piątek, 13 listopada 2015

Nieszczepione dzieci są zagrożeniem? Przedszkola tylko dla szczepionych?

Czy naprawdę dzieci szczepione powinny być izolowane od nieszczepionych aby uchronić je od epidemii różnych chorób? Może nie powinno się wpuszczać nieszczepionych dzieci do szkoły?

Pojawiają się takie pytania, więc warto rozwiać kilka wątpliwości.

Na początek informacja iż nie zaraża innych sam fakt niezaszczepienia. Niżej cytat tytułem wstępu:
"Dzieci niezaszczepione należy traktować tak samo jak dzieci zdrowe i nie powinno się ich uważać za potencjalne źródło zakażenia dla innych osób."
http://www.mp.pl/szczepienia/prawo/zapytajprawnika/122552,nieszczepione-dzieci-w-placowkach-opiekunczych-i-oswiatowych 


Przedszkola tylko dla szczepionych? - nie ma takiej możliwości prawnej.

Placówki takie jak żłobki, przedszkola, szkoły etc. nie mają prawo żądać od rodziców rodziców informacji o stanie szczepień. To po prostu nielegalne co potwierdził wyrok WSA.
http://szczepienie.blogspot.com/2016/01/informacje-o-szczepieniu-dla.html

Czy fakt szczepienia dziecka lub nieszczepienia jest najważniejszy z punktu widzenia faktu chorowania i zarażania innych? 

Szczepienia nie chronią przed wszelkimi zagrożeniami, a jedynie przed niewielką ich częścią.
Choroby przeciwko którym szczepimy (nawet biorąc pod uwagę kalendarz szczepień rozszerzony, nieobowiązkowy) i przeciwko którym szczepienia mogą stanowić jakąś obronę to tak nie do końca panaceum na patogeny z przedszkoli, nawet bardziej pasowałoby stwierdzenie, że szczepienia obowiązkowe zajmują się marginesem tego problemu. To nie jest tak, że szczepienia nawet te dodatkowe zalecane chronią przed meningokokami, pneumokokami, rota-wirusami... i zdejmują ich problem z naszej głowy całkowicie. Tak naprawdę chronią tylko przed paroma ich szczepami i nie zawsze najpopularniejszymi w Polsce więc mowa tylko o częściowej skuteczności w najlepszym razie, dlatego z pewnością gdy dziecko jest osłabione nie powinno być narażane codziennie na tego rodzaju ospa party i nawet jak zostanie zaszczepiona na wszystko co wymyślono tak naprawdę praktycznie nie zmienia sytuacji, bo te wszystkie patogeny krążą, jeśli z jednym patogenem sobie poradzi to  z innym być może nie.

Czy boimy się dzieci, które są nosicielami groźnych chorób?

Jeśli dziecko uczęszcza do przedszkola to praktycznie codzienne ma "ospa" party, wymienianie się florą bakteryjną z całą grupą dzieci z różnych środowisk, kultur etc. Jest ogromna liczba patogenów, które mogą być niezwykle groźne i które pozostają z nami do końca życia... paciorkowce niektóre te zjadliwsze to wszystko odporne szczepy pneumokoków lub te wywołujące szkarlatynę, gronkowce (w tym b. ciężki do zwalczenia gronkowiec złocisty) spory wybór antybiotyko-opornych patogenów mamy w szpitalach, różne szczepy meningokoków i pneumokoków (także te przeciwko którym szczepień nie ma), hhv, chlamydiie, herpeswirusy powodujące opryszczkę, bakterie kałowe - Escherichia coli (basen), a może nawet hpv czy wzw-b (szczepionka nie zawsze skuteczna) etc. (rany na skórze,ręcznik, wspólna kąpiel to czynniki ryzyka) te patogeny powodują bardzo niefajne przypadłości, większości z nich nie ma możliwości wyleczenia i pozostają z nami do końca życia powodując problemy przy byle osłabieniu organizmu, nawet stresie...

Za to problemem, zagrożeniem są całkowicie zdrowie dzieci, które nie mają wszystkich szczepień z powodu decyzji rodziców. Natomiast dzieci niezaszczepione gdyż są zbyt chore nie są żadnych problem i zagrożeniem:D


Szacuje się, że nawet 70 - 80% dzieci w wieku przedszkolnym mogą być nosicielami pneumokoków i nosicielstwo nie jest problemem, natomiast niezaszczepienie owszem?

Dlaczego normalne jest przyprowadzania chorych dzieci do przedszkoli? 

Do przedszkoli i miejsc pracy nie powinni przychodzić chorzy ludzie. Niby takie oczywiste, nie raz doprowadzającego do tragedii, a jednak kto tego przestrzega?
Nieliczne są przedszkola gdzie zwracają uwagę na stan zdrowia dzieci i np. chorych nie przyjmują co odrobinkę sytuację poprawia np.
http://www.rynekzdrowia.pl/Po-godzinach/Zlobek-tylko-dla-zdrowych-dzieci,151158,10.html
Czy może winę ponoszą sami lekarze, którzy puszczają dzieci zbyt szybko do przedszkoli, żłobków?

Powyższe ma porównywalnie większe zdarzenie od faktu czy w przedszkolu są dzieci nieszczepione
czy nie.

"Zanim założymy rodzinę i urodzą nam się dzieci, częściej na decyzję o szczepieniu wpływa rozleglejsza forma odpowiedzialności społecznej, czyli altruizm szeroki. Kiedy pojawiają się dzieci, zastępuje go altruizm wąski, skierowany typowo na własną rodzinę, a przede wszystkim na potomstwo" - mówi Ahlskog.
Altruizm jest ważnym czynnikiem skłaniającym ludzi do szczepień - wynika z badania przeprowadzonego na Uniwersytecie w Uppsali (Szwecja). Jednak w przypadku różnych osób, są to różne rodzaje altruizmu.
"Ponieważ szczepionki chronią nie tylko tych, którzy je przyjmują, ale również inne osoby, które z różnych powodów mogą być narażone na zachorowanie, mamy naprawdę wiele uzasadnionych powodów, żeby się szczepić" - pisze w swojej pracy Rafael Ahlskog, doktorant z Wydziału Nauk Socjologicznych Uniwersytetu w Uppsali. - "Przeprowadzone przeze mnie badania pokazało, że większość z nas szczepi się chcąc uchronić przed chorobą siebie samych oraz swoje dzieci. Ale są też osoby, które robią to z troski o całą populację".
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413704,altruizm-a-kwestia-szczepien.html

Dlatego np. bezdzietni altruiści nie przychodzą do pracy chorzy, ostrzegają gdy mogą być zainfekowani, trzymają się na odpowiedni dystans do ludzi, starają się nie dotykać nic brudnymi rękoma itd. etc.?
Czy czasem takie działania to nie jest większy altruizm? Z powodu infekcji grypodobnych umierają setki ludzi, z powodu chorób górnych dróg oddechowych w ogóle umierają tysiące ludzi w Polsce i to mimo 95-98% wyszczepienia;P Takie są fakty.
Dlatego może nieco lepsza polityka postępowania w przypadku podejrzenia choroby też przyniosłaby istotne efekty altruistycznie w obecnej sytuacji, skupianie się tylko na szczepieniach czyli „Zawężanie profilaktyki przeciwgrypowej jedynie do corocznego szczepienia kojarzy mi się z zastępowanie mycia nóg kupowaniem nowych skarpetek” z http://www.oil.org.pl/res/img/img/nil/gazeta/n201101.pdf
https://szczepieniagrypa.wordpress.com/zapobieganie-infekcjom-grypopodobnym-i-innym/ http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/mycie-rak-szczepienia-grypa-wieksze.html http://szczepienie.blogspot.ru/2016/01/nieszczepione-zagrozeniem-dla.html

Dzieci zarażają w placówkach służby zdrowia?

"Częste są też przypadki nieoddzielania lub pozornego oddzielania poradni dzieci chorych i zdrowych oraz swobodnego przechodzenia personelu (a czasem i pacjentów) pomiędzy tymi poradniami (nawet jeśli akurat są oddzielne). O nieprzestrzeganiu zasad higieny przez personel przychodni czy tak banalne problemy, jak brak mydła w toalecie nie wspominając."

Więcej na ten temat https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/obluda-w-walce-z-chorobami-zakaznymi-i-nieszczepionymi-dziecmi/


STOP NOP zrobił listę placówek gdzie przyjmowane są dzieci zdrowe z chorymi oraz gdzie nie ma izolatki.  Czasem dzieci chore są wydzielone, ale np. organizacja jest taka, że lekarz dyżurny, laboratorium etc. jest w sekcji dla zdrowych dzieci i tam jest kolejka.... Nawet jeśli są osobne godziny przyjmowania to czy pomiędzy wizytami chorego dziecka i zdrowego gabinety są odpowiednio przygotowywane, czyszczone? klamki itd? Niektóre wirusy na powierzchniach mogą być zagrożeniem przez wiele godzin...https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop/posts/1198200110207415

Problem poczekalni
Tutaj wątki o realiach w przychodniach - te same korytarze, te same gabinety, ci sami lekarze zarówno dla zdrowych i chorych dzieci.
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/945462475501245/
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20120000739
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/916211135093046/ - polecam lekturę komentarzy


Niestety niedocenianiem (poza instytucjami jak przedszkola) zagrożeniem epidemiologicznym dla naszych dzieci jest właśnie kontakt ze służbą zdrowia, lekarzami etc.
Żeby daleko nie szukać
http://tylkomedycyna.pl/wiadomosc/stetoskopy-moga-wywolywac-powazne-infekcje-u-pacjentow
Lekarskie stetoskopy siedliskiem groźnych bakterii - m.in. gronkowca złocistego -http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/lekarskie-stetoskopy-siedliskiem-groznych-bakterii-m-in-gronkowca-zlocistego/tdz47
http://wyborcza.pl/1,75400,15540882,Lekarskie_stetoskopy_zrodlem_groznych_zakazen.html
Ofiar gronkowca RMSA od służby zdrowia jest więcej  niż ofiar gruźlicy czy HIV
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/922843051096521/
http://szczepienie.blogspot.ru/p/szczepionka-przeciwko-pneumokokom-jaki.html
Znaczenie higieny
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1582694438609128
Jak namówić lekarzy do mycia rąk http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17903105,Jak_namowic_lekarzy_do_mycia_rak.html

Inny ważny aspekt przy chorobach zakaźnych to higiena. Grypa, rotawirusy, polio opv

Czy lekarza zwracają uwagę rodzicom na zdrowe nawyki, mycie rąk, uczenie dzieci że np. unikanie "dawanie gryza" również zmniejsza ryzyko zakażeń, w tym także groźnych seps meningokowych?
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1582694438609128
http://wejherowo-psse.blogspot.com/2013/02/stop-meningokokom.html

Czy powyższe realne problemy nie powinny być priorytetem? Dlaczego są nim nieszczepione dzieci?




Szczepione dzieci = bezpieczne dla siebie i innych dzieci ?

Wbrew pozorom bywa odwrotnie, szczepione dzieci często i tak chorują, zarażają, także wirusami poszczepiennymi (zależy od szczepionki)  więc od szczepionych nawet mogą wybuchać epidemie, były takie przypadki.

Dodatkowo warto zaznaczyć, że zaszczepione dzieci nierzadko są zagrożone wskutek szczepienia - obniżenie odporności w ciągu kilku tygodniu od szczepienia może powodować większe ryzyko np. sepsy
http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/o-obnizeniu-odpornosci-po-szczepieniu.html


Wracając jednak do poszczepiennego zarażania.

Odra
Opis przypadku epidemii odry od zaszczepionej osoby i która sama miała przeciwciała przeciw odrze na poziomie, ktory powinien ją ochronić przed chorobą:
http://news.sciencemag.org/health/2014/04/measles-outbreak-traced-fully-vaccinated-patient-first-time

Przykład epidemii odry zaobserwowanej w Holandii pośród osób zaszczepionych:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24655811

Szczepionka przeciwko polio z punktu widzenia epidemiologicznego jest problematyczna ponieważ dzieci szczepione mogą transmitować wirusa dalej drogą fekalno-oralną samemu nie chorując
http://www.plospathogens.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.ppat.1002599
http://szczepienie.blogspot.com/p/polio-poliomyelitis-opv-opw-porazenia.html
http://szczepienie.blogspot.com/2015/11/polio-przypadki-zachorowan-w-polsce-z.html


Potwierdzone 5 przypadków SVF (secondary vaccination failure) wśród prawidłowo zaszczepionych dzieci przeciwko odrze. Dzieci miały odpowiedni poziom przeciwciał a jednak zachorowały na odrę:
"We report 5 patients with secondary vaccine failure (SVF) who were infected with natural measles 2, 5, 5, 7 and 12 years, respectively, after vaccination with further attenuated live measles vaccine during infancy. Their seroconversion had been confirmed after vaccination. Three of the 5 patients had mild (modified) measles, while the remaining 2 patients had typical measles. The hemagglutination inhibition antibody titers to measles virus in paired acute and convalescent sera showed a secondary response pattern in 4/5 patients, and a primary response pattern was present in the remaining patient. Measles IgM antibodies were present in all patients during the convalescent stage. The patient with the primary response pattern may have had a decrease in the B cell memory during the 5-year period between vaccination and infection. This may be the first SVF case report that confirms the existence of completely waning immunity in recipients of the further attenuated live measles vaccines."
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9181657

prof. dr. hab. med. Jerzy Kulczycki o dużej epidemii odry, która nawiedziła USA w latach 1988–1990:
"nawet tak rygorystycznie wprowadzone i konsekwentnie realizowane szczepienia, jak to miało miejsce w USA, szczepienia przeciw odrze mogą nie stanowić dostatecznego zabezpieczenia przed zjawiskiem, które nazywamy „rokiem epidemicznym”
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1581909555354283

"W USA od 1983 roku wzrastała liczba zachorowań na odrę. Największa epidemia wybuchła wśród kompletnie zaszczepionych dzieci, które posiadały wiele przeciwciał w organizmie. W „Journal of American Medical Association” (9.05. 1990) opublikowano artykuł pt. „Łagodna odra i drugie niepowodzenie szczepień podczas epidemii wśród zaszczepionego społeczeństwa”. Jego autorzy, odnosząc się do epidemii odry wśród zaszczepionych uczniów, stwierdzali:
Ankiety serologiczne pokazały wysoki stopień poszczepiennej serokonwersji z długo istniejącymi przeciwciałami. Co więcej, dane z ostatnich wybuchów odry nie dowodzą zmniejszania się odporności ani skuteczności szczepień.
Jak stwierdzono, obecne epidemie wśród zaszczepionych dzieci szkolnych były niespodziewane."
http://szczepienie.blogspot.com/2015/02/szczepione-dzieci-moga-zarazac-zywymi.html

Ospa
"może występować przenoszenie wirusa szczepionkowego ospy wietrznej ze zdrowych zaszczepionych osób, u których rozwinęła się wysypka zbliżona do występującej w przebiegu ospy wietrznej na osoby podatne na zachorowanie na ospę wietrzną. Osoby zaszczepione, u których rozwinęła się wysypka zbliżona do występującej w przebiegu ospy wietrznej powinny unikać kontaktów z podatnymi na zachorowanie na ospę wietrzną: kobietami w ciąży oraz osobami o wysokim ryzyku ciężkiego przebiegu ospy wietrznej (takimi jak pacjenci z pierwotnymi i nabytymi niedoborami odporności) do chwili całkowitego zaniku wysypki."
Priorix-Tetra http://www.gsk.com.pl/produkty/Priorix-Tetra-2.html
Wcześniej zdrowy chłopiec dostaje półpaśca z zapaleniem opon mózgowych w wyniku szczepienia przeciw Ospie Wietrznej. Okazuje się, że więcej niż jeden jeden ze szczepów szczepionki reaktywował i spowodował półpaśca. Najbardziej ciekawa jest konkluzja tego badania. http://jid.oxfordjournals.org/content/198/10/1444.long
Szczepionka zagrożeniem dla kobiet w ciąży.
12-miesięczny zdrowy chłopiec miał około 30 pęcherzowych zmian skórnych 24 dni po otrzymaniu szczepionki przeciw ospie wietrznej. Szesnaście dni później jego ciężarna matka miała 100 zmian. - Transmisja wirusa szczepionkowego z zaszczepionego chłopca do jego ciężarnej mamy (skończyło się aborcją)
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9255208

Błonica (Diphtheria)
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że  szczepionka przeciwko błonicy nie zwalcza bakterii maczugowca błonicy. Ostatnio znany przypadek w Hiszpanii śmierci nieszczepionego 6-letniego dziecka z Katalonii dotyczył dziecka zarażonego przez swoich szczepionych kolegów i koleżanki, z których kilkudziesięciu było nosicielami bakterii i zarażały innych. Szczepionka nie eliminuje wiec zagrożenia dla wrażliwych kontaktów takich dzieci aczkolwiek przyczynia się do ograniczenia zachorowań, ale bakteria nadal może krążyć, ponieważ szczepionka nie chroni przed nosicielstwem.
Niestety nie ma alternatywy dla szczepionki. Sprawny układ immunologiczny (wpływ wielu czynników) raczej nie sprawi, że uda się choroby uniknąć, natomiast może sprawić, że choroba przejdzie łagodniej i unikniemy powikłań pochorobowych.
Na uwagę zasługuję fakt, że dziecko było źle leczone, właściwą chorobę rozpoznano zbyt późno, a lekarstwa nie było w kraju, trzeba było sprowadzać z zagranicy na co zmarnowano kolejne dni.
https://www.thespainreport.com/articles/77-150627231118-six-year-old-boy-with-diphtheria-in-catalonia-dies
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/854347101279450/?hc_location=ufi
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/863366177044209/?comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22O%22%7D

Krztusiec (Pertussis) - podobnie jak błonicą
"Co 5 dziecko w wieku szkolnym, zgłaszające się do lekarza z uporczywym kaszlem, miało krztuśca, pomimo faktu, że było w pełni zaszczepione." wg. badania
http://www.sciencedaily.com/releases/2014/06/140624220025.htm
Stały wzrost ryzyka krztuśca w rok po ukończeniu 5 ej-serii dawek DTaP. Wzrost ten jest prawdopodobnie wynikiem spadku skuteczności szczepionki DTaP.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23478868
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/12503649/
Nieszczepieni i nie w pełni zaszczepieni nie wydają się znacząco przyczyniać do zwiększenia przypadków krztuśca. Zaskakująco najwyższa częstość występowania tej choroby była u wcześniej zaszczepionych dzieci w wieku od lat ośmiu do dwunastego roku życia
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22423127
Krztusiec u niemowląt - "głównie rodzice są źródłem zakażenia" wg. Koreańskich badań, ale pewnie wszędzie jest podobnie
http://europepmc.org/abstract/MED/23255856
Szczepienia na krztusiec zwiększają liczbę chorych na krztusiec w populacji
http://www.cidd.psu.edu/research/synopses/acellular-vaccine-enhancement-b.-parapertussis?hc_location=ufi

Różyczka 
Dzieci szczepione szczepionkami zawierającymi żywe patogeny mogą chorować i zarażać w ciągu kilku, kilkunastu dni po szczepieniach.  Znane są przypadki różyczki
http://szczepienie.blogspot.com/2015/04/swinka-rozyczka-ospa-choroby-dzieciece.html
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/819479051432922/

Więcej informacji i źródeł na ten temat na
http://szczepienie.blogspot.com/2015/02/szczepione-dzieci-moga-zarazac-zywymi.html


Zaszczepiony na wszystko? Jestem bezpieczny!

Nieszczepione dzieci więcej chorują gdyż nie są chronione?

Dla osłabionego dziecka zagrożeń jest dużo niezależnie czy szczepione czy nie. Warto zobaczyć statystyki jakich zachorowań jest najwięcej.
http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/index_p.html

Nie wiem skąd przekonanie, że nieszczepione na pewno będzie mniej chorować niż szczepione. Szczepienia są przeciwko garstce szczepów patogenów, co jest kroplą w morzu możliwych groźnych patogenów przy obecnej sytuacji epidemiologicznej.
Szczepienia też nie gwarantują nie zachorowania czy lżejszego przejścia.
Po szczepieniu zawsze jest możliwość, że u dziecka nie wytworzyła się odporność (od paru procent do kilkudziesięciu)

Wiele szczepień wykazuje działanie wobec konkretnych szczepów, np. pokrycie szczepionki RV5 przeciwko rotawirusom to około 20%, ponad 70% infekcji wywołanych jest typem wirusa G9, które nie jest zawarty w żadnej szczepionce. Pytanie - Czy takie info otrzymują polscy rodzice?
Źródło: E. Bernatowska "Czy potrzebujemy nowych szczepionek?", Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny Konferencja Prasowa 20.04.2015
Przy szczepionce RV1 pokrycie to ledwo 12%. To są oficjalne dane dla sytuacji w Polsce. RV4 pokrywa G1 (11,8%), G2 (1,2%), G3 (7,9%) i G4 (1,6%) natomiast w Polsce dominuje G9 - 71%. Natomiast szczepionka RV1 jest tylko przeciwko typowi G1 z pokryciem 11,8%.
https://www.facebook.com/113220068768123/photos/a.324589757631152.72839.113220068768123/841493532607436/?type=1

Warto dokładnie przyglądać się szczepionkom zadając odpowiednie pytania np. http://szczepienie.blogspot.com/p/czy-warto-sie-szczepic-kiedy-warto.html



Jeszcze o tym, że szczepienia nie chronią przed wszelkimi zagrożeniami...

Wyżej było już o szkarlatynie, gronkowcu złocistym, różnych antybiotyko-opornych patogenów, które stoją za tysiącami ofiar w Polskich szpitalach. Było tez o różnych egzotycznych szczepach meningokoków i pneumokoków (przeciwko którym szczepień nie ma).
Było też o chlamydii (atakującej nie tylko narządy płciowe, ale także drogi oddechowe), herpeswirusy powodujące opryszczkę, bakterie kałowe - Escherichia coli (basen) zdolne wywołać nawet sepsę, a są niezwykle powszechne.
Było tez o HPV, HIV czy wzw-b (HBV) (szczepionka nie zawsze skuteczna) etc. (rany na skórze,ręcznik, wspólna kąpiel to czynniki ryzyka) itd. etc.
Które to wszystkie wyżej wymienione patogeny powodują bardzo niefajne przypadłości, w większości z nich nie ma możliwości wyleczenia i pozostają z nami do końca życia powodując problemy przy byle osłabieniu organizmu, nawet stresie...
Jednak to nie wszystkie patogeny, jest wiele, czasem rzadszych z którymi kontakt też może się skończyć dla nas bardzo źle, a przeciwko którym też nie ma szczepień, nie zawsze chodzi też o patogeny;) np.


Helicobacter pylorii
Helicobacter pylorii, popularna ale może powodować nadżerki i przy dodatnim teściem ureazowym świadczącym o aktywnym zakażeniu konieczne jest niełatwego kilku tygodniowego leczenia anybiotykoterapią.

Bacillus cereus
Mniej znana jest również laseczka woskowa http://pl.wikipedia.org/wiki/Bacillus_cereus np.  spożycie potraw zbożowych (w praktyce najczęściej chodzi o ryż), które przechowywane są w temperaturze pokojowej, odgrzewane lub zasmażane może skończyć się zatruciem pokarmowym z powikłaniami w postaciach jak zakażenia oportunistyczne, zapalenie płuc, infekcyjne zapalenie wsierdzia, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie gałki ocznej (prowadzące do ślepoty).

Streptococcus pyogenes
Podobnie, popularne, ignorowane nieleczone zapalenie gardła może skończyć się zagrażającą życiu wadą serca... - z winy często paciorkowca Streptococcus pyogenes,
https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1505718149758917/
https://patolodzynaklatce.wordpress.com/2016/01/08/reumatyczne-gasieniczki/

Gronkowiec MRSA

Herpeswirusy HHV, HCV
Są też choroby zakaźne dość powszechne (znane jako wirus opryszczki), ale mało znane, które również mogą kończyć się hospitalizacjami powikłaniami a nawet zgonami, a jest ich masa zaczynając od kilka typów herpeswirusów hhv hcv czyli np. popularna trzydniówka (przy powikłaniach nawet śmiertelna)...
https://sporothrix.wordpress.com/2010/02/13/dziewczynka-z-opryszczkami/

Ameba
Byle pierwotniak - ameba z gleby może okazać się śmiertelna dla osłabionych http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-nadal-jestem-z-wami-po-smierci-6-letniego-syna-rodzice-znale,nId,1896258 zwłaszcza w niektórych zagranicznych krajach.
Już nie wspominam o przeróżnych pasożytach https://www.youtube.com/watch?v=glJpqqU4TKk

Dla porównania - tak na marginesie: Pieczywo, ziemniaki  
Gdyby chleb opisać w sposób w jaki opisuje się niektóre choroby wieku dziecięcego (tak naprawdę łagodne) To podejrzewam, że ludzie nie jedli by chleba, który prowadzi niejednokrotnie do śmierci oraz ciężkich powikłań neurologicznych. Ogromne liczby ludzi krztuszą się nim, wielu dławiły, niektórzy zwłaszcza dzieci umierają. Takie są fakty, w Polsce kilka przypadków każdego roku się notuje. Paniki nie ma, tymczasem gdy zdarzy się jeden zgon rocznie b. osłabionego dziecka z powodu ospy to rodzice pędzą na szczepienia zamiast zasięgnąć wiedzy jak przeciwdziałać i jak postępować w takich sytuacjach.

Porównanie do pieczywa jest cenne z uwagi na zauważenie pewnych analogii. Np. straszy się rodziców, że świnka prowadzi do bezpłodności. Tymczasem w praktyce to niemal żadne zagrożenie dla dzieci. Natomiast dla chłopców po okresie dojrzewanie i dorosłych jest ryzyko zapalenia jąder ale to nie jest równoznaczne z trwałą utratą płodności. Jeśli już się zdarza to najczęściej jest to przejściowe. Świnka może prowadzić do dłuższego obniżenia płodności prowadząc do stanów takich jak oligospermia, azoospermia i astenospermia.

Polio prowadzi natomiast do ciężkich paraliżów (OPW) oraz nawet śmierci (może upośledzić oddychanie, w niezwykle rzadkich wypadkach można żyć z kieszonkowymi sztucznymi płucami).
Tyko, że szansa na to mimo, że większa niż 0 z pewnością w UE jest mniejsza niż szansa na 6 w totka. W obecnej sytuacji epidemiologicznej bardziej prawdopodobne jest trafienie meteorytem w dziecko niż OPW. Na świecie w 2015 było ok. 50 przypadków, z czego wszystkie na drugim końcu świata dla nas;) Nawet po zarażeniu jest tylko ułamek promila szans na OPW, z czego większość ustępuje. Zachorowania dotyczą głównie grup ryzyka. 
http://szczepienie.blogspot.com/p/polio-poliomyelitis-opv-opw-porazenia.html

Podobnie ze świnką, warto sobie wyobrazić jak to wygląda statycznie Na tej zasadzie to bezpłodność powodują wypadki samochodowe (czasem), leczenie onkologiczne czy starzenie się, a umrzeć można po zjedzeniu bułki kajzerki (np.zadławienie). Dlatego wygodnie jest straszyć niemal dowolną chorobą :)
W czasach przed powszechnym wprowadzeniem szczepień przeciwko odrze, śwince i różyczce, nagminne zapalenie przyusznic (oficjalna nazwa świnki) bylo bardzo częstą chorobą zakażną dzieci w wieku szkolnym. Nastolatki i tym bardziej dorośli chorowali znacznie rzadziej. Zapalenie jądra, zwykle jednostronne rozwijało się u około 20% chłopców chorych na świnkę po okresie dojrzewania.
Do bezpłodności prowadziło obustronne zapalenie jąder (bardzo rzadko występujące) powikłane ich zwłóknieniem (atrofia) lub uszkodzeniem pozapalnym, co było dużą rzadkością. Ryzyko bezpłodności po obustronnym zapaleniu jąder szacowano na 30%-87%. 

Czyli trzeba policzyć iloczyny powyższych zdarzeń czyli
Ryzyku bezpłodności =  szansa na zarażenie się * ryzyko powikłań * ryzyko ciężkiej odmiany powikłań (obustronne) * ryzyko obniżenia płodności * ryzyko trwałej utraty... Zresztą w obecnych czasach nawet przy całkowitej bezpłodności są pewne możliwościhttps://sporothrix.wordpress.com/2012/10/22/byly-sobie-swinki-trzy/
http://kidshealth.org/parent/infections/bacterial_viral/mumps.html
http://healthlibrary.epnet.com/GetContent.aspx?token=38405ca3-6cab-4817-9cba-dc64dc5c69f1&chunkiid=11658
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18342688?dopt=Abstract
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15891229?dopt=Abstract
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16750064?dopt=Abstract
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nagminne_zapalenie_przyusznic
http://patient.info/health/mumps-leaflet
http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/zdrowie-dziecka/swinka-objawy-leczenie-powiklania_33789.html
http://www.gameta.pl/artyku-y-i-wywiady/zachorowanie-na-wink-a-bezp-odno
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1633545/
http://szczepienie.blogspot.com/2015/12/swinka-bezpodnosc-u-chopcow-zapalenie.html

Gdy mowa o śwince, często pojawia się temat różyczki. Jak bardzo groźna jest podczas ciąży. Tymczasem zagrożenie naprawdę realne jest w pierwszych tygodniach ciąży, po 4 miesiącu prawdopodobieństwo zakażenia płodu równe jest 0. Istotne do 10 tygodnia, w 13-16 tygodniu do 11-24% potem żadne. Uszkodzenia płodu kończą się poronieniem, natomiast gdy jednak dziecko się urodzi z różyczką wrodzona, to podobnie jak ze świnką nie równa się to zawsze tylko poważnym uszkodzeniom, wadą serca, głuchotą, zaćmą, małogłowiem, niedorozwojami itd. 
Jednak o skali i realności zagrożenia różyczki wrodzonej najlepiej mówią statystyki:
Od 2003 do 2006 roku nie było ani jednego przypadku rózyczki wrodzonej mimo dziesiątek tysięcy zachorowań w 38 milionowym kraju...
Od 2003 roku w Polsce zanotowano 4 przypadki różyczki wrodzonej (dane z 2013 zdaje się) gdzieś czytałem że 6 przypadków, tak czy siak to jest prawie nic. Tu fajna prezentacja na ten temat:
http://www.wsse.gda.pl/pliki-do-pobrania/aktualnoci/201-czy-royczka-wrodzona-moe-jeszcze-stanowi-problem-w-polsce/file

Trochę to podobne do histerii o tym aby dzieciom nie podawać miodu bo botulizm niemowlęcy masowo zabija dzieci w Polsce...
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1558314021047170
Tyle atencji ze strony lekarzy, mediów, tyle straszenia rodziców, a statystyki bezlitośnie pokazują, że tematu nie powinno być. Przynajmniej nie w takim stopniu - po prostu proporcjonalnie do zagrożeń.

Bo dochodzi do kuriozalnych sytuacji kiedy to ryzyko drogi do lekarza znacząco (tysiące razy) przewyższa ryzyka tego przeciwko czemu chcemy się uchronić idąc do tego lekarza... Absurd.
http://szczepienie.blogspot.com/p/czy-warto-sie-szczepic-kiedy-warto.html

Co oczywiście nie znaczy, że powyższe zagrożenia należy całkowicie ignorować. Po prostu podchodzić z rozsądkiem.






Generalnie często problemy dotyczą patogenów, które zwykle egzystują z człowiekiem bez wywoływania chorób, jest ich mnóstwo, bywa, że to także te przeciwko którym są szczepionki.
http://szczepienie.blogspot.ru/p/szczepionka-przeciwko-pneumokokom-jaki.html
http://szczepienie.blogspot.com/p/hartowanie-higiena-ukad-odpornosciowy.html

Jeśli chodzi o te groźne choć mniej prawdopodobne zagrożenia dr Weronika Rymer wymienia:
"Niedawno w Szkocji z ciał kilku padłych wiewiórek wyizolowano prątki trądu. Czy może to wskazywać na ryzyko zakażenia u ludzi? Nie można wykluczyć takiej możliwości.

W sierpniu tego roku z powodu cholery do szpitala trafiła Belgijka, która wróciła z turystycznego wyjazdu do Indii. Przebywała tam w dobrych warunkach, stosowała zasady higieny tropikalnej, w tym dotyczące żywności i wody, nie miała kontaktu z osobami chorującymi na cholerę. A mimo to zachorowała.

My również na swoim terenie mamy różne choroby zakaźne, mniej lub bardziej groźne, do których jesteśmy przyzwyczajeni i których nie boimy się, dopóki nie pojawi się szum w mediach. Typowym przykładem jest zwykła grypa, z powodu której rocznie umiera wiele osób. Boimy się jej? Niestety nie, średnio tylko co 10. Polak jest zaszczepiony.

W ciągu 24 godzin każdy z nas może być na drugim końcu świata.
Podróż „low budget”, noclegi na kempingach lub „pod chmurką”. Na mojej trasie znalazł się również Narodowy Park Yosemite – to przepiękne miejsce, obowiązkowy punkt zwiedzania każdego odwiedzającego Kalifornię. Jakież było moje zdumienie, kiedy, śledząc światowe doniesienia epidemiologiczne, dowiedziałam się o wielu przypadkach dżumy u ludzi, którzy odwiedzili Yosemite latem tego roku.
Byli dokładnie w tym samym czasie co ja, a kamping, na którym nocowałam, został zamknięty w celu podjęcia działań prewencyjnych. Czy mogłam przywieźć dżumę do Polski? Tak, mogłam. Ja, zakaźnik z zamiłowania, fascynat epidemiologii, śledzący na bieżąco sytuację światową, mogłam przywieźć do naszego kraju dżumę.

Należy zabronić w ogóle powrotu do Polski osobom podróżującym do innych krajów czy to w celach turystycznych czy zawodowych? W 1963 r. osobą, która przywiozła do Wrocławia czarną ospę, był polski szpieg, który odbywał krótką misję w Indiach. Wybuchła wtedy epidemia, a działaniami profilaktycznymi objęto cały kraj."
http://www.mp.pl/pacjent/aktualnosci/show.html?id=130763



"Dr Art Caplan zamieścił artykuł redakcyjny, " Odpowiedzialność za brak szczepienia''.
Twierdzi, że ci, którzy złapią" chorobę zakaźną powinny być w stanie uzyskać odszkodowanie od nieszczepionych osób, które rozprzestrzeniają taką chorobę. Dr Caplan sugeruje, że takie zobowiązanie jest trafne, ponieważ szczepionki są bezpieczne i skuteczne.
"Twierdzenie Dr Caplan jest nieprawdziwe, szczepionki nie są całkowicie bezpieczne, ani też nie w pełni skuteczne. W rzeczywistości, z prawnego punktu widzenia, szczepionki, jak wszystkie leki na receptę są w sposób nieunikniony niebezpieczne."
Bardzo ciekawa, rzeczowa odpowiedź na takiego rodzaju pomysły doktora Caplan.
http://blogs.harvard.edu/billofhealth/2013/06/21/guest-post-crack-down-on-those-who-dont-vaccinate-a-response-to-art-caplan/#more-6556

Na koniec powtórka dwóch ważnych informacji:

Przychodnia, szpital lekarz nawet prywatny nie może odmówić przyjęcia/ leczenia/operacji nieszczepionemu. Nie może tez niczego uzależniać od tego faktu. Poniżej opis przepisów to regulujących:
http://szczepienie.blogspot.com/2013/01/lekarz-moze-odmowic-nieszczepionemu-wzw.html

Wymaganie informacji o szczepieniu jest nielegalne jeśli żąda ich przedszkole, żłobek, szkoła etc. Nie mają prawa prosić o takie dane osobowe. Taki jest wyrok WSA - poniżej cytowany http://szczepienie.blogspot.com/2016/01/informacje-o-szczepieniu-dla.html

czwartek, 12 listopada 2015

Szczepienia nas nie uratowały znaczenie higieny i innych czynników mających wpływ na zmniejszenie śmiertelności chorób oraz ogólnej zapadalności

Wbrew twierdzeniom fanatyków szczepienia nie są główną przyczyną spadku śmiertelności ludzi!

Najważniejsze przyczyny to poprawa warunków życia: odżywienia, higiena, antybiotyki, możliwość korzystania z medycyny i większa świadomość ludzi. To dzięki nim śmiertelność także z powodu chorób zakaźnych przeciwko którym są szczepienia spadła drastycznie! Szczepienia przyczyniły się w marginalny sposób dopiero gdzieś na dalszej pozycji i to w dosłownie kilku konkretnych chorobach w ogóle miały jakieś znaczenie (chorobach notabene o nie wielkiej śmiertelności po poprawie warunków życia).

Dlatego szczepienia nie były jedynym powodem spadku umieralności ogółem o czym w detalach poniżej.


Umieralność, a szczepienia



Na podstawie poniższego powstał także nieco uproszczone powtórzenie argumentów z tej strony na:
https://szczepienie.blogspot.com/2017/02/jak-choroby-zakazne-zmieniaja-wyglad-i.html


Czy rzeczywiście tylko dzięki szczepieniom udawało się ludzkości przezwyciężać groźne epidemie chorób?
Nigdy nie wprowadzono masowych szczepień przeciwko takim chorobom jak grypa hiszpanka, angielskie poty, encephalitis lethargica (mało znana, chociaż na początku XIX wieku zmarło na nią ok 5 mln ludzi),  a te choroby zniknęły całkowicie, praktycznie zniknęła też dżuma, bardzo ograniczono takie choroby jak trąd (tylko w niektórych krajach świata, w pełni do wyleczenia), cholera, syfilis czyli kiła (setki przypadków zamiast setek tysięcy), rzeżączka, dur brzuszny (w Polsce szczepienia tylko dla grup ryzyka, niżej opisane), żółta febra itd. etc.
Także przeciwko ospie prawdziwej nie wprowadzono w krajach gdzie występowała masowych szczepień, a lokalnie, pierścieniowo, głównym orężem walki z ospą prawdziwą były kordony sanitarne, masowe szczepienia były w bogatych krjach gdzie ospy prawdziwej praktycznie nie było, a i tak te powszechne szczepienia nie uchroniły przed wybuchami epidemiami (przykład Polski) więcej  http://szczepienie.blogspot.ru/p/jak-wymieray-epidemie.html

W przypadku hiszpanki podejrzewa się, że mogła być wywołana szczepieniami przeciwko grypie (Dotykała ona szczególnie osoby młode i zazwyczaj właśnie zaszczepione) Przeciwko samej hiszpance szczepiono jednak szczepionka okazała się nieskuteczna.

W czasach biedy, wojen, brudu osłabieni ludzie umierali z powodu głodu nawet, tak więc byle choroba ich dziesiątkowała. Dawniej nawet choroby którym łatwo jest obecnie zapobiec jak zwykłe niedożywienie - awitaminoza była przyczyną ogromnej liczby zgonów poprzez takie choroby jak szkorbut czy beri-beri.
Wbrew pozorom podobnie sytacja zmieniła się wobec chorób zakaźnych przeciwko którym są dziś szczepienia. Gdy warunki bytu się zmieniło, zmieniło się wszystko.
Niestety masowych szczepień w tamtych czasach z przed wieków nie było, wprowadzać je zaczęto gdy warunki bytu się poprawiły i poprawiały coraz bardziej. Natomiast statystyki śmiertelności z tamtych czasów są używane do straszenia ludzi.



Wieki temu w czasach cesarstwa rzymskiego choroby zakaźne wbrew pozorom nie dziesiątkowały ludności i nie były główną przyczyną zgonów. Śmierć z powodu choroby zakaźnej była wtedy wliczana w zgony z przyczyn naturalnych, których łącznie było ok. 20%. Tak więc zgony z powodowane chorobami zakaźnymi w czasach imperium rzymskiego to realnie kilka procent.
Źródło Twitter "History in pictures"
https://www.reddit.com/r/dataisbeautiful/comments/2kgnuc/oc_causes_of_death_of_roman_emperors_from_14_ad/ http://i.imgur.com/ZaGz45K.png



To, że warunki życia mają istotne znacznie łatwo zauważyć po niektórych przypadłościach np. faktem jest, że pchła ludzka czy wesz łonowa od dawna są ekstremalnie rzadko spotykane. Podobnie jak cholera i dżuma. Gdyż są to choroby o bardzo specyficznej etiologii i sposobach rozsiewania ściśle związanych z warunkami sanitarnymi. W skrócie obecnie normalny Polak się tym nie zarazi bo nie jest gryziony przez szczurze pchły (nie śpi w ich towarzystwie) oraz nie pije nieprzegotowanej wody doprawianej kałem chorych...

Powyższy fakt potwierdzają także znani propagatorzy szczepień jak dr Ewa Krawczyk czy Bartłomieja Kuzia, cytuje:
"Oczywiście na spadek umieralności składa się wiele przyczyn, wśród których na pierwszy plan wysuwają się lepsza opieka zdrowotna, odżywianie i higiena." http://wyborcza.pl/1,75476,17217043,Nie_daj_sie_oszukiwac_w_sprawie_szczepien.html
http://szczepienie.blogspot.com/p/komis-o-szczepieniach-krytyka.html

Szczepienia to nie jest główny powód zmian śmiertelności, umieralności, co potwierdzają eksperci np. Prof. Krzysztof Simon: "Przed wojną w Polsce mniej więcej 30 proc. młodych ludzi umierało na choroby zakaźne. Dzięki lepszym warunkom życia i większej dostępności do usług medycznych, w tym szczepień, umiera zaledwie 0,4 proc. Głównie z powodu powikłań gruźlicy oraz konsekwencji zakażenia wirusem zapalenia wątroby czy HIV. Bez porównania z tym, co było. |
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12575154,Na_glupote_nie_ma_szczepionki__Z_innych_trzeba_korzystac.html http://web.archive.org/web/20121004031608/http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12575154,Na_glupote_nie_ma_szczepionki__Z_innych_trzeba_korzystac.html#ixzz4napdtozE

Oczywiście różne eksperymentalne szczepienia wprowadzano przeciwko wielu chorobom także wyżej wymienianych co nie znaczy, że dzięki nim te choroby wyelimowano. Gdyż nie były to wieloletnie masowe szczepienia, a zwykle krotkie eksperymenty, lub o małym zasięgu, dotyczące tylko grup ryzyka itd. To za mało aby mówić, że choroba została wyeliminowana dzięki szczepieniom i odporności grupowej.
Jest różnica między podawaniem szczepionki w celu eliminacji choroby ze społeczeństwa, tworzenia odporności grupowej itd, a podawaniu aby chronić grupy ryzyka.
Przykładowo są różne szczepionki dla grup ryzyka, dla wyjeżdzających do krajów tropikalnych itd. Np. szczepienia w Polsce przeciwko durowi brzusznemu były krótko od 1965 roku do 1972roku  dla nastolatków, potem tylko dla grup ryzyka
http://szczepienie.blogspot.com/2015/08/kalendarze-szczepien-archiwalne-lata-60.html


Szkarlatyna - przykład z polskiego podwórka

Szkarlatyna czyli płonica - nigdy nie wprowadzono skutecznych masowych szczepień, a mimo to wskaźnik śmiertelności wygląda zupełnie jak przy chorobach przeciwko którym szczepiono.
Poniższy wykres zawiera oznaczenia dt. szczepień jako żart dla wierzących w zbawczą rolę szczepień bez których znaczące ograniczenie śmiertelności i zachorowalności byłoby przecież niemożliwe;)
Dawno temu szkarlatyna miała 25% śmiertelność, to był pogrom jak przy ospie prawdziwej, z pewnością więcej niż osławiony krztusiec czy odra. Obecnie bez szczepień zachorowalność jest na poziomie niektórych chorób przeciwko którym szczepimy, śmiertelność praktycznie żadna (przynajmniej w Polsce).
http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/szkarlatyna-plonica-antybiotyk.html



Z faktu, ze istnieją szczepienia przeciwko jakiejś chorobie nie znaczy, że te szczepienia odegrały wielką rolę w jej zwalczaniu.


Znaczenie higieny, kanalizacji, lepszych warunków życia

Badanie w BMJ z 2007 roku, wyniki: Rewolucja sanitarna jako największy kamień milowy w medycynie. (Dlaczego jednak najbardziej czcimy szczepionki?)
" More than 11 300 readers of the BMJ chose the introduction of clean water and sewage disposal—“the sanitary revolution”—as the most important medical milestone since 1840, when the BMJ was first published. Readers were given 10 days to vote on a shortlist of 15 milestones, and sanitation topped the poll, followed closely by the discovery of antibiotics and the development of anaesthesia.
The work of the 19th century lawyer Edwin Chadwick, who pioneered the introduction of piped water to people's homes and sewers rinsed by water, attracted 15.8% of the votes, while antibiotics took 15%, and anaesthesia took 14%. The next two most popular were the introduction of vaccines, with 12%, and the discovery of the structure of DNA (9%)."
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1779856/#!po=75.0000


Wpływ higieny i interwencji/infrastruktury sanitarnej na liczbę częstość zgonów z powodu chorób zakaźnych w USA od 1900 roku.
"Sanitation and Hygiene
The 19th century shift in population from country to city that accompanied industrialization and immigration led to overcrowding in poor housing served by inadequate or nonexistent public water supplies and waste-disposal systems. These conditions resulted in repeated outbreaks of cholera, dysentery, TB, typhoid fever, influenza, yellow fever, and malaria.
By 1900, however, the incidence of many of these diseases had begun to decline because of public health improvements, implementation of which continued into the 20th century. Local, state, and federal efforts to improve sanitation and hygiene reinforced the concept of collective "public health" action (e.g., to prevent infection by providing clean drinking water). By 1900, 40 of the 45 states had established health departments. The first county health departments were established in 1908 (6). From the 1930s through the 1950s, state and local health departments made substantial progress in disease prevention activities, including sewage disposal, water treatment, food safety, organized solid waste disposal, and public education about hygienic practices (e.g., foodhandling and handwashing). Chlorination and other treatments of drinking water began in the early 1900s and became widespread public health practices, further decreasing the incidence of waterborne diseases. The incidence of TB also declined as improvements in housing reduced crowding and TB-control programs were initiated. In 1900, 194 of every 100,000 U.S. residents died from TB; most were residents of urban areas. In 1940 (before the introduction of antibiotic therapy), TB remained a leading cause of death, but the crude death rate had decreased to 46 per 100,000 persons (7)."
http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm4829a1.htm


Znaczenie kanalizacji

Jak budowa kanalizacji zwalczała choroby, lepiej niż szczepienia...
http://www.organiclifestylemagazine.com/how-plumbing-not-vaccines-eradicated-disease/

Workers at Fort Lawton sewer outfall, 1912



Nędza i brud
https://www.youtube.com/watch?v=hu9g3W4oROA



"Marco stworzył album ze zdjęciami, które ukazują, jak wyglądało życie w XIX wieku. Właśnie to życie w brudzie i ciasnocie było tym, co powodowało epidemie chorób zakaźnych. Wiele osób uważa, że to szczepionki nas od nich uratowały grin emoticon I takiej wersji uporczywie trzyma się MGN (media głównego nurtu). Jednak prawda jest taka, że dzięki poprawie warunków sanitarnych, kiedy oczyszczono ulice z brudu, który był pożywką dla patogenów, epidemie chorób zaczęły zanikać. Również tych, przeciwko którym nie było masowych szczepień...

Oddział Służb Miejskich (Department of Streets & Sanitation) powstał w 1881 roku, ale dopiero zaczął efektywnie działać w 1895 roku, kiedy pracownicy zaczęli zbierać śmieci i zamiatać ulice. Istnieje kilka fotografii wykonanych dla "Harper's Weekly" ukazujących ulice Nowego Jorku w 1893 roku, a następnie w 1895 roku. I można porównac sytuację "przed i po", gdzie wcześniejsze zdjęcia są dość zdumiewające, jak ludzie stali nieraz dosłownie po kolana w tym brudzie, który był połączeniem odchodów i moczu koni, martwych zwierząt, odpadów spożywczych oraz starych mebli.


Konie były głównym transportem dla ludzi i ich liczba w miastach ogromnie wzrosła, a z nimi - kupy wink emoticon Szacuje się, że w Nowym Jorku w latach 1890. było 100.000 koni, które wydalały 2,5 miliona funtów odchodów dziennie. Oprócz tego, nierzadkim widokiem były martwe zwierzęta, które leżały na ulicach przez wiele tygodni. W Londynie było bardzo podobnie. Odpady i inne fekalia nękały mieszkańców ze względu na brak dostępu do odpowiednich środków utylizacji. Problemem były ścieki przeciekające przez uszkodzone rury, rozkładające się ludzkie odchody, oraz gazy kanalizacyjne, które ulatniały się przez toalety, wanny, i zlewozmywaki do mieszkań. Tony nieoczyszczonych ścieków, zarówno z samego miasta, jak i sąsiednich dolin, były wylewane prosto do rzeki Tamizy. Takie skrajne warunki sanitarne, a także używanie pieców węglowych tworzyło razem ciężkie i cuchnące powietrze w okolicach miasta. Nic więc dziwnego, że wybuchały tam epidemie cholery, tyfusu i grypy. Szacuje się, że w 1839 roku, na każdego człowieka, który zmarł ze starości, ośmiu umierało z powodu choroby przez złe warunki sanitarne.
https://www.facebook.com/marco.caceres.564/media_set?set=a.10153225239862474.1073741858.542362473&type=3
https://itwassanitationnotvaccinesstupid.wordpress.com/2016/02/01/in-new-york-not-uncommon-for-dead-animals-to-lie-on-the-streets-for-weeks/
http://www.columbia.edu/cu/alumni/Magazine/Spring2004/publichealth.html
http://cai.ucdavis.edu/waters-sites/sanitation/
https://itwassanitationnotvaccinesstupid.wordpress.com/2016/01/31/the-great-horse-manure-crisis-of-1894/
http://szczepienie.blogspot.com/p/komis-o-szczepieniach-krytyka.html

z https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1181937838500210&id=934066783287318&ref=notif&notif_t=notify_me_page


Co oczywiście nie znaczy, ze szczepionki nigdy nie miały żadnego znaczenia i nikogo nie uratowały, ale fakty są jakie są. Najczęściej największe znaczenie miały inne czynniki zwłaszcza gdy opowiada się historie chorób znanych z przed ponad pół wieku i więcej.
http://cpi.probeinternational.org/2014/04/21/the-untold-story-of-measles/

Epidemie zostały zwalczone warunkami sanitarnymi
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1779856/

Na podstawie dyskusji z
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/964802906900535/
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/971889926191833/
z grupy https://www.facebook.com/groups/779018065479021/?fref=ts

Szczepionki i śmiertelność niemowląt
http://scienceblogs.com/insolence/2011/05/16/vaccines-and-infant-mortality-rates/





Szczepienia nas nie uratowały -  Krytyczna analiza znaczenia szczepień w Polsce
https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/szczepionki-nas-nie-uratowaly-cz-ii-polska/

Szczepienia nas nie uratowały - sytuacja w USA
https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/szczepionki-nas-nie-uratowaly-cz-i-usa/

Jak poradzono sobie m.in. z ospą prawdziwą - Jak wymierały epidemie? - Czyli o kluczowej roli kordonów sanitarnych.
"Polska była jednym z pierwszych krajów, gdzie w 1801 r. zastosowano tzw. krowiankę, szczepionkę przeciwko ospie prawdziwej, którą po raz pierwszy 5 lat wcześniej zastosował angielski lekarz Edward Jenner."

http://szczepienie.blogspot.ru/p/jak-wymieray-epidemie.html 






Ospa prawdziwa nie jest tak zaraźliwa, jak sugeruje jej reputacja oraz o szczepieniach przeciwko niej:
"Extrapolating from the European experience, we can predict that an initial smallpox introduction is likely to result in substantially fewer than 20 cases17 and 10 deaths11,17; experience would lessen the impact of subsequent introductions. Many well-informed members of the general public will refuse vaccination. Every million primary vaccinations will cause at least 3 deaths from vaccinia, and the chance of preventing deaths from smallpox would be less than 0.4 percent (1 in 275 million). To prevent all potential deaths from smallpox would require universal compliance with vaccination, with as many as 800 deaths from complications. Even after an introduction, mass vaccination would do more harm than good."
http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMsb022994

Ryzyko szczepienia związane z pierwszymi szczepionkami było też wysokie z wielu powodów
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/m/pubmed/25622683/

Contagious Diseases in the United States from 1888 to the Present
http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMms1215400

O znaczeniu higieny, myciu rąk w zapobieganiu chorobom zakaźnym obecnie.  Czy czyste ręce mają większe znaczenia niż szczepienia przeciwko grypie?

Szczepienia nas nie uratowały znaczenie higieny i innych czynników mających wpływ na zmniejszenie śmiertelności chorób oraz ogólnej zapadalności - fakty historyczne
http://szczepienie.blogspot.com/2015/11/szczepienia-nas-nie-uratoway-znaczenie.html



Błonica - wielki jej powrót w Rosji w latach 1994-1998.
Jakie były powody powrotu? kto najczęściej chorował i umierał? Zdecydowana większość chorujących (od 70 do 80%) to były osoby zaszczepione.
Niestety zaszczepieni również chorowali na ciężkie formy toksyczne i także część z nich zmarła. To była Rosja w czasie zapaści gospodarczej, zapaści służby zdrowia, a także systemu szczepień. W tym czasie brakowało odpowiednich lekarstw, antytoksyny (tragiczna sytuacja), nie wszyscy byli leczeni, a szczepienia były niekompletne np. nie mieli wystarczającej liczb dawek, lub jako dorośli nie mieli szczepienia przypominającego (prawie jak większość dorosłych w Polsce teraz, w tym lekarzy zajmujących się tym słynnym dzieckiem)
Warto też zaznaczyć, że mimo takich braków śmiertelność nie była tak wysoka jak w końcówce XIX czyli bliska 50% w tym niemal 80% wśród najmłodszych dzieci, a jednak grubo poniżej 5% generalnie mimo służby zdrowia w opłakanej sytuacji. Można więc przypuszczać, że w obecnych czasach jeśli lekarze odpowiednio szybko zdiagnozują, podadzą odpowiednie leki jak antybiotyki i antytoksynę to śmiertelność z powodu błony będzie znacząco niższa niż w Rosji w tragicznym 1995 roku.
Oczywiście warto zaznaczyć, że mimo wszystko niewątpliwie widać, że w 1995 roku zaszczepieni wyraźnie rzadziej chorowali na ciężkie formy toksyczne w porównaniu do niezaszczepionych i niemal 4x rzadziej umierali (w sumie odnotowano blisko tysiąc zgonów zaszczepionych).

Szczegółowe dane:
1996: 13 604 chorych, z czego 30,2% (ok. 4 108) niezaszczepionych, a 69,8% (ok. 9 496) zaszczepionych.
1997: 4 057 chorych, z czego 26,8% (ok. 1 087) niezaszczepionych, a 73,2% (ok. 2 970) zaszczepionych.
1998: 1 409 chorych, z czego 24,5% (ok. 345) niezaszczepionych, a 75,5% (ok. 1 064) zaszczepionych.

Łącznie tylko w lepiej udokumentowanych latach 1996–1998 było 19 060 chorych, w tym 499 zgonów w tym 125 osób zgonów osób zaszczepionych (30 dzieci i 95 dorosłych).
Warto też zauważyć, że poziom wyszczepialnosci populacji był oficjalnie koło 69%. Warto ta liczbę odnieść do badań nad odpornością w Polsce i krajach europejskich i wyciągnąć wnioski czy naprawdę tylko i wyłącznie poziom wyszczepienia chroni nas przed epidemiami czy może są jakieś inne czynniki? Ja np. szybka wymiana informacji szybkie identyfikowanie zachorowań oraz izolacja, profilaktyka poekspozycyjna dla osób co były w kontakcie? Czy może lepiej skupić się tylko na szczepieniach i cała resztę odpuścić skoro ona ma tak marginalne znaczenie?

Na błonice chorują również osoby szczepione (od ok 70% do ponad 80% wszystkich chorych), a największą podatną grupą są osoby dorosłe między 30 a 64 rokiem życia. Co pokazała ostatnia epidemia błonicy w Rosji w okolicach 1995 roku. (więcej wniosków na dole tekstu)
http://www.gabrich.com/science/rdift.htm.html

W badaniu http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3840652/?hc_location=ufi
dowiedziono, że "nieodpowiedni poziom odporności" czyli bez ochrony w Polsce są dorośli powyżej 40 lat i dzieci młodsze niż 2 lata.
Co potwierdził w wywiadzie prof. dr hab. med. Jacek Wysocki
http://www.mp.pl/szczepienia/praktyka/ekspert/blonica_tezec_krztusiec_ekspert/show.html?id=116314

Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia, aby zapewnić odporność populacji na błonicę konieczne jest uzyskanie ochronnego poziomu przeciwciał u co najmniej 90% dzieci i 75% dorosłych. Wśród krajów europejskich, równie niski jak w Polsce poziom przeciwciał przeciwbłoniczych u dzieci był odnotowany jedynie w Czechach "
http://www.pzh.gov.pl/page/fileadmin/user_upload/kariera%20naukowa/kariera_naukowa/Autoreferat_azasada.pdf?hc_location=ufi

Liczne badania przeprowadzone w ostatnich latach w wielu krajach europejskich potwierdzają obserwacje z terenu Polski. W 1995 roku określono poziom przeciwciał w populacji norweskiej oraz populacji rosyjskiej metodą neutralizacji toksyny błoniczej na komórkach Vero. Wśród populacji rosyjskiej u 44% a w norweskiej – 40% badanych stwierdzono poziom przeciwciał poniżej granicy zabezpieczenia.

Podobne dane dotyczące uodpornienia przeciwko błonicy uzyskano również we Francji w 1997 r. w badaniach przeprowadzonych przez Ballereau i wsp. (56). Wykazano, że w grupie 1004 osób ponad połowa populacji (53,6%) posiadała miano poniżej 0,1 IU/ml. Grupę ryzyka określono w przedziale wiekowym od 40 do 65 lat, w której 54% stanowiły osoby nie zabezpieczone.

https://szczepienie.blogspot.com/p/blonica-diphtheria-dtp-szczepienia.html

Czy błonica w Polsce zniknęła wyłącznie dzięki szczepieniom? - oficjalne źródła
Błonica praktycznie zniknęła w Polsce wg. proszczepionkowców wyłącznie dzięki szczepieniom wg. literatury dzięki skutecznym działaniom zdrowotnym i społecznym jak:
- Poprawa warunków sanitarnych, Lepszy dostęp do czystej wody, kanalizacji i ogólna poprawa higieny ograniczyły rozprzestrzenianie się bakterii Corynebacterium diphtheriae, która wywołuje błonicę.
- Lepsza opieka medyczna Dostępność antybiotyków (np. penicyliny czy erytromycyny) oraz rozwój systemu opieki zdrowotnej umożliwiły szybkie i skuteczne leczenie przypadków zakażeń.
- Edukacja zdrowotna Zwiększenie świadomości społecznej na temat objawów błonicy i znaczenia profilaktyki (np. szczepień) pomogło w jej kontrolowaniu.
- Zmniejszenie gęstości zaludnienia w niektórych obszarach
Po II wojnie światowej w Polsce zaszły zmiany demograficzne, w tym migracje ludności i zmniejszenie zatłoczenia w miastach czy na wsiach. Błonica rozprzestrzenia się łatwiej w warunkach wysokiej gęstości zaludnienia, więc rzadszy kontakt międzyludzki mógł ograniczyć jej transmisję.
- Zmiany w patogenie
Choć mniej prawdopodobne, możliwe jest, że z czasem bakterie wywołujące błonicę stały się mniej zjadliwe lub rzadziej występowały w polskim środowisku z powodu zmian ekologicznych czy ewolucyjnych.
- Monitoring i szybka reakcja na ogniska choroby
Rozwój epidemiologii i systemów zgłaszania chorób zakaźnych w Polsce umożliwił wczesne wykrywanie przypadków błonicy i szybkie wprowadzanie działań zapobiegawczych, takich jak izolacja chorych czy dodatkowe szczepienia w zagrożonych rejonach.
- Wpływ polityki zdrowotnej na szczeblu międzynarodowym
Współpraca z organizacjami międzynarodowymi, takimi jak Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), mogła wspierać Polskę w eliminacji błonicy poprzez dostarczanie wiedzy, zasobów i wytycznych dotyczących zwalczania chorób zakaźnych.
Także nie tylko szczepienia mają wpływ
- Wprowadzenie powszechnego programu szczepień przeciwko błonicy w latach 50. XX wieku pomogło zmniejszyć liczbę zachorowań. Szczepionka skutecznie chroni przed zakażeniem, co jednak całkiem nie przerwało transmisji bakterii w populacji.
- Naturalna odporność populacyjna
Wraz z wprowadzeniem szczepień i wcześniejszymi epidemiami, część populacji mogła nabyć naturalną odporność na błonicę. To, w połączeniu ze szczepieniami, mogło stworzyć tzw. odporność zbiorowiskową, utrudniającą bakterii znalezienie podatnych nosicieli.

Źrodła literaturowe: Choroby zakaźne w Polsce i ich zwalczanie w latach 1919-1962 oraz 1961-1970 pod redakcją Jana Kostrzewskiego
https://www.facebook.com/czyszczepic/posts/pfbid02s1AAe13YgLBz3cWp9HiDMW4gyBEDPkygCqH8feagYCdcmbSpkUt3u9NRrVHf8iDWl


https://www.youtube.com/watch?v=6WL5jy2Qa8I
Wciąż umierają ludzie z powodu chorób przeciwko, którym mamy szczepienia... np. każdego roku umiera w Polsce blisko 600 zaszczepionych przeciwko gruźlicy osób z powodu gruźlicy :>
W materiale sugeruje się, jakoby poniższe choroby zniknęły czy zostały zwalczone dzięki szczepieniom (bo przecież obecnie się takich ludzi nie widuje ):
1. Wirus zapalenia wątroby typu B
2. Półpasiec
3. Ospa
4. Gruźlica
5. Błonica
6. Dżuma
http://www.crazynauka.pl/jak-choroby-zakazne-zmieniaja-wyglad-czlowieka-zobaczcie-to-na-filmie/ 




Skrót historii Semmelweisa
Jak jeden lekarz Ignaz Semmelweis sprzeciwił się autorytetom nakazując lekarzom mycie rąk i jak na tym wyszedł
https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1468510700146329/
https://www.youtube.com/watch?v=T1vW8YDDCSc&feature=youtu.be&t=5570
http://www.cda.pl/video/59945365 Docteur Semmelweis / Doktor Semmelweis (1995) LEKTOR PL
do uzupełnienia polecam "Stulecie chirurgów" i "Ginekolodzy" J. Thorwalda oraz świetny serial The Knick.
http://www.focus.pl/sekrety-nauki/historia-medycyny-chirurdzy-w-czarnych-fartuchach-10299
Zapytaj, czy lekarz umył ręce
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,16328844,Zapytaj__czy_lekarz_umyl_rece.html
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/tajemnicza_smierc_profesora_semmelweisa_zwanego_zbawca_matek_268861.html
http://www.focus.pl/sekrety-nauki/ktory-lekarz-pierwszy-umyl-rece-przed-operacja-12377
"Pisał, że lekarz asystent, doktor Ignaz Semmelweis z I Kliniki Położniczej Szpitala Ogólnego Miasta Wiednia, dokonał pewnego odkrycia. Twierdził, że gorączka połogowa przenosi się na pacjentki przez ręce lekarzy i studentów, którzy wcześniej robili sekcję zwłok lub opatrywali ropiejące rany. W wyniku porodu narządy rodne kobiet są zranione i podatne na działanie substancji gnilnych. Odkąd Semmelweis i jego studenci myją ręce chlorowaną wodą, w ciągu kilku miesięcy liczba zakażeń spadła z trzystu do czterdziestu.

Michaelis przypomniał sobie, że on też robił sekcję zwłok przed przyjęciem porodów Theonii i innych kobiet. Natychmiast wprowadził w swoim szpitalu wiedeński zwyczaj odkażania rąk chlorowaną wodą. Kilka tygodni później, 18 marca 1848 roku, napisał do Schwarza:

Od czasu zastosowania chloru u żadnej z rodzących przy mnie czy moich wychowankach nie wystąpiły choćby najmniejsze objawy zakażenia [...] Dlatego z całego serca dziękuję za Pańską informację. Być może uratował Pan naszą klinikę przed zamknięciem. Proszę przekazać moje uszanowanie doktorowi Semmelweisowi i stosownie do tego mu podziękować [...].

Pełne wdzięczności słowa nie zdradzały głębokiej rozpaczy, jaka ogarnęła tego wrażliwego mężczyznę. Nigdy już nie opuściło go poczucie, że za śmierć Theonii i wielu innych kobiet winę ponoszą jego ręce. 9 sierpnia 1848 roku rzucił się pod pociąg w Lehrte. Michaelis był jedynym ginekologiem w historii, który - nękany wyrzutami sumienia - odebrał sobie życie.

Inni lekarze potrzebowali jeszcze - z nielicznymi wyjątkami - ponad czterdziestu lat, aby uznać odkrycie doktora Ignaza Semmelweisa i zacząć dezynfekować ręce i narzędzia. Z obojętnością przyglądali się, jak Semmelweis - zrozpaczony ślepotą i uporem swoich kolegów - w 1865 roku skończył w wiedeńskim domu dla obłąkanych. Na skutek zaciętości lekarzy setki tysięcy kobiet w okresie połogu bezsensownie straciło życie[3]. Semmelweis miał rację, nazywając ich mordercami"

Jürgen Thorwald
http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/mycie-rak-szczepienia-grypa-wieksze.html
https://www.facebook.com/groups/offtopowa/permalink/1568415190155879/?match=c2VtbWVsd2Vpcw%3D%3D

Chirurdzy od XIX zaczęli myć ręce i dezynfekować narzędzia więc zrezygnowali z wielokrotnego użytku czarnych fartuchów na których nie było widać krwi i brudu.
Nie zmieniono jednak ich na białe. Standardem na świecie jest, że do operacji chirurdzy zakładają fartuchy w kolorze zielonym.
Powód prosty: fartuchy są zielone, ponieważ krew na nich wydaje się czarna, a nie czerwona. Nie chcą wyglądać jak jak rzeźnicy, ale i tak tak wyglądają;). Od wielu lat rzeźnicy też nie chcą wyglądać jak rzeźnicy. O ile w masarniach mają fartuchy białe to obecnie w rzeźniach są też zielone :)
Historia medycyny wiodła krętymi drogami przez wszechobecną śmierć, błędne założenia oraz pojawiające się, niekiedy, niezwykle istotne odkrycia, które pozwalały jej dążyć do postępu. Twórcy tych odkryć stawali się bohaterami swojej epoki, lub też obiektami ataku gremium lekarskiego. Wiek XIX również nie był inny - przyniósł odkrycie, które z perspektywy ludzi współczesnych wydaje się prozaiczne, ale umożliwiło przeżycie `niezliczonymi pacjentom.
Ignaz Semmelweis urodził się w Tabanie w pobliżu Budy jako piąte dziecko Marii i Józefa. Początkowo rozpoczął studia prawnicze, jednak już po roku z nieznanych przyczyn zmienił je na medycynę. Jaką swoją specjalizację wybrał położnictwo i już wkrótce został asystentem pofesor Kleina w klinice położniczej w wiedeńskim szpitalu powszechnym.
W dwóch klinikach znajdujących się w szpitalu wiedeńskim zauważył również pewną dysproporcje – w jednej z nich praktykowali studenci medycyni, druga zaś była zdominowana przez pielęgniarki (które nie brały udziału w sekcjach zwłok). To właśnie w pierwszej z nich odsetek śmierci na skutek gorączki połogowej był znacznie większy. Naukowiec był przytłoczony ilością umierających w klinice. Momentem przełomowym w karierze Semmelweisa stała się śmierć jego przyjaciela Jacoba Kolletschki, który podczas sekcji zwłok został zraniony skalpelem przez jednego z studentów i wkrótce zmarł z powodów zakażenia. Semmelweis stwierdził, że objawy zbliżone były do tych, które wykazywały kobiety cierpiące na gorączkę połogową tuż po porodzie. Wobec tych obserwacji zalecił stosowania podchlorynu wapnia do mycia rąk przed i po wykonywaniu zabiegów. Wkrótce zanotował znaczny spadek śmiertelności w pierwszej klinice – z 18% przed rozpoczęciem procedury mycia rąk do ok. 2% po niej. Następnie rozpoczął pracę w szpitalu św. Rocha w Peszcie, gdzie przez sześć lat jego pracy zmarło jedynie 8 na 933 rodzących kobiet (0,9% wszystkich!).
Jego praca „Etiologia, pojęcie i profilaktyka gorączki połogowej”, która stała w opozycji do dotychczasowego poglądu, że ta reakcja chorobowa spowodowana była zaburzeniem czterech humorów krwi pacjentki i wkrótce stała się przyczyną do ataku środowiska lekarskiego. Głównym powodem wrogości stał się zarzut, że przenosicielami gorączki są lekarze i studenci, którzy nie myją rok po wykonanych sekcjach oraz położne, które po opiece nad chorymi pacjentkami przechodziły do tych zdrowych. Na późniejszym kongresie ginekologicznym w Paryżu jego przewodniczący krytycznie ocenił teorię Semmelweisa: „nie wykluczone, że są one oparte na jakichś pożytecznych założeniach, ale poprawne ich wykonanie jest związane z takimi trudnościami, że bardzo problematyczne korzyści nie usprawiedliwiają ich stosowania”. Na tę ocenę Semmelweis stwierdził, że lekarze, którzy krytykują jego prace są „mordercami kobiet”, co stało się powodem do otwartego konfliktu Semmelweis – establishment lekarski. Apele lekarzy przeciwko niemu wzrastają – ciągły opór naukowca sprawia, że towarzystwo lekarskie stara się ukazać go jako szarlatana i człowieka umysłowo chorego (co ma okazać się prorocze). Wkrótce po ciągłej walce doktor Semmelweis poddał się i załamał – w trakcie swoich wykładów wstrząsał nim spazmatyczny płacz, zamykał się w pokoju i krążył po nim w obłędzie, zaklinał pary zakochanych w parku o tym, że muszą dbać by ich położne dezynfekowały ręcę przed badaniem. Ostatecznie został zabrany do szpitala psychiatycznego. Jak na ironię losu przyczyną jego śmieci był obiekt walki jego życia – zakażenie, które wdało się podczas jego ostatniej sekcji, a rozwinęło podczas pobytu w ośrodku dla psychicznie chorych.
Kilka lat po jego śmierci ideę odkażania przejął wybitny brytyjski chirurg Joseph Lister, który nakazał dezynfekcję rzeczy kwasem karbolowym, co znacznie zmniejszyło śmiertelność po operacjach i tym samym zapewniło mu dożywotnią sławę (to właśnie od jego nazwiska pochodzi nazwa płynu Listerine) i poważanie wśród lekarzy jako ojca antyseptyki, podczas gdy Ignaz Semmelweis na zawsze został zapomniany.

Jeszcze sto lat temu zabieg chirurgiczny zazwyczaj wiązał się z wysłaniem pacjenta do grobu szybciej, niż zrobiłaby to choroba. Tymczasem starożytni chirurdzy potrafili przeprowadzać skomplikowane operacje, o których nawet nie śmieli marzyć ich nowożytni koledzy po fachu przed XX wiekiem.

W grudniu 1809 r. lekarz z Kentucky Ephrim McDowell został wezwany do pani Jane Crawford. Chociaż oficjalna diagnoza brzmiała „przenoszona ciąża”, McDowell stwierdził wielką torbiel jajnika. W epoce sprzed znieczulenia i środków dezynfekujących kobiety z takimi schorzeniami pozostawiano samym sobie, co oznaczało powolną i bardzo bolesną śmierć. Pani Crawford błagała jednak o operację, twierdząc, że w ten sposób śmierć przynajmniej nadciągnie szybko.

Posunęła się do tego, że odbyła dwudniową, ponad 100-kilometrową konną podróż do domu doktora w Danville. Operacja odbyła się w dzień Bożego Narodzenia. Jedynym środkiem znieczulającym, jakim dysponował McDowell, były tabletki opium, które przynosiły tylko chwilową ulgę, otwarcie jamy brzusznej odbyło się więc „na żywca”.

Podczas trwającej 25 minut operacji pani Crawford przez cały czas pozostawała przytomna i śpiewała psalmy. McDowell wydobył guz ważący ponad 10 kg, zbyt wielki, aby wyjąć go z jamy brzusznej w jednym kawałku, oraz usunął jajniki. Pani Crawford ozdrowiała szybko, po 25 dniach była już w domu. Żyła potem jeszcze przez 32 lata. Była to pierwsza udana operacja usunięcia jajników. Wcześniej podjęcie takiej decyzji równało się wyrokowi śmierci.

Starożytne operacje

Kiedy w ubiegłym roku archeolodzy znaleźli na Saharze czaszki trzech mężczyzn sprzed 2 tys. lat, którzy nie tylko poddali się zabiegowi trepanacji, ale też bezinfekcyjnie go przeżyli, nie wywołało to zdziwienia. Kilka tysięcy lat temu trepanacja była nieomal standardowym zabiegiem leczniczym.

Najstarsze przykłady trepanowanych czaszek znane są z Maroka sprzed 13 tys. lat, a w Europie za najstarszą trepanowaną czaszkę uważa się okaz z Ensisheim w Alzacji, z ok. 5 tys. lat p.n.e. Mężczyzna, do którego należała, poddał się aż dwóm operacjom: w przedniej części czaszki miał zagojony otwór średnicy ponad 6 cm średnicy, a drugi, zagojony tylko częściowo, wielkości prawie 10 cm. Umiejętność trepanowania była również znana w Nowym Świecie. Tylko nieliczne inkaskie czaszki noszą ślady infekcji pooperacyjnej; inkascy chirurdzy z wielką precyzją omijali naczynia krwionośne oraz znajdującą się tuż pod powierzchnią czaszki oponę twardą mózgowia, jedną z trzech opon chroniących mózg.

Również z 5. tysiąclecia p.n.e., z neolitycznego stanowiska Buthiers-Boulancourt na południe od Paryża, pochodzi najstarszy w Europie znany przypadek amputacji kończyny, którą to amputację pacjent nie tylko przeżył, ale też po niej kompletnie wyzdrowiał. W szkielecie mężczyzny archeolodzy stwierdzili brak kości lewego przedramienia i dłoni. Ślady zabliźniania tkanki dowodzą, że pacjent żył kilkanaście miesięcy, a może nawet lat po operacji. Porównanie wielkości i grubości prawej i lewej kości ramiennej pokazało, że lewa ręka po operacji była ruchoma, nie doszło też do atrofii ani zwapnienia. Znane są też dwa inne przykłady neolitycznych amputacji kończyn: z niemieckiej miejscowości Sondershausen i z czeskich Vedrovic.

Starożytni lekarze potrafili przeprowadzać operacje uważane nawet dziś za skomplikowane. Rzymski encyklopedysta z I w. p.n.e. Aulus Korneliusz Celsus w swoim traktacie „De medicina” opisał litotrypsję, czyli kruszenie kamieni nerkowych i moczowodowych. Chirurg używał narzędzia podobnego do żelaznego dłuta; jeden koniec przykładał do znajdującego się wciąż w pęcherzu kamienia, a w drugi uderzał delikatnie młotkiem.

Ok. 600 r. p.n.e. chirurdzy z Indii doprowadzili do perfekcji technikę rekonstrukcji nosa. Na ich usługi było wielkie zapotrzebowanie; w Indiach ucięciem nosa lub genitaliów karano małżeńską niewierność. Chirurg odcinał najpierw z czoła lub policzka zeszpeconej osoby płat skóry w kształcie liścia, dbając o zachowanie połączenia z resztą skóry twarzy. Płat nasuwano na kość nosową, skręcając go, aby naskórek znajdował się na wierzchu, i mocowano za pomocą szwów. W miejscu gdzie miały znajdować się nozdrza, chirurg umieszczał dwie wypolerowane drewniane rurki, które ułatwiały pacjentowi oddychanie. Ta rewolucyjna, jak na owe czasy, metoda oparta była na doskonałej znajomości funkcjonowania układu krwionośnego.

Rekonstrukcje nosa, uszu i warg wykonywano w Europie nawet jeszcze po upadku cesarstwa rzymskiego. W VIII w. n.e. operację przeszedł prawdopodobnie bizantyński cesarz Justynian II, zwany Rhinometus: „ten, któremu obcięto nos”; Justynian został oszpecony podczas rebelii Leontiosa, która na kilka lat pozbawiła go tronu.

Zapomniana sztuka

Wieki Ciemne, które nastały po upadku cesarstwa rzymskiego, spowodowały, że częściowo zapomniano wiedzę chirurgiczną. W XIII wieku papież Innocenty III zabronił dokonywania wszelkich operacji jako niezgodnych z wolą Bożą. Jeszcze w wieku XIX lekarze wystrzegali się jak mogli przeprowadzania trepanacji czaszki, ponieważ śmiertelność pacjentów sięgała prawie 100 proc. Spośród pacjentów inkaskich trepanatorów przeżywało 90 proc. Jednym z największych niebezpieczeństw podczas amputacji jest niekontrolowany upływ krwi.

W starożytnej Grecji i Rzymie lekarze podczas amputacji stosowali opaski uciskowe zakładane na kończyny powyżej amputowanego miejsca, a następnie zszywali naczynia krwionośne. Ta technika uległa w średniowieczu zapomnieniu; ówcześni cyrulicy tamowali upływ krwi za pomocą kauteryzacji – przypalania naczyń krwionośnych rozgrzanym metalowym narzędziem lub zanurzania kikuta we wrzącym oleju.

Dopiero w połowie XVI w. francuski chirurg wojskowy Ambroży Paré powtórnieodkrył technikę zszywania naczyń krwionośnych. Zastosował do tego swój wynalazek zwany „bec de corbin” (dziób wrony), prototyp używanych dzisiaj kleszczy hemostatycznych, którymi zaciska się naczynia krwionośne podczas operacji.

Zaobserwował też, że rany pooperacyjne goją się szybciej posmarowane mieszaniną żółtka jaja, olejku różanego i terpentyny niż po dezynfekcji wrzącym olejem, nie wspominając o mniejszej śmiertelności pacjentów na skutek szoku po takim zabiegu. W 1674 r. europejscy chirurdzy odkryli na nowo działanie opaski uciskowej, a pół wieku później Francuz Jean Louis Petit skonstruował urządzenie ze śrubą, której dokręcanie ściskało kończynę. Tego typu wynalazki dawały chirurgom czas potrzebny na staranne zszycie wszystkich naczyń krwionośnych. Powszechne zastosowanie w XIV w. w Europie prochu strzelniczego spowodowało, że felczerzy musieli amputować wiele oderwanych lub uszkodzonych kończyn.

Jeszcze więcej materiału do eksperymentów dostarczyły chirurgom wojny dziewiętnastowieczne. Chirurg Napoleona Dominique Jean Larrey jako pierwszy dokonał w 1803 roku udanej amputacji biodra. Podczas amerykańskiej wojny secesyjnej w latach 1861–1865 wykonano, jak szacują historycy, ok. 50 tysięcy amputacji. Rannych usypiano chloroformem, szybko zakładano opaskę uciskową i ostrym skalpelem odcinano skórę i mięśnie, a następnie odpiłowywano kość. Amputowane kończyny wyrzucano na piętrzące się wszędzie stosy.

Jeszcze w drugiej połowie XIX w. za śmiertelnie niebezpieczne uchodziło nawet cesarskie cięcie. Kobiety o zwężonej miednicy skazane były na celibat, ponieważ jasne było, że umrą przy próbie wydania na świat pierwszego dziecka: albo w bólach porodowych, albo podczas przecięcia powłok brzusznych. Lekarze decydowali się na ten zabieg tylko dlatego, że czasami udawało się uratować dziecko. Wysoka śmiertelność wiązała się przede wszystkim z wewnętrznym krwotokiem: chirurdzy wierzyli, że nie ma potrzeby zaszywania macicy po zabiegu, bo zamknie się ona sama na skutek skurczu mięśni. Dopiero w 1876 r. Włoch Eduardo Porro zdecydował się na wycięcie całej macicy. Śmiertelność po cesarskim cięciu spadla natychmiast z prawie 100 proc do 56 proc.

Triumf antyseptyki

Zabliźnianie tkanki kości neolitycznego pacjenta z Buthiers-Boulancourt dowodzi, że operację przeprowadzono w czystych warunkach. Neolityczni medycy musieli więc posiadać na temat zakażeń sporą wiedzę, która później uległa zapomnieniu. W XIX wieku jeden na czterech pacjentów nie przeżywał nawet prostej operacji. Śmierć spowodowana była głównie tzw. gorączką chirurgiczną – zakażeniem bakteryjnym rozwijającym się błyskawicznie z powodu braku zasad higieny operacyjnej. Antyseptyka była pojęciem nieznanym. Chirurdzy nie myli rąk i nie dezynfekowali narzędzi, operowali zaś w codziennych ubraniach lub w czarnych fartuchach, na których nie było widać krwi. Jeszcze w połowie XIX w. wierzono, że infekcje ran wywołane są przez cuchnącą „miazmę” obecną w powietrzu.

Kiedy brytyjski chirurg John Lister, który znał eksperymenty Ludwika Pasteura dotyczące gnicia i fermentacji, rozpoczął walkę o prowadzenie operacji w sterylnych warunkach, koledzy po fachu go wyśmiewali. Lister zastosował roztwór kwasu karbolowego (zwanego popularnie fenolem), używanego wcześniej do czyszczenia rur ściekowych, do dezynfekowania instrumentów chirurgicznych i ran. I chociaż powodował on łuszczenie skóry, a nawet niegojące się rany na rękach chirurgów, jego zastosowanie natychmiast obniżyło znacząco liczbę pooperacyjnych infekcji i gangren.

Halsted i inni, czyli jak hartowała się stal (skalpela).
http://wyborcza.pl/1,75410,16547450,Halsted_i_inni__czyli_jak_hartowala_sie_stal__skalpela__.html
Cesarskie cięcie

Zacznijmy od mitologii – poprzez cięcie cesarskie przyszedł na świat Asklepios (notabene bóg sztuki lekarskiej). Z brzucha jego martwej matki Koronis wydobył go ojciec – Apollo.
W świecie starożytnym cięcia cesarskie wykonywane były m.in. 
w Egipcie (2000 lat p.n.e.). 
W starożytnym Rzymie po roku 715 p.n.e. król Numa Pompiliusz ugruntowuje prawo do cięć pośmiertnych – jeżeli kobieta umiera, należy jak najszybciej wydobyć z niej dziecko. Zmarła kobieta nie mogła zostać pogrzebana wraz z płodem w łonie. To królewskie prawo (Lex Regia) przekształciło się później w „Lex Cesarea”. Łaciński wyraz „caesar” pochodzi od słowa „caedere” – ciąć, pruć. Z powodu problemów w interpretacji nazwy cięcia cesarskiego niejednokrotnie pojawiają się sugestie, że w ten sposób przyszedł na świat Juliusz Cezar. 
Historycy mają co do tego faktu duże wątpliwości, ponieważ matka Cezara żyła jeszcze długo po jego narodzinach. W czasach starożytnych cięcie cesarskie było bowiem w 100% śmiertelne dla matek. Udawało się natomiast wydobywać żywe dzieci.

Średniowiecze to oczywiście wieki ciemne, postęp medycyny – znikomy.
Wreszcie w roku 1500 w Szwajcarii weterynarz Jakub Nufer wykonał cięcie cesarskie u swojej żony.
Legenda o żonie Jakuba Nufera, który to po kilku dniach nieefektywnego porodu i pomocy 13 położnych, dostał od władz lokalnych zezwolenie na cięcie. Kobieta przeżyła (przynajmniej połóg, co było dalej nie wiemy), dziecko również – dożywając 77 lat. Ponieważ ta historia z 1500 roku została spisana dopiero po 82 latach, historycy kwestionują jej prawdziwość.
To, co przemawia za prawdziwością historii żony Jakuba jest to, że Jakub Nufer znał się na uboju świń, a więc anatomia nie była mu całkiem obca.

Z roku 1622 z Wittenbergii zachował się szczegółowy protokół, 
z którego wynika, że chirurg Jeremias Trautmann przeprowadził pierwsze cesarskie cięcie, ratujące życie zarówno dziecka jak i matki. Kolejne udokumentowane przeżycie rodzącej to rok 1793 – zabieg wykonał angielski chirurg James Barlow. 
http://www.ptmp.com.pl/png/png1z1_2008/png11-1.pdf
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/10/26/historyczna-szkola-rodzenia-osobliwe-porady-sprzed-czterystu-lat/2/
http://rodzicielstworadosci.com/ciaza-i-porod/obrazkowa-historia-porodow/

W roku 1794 w Virginii dr Jesse Bennet ratuje cięciem cesarskim swoją żonę i dziecko – to pierwszy taki zabieg w USA.

Pionierski zabieg (zwiększający przeżywalność rodzących o połowę!) przeprowadził w roku 1876 włoski położnik Eduardo Porro. Wykonał on cięcie wraz z usunięciem trzonu macicy i wszyciem kikuta szyjki macicy w powłoki brzuszne. Wiązało się to z dużą liczbą powikłań oraz niemożnością zajścia w kolejną ciążę, jednakże była to ogromna rewolucja w ówczesnej medycynie. Cięcie cesarskie nową techniką (pozaotrzewnową) przeprowadzają – w roku 1901 Fritz Frank w Kolonii oraz w roku 1908 Wilhelm Latzko w Wiedniu.

Stopniowe obniżanie śmiertelności kobiet po cięciach cesarskich zawdzięcza się ulepszaniu technik cięcia i szycia mięśnia macicy, wprowadzeniu zasad aseptyki (Ignacy Semmelweis – 1847) i antyseptyki (Józef Lister – 1867), antybiotykoterapii oraz anestezjologii. Pionierem znieczulenia okołoporodowego był James Simpson z Edynburga (1811-1870), który jako pierwszy zastosował chloroform.

Wskazania do cesarskiego cięcia
Zmieniły się one radykalnie od czasów starożytnych do współczesnych. Aż do XIX wieku chodziło o, zwykle daremną, próbę ratowania życia dziecka lub o oddzielne pochowanie dziecka. Przede wszystkim było to wyjście ostateczne, nie mające na celu ratowania życia matki.

Źródła:
https://www.nlm.nih.gov/exhibition/cesarean/index.html
http://fineartamerica.com/featured/cesarean-section-16th-century-science-source.html 
Znieczulenie porodu i cięcia cesarskiego. Elżbieta Nowacka www.machala.info
Historia cięcia cesarskiego. Janusz Kubicki (Puls Uczelni 2012, 6, 1: 17-19
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ci%C4%99cie_cesarskie
https://www.facebook.com/groups/1377199075944159/permalink/1468510700146329/
https://az.wikipedia.org/wiki/Qeys%C9%99r_k%C9%99siyi#mediaviewer/%C5%9E%C9%99kil:Caesarian_section_-_Pull_out.jpg http://i.imgur.com/LtqpIgm.jpg
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=834927983207544&id=834363219930687
https://www.nlm.nih.gov/exhibition/historicalanatomies/Images/1200_pixels/Vesalius_Pg_478.jpg
http://www.slate.com/articles/health_and_science/science_of_longevity/2013/09/death_in_childbirth_doctors_increased_maternal_mortality_in_the_20th_century.html
http://www.anglia4u.pl/index.php/informacje/zdrowie/zyj-zdrowo/item/412-historia-medycyny-cesarskie-ciecie
http://rodzicielstworadosci.com/ciaza-i-porod/ciecie-cesarskie/ciecie-dla-cesarzy-czyli-zdumiewajaca-historia-cesarki-cz-i/

Przy okazji polecam http://www.filmweb.pl/serial/The+Knick-2014-698138

Filmy 
http://www.cda.pl/video/6565640 http://www.filmweb.pl/serial/Masters+of+Sex-2013-645696

Brzytwą czy skalpelem - Publicystyka - Ginekologia - Medycyna Praktyczna dla lekarzy http://www.mp.pl/ginekologia/publicystyka/110335,brzytwa-czy-skalpelem
Uciekać wcześnie, daleko i na długo - Publicystyka - Infekcje - Medycyna Praktyczna dla lekarzy http://infekcje.mp.pl/publicystyka/114244,uciekac-wczesnie-daleko-i-na-dlugo
Wrzącym olejem - Aktualności - Ratownictwo - Medycyna Praktyczna http://www.mp.pl/ratownictwo/aktualnosci/153186,wrzacym-olejem
Upuszczać, pić, przetaczać - Opinie - Kurier - Medycyna Praktyczna http://www.mp.pl/kurier/139915,upuszczac-pic-przetaczac
Tedy nie pocznie - Publicystyka - Ginekologia - Medycyna Praktyczna dla lekarzy http://www.mp.pl/ginekologia/publicystyka/117968,tedy-nie-pocznie
Jak nie rtęcią, to końskim nawozem - Aktualności - Ginekologia - Medycyna Praktyczna dla lekarzy http://www.mp.pl/ginekologia/aktualnosci/104876,jak-nie-rtecia-to-konskim-nawozem
Bóg uzdrawia, a lekarz bierze zapłatę - Opinie - Kurier - Medycyna Praktyczna http://www.mp.pl/kurier/120366,bog-uzdrawia-a-lekarz-bierze-zaplate