Kodeks karny: Art. 165. § 1. Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach:
1) powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
§ 4. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 2 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8





Proste mechaniczne sposoby izolowania się od wirusów, od ryzyka wydają się najlepsze, w wielu sytuacjach to najpewniejszy sposób. Jeśli nie kontaktujemy się z innymi mamy 100% pewności nie złapania choroby, natomiast kontaktowanie się +  szczepienia to w najlepszym razie jakieś 90%. Lepiej stawiać na to co proste i pewne, należy więc prowadzić taką kampanię wśród ludzi... Brak takiej kampanii uwidacznia, że nieprawdą jest, że koncerny dbają o nasze zdrowie, dbaja o zysk dlatego sponsorują lobbują za rozwiązaniami, tematami w mediach oraz organizują, sponsorują fundację stowarzyszenia które wcale nie chcą wdrażać wszelkie skuteczne sposoby aby ludzi chorowało mniej, chcą wdrażać tylko te sposoby na których można zarobić. To jest clue sprawy.



Jak uniknąć IChM lub IChP (Inwazyjnej choroby meningokokowej lub pneumokokowej) ?


"Szacuje się, że ok 30% zdrowych ludzi nosi w jamie nosowo – gardłowej meningokoki, które nie powodują u nich żadnych dolegliwości i objawów.
Dlatego:
- nie dawaj macha, nie dawaj gryza, nie dwaj łyka ani liza, nie żuj wspólnej gumy
- jedz własnymi sztućcami
- unikaj przygodnych pocałunków
- pamiętaj żeby wietrzyć pomieszczenia ( zwłaszcza sale lekcyjne, pokoje w internatach, akademikach, itp.)
A jeśli poczujesz się osłabiony, masz gorączkę, bóle stawów i mięśni, którym mogą towarzyszyć bóle głowy, nudności, wymioty, sztywność karku, drgawki oraz wysypka w postaci drobnych czerwonych punkcików, czym prędzej zgłoś się do lekarza!
Nie czekaj- ta choroba postępuje bardzo szybko!
Najlepszym sposobem na uniknięcie zakażenia jest unikanie ryzykownych zachowań"
http://wejherowo-psse.blogspot.com/2013/02/stop-meningokokom.html

Test szklanki: jeśli na ciele są sino-granatowe plamy i kropki przykładamy bokiem do zaczerwienionego miejsca szklankę Jeśli pod wpływem ucisku zaczerwienienie nie mija, to znak, że trzeba udać się jak najszybciej do lekarza
Jeśli odpowiednio szybko zgłosimy się do szpitala to na meningokoki jest 100% skuteczne leczenie i 100% dochodzi się do zdrowia, natomiast nierozpoznane przypadki i nieleczone przypadki są śmiertelne w 60%




Dodam jeszcze, że warto mocno hartować organizm gdy się da, a w okresie jeśli chcemy maksymalnie unikać zarażenia poza wyżej wymienionymi warto jeszcze unikać dłuższego zmarznięcia, mieć higienę na najwyższym poziomie, unikać wszelkich ryzykownych sytuacji, czyli bezpieczna dieta (zwracać uwagę na czystość naczyń), unikać zabiegów medycznych, nawet sportów - odnośnie izolowania się od ludzi i inne podobne czynności wynikające z powyższych.

O czynnikach mających wpływ na odporność np. hartowaniu:
http://szczepienie.blogspot.com/p/hartowanie-higiena-ukad-odpornosciowy.html




Służba zdrowa jest zagrożeniem

Brak osobnych wejść, korytarzy w przychodniach
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/916211135093046/ - polecam lektura komentarzy
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/945462475501245/?ref=notif&notif_t=group_activity

Niedocenianym zagrożeniem epidemiologicznym dla naszych dzieci jest właśnie kontakt ze służbą zdrowia, lekarzami etc.
Żeby daleko nie szukać
Lekarskie stetoskopy siedliskiem groźnych bakterii - m.in. gronkowca złocistego - Zdrowie http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/lekarskie-stetoskopy-siedliskiem-groznych-bakterii-m-in-gronkowca-zlocistego/tdz47
http://wyborcza.pl/1,75400,15540882,Lekarskie_stetoskopy_zrodlem_groznych_zakazen.html
http://tylkomedycyna.pl/wiadomosc/stetoskopy-moga-wywolywac-powazne-infekcje-u-pacjentow

Jak uniknąć zarażenia - nie dać się zaraźić chorobą zakaźną - przegląd dość oczywistych metod aby nie zarazić się drogą kropelkową. Czyli znaczenie higieny
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1582694438609128

Jak namówić lekarzy do mycia rąk http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17903105,Jak_namowic_lekarzy_do_mycia_rak.html

"1.W ambulatoriach wydziela się pomieszczenia, w których są udzielane świadczenia zdrowotne dorosłym, dzieciom chorym i dzieciom zdrowym. Dopuszcza się wspólne pomieszczenia dla wszystkich grup pacjentów, z zachowaniem rozdziału czasowego przyjęć dzieci zdrowych."

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 26 czerwca 2012 r. w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20120000739


Wirus grypy A H1N1 (tzw. wirus „świńskiej” grypy) należy do lipidowych wirusów otoczkowych. Wirusy tego typu są bardzo wrażliwe na działanie większości rutynowo stosowanych środków dezynfekcyjnych. Wirus „świńskiej” grypy jest inaktywowany m. in. przez środki zawierające w składzie jako substancję czynną:

  • Chlor i jego pochodne
  • Czwartorzędowe związki amoniowe (QAC)
  • Aldehydy
  • Alkohole
  • Związki utleniające

 W związku z powyższym środki: mikrozid AF liquid/wipes, mikrozid sensitive liquid/wipes, mikrozid PAA wipes, terralin protect, terralin PAA, desprej, dessam effect, perform, desderman pure/pure gel, N, mogą być rutynowo stosowane do dezynfekcji powierzchni oraz rąk zarówno w czasie sezonowego wzrostu aktywności wirusa jak i w sytuacjach epidemicznych. http://www.schulke.pl/files/ah1n1.pdf
 http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/spirytus-woda-utleniona-octenisept.html


Zatrucia pokarmowe - czyli dlaczego nie warto myć kurczaka
Niewiele to zmienia, bakterii nie zabije a jednocześnie często robione jest to źle..

Nowości o mikroflorze i mniejszej niż sądzono roli układu odpornościowego:
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1565895763622329


Ciekawy tekst:
Przeziębienie to nie jest to samo co grypa. Grypa to ciężka, nokautująca na przynajmniej tydzień, zagrażająca życiu choroba, która pojawia się zazwyczaj dopiero zimą. Każdy kto nie posiada przeciwwskazań i jest starszy niż 6 miesięcy powinien zaszczepić się przeciwko grypie już we wrześniu (koszt około 30 złotych). Ale do rzeczy.
Niniejszy wpis dla ułatwienia podzieliłem na cztery części:1. Jak uniknąć tak zwanego przeziębienia?2. Jak nikogo nie zarazić?3. Jak leczyć wirusowe infekcje górnych dróg oddechowych.
1. Jak uniknąć wirusa?
Jeśli zacząłeś się już właśnie zaopatrywać w przeróżne "suple na odporność", to znaczy przeróżne witaminki, rutinoscorbiny, trany, jeżówki, chrząstki rekina i inne cuda, rada z mojej strony to w porę zapoznać się z polityką zwrotów w aptece. A jeżeli ważysz już sobie syrop z cebuli to wyjmij ją dopóki da się jeszcze coś na niej usmażyć.
Wszystkie powyższe niby-cudowne ludowe techniki nie działają. Dowody:http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=23440782 - witamina C (warto jednak zaznaczyć, iż nie wiedzieć czemu przynosi ona pożądany efekt u sportowców trenujących w ekstremalnych warunkach, np. długodystansowych biegaczy na Antarktydzie)http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=24014734http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=15315997 - Te dwa to odpowiednio witaminy D i E, które mają niby znajdować się w tranie (ale pamiętajcie, że substancji tych próżno szukać w większości suplementów diety dostępnych bez recepty).Artykułów naukowych obalających tezy o różnych innych suplach też jest mnóstwo i nie ma sensu robić z tego wpisu listy linków.
Również i utkany na drutach przez babcię ciepły szalik na niewiele Ci sie przyda w obronie przed wirusami, bo ryzyko infekcji będziesz miał takie same jak ten, kto będzie hasał w jesiennym wietrze w samym podkoszulku. Czy to wychłodzenie skóry, jamy ustnej i nosa (aby wejść w hipotermię trzeba pół godziny wisieć w lodowatej wodzie), czy to przeciągi, wietrzyki, lub inne klimatyzacje nie osłabiają odporności.
Skąd więc utarte od stuleci ludowe połączenie nieprzyjemnej aury i wzrostu zachorowań? Po części wytłumaczyłem już na wstępie, aczkolwiek opisane przeze mnie zjawisko społeczne nie występowało jeszcze sto lat temu. Otóż kiedy na dworze jest zimno, ludzie siedzą w pomieszczeniach, a jak jest ciepło, lubią przebywać na otwartych przestrzeniach. Pisałem już, że dużo ludzi w jednym miejscu bez przewiewów to idealna okazja dla wirusa aby się rozprzestrzeniać.
Pospolite, bądź co bądź łagodne wirusy atakujące górne drogi oddechowe mają to do siebie, że dokonują inwazji u ludzi z prawidłowo funkcjonującym układem odpornościowym, prawdopodobnie dzięki temu towarzyszą ludzkości od zawsze, co roku powodując miliardy zakażeń.
Czy zatem nie da się uniknąć wirusa? Oczywiście, że się da!
Po pierwsze, wirusem zarażasz się od kogoś. Dlatego przede wszystkim warto unikać przebywania z innymi ludźmi w skupieniu, to znaczy omijać autobusy, stłoczone pomieszczenia, etc. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, iż w dzisiejszym świecie jest to niemożliwe do osiągnięcia (na czym korzystają wirusy). Całe szczęście droga kropelkowa to tylko jedna z możliwych dróg zakażenia. Przede wszystkim najbardziej liczy się higiena, czyli:- Najważniejsze jest częste mycie rąk, nawet wtedy kiedy wydaje się to być bez sensu. Warto zakupić sobie specjalny żel lub inny preparat i nauczyć się prawidłowo dokonywać dezynfekcji rąk. W Ameryce o tym wiedzą, dlatego prawie w każdym budynku użyteczności publicznej na czas sezonów infekcji stawiają automatyczne dozowniki płynu do dezynfekcji. Pamietajcie, że jak umyjecie ręce i wytrzecie wspólnym ręcznikiem lub dotkniecie ręką kranu/klamki, prawie wszystko na nic. Ja osobiście robię to zawsze przez ręczniczek papierowy.- Druga najważniejsza rzecz to za wszelką cenę unikać dotykania twarzy rękoma bez wyraźnej potrzeby, w szczególności okolic nosa i oczu. Zawsze można się podrapać przez chusteczkę. Bardzo trudno wyrobić sobie odruchy niezbliżania rąk do twarzy, ale jest to do wypracowania.- Unikanie obmacywania przedmiotów, których mogli dotykać innych. Chyba oczywiste, ale najtrudniejsze do osiągnięcia, co jest całkowicie zrozumiałe.
Warto zaznaczyć, iż zarażać może również ktoś, kto nie ma objawów (albo jeszcze ich nie rozwinął, albo przechodzi infekcję bezobjawowo). W sezonie zakażeń nikt nie jest "czysty" (choć wiadomo, że ktoś, komu leje się z nosa, jest pierdyliard razy bardziej zakaźny, niż ktoś, kto jeszcze nie rozwinął objawów).
I tutaj czas na sekcję numer dwa, czyli2. Zakaźność
Uznać tak zwane przeziębienie za zakaźne to zbyt mało powiedziane. Jest ekstremalnie zakaźne. Zdaję sobie sprawę, że przy podejściu wybitnie egoistycznym mamy gdzieś to, czy zarazimy innych, czy też nie, ale dla dobra wspólnego warto pamiętać o pewnych ścisłych zasadach.
Po pierwsze, jak jesteśmy chorzy, to siedzimy w domu. Zdaję sobie sprawę, że często po prostu nie można nie pójść do pracy lub nie wybrać się czegoś nie załatwić i dopóki nie zmieni się społeczne podejście do problemu to pracodawca nadal będzie opieprzał "obiboków", którzy "nie mają siły z katariem przyjść do roboty". Dlatego jak już musimy wyjść z domu do ludzi, stosujemy się do pewnych reguł:- Niczego nie dotykamy, chyba że przez rękawiczki, co do których mamy pewność, że są nie muśnięte wirusem. Każde zostawienie nawet zdawałoby się wytartego z ręki śladu gluta z przemokniętej chusteczki może być wyrokiem na kilka osób.- Chusteczki do nosa używamy raz i od razu ją wywalamy. Używana wielokrotnie i chowana do kieszeni rozmazuje wszystko po spodniach i telefonie i za chwilę znajduje się to wszędzie dokoła.- Uprzedzamy innych ludzi, że jesteśmy chorzy. Zanim podamy im rękę, zanim damy buziaka, zanim przyjdziemy w odwiedziny. Większą urazę będę żywił do kogoś, kto poda mi rękę, którą wcześniej miętosił mokrą chusteczkę, niż ktoś, kto powie, że ręki nie podaje, bo jest chory.- Jak ktoś się nie wstydzi to niech zakłada maseczkę, można takową kupić za grosze w każdej aptece. Warto kupić kilka, bo prędko przesiąkają. Wiem, że ludzie patrzyliby na takiego człowieka jak na idiotę, ale kiedyś trzeba ten społeczny opór przełamać. Wystarczy pojechać do Ameryki aby zobaczyć na ulicy lub w autobusie zarażonych ludzi z maseczkami. (Aczkolwiek dowiedzione jest, że zakładanie maseczki nie jest skuteczne jako prewencja zakażenia).
3. Leczenie
I tutaj znowu na wstępie - witaminki, czosnki, cebule, roztwory z chilli, ciepłe koce, soki malinowe, i co tam jeszcze można sobie wymyślić, nie działają. Nie ma żadnej substancji co do której stwierdzono by skuteczne działanie przeciw wirusom tzw. przeziębienia lub też wzmacnianie odporności względem tych drobnoustrojów. Nic takiego nie ma, choćby nie wiem co mówili w reklamie, choćby nie wiem jak do kupna nowego "lekarstewka" zachęcała pani magister w aptece. Nie da się też uniknąć choroby jak już się zaczęły pierwsze objawy.
Leczenie tak zwanego przeziębienia jest wyłącznie objawowe. I tak:- Ból gardła. Skutecznie sprawdza się nawilżanie, na przykład przy użyciu landrynek (od razu zaznaczę, że owocowe cuksy firmy Mieszko lub Goplana są tu tak samo skuteczne jak kilka razy droższe Strepsilsy, a fakt dodania kilku substancji o wątpliwej skuteczności do składu nie czyni ich działającymi lekami). Ponadto niektórzy zgłaszają ulgę po wypiciu ciepłych płynów, lub też zimnych, w zależności od upodobań (ja osobiście wolę zimne). Jedzenie lodów na chore gardło nie jest szkodliwe, a wręcz przeciwnie - często również przyniesie ulgę.
- Katar. I tutaj problem. Nie ma nic skutecznego na zwiększoną wydzielinę z nosa. Jedyne co może przynieść ulgę toudrożnienie nosa sprejem (np. Otrivin), co ułatwi oddychanie, ale lać się będzie nadal. Otrivin przyda się szczególnie w fazie zejściowej choroby, kiedy lać się już z nosa tak nie będzie, a w zapchanej jamie nosowej gromadzić się będą gęste gluty, chętnie przytykające ujścia zatok i mogące prowadzić do powikłań (całe szczęście rzadkich). Kiedy gluty są już gęste, warto dużo się nawadniać, udrażniać jamę nosową i często wysmarkiwać jak najwięcej na zewnątrz.
- Kichanie. Nic, przykro mi. Trzeba swoje przejść. Można spróbować nafaszerować się dużymi dawkami leków przeciwzapalnych, ale pomaga to w bardzo niewielkim stopniu.
- Kaszel. Tu z pomocą przychodzą preparaty przeciwkaszlowe, na przykład dekstrametorfan lub kodeina.
- Podwyższona temperatura ciała. Najlepszy jest paracetamol, a także ibuprom (można łączyć jedno z drugim). Leki przeciwgorączkowe potrafią również poprzez mediację całej ogólnoustrojowej odpowiedzi zapalnej poprawić znacznie samopoczucie. Pamiętajcie, że zasada "poniżej 37,5 nie wolno zbijać temperatury" jest z dupy wzięta i niepotrzebnie powtarzana na osiedlowych ławkach. Można zbijać nawet i 37,0, jeżeli ktoś czuje taką potrzebę, bo się źle czuje. Paracetamol i ibuprofen przyjmowane w zalecanych dawkach są całkowicie bezpieczne i jeśli nie istnieją przeciwwskazania, można je w sporym zakresie łykać trochę jak cukierki. Jeszcze jedna mała dygresja - te tabletki funkcjonują w dawkach przeciwgorączkowych i przeciwbólowych, nawet jeśli na reklamie w telewizorze piszą, że lek celuje w stan zapalny. Żeby taka np. aspiryna miała efekt przeciwzapalny, trzeba by jej łyknąć 8 sztuk (pozdrowienia dla żołądka).
- Antybiotyki. Temat na osobną dyskusję. Póki co mam nadzieję, że każdy zdaje sobie sprawę, iż w tak zwanym przeziębieniu antybiotyków generalnie nie podajemy. Nie robimy tego nawet jeśli są zielone gluty, nawet jeśli jestwysoka gorączka lub nawet jeśli chorujemy już ponad tydzień.
- Nawadnianie. W chorobie tracimy dużo płynów - czy to w postaci glutów, czy to z racji na zwiększoną utratę przez drogi oddechowe podczas oddychania przez usta, czy to z racji na podwyższoną temperaturę ciała. Wiem, że przy bolącym gardle często współistnieje niechęć do przyjmowania płynów, ale trzeba to robić.
http://www.wykop.pl/wpis/14056733/nadchodzi-wrzesien-czyli-miesiac-mieszania-sie-pul/

Więcej ciekawostek, faktów, cytatów, notek o szczepieniach i nie tylko:
http://szczepienie.blogspot.com/p/szczepienia-bcg-pneumo-rota-wzw-b-polio.html


Szczepienia nas nie uratowały znaczenie higieny i innych czynników mających wpływ na zmniejszenie śmiertelności chorób oraz ogólnej zapadalności - fakty historyczne

Jak wymierały epidemie
http://szczepienie.blogspot.ru/p/jak-wymieray-epidemie.html

Ciekawostka historyczna o myciu rąk - czyli jak jeden lekarz sprzeciwił się autorytetom i jak na tym wyszedł
Skrót historii Semmelweisa
https://www.youtube.com/watch?v=T1vW8YDDCSc&feature=youtu.be&t=5570
http://www.cda.pl/video/59945365

Fragment ksiązki "Ginekolodzy - Jürgena Thorwalda:
"Pisał, że lekarz asystent, doktor Ignaz Semmelweis z I Kliniki Położniczej Szpitala Ogólnego Miasta Wiednia, dokonał pewnego odkrycia. Twierdził, że gorączka połogowa przenosi się na pacjentki przez ręce lekarzy i studentów, którzy wcześniej robili sekcję zwłok lub opatrywali ropiejące rany. W wyniku porodu narządy rodne kobiet są zranione i podatne na działanie substancji gnilnych. Odkąd Semmelweis i jego studenci myją ręce chlorowaną wodą, w ciągu kilku miesięcy liczba zakażeń spadła z trzystu do czterdziestu.Michaelis przypomniał sobie, że on też robił sekcję zwłok przed przyjęciem porodów Theonii i innych kobiet. Natychmiast wprowadził w swoim szpitalu wiedeński zwyczaj odkażania rąk chlorowaną wodą. Kilka tygodni później, 18 marca 1848 roku, napisał do Schwarza:
Od czasu zastosowania chloru u żadnej z rodzących przy mnie czy moich wychowankach nie wystąpiły choćby najmniejsze objawy zakażenia [...] Dlatego z całego serca dziękuję za Pańską informację. Być może uratował Pan naszą klinikę przed zamknięciem. Proszę przekazać moje uszanowanie doktorowi Semmelweisowi i stosownie do tego mu podziękować [...].
Pełne wdzięczności słowa nie zdradzały głębokiej rozpaczy, jaka ogarnęła tego wrażliwego mężczyznę. Nigdy już nie opuściło go poczucie, że za śmierć Theonii i wielu innych kobiet winę ponoszą jego ręce. 9 sierpnia 1848 roku rzucił się pod pociąg w Lehrte. Michaelis był jedynym ginekologiem w historii, który - nękany wyrzutami sumienia - odebrał sobie życie.
Inni lekarze potrzebowali jeszcze - z nielicznymi wyjątkami - ponad czterdziestu lat, aby uznać odkrycie doktora Ignaza Semmelweisa i zacząć dezynfekować ręce i narzędzia. Z obojętnością przyglądali się, jak Semmelweis - zrozpaczony ślepotą i uporem swoich kolegów - w 1865 roku skończył w wiedeńskim domu dla obłąkanych. Na skutek zaciętości lekarzy setki tysięcy kobiet w okresie połogu bezsensownie straciło życie. Semmelweis miał rację, nazywając ich mordercami"

https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1568415190155879/


Dopiero 14 lat po śmierci Semmelweisa, w 1879 roku, członkowie francuskiej Akademii Nauk jako pierwsi oficjalnie przyznali, że wiedeński lekarz miał rację, twierdząc, że przyczyną gorączki połogowej jest personel medyczny, który przenosi groźne drobnoustroje.
Jednak na oficjalne zalecenie dla lekarzy i pielęgniarek odnośnie do mycia rąk trzeba było czekać aż do... 1961 roku. Wówczas United States Public Health Service nagrał i rozpowszechnił film instruktażowy pokazujący technikę mycia rąk, którą powinni stosować pracownicy służby zdrowia. Dopiero w 1985 roku Centers for Disease Control and Prevention (CDC) wprowadziły w Stanach Zjednoczonych formalne rekomendacje higieny rąk. Ogólnoświatowe wytyczne dotyczące mycia dłoni Światowa Organizacja Zdrowia przedstawiła dopiero w 2009 roku.
http://wyborcza.pl/1,145452,19045563,mycie-rak-stajemy-sie-zbyt-sterylni.html
https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1468510700146329/ - podobne historie w komentarzach
http://www.focus.pl/sekrety-nauki/historia-medycyny-chirurdzy-w-czarnych-fartuchach-10299
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/tajemnicza_smierc_profesora_semmelweisa_zwanego_zbawca_matek_268861.html
http://www.focus.pl/sekrety-nauki/ktory-lekarz-pierwszy-umyl-rece-przed-operacja-12377