piątek, 9 lutego 2024

Gruźlica wśród niemowląt. Realne zagrożenie? Czy dezinformacja? Czy z powodu gruźlicy umiera w Polsce pół tysiąca ludzi co roku?

Artykuł stanowi przegląd danych statystycznych dotyczących gruźlicy u dzieci oraz analizy roli szczepionki BCG. Przedstawia informacje o epidemiologii choroby, mechanizmie działania szczepionki oraz jej skuteczności w ochronie przed najcięższymi postaciami gruźlicy (zwłaszcza rozsianą i oponową u niemowląt).
Głównym celem publikacji jest analiza, czy w obecnych warunkach epidemiologicznych w Polsce możliwe jest bezpieczne przejście z powszechnego szczepienia BCG noworodków na model selektywny – ograniczony do grup wysokiego ryzyka.


Gruźlicą nie da się zarazić losowo, tak jak rzutem kostką. Wbrew medialnej narracji nie każde dziecko ma takie samo ryzyko. Żeby doszło do zakażenia, musi się naraz spełnić kilka warunków, a one rzadko występują jednocześnie.

Po pierwsze. Trzeba być w miejscu występowania gruźlicy.
Prątkujący nie są „wszędzie”. W Polsce jest to góra kilkadziesiąt osób jednocześnie w całym kraju, głównie w dużych miastach i w bardzo konkretnych grupach dorosłych. Są województwa i powiaty, gdzie przez lata nie ma ani jednego przypadku lub są to pojedyncze przypadku na miliony mieszkańców. Tam ryzyko gruźlicy jest praktycznie żadne.

Po drugie. Zarażają tylko widocznie chorzy i nie są to dzieci
Zakaża tylko osoba, która ma gruźlicę płuc i prątkuje, czyli wydziela bakterie podczas kaszlu. Wielu chorych w ogóle nie prątkuje albo przestaje po rozpoczęciu leczenia, zwykle po około 2 tygodniach. Prątkujący wraz z silnym kaszlem wydalają bakterie (Mycobacterium tuberculosis). Kaszel jest początkowo suchy, z czasem wilgotnym, a nawet przebiega z krwiopluciem. Charakterystyczne są również stany podgorączkowe (nasilające się wieczorami) oraz silne nocne poty.

Z czasem wygląd chorego staje się typowy dla tego schorzenia: cera jest blada i ziemista, a skóra pergaminowa. Oczy przekrwione, a twarz często błyszczy się od potu. Towarzyszy temu skrajne wycieńczenie i ciągłe zmęczenie. Widoczna jest także znacząca utrata masy ciała - chory dosłownie „niknie w oczach”, co uzasadnia dawną nazwę choroby: suchoty.

Typowy profil pacjenta zakaźnego to starszy mężczyzna w trudnej sytuacji socjoekonomicznej, niedożywione lub nadużywające alkoholu dotyczy to ponad 75% wszystkich przypadków gruźlicy w Polsce!
Oczywiście gruźlica „nie wybiera” i zdarza się, że chorują też osoby zamożne zwykle jednak jeśli chorują inne osoby to z osłabionym układem odpornościowym (np. z powodu cukrzycy, chorób nerek, chorób nowotworowych czy zakażenia HIV).

Dzieci niezwykle rzadko chorują (promile, tzn <1%) i niezwykle rzadko zarażają innych. Mają tzw. postać skąpoprątkową - w ich płucach jest mało bakterii, a ich kaszel jest zbyt słaby, by stworzyć aerozol zakaźny.


Po trzecie. Zarazić się gruźlicą nie jest tak łatwo
Zakażenie prątkami gruźlicy wymaga długotrwałego kontaktu z osobą chorą i wydalającą prątki. Nawet jeśli do zakażenia dojdzie, w ponad 90%  przypadków infekcja nie prowadzi do rozwoju choroby.
"Większa część ludzi nabiera odporność poprzez zakażenie, które nie rozwija się klinicznie."

Gruźlica nie przenosi się przez dotyk, podanie ręki czy wspólne sztućce.
"ryzyko zakażenia wynosi 50 procent, gdy pracujesz z osobą prątkującą 8 godzin dziennie przez pół roku lub 24 godziny dziennie przez 2 miesiące. "
"szanse zarażenia zdrowego małżonka przez chorego współmałżonka. Wyniosły one raptem 7 procent, przy założeniu że oboje żyją pod jednym dachem, razem się stołują, i razem śpią. "
"szansa na to, że pracownica przedszkola zarazi dzieci jest minimalna, bliska zeru. Równie dobrze gruźlicą można się zarazić w autobusie, w sklepie, w kinie czy na basenie. Co trzeci Polak ma w swoim życiu kontakt z prątkami gruźlicy. Szacuje się, że 20-30 proc. jest lub była zarażona, ale nie zachorowała
http://wsse.waw.pl/aktualnosci-i-komunikaty/aktualnosci/gruzlica-w-pytaniach-i-odpowiedziach

więcej na ten temat ze źródłami na:



Dlatego noworodek, który nie ma w domu kaszlących dorosłych i nie przebywa w patologicznych warunkach, ma praktycznie zerowe ryzyko kontaktu z prątkującą osobą. Żeby takie dziecko zachorowało, musiałoby dojść do sytuacji skrajnej: długotrwałego przebywania z nieleczonym, kaszlącym dorosłym. Co potwierdzają statystyki. Przypadki gruźlicy wśród dzieci do 4 roku życia to jednostkowe sytuacje w skali całego kraju.

To nie zdarza się „przypadkiem” wskutek kontaktu na ulicy z bezdomnym ("Jedzie Pani z wózkiem pochyli się bezdomny kaszlnie do dziecka i wystarczy" itp. chore historie. Lekarz straszący matkę dziecka tym, że ono może zarazić się poza rodziną wprowadza w błąd. Nawet jeśli teoretycznie jest taka możliwość to ryzyko - tak samo jak możliwość utraty życia wskutek spadającego meteorytu - to nie warto brać pod uwagę jeśli jest to kazuistyka (nawet jeśli się gdzieś na świecie zdarzy to jest to opisywane jako ciekawostka, a nie problem do rozwiązania).

Z tego powodu odroczenie szczepienia BCG o 2–3 tygodnie u dzieci spoza grup ryzyka nie zmienia realnego zagrożenia.

Znacznie sensowniejsze byłoby identyfikowanie grup ryzyka: rodzin, w których ktoś długo kaszle, był leczony na gruźlicę, żyje w skrajnie złych warunkach. Taki wywiad rodzinny daje realną ochronę, zamiast traktowania każdego noworodka tak, jakby żył na melinie.


Paweł Grzesiowski w swoich materiałach https://www.youtube.com/watch?list=TLGGMU2nz7JWaIsxNDAyMjAyNg&v=GTkfPgeHGUo oraz  https://youtu.be/ld3E2mmkbGY?list=TLGGaNiN93rgf7IxNDAyMjAyNg podaje następujące dane:

  • Zapadalność na gruźlicę: W Polsce notuje się około 4 000 – 5 000 nowych przypadków gruźlicy rocznie.
  • Zespół SCID (SIT): Występuje z częstotliwością raz na 55 000 – 60 000 urodzeń, co daje około 4 do 8 przypadków rocznie w całej Polsce.
  •  Wniosek ekspertów: Ryzyko gruźlicy jest oceniane jako około 10 razy wyższe niż ryzyko wystąpienia zespołu ciężkiego niedoboru odporności (SCID).

Czy wniosek ekspertów jest uprawiony?

W Polsce rocznie rejestruje się ok. 4000 przypadków gruźlicy, z czego ok. 3500 to gruźlica płuc potencjalnie prątkująca. Oznacza to, że w skali kraju średnio ok. 10 osób dziennie znajduje się w fazie aktywnej, zakaźnej gruźlicy zanim trafi do leczenia. Po wdrożeniu leczenia zakaźność zwykle zanika po ok. 14 dniach.

Te osoby to niemal wyłącznie dorośli, najczęściej kilkadziesiąt starszych, przewlekle chorych lub uzależnionych osób, które zakażają głównie ludzi, z którymi mieszkają lub przebywają przez wiele dni i tygodni. Transmisja na noworodki i niemowlęta praktycznie nie występuje w sposób losowy w populacji.

Przy populacji ~250–270 tys. noworodków rocznie i ~40 mln mieszkańców, liczba zachorowań na gruźlicę u dzieci <1 r.ż. w Polsce to pojedyncze przypadki w skali roku albo lata bez żadnego przypadku. To oznacza, że ryzyko gruźlicy dla noworodka jest wyraźnie mniejsze niż 1 przypadek na 100 000 urodzeń, a realnie bliższe 0–1 przypadkowi rocznie w całym kraju.

Dla porównania SCID występuje w Polsce u ok. 4–5 niektóre źródła mówią o nawet 8 dzieci rocznie, czyli częściej niż gruźlica niemowlęca. Ryzyko SCID jest stałe biologicznie, niezależne od miejsca zamieszkania, i dotyczy dokładnie populacji noworodków. Ryzyko gruźlicy u noworodka zależy od konkretnego kontaktu z prątkującą osobą, którego w praktyce niemal zawsze nie ma.


Szczepionka BCG nie ogranicza istotnie transmisji gruźlicy ani odporności populacyjnej, a jedynie zmniejsza ryzyko najcięższych postaci choroby u najmłodszych. Tymczasem ciężka gruźlica niemowlęca w Polsce występuje skrajnie rzadko, na poziomie pojedynczych przypadków w skali wielu lat.

Czyli: Polskie niemowlę może trafić na kilkadziesiąt prątkujących osób i przebywać z nimi odpowiednio długo (tygodniami) aby się zarazić Ryzyko gruźlicy dla losowego noworodka jest statystycznie mniejsze niż kilka przypadków rocznie w całym kraju, podczas gdy SCID to kilka przypadków rocznie pewnych. Mimo tego stosuje się jednolite przymusowe szczepienie całej populacji noworodków, niezależnie od realnego, lokalnego i rodzinnego ryzyka.



Jak dużo jest tej gruźlicy wśród najmłodszych? 

Warto sprawdzić biuletyny dostępne do pobrania na podstronie Zakładu Epidemiologii i Organizacji Walki z Gruźlicą: https://www.igichp.edu.pl/diagnostyka/zaklad-epidemiologii-i-organizacji-walki-z-gruzlica

Analiza danych epidemiologicznych dotyczących gruźlicy u dzieci w Polsce wskazuje na ograniczenia skuteczności szczepionki BCG. Wysoka liczba zachorowań ogółem – w 2024 r. zarejestrowano 4236 przypadków gruźlicy wszystkich postaci – sugeruje, że szczepionka nie zapewnia pełnej ochrony przed zakażeniem i rozwojem choroby, co jest zgodne z powszechnie akceptowaną wiedzą naukową. 

BCG nie zapobiega skutecznie gruźlicy płucnej, która dominuje w statystykach (96,6% przypadków w 2024 r.), ale wykazuje pewną efektywność w redukcji ryzyka ciężkich form pozapłucnych u niemowląt i najmłodszych dzieci, takich jak gruźlicze zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych (ZOMR) czy gruźlica prosówkowa (skuteczność szacowana na ok. 90%). Co ciekawe ciężkie, rozsiane zakażenie BCG (BCG-itis / prosówka BCG), które może zakończyć się zgonem, występuje prawie wyłącznie u dzieci z nierozpoznanym ciężkim niedoborem odporności (SCID i podobne).


Dane zbiorcze mogą wprowadzać w błąd, jeśli nie uwzględniają rozróżnienia między formami choroby. W grupie wiekowej 0-14 lat w 2024 r. odnotowano zaledwie 51 przypadków gruźlicy (zapadalność 0,9 na 100 tys. ludności), w tym 47 przypadków gruźlicy płuc i tylko 4 pozapłucne. Ciężkie formy pozapłucne u najmłodszych (niemowląt i dzieci do 4 lat) są ekstremalnie rzadkie – w latach 2020-2024 rejestrowano 3-6 przypadków gruźliczego ZOMR rocznie w całej populacji, ale żaden nie dotyczył dzieci. W grupie 0-4 lat przypadki te stanowią kazuistykę (ok. 1 rocznie), a łączna liczba zachorowań u dzieci to kilkanaście rocznie, w tym sporadyczne incydenty związane z prątkiem BCG ze szczepionki (choć raporty nie wskazują na ich dominującą rolę).

Od lat w środowisku medycznym panuje konsensus co do tych ograniczeń BCG, co potwierdzają raporty Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc oraz dane ECDC. Mimo to, zwolennicy szczepień często unikają dyskusji na ten temat lub podkreślają ogólne ryzyko gruźlicy (ok. 4 tys. przypadków rocznie w Polsce), sugerując bezpośrednie przełożenie na noworodki, co nie znajduje pełnego uzasadnienia w statystykach. 


https://www.igichp.edu.pl/wp-content/uploads/2025/07/Biuletyn_2025.pdf

Gdzie w Polsce najmniejsze dzieci chorują na gruźlicę?

Okazuje się, że nie wszędzie - analizując poniższą tabelę widać, że chodzi o dosłownie kilka województw, a tak naprawdę to są jednostkowe ogniska w pewnych miastach. W wielu województwach zagrożenia nie ma wcale, lub jest kazuistyczne (pojedyncze przypadki).
Gdyby w Polsce zastosować rozwiązania jak w Czechach to nie powinno się szczepić najmłodszych tam gdzie gruźlicy nie ma. Proste i logiczne. Dlaczego w Polsce tego nie robimy? Jakie są najnowsze wytyczne kiedy ze szczepień BCG moglibyśmy zrezygnować?

Na początek warto zaznaczyć, że zapadalność w statystykach nie dotyczy zawsze tej samej metody zbierania danych. Pod uwagę zwykle bierze się gruźlicę potwierdzoną laboratoryjnie jednak częściej liczby dotyczą tej rozpoznanej na podstawie kryteriów klinicznych lub radiologicznych. Np. do kryteriów WHA liczy się tylko potwierdzone smear-positive przypadki gruźlicy. Przy analizie źródeł warto zwrócić na to uwagę.

W 2020 roku Polska spełniła wszystkie 3 warunki aby wg WHO i IUATLD móc zrezygnować z powszechnych szczepień BCG. 

Mimo tego szczepienia zostały.
Polska w 2020 r. miała 4,6 / 100 000 smear-positive przypadków, czyli wg warunków WHO:

1. Zapadalność smear-positive ≤ 5 / 100 000 - spełnione!

2. TBM dzieci < 5 ≤ 1/10 000 000 (nie było takich przypadków od lat!) - spełnione!

3. ARI w 2020 to 0,092% i jest to poniżej progu 0,1% - też spełnione!

źródło:
https://www.przeglepidemiol.pzh.gov.pl/Tuberculosis-in-Poland-in-2020%2C181095%2C0%2C2.html

Niestety jest jeszcze jedno kryterium czasu. Otóż trzeba spełniać te warunki przez 3 kolejne lata, tymczasem w Polsce w kolejnych latach było:

2021:  5,5 / 100 000

2022: ~5,9 / 100 000

2023: ~5,9 / 100 000

Czyli niestety było 5,5, 5,9 zamiast 5 więc to 0,5 - 0,9 to jest cała różnica i przez tą liczbę oficjalnie nadal mamy obowiązujące szczepienia BCG. 

Źródła:
https://www.przeglepidemiol.pzh.gov.pl/Tuberculosis-in-Poland-in-2021%2C186368%2C0%2C2.html
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/38783654/


Aczkolwiek jest kilka przypadków z przeszłości gdy Polska wcale nie odchodziła od różnych szczepień nawet jak były zalecenia WHO. Więc czy to by wystarczyło aby szczepień nie było? Raczej nie

Więcej na ten temat:
https://szczepienie.blogspot.com/2016/12/niepotrzebne-szczepienie-w-polsce-kto.html

W Polsce powodami utrzymania bezsensownych szczepień nie jednokrotnie była troską o utratę zaufania do szczepień...



Skąd bierze się spadek zachorowań na gruźlicę w Polsce i w innych krajach gdzie szczepionki BCG nie stosowano?

Szczepionka BCG wciąż jest wymieniana jako jeden z czynników w kontroli gruźlicy, ale jej wpływ jest łagodnie mówiąc mocno ograniczony, zwłaszcza na gruźlicę płucną u dorosłych, która jest główną formą zaraźliwą. Producent (np. szczepionki BCG SSI lub inne) wskazuje, że BCG nie zapobiega infekcji ani transmisji gruźlicy płucnej, a jej skuteczność w tym zakresie wynosi 0-50% według metaanaliz, co jest niewystarczające do osiągnięcia odporności grupowej (herd immunity), wymagającej co najmniej 70-80% ochrony. BCG chroni głównie dzieci przed ciężkimi postaciami pozapłucnymi (np. gruźlica rozsiana), ale wpływa na globalny spadek incydencji, który wynika z innych czynników. W krajach wycofujących BCG (jak Francja) spadek zachorowań na gruźlicę był kontynuowany, co potwierdza jej co najwyżej drugorzędną rolę. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9406582

Główny powód spadku: Poprawa warunków społeczno-ekonomicznych

Globalny spadek zachorowań na gruźlicę (o 8,3% incydencji od 2015 r.) wynika przede wszystkim z poprawy warunków życia, w tym lepszego odżywiania, higieny, mieszkalnictwa i redukcji ubóstwa, co zmniejsza podatność na infekcję i aktywację latentnej TB. W krajach rozwiniętych, jak Polska, spadek od lat 50. XX w. (z >290/100 000 do 11,4/100 000 w 2022 r.) wiąże się z rozwojem gospodarczym po wojnie, co historycznie obniżało TB nawet przed antybiotykami. https://www.who.int/news/item/12-11-2025-global-gains-in-tuberculosis-response-endangered-by-funding-challenges

Lepsza diagnostyka i leczenie jako kluczowy czynnik

Wprowadzenie antybiotyków w latach 40.-50. XX w. i strategii DOTS (Directly Observed Treatment, Short-course) przez WHO od lat 90. pozwoliło na szybką diagnostykę i skuteczne leczenie, co przerwało transmisję. Globalnie uratowano 53 mln żyć od 2000 r., z spadkiem zgonów o 23% od 2015 r. W Polsce wysoki odsetek potwierdzeń bakteriologicznych (80-83%) i niski MDR-TB (1,9%) przyczyniły się do spadku incydencji o 29% od 2010 do 2019 r. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40101014

Kontrola czynników ryzyka i współchorób

Zmniejszenie wpływu czynników jak HIV, cukrzyca, palenie tytoniu i alkohol poprzez programy integrujące leczenie (np. HIV/TB) obniżyło incydencję. W Afryce spadek o 28% od 2015 r. dzięki kontroli HIV. W Polsce i UE niska współchorobowość HIV (4,1% w UE) i programy antytytoniowe wsparły trend spadkowy, mimo tymczasowego wzrostu przez pandemię COVID-19. https://www.thelancet.com/journals/laninf/article/PIIS1473-3099(24)00007-0/fulltext

Programy międzynarodowe i krajowe

Inwestycje WHO, ONZ i krajowe programy (np. Narodowy Rejestr Gruźlicy w Polsce) zwiększyły dostęp do opieki, co spowodowało spadek w 101 krajach o co najmniej 20% od 2015 r. W Europie spadek o 39%, w Polsce o 51,9% od 2015 r., mimo wyzwań jak uchodźcy z Ukrainy (6,8% przypadków w 2022 r.). https://www.cidrap.umn.edu/tuberculosis/who-cites-progress-against-tb-globally-warns-about-reduced-funding

Zmiany demograficzne i migracje

Starzenie się populacji i niska imigracja z krajów wysokiego ryzyka (w Polsce obcokrajowcy to 6,8% przypadków vs. 33% w UE) wsparły spadek, choć konflikty (np. w Ukrainie) powodują tymczasowe wzrosty. Globalnie niska transmisja w krajach o niskiej incydencji utrzymuje trend. https://ourworldindata.org/the-end-of-tuberculosis-that-wasnt



W jakich krajach szczepionka BCG naprawdę ratuje dzieci przed ciężkimi postaciami gruźlicy? 

W krajach gdzie przypadków gruźlicy - szczególnie u dzieci jest dziesiątki a nawet setki razy więcej! Jest różnica czy możemy uratować 0-2 dzieci rocznie, czy 20-50 dzieci, czy grubo ponad 200 dzieci. Każda z tych sytuacji jest chyba inna, a jednak dla krajów gdzie zagrożonych jest 0-1 dziecka rocznie szczepić nie trzeba, a przy 0-2 dzieciach rocznie już trzeba bo według ekspertów ta sytuacja jest taka sama jakby chorowało 200 dzieci rocznie - procedury są takie same, a nawet bardziej restrykcyjne...


Poniżej lista krajów gdzie stosuje się szczepienia, w nawiasie jest liczba chorych na 100 tys. Warto mieć w pamięci, że w Polsce jest to 4.8-5.9 na 100 tys, a nie ponad 600 na 100tys jak w poniższych krajach:

Lesotho (~660), Filipiny (~640), Myanmar (~560), Kiribati (~530), Korea Płn. (~510), Gabon (~505), Timor-Leste (~500), Mongolia (~490), Papua-NG (~420), Namibia (~450), Eswatini (~350), Angola (~340), Kongo (~370), RPA (~470), Mozambik (~360), Indie (~200), Indonezja (~300), Bangladesz (~220), Pakistan (~260), Nigeria (~450), Republika Środkowoafrykańska CAR (~540), DR Konga (~320), Zambia (~300), Zimbabwe (~200), Rumunia (~49), Rosja (~40–50) - w tych krajach rzeczywiście szaleje gruźlica statystyki są dziesiątki, setki razy gorsze niż w Polsce i tam prowadzone są powszechne szczepienia BCG, chociaż w znakomitej większości tych krajów nie ma administracyjnego przymusu!

Niemcy (~5), Francja (~7), Hiszpania (~9), Włochy (~6), Czechy (~4), Słowacja (~5), Irlandia (~6), Szkocja (~7), Polska (~4.8–7/100 tys) - w tych krajach nie ma szczepień BCG i nie ma przymusu, oczywiście poza Polską gdzie są grzywny i mandaty w celu przymuszenia do szczepień, a w mediach straszy się gruźlicą.

Warto powtórzyć: 

Na Filipinach, gdzie statystyki gruźlicy są grubo ponad 100 razy gorsze niż w Polsce nie ma przymusu szczepień. W Polsce gdzie statystyki są praktycznie identyczne jak w krajach gdzie w ogóle tych szczepień niema, przymus nadal istnieje!!!

W Polsce prowadzimy politykę szczepień jakbyśmy nie mieli 4,8-7 / 100tys z ostatnich 6 lat, a przynajmniej 700 / 100 tys oceniając wypowiedzi ekspertów w mediach o zagrożeniu dla dzieci (chociaż żadnego dziecko nie miało gruźliczego TBM od bardzo wielu lat...) i wtedy rzeczywiście kary administracyjne może uzasadniałyby taką politykę szczepień.

Tymczasem w Polsce ciężkich zachorowań nie ma wcale, a pojedyncze zachorowania wśród dzieci do 4 roku życia zdarzają się incydentalnie w niektórych rejonach Polski (nie chroni przed nimi szczepionka wg oficjalnych danych i nie można trzymać narracji: "że to tylko dzięki szczepieniom", zwłaszcza, że spory % dzieci nie jest szczepionych)


Dlaczego nie patrzymy na inne kraje, które w podobnej do Polski sytuacji zrezygnowały z tego szczepienia?

Praktycznie wszystkie kraje europejskie które zrezygnowały ze szczepień zrobiły to w sytuacji gdy ich statystyki były DUŻO gorsze niż obecnie są w Polsce!!!

W Szwecji zaprzestano jej rutynowego podawania noworodkom w 1975 roku, w Finlandii w 1980, a w Niemczech dopiero w 1998 – mimo że ich sytuacja epidemiologiczna była i tak lepsza niż obecna w Polsce, która nadal stosuje BCG. Finlandia całkowicie zakończyła szczepienia w 2006 roku. W Polsce dopiero w 2005 roku zrezygnowano z rewakcynacji, choć od dawna było wiadomo, że nie ma ona udokumentowanej skuteczności u dzieci szczepionych w niemowlęctwie. 

Gdy podejmowano decyzję o wycofaniu wycofaniu powszechnego szczepienia BCG, zapadalność na gruźlicę w Niemczech w 1997 wynosiła ~13,6/100 000, a w 1998 (STIKO): ~12–14/100 000, we Francji w 2007 roku było to 7,1–7,4 przypadków na 100 000 mieszkańców, W Szwecji zakończono w 1975 roku, przy ~19,9/100 000.

Jak to się ma do Polskiego 4.8-5.5 na 100tys? Co się zmieniło? Co jest nie tak?

Czy gdybyśmy w Polsce dla dobra naszych dzieci zlikwidowali masowe szczepienia BCG to chyba w naszym interesie byłoby aby obywatele przybywający do nas ze wschodu, z Ukrainy, Rosji, Litwy, Łotwy, Estonii itd. byli nadal w swoich krajach szczepieni?
Czyli w naszym interesie byłoby takie wyśrubowanie norm aby wciąż się tam szczepili? Gdyby Polska miała odpowiednie wpływy w WHO i IUATLD oraz na media w garści oraz głównych polityków, partie rządzące u tych biedniejszych wschodnich sąsiadów to pewnie udawałoby się to załatwić i nie tylko to...  To tylko teoretyczne pytanie. Przypadkowo tak akurat jest w przypadku pewnych większych europejskich krajów, zarówno jeśli chodzi o WHO, polskich polityków, partie, rządy i oczywiście polskojęzyczne media... 


Czechy jako przykład rozsądnego podejścia do szczepień

Najlepszym przykładem są Czechy. W Czechach w 1986 roku zauważyli, ze podobnie jak w Polsce mają województwa z dużą zapadalnością na gruźlice oraz te z bardzo małą. Postanowili więc zaprzestaniu szczepień BCG w trzech regionach o najmniejszej zapadalności (czyli wyłączyli ze szczepień ok 1/3 kraju) i nic się nie stało. Masowe szczepienia BCG zniesiono u 30 000 noworodków rocznie, z wyjątkiem niemowląt z grupy wysokiego ryzyka gruźlicy. Głównym przesłaniem tego programu było to, że u niezaszczepionych dzieci ryzyko gruźlicy było niskie (0,04%).

W 2010 r. zapadalność na gruźlicę w Czechach wynosiła ok. 6,8–8,8 przypadków na 100 000 mieszkańców

https://journals.lww.com/ijmy/fulltext/2021/10020/ten_years__experience_with_the_discontinuation_of.16.aspx



Po rezygnacji ze szczepień BCG częstość występowania zapalenia węzłów chłonnych wywołanego przez Mycobacterium avium (prątki inne niż gruźlicze) była znacznie wyższa!

Rzeczywiśćie. Badania z krajów, które zrezygnowały z obowiązkowych szczepień BCG (np. Czechy, Francja, kraje skandynawskie), wykazały gwałtowny wzrost zachorowań na zapalenie węzłów wywołane przez Mycobacterium avium u dzieci. Szczepionka BCG zapewnia tzw. odporność krzyżową, która chroni przed prątkami atypowymi.

Zapadalność w Polsce na zapalenia wężłów z powodu prątków atypowych NTM to w Polsce 0,3 na 100tys. Natomiast w Czechach (~1,4), Niemczech (~3), Francja (~0,6-1,6). Także oni tam nie szczepią i mają gorzej. Czy rzeczywiście?

W Polsce większość zapaleń węzłów po szczepieniu to odczyny na szczepionkę (M. bovis z szczepionki BCG), a nie zakażenia dzikim M. avium! 

Zapalenie węzłów przez NTM generalnie samo ustępuje ale jest to powolny proces. Dzięki interwencji lekarskiej można go skrócić z pomocą antybiotyków i interwencji chirurgicznej (przebicie zmiany w celu pozbycia się ropy). 

W Polsce zapalenie węzłów po szczepionce BCG to około 1 na 1000 zaszczepionych dzieci. W większości przypadków czeka się. Tylko w około 20% przypadków konieczna jest interwencja. Chirurg wkracza zazwyczaj tylko wtedy, gdy węzeł przekracza 1,5–2 cm, staje się bolesny lub zaczyna ropieć. Najskuteczniejsza interwencja to usunięcie węzła w całości "w torebce". Dzięki temu rana goi się szybciej przez tzw. rychłozrost, a ryzyko nawrotu jest minimalne. Odciąganie ropy / drenaż nie jest aż tak skuteczny.

Możliwe powikłania: Przy operacjach węzłów szyjnych gdzie przebiega nerw twarzowy istnieje ryzyko uszkodzenia ważnych nerwów (możliwy jest potem niesymetryczny uśmiech). Z ran po zabiegu chirurgicznym może sączyć się płyn przez kilka tygodni, co wymaga częstych zmian opatrunków. Zdarza się także obrzęk limfatyczny. Po wycięciu węzła pozostaje blizna (zazwyczaj pod pachą). U niektórych dzieci może mieć ona charakter przerosły (tzw. keloid). 

W Polsce dzięki szczepieniom mamy mniejszą zapadalność z powodu NTM innych niż z BCG (tylko 0,3!). Jednak jeśli policzyć dokładniej: na 300 tys dzieci szczepionych aż 300 ma problem po szczepionce, z czego 20% wymaga interwencji chirurga co daje 60 dzieci.

W Czechach gdzie mają 3x więcej zapalenia węzłów NTM z powodu prątków dzikich odkąd nie stosują szczepionki gdyż mają aż 1.4 na 100tys. Czyli przy 300 tys dzieci to 4-5 dzieci rocznie. 

De facto 4-5 dzieci to i tak 10x mniej niż w Polsce uwzględniając problemy związane ze szczepionką BCG.

Jak widać, czasami lepiej zobaczyć liczby bezwzględne. W liczbach względnych statystyki mówią o % ogromnej różnicy. W końcu wielokrotny wzrost! Tymczasem faktyczny wzrost to zamiast 1-2 przypadków rocznie jest ich 4-5... 



Polska nie może zrezygnować ze szczepień gdyż wg. ekspertów przekraczamy próg 5 na 100 tys, gdyż tylko w 1 roku mieliśmy poniżej: 4,8, potem było 5.5 i 5.9... Czyli to 0,9 na 100 tys sprawiło, że szczepimy co roku przymusowo wszystkie dzieci.

Aby było jasne nawet jeśli 0,9 na 100tys dotyczyłoby niemowlaków to jest to max 2-3 dzieci rocznie!!!. 

Wiemy jednak, że te liczby dotyczą dorosłych, z reguły starszych organizmów, nie rzadko alkoholików. Wśród dzieci do 4 roku życia przypadków gruźlicy w ogóle jest 1-3 przypadki rocznie, wśród niemowląt nie ma nawet statystyk. Wiemy jednak, że od wielu lat nie odnotowano żadnych poważnych powikłań.


Czyli z powodu, że w 2021 było 0,5 więcej i w 2023 0,9 więcej na 100tys, czyli było kilka ognisk gruźlicy więcej - to dosłownie kilka ognisk epidemiologicznych w jednym lub w kilku miastach... - być może jakieś grupy zżytych ze sobą meneli, bezdomnych. To one zdecydowały, że w całej Polsce, nawet w województwach gdzie przypadków gruźlicy nie ma, każde dziecko jest szczepione BCG pod przymusem.


Z czego 1:1tys ma NOP i 1: na kilkadziesiąt tys ma ciężki NOP (zwykle przy SCID - ciężki niedobór odporności, wykrywany dopiero po szczepieniu). Czyli każdego roku, dzięki tej decyzji skazujemy oficjalnie (gdyż wiele NOP nie jest zgłaszanych) minimum kilkaset dzieci na NOP, kilkadziesiąt na operacje chirurgiczną i kilka dzieci na śmierć lub utratę zdrowia (to te dzieci ze SCID)

Czyli takich przypadków jak:


Kubuś Skalik po szczepieniu BCG chorował ponad dwa lata - miał rozsiew prątków BCG w organizmie. Z czasem choroba postępowała, miał porażone kończyny górne i dolne, utracił wzrok, pojawiły się drgawki, zmarł na skutek skrajnego osłabienia organizmu. Jego historia szerzej opisana pod linkiem 

Oczywiście oficjalnie w latach 1994–2020 w publicznie dostępnych statystykach NOP po BCG nie odnotowano zgonów wśród NOP po tej szczepionce. Warto przypomnieć, ze dzieci ze SCID każdego roku jest przynajmniej kilka. Prosty przykład i łatwy do zweryfikowania to szeroko opisana historia  Kubusia Skalika u którego do zgonu doprowadził rozsiew prątków BCG po szczepionce BCG. Nie został oczywiście zgłoszony jak wiele innych podobnych przypadków dzięki czemu rodzic bazujący na oficjalnych danych może być pewny, że szczepionka jest bezpieczna. Więcej na ten temat w linku wyżej.

Warto jednak pocieszyć rodziców, że "ryzyko ciężkiego powikłanie BCG z powodu nieznanego SCID jest rzędu 1 przypadek na dziesiątki tysięcy, jeśli nie setki tysięcy szczepień. To procent w mikroskopijnej grupie ryzyka" wg. największej w Polsce kampanii informacyjnej na temat szczepień "Zaszczep się wiedzą". 
Na ok 300 tysięcy urodzonych co roku dzieci to przecież tylko kilka dzieci skazanych na śmierć. Co to jest? Nic. Niepotrzebna gra na emocjach wg. Zaszczep się wiedzą.
https://www.facebook.com/absurdyproszczepionkowcow/posts/pfbid02LDf54oMtbLU9fKZGiBJ32kjGB4TBh8u5FJzsttR3LRkSwnEPBpeBdCrvLmcUBaVSl?locale=pl_PL


Szef GIS, Paweł Grzesiowski potwierdza:
"Na każde 100 tysięcy dzieci urodzi się jedno z wrodzonym niedoborem odporności, czyli w Polsce takich dzieci jest rocznie 3-4. Co roku dostanie tę szczepionkę 3-4 dzieci, które nie powinny jej dostać.""

Szef GiS, nie uważa jednak tego za skandaliczne, że co roku skazujemy dzieci na taki los, on uważa, że to zwycięstwo:
"Mamy w tej chwili 96% dzieci zaszczepionych w tej chwili przeciwko gruźlicy przy urodzeniu, a to jest jedna z najbardziej kontrowersyjnych szczepionek bo dziecko się dopiero rodzi, szczepionka żywa, nie wiadomo co się wydarzy, i na 100 rodziców tylko 4 rodziców odmawia tego szczepienia. Czy to jest zwycięstwo antyszczepionkowców? Czy to jest totalna porażka? Ja wolę uważać, ze jest to całkowite niepowodzenie tej antyszczepionkowej propagandy"


W mediach zrobiło się głośno, nagłówki w mediach społecznościowych typu: Szczepią noworodki w ciemno w 1 dobie, a przeciwskazania do szczepienia wykluczają dopiero po szczepieniu!


Dr Grzesiowski potwierdza, że od momentu uruchomienia ogólnopolskiego pilotażu badań wykryto przypadki SCID u zaszczepionych dzieci... Sytuacja jest absurdalna, bo wykrywają problem za późno. Zaszczepienie dziecka ze SCID skazuje go na ciężką chorobę (rozsianie prątka poszczepiennej gruźlicy - BCG) i odbiera mu szanse na zdrowie, a nawet kończy się zgonem.

Czyli jeśli można uratować tylko kilka dzieci rocznie przez odroczenie szczepień tylko na kilka tygodniu do czasu badań, to ryzyko zbyt duże... Przekonują, że nie warto bo organizacyjnie to problem, pielęgniarki nie wyszkolone, szczepienia 10-dawkowe, wymuszą, że szczepienie robi się mniej skuteczne gdy podane jest później, opowiadają dyrdymały o odporności grupowej noworodków wobec gruźlicy?
 Pytanie czy te kilka dzieci rocznie to powód wystarczający aby szczepić wszystkie dzieci aby uratować kilka dzieci? Czy warto szczepić wszystkie dzieci aby uratować być może 1 dziecko? Takie sytuacje dotyczą nie tylko szczepień przeciwko gruźlicy (co jest bzdurą, szczepionka praktycznie nie działa przeciwko gruźlicy płucnej https://szczepienie.blogspot.com/p/gruzlica-szczepionka-bcg-10.html co zresztą widać po statystykach )

Dlatego prosimy o udostępnianie tego wpisu i nagłaśnianie skandalicznej sytuacji aby jak najwięcej matek, które wkrótce będą rodzic wiedziały o tym, że najpierw ich dziecko zaszczepią, a dopiero potem sprawdzą czy mogli... i będzie to zgodne z procedurami... tylko takimi z PRL...

Odpowiedzialny rodzic powinien wspólnie z lekarzami w szpitalu dokładnie przeanalizować bilans korzyści i zysków i rozważyć zrezygnowanie z tego szczepienia w szpitalu do czasu wyniku badania. Wiemy, że większość lekarzy pomaga w tym rodzicom, czasem wręcz sami podpowiadają odroczenie. Trzeba tylko pokazać, że jest się świadomym rodzicem i informować o chęci skorzystania z takiej możliwości!

Warto też dokładnie wiedzieć jak wielkim zagrożeniem jest choroba przeciwko, której szczepimy - znać liczby. Zainteresować się.


Więcej na https://szczepienie.blogspot.com/2016/12/niepotrzebne-szczepienie-w-polsce-kto.html - tam również o innych podobnych sytuacjach.

Czym jest SCID i jakei są inne predyspozycje do ciężkich NOP https://szczepienie.blogspot.com/2014/12/nop-predyspozycje-genetyczne-powiklania.html



Dlaczego przymus BCG to bardzo zły pomysł? Także z punktu widzenia wyższej wyszczepialnośći?

Gdyż już od pierwszej chwili w szpitalu rodzice dowiadują się jak działa ten system absurdu: Rodzic zmuszany jest do szczepienia przed wykonaniem badania wykluczającego przeciwskazania. Jeśli lekarz odroczy to tylko kilka tygodni. Gdy dziecko przestaje być niemowlakiem ryzyko najcięższych powikłań gruźlicy maleje, a ryzyko gruźlicy w Polsce w ogóle jest niskie rodzic widzi bezsens tego szczepienia wtedy do gry wchodzi przymus i kary. Dlaczego? Bo nie ma czego tłumaczyć. Każdy kto zna ten temat, zapoznał się i sprawdził chociażby argumenty z tej strony dobrze wie, że ma to sens tylko w grupach ryzyka.

Przymus i kary są narzędziem o niskiej skuteczności i wysokim koszcie społecznym. Nie zwiększają realnie wyszczepialności, za to produkują opór, podkopują zaufanie do medycyny i wzmacniają narrację, że skoro trzeba zmuszać, to „coś jest nie tak”. Wszelkie dane, doświadczenia międzynarodowe i wypowiedzi kluczowych ekspertów pokazują, że szczepienia nie potrzebują sankcji, a przymus działa przeciwskutecznie.

1. Kary w Polsce działają na co 20. osobę i generują społeczny opór

Według Pawła Grzesiowskiego „efektywność nakładanych grzywien oszacowano na zaledwie 5 procent”, czyli realnie tylko jedna na dwadzieścia ukaranych osób zmienia decyzję. Jednocześnie każda przymuszana rodzina staje się nośnikiem negatywnej historii, którą przekazuje dalej dziesiątkom, setkom a czasem wielu tysiącom innych osób. Mechanizm społeczny jest prosty: ludzie myślą, że jeśli coś jest naprawdę dobre i bezpieczne, nie trzeba do tego zmuszać pod groźbą kar. Sam Grzesiowski podkreśla, że administracyjne grzywny to „anachroniczna procedura”, zaskarżana latami i praktycznie nieskuteczna.

https://pacjenci.pl/kontrola-szczepien-nie-za-bardzo...

2. Najwyższa wyszczepialność w krajach bez obowiązku szczepień

Norwegia, bez prawnego przymusu, osiąga 93–94 proc. wyszczepialności MMR. Słowenia, z jedną z najbardziej restrykcyjnych polityk, osiąga 94–95 proc. Różnice są minimalne i nie uzasadniają ingerencji karnej. Istnienie obowiązku nie implikuje wzrostu wyszczepialności, a jego brak nie oznacza jej spadku.

Nawet po aferach szczepionkowych te państwa nie sięgały po przymus!

Po publikacji Wakefielda i kryzysie zaufania do MMR w Wielkiej Brytanii nigdy nie rozważano obowiązku szczepień. David Salisbury z brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia stwierdził, że obowiązkowe szczepienia „prawdopodobnie tylko pogorszyłyby sprawę”. Zamiast sankcji poprawiono organizację programu i komunikację, a wyszczepialność wróciła do wcześniejszych poziomów. British Medical Association od lat sprzeciwia się przymusowi.

3. Eksperci bronią szczepień, ale odrzucają przymus

Prof. Jacek Wysocki mówi wprost, że decyzje powinny opierać się na rzetelnej wiedzy, nie na sankcjach. Paweł Grzesiowski powtarza: „Nie uważam, że w Polsce szczepienia obowiązkowe muszą zostać utrzymane”. Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda, dr Wojciech Feleszko i prof. Andrzej Zieliński również opowiadają się przeciw karaniu. To kluczowe rozróżnienie: skuteczność szczepień jest faktem naukowym, skuteczność przymusu nie.

4. Ospa prawdziwa nie została pokonana dzięki masowym i przymusowym szczepieniom.

Eradykacja ospy jest najczęściej przywoływana jako argument za przymusem, ale fakty temu przeczą. Ospa została wyeliminowana mimo braku globalnej polityki obowiązkowych szczepień, także w krajach ubogich, gdzie decyzje były zwykle dobrowolne. Nawet w końcowej fazie, gdy ryzyko zachorowania było niskie, ludzie decydowali się na szczepienia bez sankcji. To pokazuje, że skuteczność szczepień nie wynika z przymusu, lecz z realnego poczucia zagrożenia i dostępności szczepień.

5. Przymus nie rozwiązuje realnych przyczyn niskiej wyszczepialności

Przykład Bułgarii pokazuje, że epidemie mogą dotyczyć grup wykluczonych mimo formalnego obowiązku. W latach 2009–2010 na odrę zachorowało tam 24 tys. dzieci, z czego 90 proc. stanowili Romowie, głównie z powodu braku wiedzy i dostępu, a nie ideologicznego sprzeciwu. Kary nie docierają do takich barier, edukacja i organizacja tak.

Przymus szczepień nie ma charakteru naukowego, bo nauka opiera się na skuteczności biologicznej, zaufaniu i danych, a nie na karach administracyjnych. Każda myśląca osoba widzi, że przymus jest drogą donikąd: nie zwiększa trwałej akceptacji, tylko produkuje opór i podkopuje wiarygodność systemu. Kraje takie jak Szwajcaria, gdzie nacisk położony jest na obowiązkową, rzetelną rozmowę i świadomą decyzję, osiągają bardzo wysokie poziomy wyszczepialności bez sankcji. 

Tam, gdzie dominuje kara, nie ma sprawnych odszkodowań za ewentualne szkody, a system zgłaszania NOP działa słabo lub pozornie, nie ma podstaw oczekiwać, że rodzice będą podejmować decyzje zaufaniem zamiast strachem. Im więcej przymusu i grzywien, tym więcej zniechęconych do szczepień, a to działa dokładnie odwrotnie do deklarowanego celu zdrowia publicznego.

Tekst napisany na podstawie informacji z https://www.facebook.com/czyszczepic/posts/pfbid02sPjQwwEoZqXALkL8Cxh7EPvrwu3zmuWLw2ZJd1ZQg28VfYZDyeDc82X8mrd2BeXDl


Lekarze dezinformują w temacie odporności populacyjnej po szczepionce BCG.

W rolach głównych prof. Ewa Helwich była konsultant krajowa i szef sanepidu Paweł Grzesiowski.

Przy szczepionce BCG nie można mówić o odporności populacyjnej gdyż wg wszelkich badań jej skuteczność jest od zera do 50%. Tak niska skuteczność nie może zapewnić odporności populacyjnej!
Szczepionka nie działa przeciwko gruźlicy płuc. Można spojrzeć na ulotkę szczepionki, ale potwierdzają to też wszelkie badania (sporo badań mówi o zerowej skuteczności, w niektórych rejonach - nie polska - starsze badania wskazywały skuteczność nawet do 50% to i tak za mało aby mówić o odporności populacyjnej i aby producent w ulotce mógł napisać, że szczepionka zapobiega popularnej gruźlicy...). 

Czy to możliwe, że Polscy eksperci się mylą? Czy to niewiedza czy celowe działanie? Czy można bezkarnie wprowadzać w błąd opinie publiczną?

Dlaczego nie można mówić o odporności grupowej w przypadku szczepionki BCG, kilka cytatów:

„Istnieją kontrowersje dotyczące protekcyjnego działania szczepionki BCG zapobiegającego gruźlicy płuc u dorosłych… skuteczność średnio wynosi około 50%, bywa bliska zeru w niektórych regionach świata.”
https://phmd.hirszfeld.pl/szczepienia-przeciwpratkowe-bcg-i-co-dalej/

„Aby osiągnąć cele WHO w zakresie redukcji zachorowań i śmiertelności z powodu gruźlicy, konieczna jest nowa szczepionka, skuteczna u dorosłych i w ograniczaniu transmisji, ponieważ obecna BCG nie spełnia tego zadania.”
https://www.who.int/teams/global-programme-on-tuberculosis-and-lung-health/research-innovation/vaccines

Raport HTA wskazuje, że wiele krajów przestało stosować powszechne BCG z powodu spadku zachorowań, co oznacza, że nie jest potrzebne do utrzymania kontroli nad TB – co sugeruje brak efektu odporności populacyjnej.
https://www.hiqa.ie/sites/default/files/2017-01/BCG_technical_report.pdf

„BCG nie zapobiega zakażeniu pierwotnemu ani reaktywacji latentnej postaci gruźlicy, które są głównym źródłem transmisji w społeczności.”
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC11032142/

W Europie wiele krajów zakończyło powszechne BCG, ponieważ transmisja TB utrzymuje się na niskim poziomie bez powszechnej szczepionki, co wskazuje, że odporność stadna nie jest związana z BCG.
https://www.hiqa.ie/sites/default/files/2017-01/BCG_technical_report.pdf


Wg. WHO BCG nie chroni dorosłych, kluczowych dla transmisji: „Szczepienie BCG noworodków oferuje tylko częściową ochronę niemowlętom i małym dzieciom tylko przed ciężkimi postaciami gruźlicy, ale: NIE CHRONI młodzieży i dorosłych, którzy odpowiadają za większość transmisji gruźlicy.”
https://www.who.int/teams/global-programme-on-tuberculosis-and-lung-health/research-innovation/vaccines

„Szczepionka BCG nie zawsze chroni ludzi przed zakażeniem gruźlicą. Skuteczność jest suboptymalna i wyraźnie nieadekwatna do kontroli choroby.”
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC11032142/

„Jedna dawka szczepionki BCG zmniejsza ryzyko czynnej gruźlicy o około 50%.”
https://szczepienia.pzh.gov.pl/faq/jaka-jest-skutecznosc-szczepionki-bcg/

Jak przy skuteczności 50% można mówić o odporności populacyjnej? 

Odporność grupowa (stadna) to punkt, w którym tak duży odsetek ludzi jest odporny, że choroba nie rozprzestrzenia się w populacji. Aby to osiągnąć, szczepionka musi nie tylko chronić jednostki, ale przede wszystkim blokować transmisję patogenu między ludźmi. BCG, przy skuteczności nawet 50 % wobec gruźlicy, nie spełnia warunku blokowania większości transmisji!!!

W modelu epidemiologicznym: Próg odporności grupowej p_c = 1 – 1/R₀; jeśli R₀ gruźlicy jest >1 (dla chorób zakaźnych zwykle jest), to p_c przekracza 50 %. W takim modelu skuteczność szczepionki <100 % oznacza, że nawet pełne pokrycie nie gwarantuje, że R_e<1 i transmisja przestaje się utrzymywać bo zbyt duża część osób wciąż może przenosić infekcję.

„Jeden z porządkowych przeglądów wskazuje, że szczepionka BCG chroni przede wszystkim przed najcięższymi postaciami gruźlicy u dzieci, ale jej wpływ na szerzenie zakażenia w populacji jest ograniczony.”
https://szczepienia.pzh.gov.pl/faq/jaka-jest-skutecznosc-szczepionki-bcg/

WHO nie rekomenduje stosowania BCG do kontroli epidemiologicznej gruźlicy u dorosłych czy przerwania łańcuchów zakażeń.
https://www.who.int/teams/global-programme-on-tuberculosis-and-lung-health/research-innovation/vaccines

W literaturze naukowej wielokrotnie wskazuje się, że istnieje brak dowodów na blokowanie transmisji M. tuberculosis przez BCG, a jedynie ograniczenie ryzyka choroby u zaszczepionych.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC11032142/

Czy tyle cytatów wystarczy aby bez cienia wątpliwości móc uznać, że BCG nie chroni przed gruźlicą, szczególnie płucną ani dzieci ani dorosłych, a jedynie o około 80% zmniejsza ryzyko najcięższych powikłań i to tylko u najmłodszych?

Jeśli potrzeba więcej źródeł i cytatów na ten temat to zapraszamy na: https://szczepienie.blogspot.com/p/gruzlica-szczepionka-bcg-10.html


Podsumowanie tekstu - bardziej formalne:

W Polsce szczepionka BCG jest podawana noworodkom w pierwszej dobie życia zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych. Przeciwwskazania (w tym ciężkie niedobory odporności) ocenia się na podstawie wywiadu i badania klinicznego; pełny screening genetyczny SCID nie był powszechny (obecnie już jest). W krajach z rutynowym screeningiem noworodkowym (np. Niemcy, USA) BCG podaje się później lub selektywnie.

W Polsce rocznie rejestruje się około 300–400 niepożądanych odczynów poszczepiennych po BCG (głównie łagodne zapalenia węzłów chłonnych), z czego ok. 20% wymaga interwencji chirurgicznej. U dzieci z nierozpoznanym SCID (ok. 4–8 przypadków rocznie) szczepionka żywa może spowodować ciężkie, rozsiane zakażenie BCG, co w skrajnych przypadkach prowadzi do zgonu (ryzyko szacowane na 1:50 000–100 000 szczepień). Dlatego wprowadzeniem powszechnego screeningu SCID przed szczepieniem BCG wydawało się rozsądnym posunięciem. Polska w 2020 r. spełniała kryteria WHO/IUATLD do ewentualnego zaprzestania powszechnego szczepienia BCG (smear-positive ≤5/100 tys., brak TBM u dzieci <5 lat, ARI <0,1%), jednak w latach 2021–2024 wskaźnik smear-positive utrzymywał się na poziomie 5,5–5,9/100 tys., co formalnie uniemożliwia rezygnację z programu powszechnego. Decyzja o utrzymaniu szczepień wynika z minimalnie przekroczonych statystyk (5,5 oraz 5,9 zamiast 5) i nieuzasadnionej ostrożności epidemiologicznej gdyż utrzymująca się transmisja w wybranych grupach ryzyka nie powinna być problemem skoro można utrzymać szczepienie w grupach ryzyka.

W oficjalnych rejestrach NOP w Polsce w latach 1994–2020 nie zgłoszono zgonów bezpośrednio związanych ze szczepionką BCG u dzieci bez znanych wad odporności. Przypadki ciężkich powikłań (rozsiana gruźlica BCG) zdarzają się niemal wyłącznie u dzieci z nierozpoznanymi pierwotnymi niedoborami odporności (SCID i podobne); takie zdarzenia są zgłaszane jako powikłania choroby podstawowej, a nie szczepionki jako takiej. Zgłaszalność NOP po BCG jest uznawana za niedoskonałą. Podanie BCG w pierwszej dobie życia oznacza, że u dzieci z ciężkimi, bezobjawowymi niedoborami odporności (SCID) szczepionka może zostać podana przed rozpoznaniem. W takich przypadkach ryzyko rozsianego zakażenia BCG jest znacząco wyższe. Dlatego w krajach z powszechnym screeningiem SCID (np. Niemcy od 2014 r.) szczepienie BCG wykonuje się selektywnie lub po wykluczeniu niedoboru.

Przejście na selektywne szczepienie BCG (tylko grupy wysokiego ryzyka) jest rozważane w literaturze i przez ekspertów w Polsce, ale nie zostało wdrożone ze względu na: utrzymujący się wskaźnik zapadalności minimalnie powyżej progu WHO, heterogeniczność epidemiologiczną (ogniska w wybranych województwach i grupach społecznych), dotychczasowy brak powszechnego screeningu SCID (to usprawiedliwienie zniknęło w ostatnich miesiącach) oraz obawy przed potencjalnym wzrostem zachorowań na gruźlicę prosówkową/ oponową u najmłodszych (choć obecnie są one kazuistyczne: 0–4 przypadki/rok u dzieci i według danych z Polski oraz krajów z podobną do Polski sytuacją powinny się utrzymać na takim poziomie pomimo zmian).



Co znając te wszystkie informacje powinien zarekomendować ekspert w Polsce?

Wszelkie przytoczone dane pokazują jasno: W obecnych warunkach epidemiologicznych w Polsce możliwe jest bezpieczne przejście z powszechnego masowego i przymusowego szczepienia BCG noworodków na model selektywny – ograniczony do grup wysokiego ryzyka (np. dzieci rodziców pochodzących z krajów o wysokiej zapadalności na gruźlicę, noworodki z rodzin o potwierdzonym kontakcie z chorym na gruźlicę, dzieci migrantów z obszarów endemicznych itp.).

Przykładowo w Czechach po przejściu na szczepienia w wybranych regionach, a potem już po zaprzestaniu powszechnego szczepienia BCG (pełne przejście na selektywne w 2010–2011 r.) zapadalność na gruźlicę u dzieci pozostała niska i stabilna (lub dalej spadała) w większości okresów obserwacji. To powinna być nasza droga.

Dlaczego opisane wyżej podejście, bazujące na rzetelnych źródłach nie jest rekomendowane przez ekspertów?


Więcej informacji

https://szczepienie.blogspot.com/2016/12/niepotrzebne-szczepienie-w-polsce-kto.html
https://szczepienie.blogspot.com/p/gruzlica-szczepionka-bcg-10.html
https://szczepienie.blogspot.com/2016/02/gruzlica-wsrod-niemowlat-realne.html




wtorek, 23 listopada 2021

Sprostowanie: "Antyszczepionkowcy kiedyś i dziś. XIX, XX i XXI wiek"

Warto dostrzec kilka bardzo istotnych manipulacji zawartych w tym tekście. Opisuje on za pomocą krótkiego tekstu i śmiesznych memów dziwnych antyszczepionkowców, którzy z niby absurdalnych powodów od XIX wieku mieli cytuje "absurdalne, śmieszne, niepoważne i dziwne" argumenty przeciwko przymusowi szczepień... 


Na wstępie warto zaznaczyć, że szczepienia z XIX wieku przeciwko ospie prawdziwej, a szczepienia obecne, w tym te przeciwko Covid19 różni mały ale dość istotny detal - śmiertelność. Śmiertelność ospy prawdziwej to 30-80%, a nie jak w przypadku Covid19 grubo poniżej 1% i dotyczy niemal wyłącznie grup ryzyka (osoby przewlekłe chore, niedożywione, z niskim poziomem wit d, otyłe i w wieku gdy ryzyko zgonu w kolejnym roku jest większe niż dwucyfrowy procent)
Ten mały detal może już nieco podważać sens przymusu bo gdyby traktować poważnie takie liczby należałoby także zakazać sportów ekstremalnych, papierosów, alkoholu, słodyczy, prędkość powyżej 40km/h, wybieraniu jazdy samochodem zamiast pociągiem, wychodzenia podczas smogu itd. itp. w końcu to są kwestie odpowiadające za równie przytłaczającą, a czasem dużo większą liczbą zgonów niż zgony tylko z powodu covid19. Zwłaszcza, że obecne metody leczenia są coraz lepsze, skuteczniejsze, wielu najsłabszych wskutek nieudolnych decyzji już zmarło i więcej nie umrze, wirus w końcu ma coraz łagodniejsze mutacje więc jakby nie patrzeć śmiertelność spada mimo, że zachorowania idą w rekordy)


Dlaczego argument śmiertelności choroby z XIX wieku jest tak ważny?


Ponieważ już od dawna szczepienia przestały służyć do zapobiegania śmiertelnie groźnym chorobom zakaźnym. Obecnie wystarczy, że zapobiegamy chorobom, które groźne są tylko dla często promilowych grup ryzyka. Oczywiście szczepić nie można w taki sposób aby zaszczepić tylko wspomniane grupy ryzyka. Trzeba zaszczepić wszystkich dlatego sporo wysiłku wkłada się aby nie zidentyfikować dokładnie grup ryzyka tych chorób, a tym bardziej nie zidentyfikować grup ryzyka powikłań poszczepiennych 


Warto zastanowić się ile miliardów dolarów nie zarobiłyby koncerny gdyby  szczepienia nie byłyby masowe, a omijały by osoby predysponowane do problemów po szczepieniach? Ile miliardów straciłyby gdyby szczepiono tylko promilowe grupy ryzyka, które naprawdę są zagrożone daną chorobą? Czyli tysiące osób zamiast produkować dawki dla setek milionów, miliardów?


Dodatkowo w czasach tak szybkiej wymiany informacji gdy tylko pojawia się naprawdę groźna choroba, zwłaszcza wcześniej znana to rządy bez problemu zdążyłyby odciąć dany rejon. Już pojedyncze przypadki są raportowane. Wtedy wystarczy kwarantanna (przy całkowitym odcięciu) lub/i wspomagająco pierścieniowe szczepienia w dany miejscu i w ten sposób można realnie eradykować groźne nawracające choroby jak to zrobiono dawno temu z ospą prawdziwą.

 
Warto pamiętać, że powszechne masowe szczepienia wszystkich jak leci z uwagi na skalę poza dużym zarobkiem dla firm produkujących szczepionki zapewniają także dużo cierpienia. Nawet jeśli poważne powikłania po szczepieniu zdarzają się 1 raz na 10tys ludzi to gdy szczepimy miliardy ludzi to liczba poszkodowanych to setki tysięcy ludzi! Do tego dochodzi nieznane ryzyko późnych powikłań, które mogą się objawić nawet w kolejnych pokoleniach (historia zna takie przypadki) dlatego jaki jest sens trzymać wszystkie jajka w jednym koszyku i przymusowo szczepić wszystkich?
Tymczasem choroby jakie znamy nie mają szans spowodować takiej liczby ofiar po pierwsze dlatego, że w populacjach ludzi zdrowych i dożywionych poważniejsze problemy przy chorobie dotyczą grup ryzyka. po drugie bo zwykle są to choroby o wiele mniej zakaźne z szybszym czasem inkubacji niż koronawirus, po trzeba bo koronawirus wyćwiczył nas: wiemy jak się zachować, jak odciąć dany rejon, założyć kwarantannę i zabezpieczyć ognisko choroby w końcu po czwarte mamy wiele prężnych firm produkujących szczepionki które zapewniają odpowiednie zapasy ew. w kilka miesięcy dostarczą wystarczającą ilość szczepionek. Z tym nie ma problemu. Dlatego nie ma potrzeby szczepić wszystkich zwłaszcza, że szczepionki podane wiele sezonów temu mają bardzo niską skuteczność. Bez rzetelnej i indywidualnej kalkulacji ryzyka to po prostu nie ma logicznego sensu.


Warto pamiętać, że wskutek manipulacji w tematach medycznych ryzyko zgonu dziecka z powodu chorób zakaźnych (często nieobecnych od dekad) maluje się rodzicom bardzo realne. Tymczasem ryzyko zgonu i kalectwa jest o wiele wiele większe z powodu prozaicznych decyzji codziennego życia czy np. wybieramy się z dziećmi na wycieczkę samochodem czy pociągiem? Czy pozwalamy dzieciom samodzielnie jeździć na rowerze? skakać w kilka osób na trampolinie? gdy wysiadamy z samochodu na parkingu pod dużym sklepem, i spuścimy z oka biegające dziecko itd. etc. To są sytuacje kiedy naprawdę giną dzieci lub otrzymują poważne obrażenia i nic... Nie ma tutaj wielkiej dramy, wdrażania sposobów walki z tymi zgonami, które dotkną absolutnie wszystkich, przymusu wyboru jazdy pociągiem zamiast samochodem jeśli jest taka możliwość itd. etc. Z powodu wypadków można ginąć... Natomiast z powodu chorób przed którymi chronią szczepionki nawet jeśli szansa na zgon jest o wiele rzędów wartości mniejsza to już nie wolno i rodzicu tego się bój! :) Nie ważne czy masz dziecko z grupy ryzyka czy nie, wrzucamy wszystkie przypadki do jednego worka i udajemy, że problemy dotyczą losowych dzieci abyś mógł się bardziej bać. Nagłaśniamy najbardziej tragiczne i niezwykle rzadkie przypadki. To wszystko dla Twojego dobra, dobra dzieci i może trochę dla pieniążków z możliwości sprzedawania wszystkim ;) Zamiast tylko tym co naprawdę potrzebują i WTEDY kiedy naprawdę potrzebują...

http://szczepienie.blogspot.com/p/czy-warto-sie-szczepic-kiedy-warto.html 
http://szczepienie.blogspot.com/2014/12/nop-predyspozycje-genetyczne-powiklania.html



Wracając do omawianego tekstu:

"Antyszczepionkowcy mają dzisiaj swój „renesans”, ale ich pomysły wcale nie są wynalazkiem końca XX"


Uwaga, to pewnie dla wielu szok, ale rzekomym "pomysłem antyszczepionkowców" było tylko to, że nie chcieli przymusowego poddawania się eksperymentowi medycznemu, z którym wiązało się ogromne ryzyko także śmiertelne (2%).
Wyobraźmy sobie dziś przymusowe szczepienia dzieci, teraz w Polsce tą szczepionką z przed setek lat i te 10 tysięcy zgonów dzieci na każde 500 tysięcy dawek. Czy to naprawdę to są liczby do zaakceptowania? I "absurdalne, śmieszne, niepoważne i dziwne" argumenty przeciwko przymusowi szczepień?

W czasach gdy szczepiono metodą Jennera (przez inokulację polegająca na przenoszeniu odzwierzęcej zawiesiny z zarazkiem krowianki – od człowieka do człowieka - „arm-to-arm” wiązała się z przenoszeniem także innych patogenów niż tylko wirus krowianki. Śmiertelność szacowana była ledwie na ok. 2% (czyli gdyby szczepioną to szczepionką przymusowo jak w Polsce każdego roku 8-10 tysięcy dzieci po prostu umierałoby), a do pozostałych możliwych powikłań należały: zapalenia mózgu, komplikacje spowodowanym przeniesionym wirusem krowianki na inne części ciała (np. oczy) i przenoszenie chorób zakaźnych takich jak kiła, gruźlica, wirusy zapalenia wątroby i inne.
http://szczepienie.blogspot.com/2017/02/jak-choroby-zakazne-zmieniaja-wyglad-i.html
https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/o-ruchach-zwanych-antyszczepionkowymi-cz-i/


Co ciekawe Sakowski dodaje zdanie gdzie musi przyznać, że z tymi szczepionkami naprawdę był problem:

"Sam proces szczepienia – nacięcie skóry i podanie substancji – też sprzyjało infekcjom. Niektórzy lekarze, w tym Brytyjczyk Charles Creighton, od tej właśnie strony krytykowali szczepionki przeciw ospie."

"Antyszczepionkowcy mieli nieco słuszności. Szczepionki były w tamtym czasie niesterylne, przez co zdarzały się sytuacje, gdy za ich pośrednictwem niechcący wywoływano tężca, gruźlicę czy czasem nawet syfilis. Sam proces szczepienia – nacięcie skóry i podanie substancji – też sprzyjało infekcjom"

NIECO słuszności? nieco?

Co ciekawe późniejsze badania naukowe wykazały słuszność opozycji wobec masowych szczepień przeciwko ospie prawdziwiej. Mimo eradykowania ospy z wielu krajów szczepionki były tam wciąż podawane - sumarycznie liczba ofiar szczepień znacząco przekroczyła liczbę ofiar samej ospy w różnych modelach metamtycznych.

W badaniu "Risks of serious complications and death from smallpox vaccination: a systematic review of the United States experience, 1963 - 1968" TJ Aragon, S Ulrich, S Fernyak, and GW Rutherford. autorzy stwierdzili, że ryzyko NOP jest większe niż potencjalne korzyści (no chyba że dojdzie do wybuchu epidemii)

Wniosek autorów poparty był tym, że na każde milion szczepień przypadały setki ciężkich przypadków powikłań, w tym różne zakażenia wirusem ze szczepionki, martwice, zapalenia mózgu. Do tego zauważyli, że wskaźniki powikłań są zdecydowanie wyższe niż te zgłaszane przez lekarzy w ankietach.

"Practice: The authors stated that, at the current time, the risks to an individual of smallpox vaccination are greater than the potential benefits unless there is an outbreak of smallpox."
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmedhealth/PMH0020328/
http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMsb022994


" W wieku XVIII [..] Jenner. Anglik podał ośmioletniemu dziecku ekstrakt z wirusem ospy krowianki [..] po czym Edward Jenner powtórzył eksperyment na kolejnych dzieciach."

Dociekliwym polecam dowiedzieć się dlaczego Jenner nie sprawdzał szczepionki na sobie, ani nie na swoim dziecku tylko na przypadkowym chłopcu. Warto też sprawdzić jak długo pożył zaszczepiony chłopiec i w jakiej kondycji zdrowotnej był. Nie był jedynym dzieckiem szczepionym przez Jennera, które długo nie pożyło mimo prozdrowotnemu zaszczepieniu.

Interesujące, że to co zrobił Jenner postrzegane jest jako wielka zasługa chociaż faktycznie czym się to różniło od innych eksperymentów na ludziach, którymi obecnie gardzimy? Josef Mengele również z zapałem w Auschwitz eksperymentował m.in. na dzieciach i tak jak Jenner zauważył wiele ciekawych rzeczy... Czy tylko brak przełomowego sukcesu w badaniach sprawił, że jest synonimem zła?
Czy gdyby dzieci na których eksperymentował Jenner umierały szybko i spektakularnie, za co obarczono by go winą to byłby obecnie symbolem złego człowieka? Decydując się na eksperyment nie wiedział jak się skończy.

"Małej Lidii nigdy nie udaje się skutecznie schować przed Mengelem. "Todesengel", czyli Anioł Śmierci z Auschwitz, testuje na niej szczepionki. Po takich zastrzykach jest bliska śmierci. Kiedy jej mama wkrada się do baraku, aby przynieść trochę jedzenia, widzi swoje dziecko na pryczy, nieprzytomne z gorączką, przezroczyste jak szkło."

- Jego twarzy nie pamiętam, tylko wypastowane buty oficerskie. Wiadomo było, kiedy ma przyjść, bo blokowe zaczynały porządkować barak. Chowałam się wtedy pod pryczą, kuliłam, zamykałam oczy. Myślałam, że dzięki temu mnie nie zobaczy – opowiada Lidia Maksymowicz.
https://magazyn.wp.pl/artykul/esesman-z-pierwszej-lawki-josef-mengele-prymus-z-auschwitz

https://fakty.interia.pl/raporty/raport-zbrodnia-bez-kary/historie/news-esesman-z-pierwszej-lawki-josef-mengele-prymus-z-auschwitz,nId,3334611


"Duński grób dzieci z jednej rodziny, które w 1903 roku zmarły w ciągu tygodnia z powodu błonicy."

Niestety zakradła się tu kolejna manipulacja. W czasach niedożywienia i kiepskiej służby zdrowia zgony dzieci to była pewna norma. Nawet zgony masowe np. z powodu szkarlatyna, która miała 25% śmiertelność i wśród niedożywionych dzieci robiła pogrom jak przy ospie prawdziwej. Z pewnością większy pogrom niż osławiony krztusiec czy odra. Przeciwko szkarlatynie jednak szczepionek nie było i takich masowych grobów nie pokazujemy rodzicom podejmującym decyzje o szczepieniu :) 

Jak w przypadku wielu chorób priorytetowa jest kondycja organizmu, odżywiony, zadbany organizm bez braków witaminowych zniesie niemal każdą popularną chorobę wieku dziecięcego bez większego szwanku bez szczepień np. Ciężkie przejście chorób niemal wyłącznie zarezerwowane jest dla grup ryzyka. To potwierdzają każde statystyki.

Powikłaniem szkarlatyny (płonicy) może być:

  • kłębuszkowe zapalenie nerek, 
  • bakteriemia, 
  • sepsa, 
  • powiększenie wątroby i śledziony, 
  • zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych,
  • zapalenie stawów, 
  • tzw. angina Ludwiga( martwica tkanek dna jamy ustnej),
  • gorączka reumatyczna,
  • zapalenie węzłów chłonnych, 
  • zaburzenia układu krążenia,
  • zapalenie ucha środkowego,
  • szmery skurczowe nad sercem, 
  • zapalenie węzłów chłonnych, 
  • pląsawica sydenhama, 
  • zapalenie płuc, 
  • zapalenie wsierdzia, 
  • zespół wstrząsu toksycznego
  •  i wiele innych.

...a szczepionki do dzisiaj nie ma!
http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/szkarlatyna-plonica-antybiotyk.html



" Ostatecznie korzyści i tak przeważały nad ryzykiem"

Niestety ale nie. Cały problem w tym, że tylko odpowiednia manipulacja, specjalne dobieranie liczb może sprawić, że ktoś dojdzie do takiego uniwersalnego wniosku i dostatnie motywacje aby wmawiać go innym. Wielu walczy o przymus szczepień, które zawsze są opłacalne...  jak o niepodległość, nigdy nie słysząc nawet o wakcynomice i adwersomice bo kogo obchodzi identyfikowanie osób predysponowanych do powikłań poszczepienych skoro szczepienia z definicji są bezpieczne dla wszystkich. Nawet jeśli nie to ostatecznie korzyści przewyższają...
Dlatego nikogo nie interesuje pomysł aby szczepić tylko tych którzy znajdują się w grupie ryzyka najcięższego przechorowania. W ogóle takich nie opłaca się identyfikować, lepiej szczepić wszystkich bo korzyści... itd. Tymczasem nie zawsze bilans korzyści wypada po stronie szczepienia, nie każda szczepionka ma sens.


Warto dodać, że sytuacje gdy podczas szczepienia zarażano nie ograniczają się do zamierzchłych czasów (gdy szczepiono przez inokulację metodą Jennera przenosząc zawiesinę z rany od człowieka do człowieka miała śmiertelność rzędu 2% a dzięki tej metodzie zarażono wiele osób innymi wirusami niż tylko krowianka). 
1987 roku Times opisał sytuacje:

W ramach akcji DENVER / INFEKTION prowadzonej przez KGB w latach 80' XX-wieku udało się nagłośnić związek AIDS ze szczepieniami (zwykle sytuacje wyjątkowe gdy nie używano igieł jednorazowych i przyczyniano się do zakażeń różnymi wirusami w tym AIDS) do wspierania wniosku jakoby AIDS był broń biologiczną stworzoną przez USA.
11 maja 1987 r. Times opublikował artykuł stwierdzajacy, ze Afrykanie otrzymali miliony szczepionek przeciwko ospie, które mogły zakazić ich AIDS.
Epidemia AIDS mogła zostać wywołana przez masową kampanię szczepień, która wyeliminowała ospę prawdziwą.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), która zorganizowała 13-letnią kampanię, bada teraz nowe dowody naukowe sugerujące, że immunizacja szczepionką na ospę prawdziwą Vaccinia obudziła nieoczekiwanego, uśpionego wirusa niedoboru odporności (HIV) w organizmach ludzkich.
Niektórzy eksperci obawiają się, że w eliminacji jednej choroby, inna choroba mogła zostać przekształcona z mniej groźnej endemii Trzeciego Świata w obecną pandemię.
Podczas gdy lekarze teraz akceptują, że Vaccinia może aktywować inne wirusy, są podzieleni co do tego, czy była ona głównym katalizatorem epidemii AIDS.
Jednak doradca WHO, który ujawnił ten problem, powiedział The Times: „Myślałem, że to tylko zbieg okoliczności, dopóki nie przeanalizowaliśmy najnowszych odkryć na temat reakcji, jakie może wywoływać Vaccinia. Teraz wierzę, że szczepionka na ospę jest wyjaśnieniem eksplozji AIDS.”
Kolejne dowody pochodzą z Wojskowego Centrum Medycznego Waltera Reeda w Waszyngtonie.
Chociaż szczepionka na ospę nie jest już używana do celów zdrowia publicznego, nowi rekruci do amerykańskich sił zbrojnych są immunizowani jako środek ostrożności przeciwko możliwej broni biologicznej. Rutynowe szczepienie 19-letniego rekruta było wyzwalaczem dla uśpionego wirusa HIV, który przekształcił się w AIDS.
Odkrycie tego, w jaki sposób osoby z subkliniczną infekcją HIV są narażone na ryzyko szybkiego rozwoju AIDS jako choroby wywołanej przez szczepionkę, zostało dokonane przez zespół medyczny współpracujący z dr Robertem Redfieldem z Waltera Reed.
Rekrut, który zachorował na AIDS po szczepieniu, był zdrowy przez całe życie, aż do ukończenia szkoły średniej. Przeszedł wiele szczepień, z pierwszą szczepionką na ospę prawdziwą na czele.
Dwa i pół tygodnia później rozwinął gorączkę, bóle głowy, sztywność karku i nocne poty. Trzy tygodnie później został przyjęty do szpitala Waltera Reeda z zapaleniem opon mózgowych i szybko rozwijał dalsze symptomy AIDS. Zmarł po krótkim czasie leczenia.
Nie było dowodów na to, że rekrut uczestniczył w jakiejkolwiek aktywności homoseksualnej.
W opisie swojego odkrycia, opublikowanego w New England Journal of Medicine dwa tygodnie temu, zespół Waltera Reeda ostrzegał przed użyciem zmodyfikowanych wersji szczepionki na ospę do zwalczania innych chorób w krajach rozwijających się.
Inni lekarze, którzy zaakceptowali związek między kampanią antyospałową a epidemią AIDS, widzą teraz odpowiedzi na pytania, które ich dręczyły. Jak na przykład organizm AIDS, wcześniej uważany przez naukowców za „słaby, powolny i wrażliwy”, zaczął zachowywać się jak typ zdolny do wywołania plagi.
Wielu ekspertów niechętnie uznaje teorię publicznie, obawiając się, że zostanie ona błędnie zinterpretowana jako krytyka WHO.
Ponadto, obawiają się, że publiczne nagłośnienie wpływu innych kampanii szczepionkowych, takich jak przeciw błonicy i stałe używanie Vaccinia w krajach rozwijających się, może wzbudzić obawy.
Zbieżność między kampanią antyospałową a wzrostem AIDS była omawiana prywatnie przez lata przez ekspertów WHO. Możliwość, że śledztwo zostało odrzucone z powodu niewystarczających dowodów.
Doradcy WHO, którzy pierwotnie wierzyli, że zbyt dużo uwagi skupiano na AIDS przez media, teraz uważają, że władze zdrowotne w Afryce mogły szybciej zgłosić infekcje, jeśli statystyki byłyby dostępne dla WHO.
Zamiast tego niektóre kraje afrykańskie ciągle ignorują dowody na istnienie tej choroby, nawet po tym, jak amerykańscy lekarze ostrzegli świat o jej zagrożeniu dla rządu Stanów Zjednoczonych.
Jednak gdy epidemiolodzy zaczęli zbierać informacje z powracających rekrutów z Afryki, problem stał się jasny. Raport zlecony przez American Public Health Association na temat certyfikacji szczepień w Afryce przed dwoma laty stwierdził, że szczepionka na ospę mogła aktywować wirusa, który wywołał AIDS.
WHO zbadała przypadki, kiedy wzrost zachorowań na AIDS zbiegł się z masowymi kampaniami szczepień w krajach rozwijających się. W szczególności raport WHO podaje, że od początku programu szczepień na ospę, liczba zakażonych wynosiła:
Zair: 366 000
Zambia: 498 000
Tanzania: 962 000
Uganda: 854 000
Malawi: 911 000
Rwanda: 313 000
Burundi: 323 000
W Brazylii, jedynym kraju Ameryki Południowej, który wziął udział w tej kampanii, jest około 68 000 zakażonych.
Teoria sugerująca, że epidemia AIDS jest wynikiem światowej eradykacji ospy, została wczoraj odrzucona jako dziwaczna spekulacja.
Naukowcy stwierdzili, że teoria ta nie ma większych podstaw niż opowieści sugerujące, że choroba została stworzona w amerykańskim laboratorium lub pochodzi z kosmosu.
Obawiają się oni, że historia ta przyczyni się do wzrostu mitologii AIDS, którą już trudno jest powstrzymać.
Dr Arie Zuckerman, profesor mikrobiologii w London School of Hygiene and Tropical Medicine, powiedział: „Nie ma żadnych naukowych podstaw do sugestii, że szczepienie na ospę spowodowało epidemię AIDS.”
Historia, o której informował wczoraj The Times, opierała się na informacjach od nieokreślonego doradcy Światowej Organizacji Zdrowia, który został zacytowany, mówiąc: „Myślałem, że to tylko zbieg okoliczności, dopóki nie przeanalizowaliśmy najnowszych odkryć na temat reakcji, które mogą być wywołane przez wirusa szczepionki na ospę. Teraz wierzę, że szczepionka na ospę jest wyjaśnieniem eksplozji AIDS.”
Przytoczono dwa rodzaje dowodów na poparcie tej teorii. Pierwszy to przypadek, w którym amerykański rekrut wojskowy szybko rozwinął AIDS po immunizacji przeciwko ospie prawdziwej. Drugi dotyczy krajów w środkowej Afryce, które najbardziej ucierpiały na AIDS, a w których przeprowadzono większość szczepień przeciwko ospie w trakcie programu eradykacji.
W przypadku rekruta wojskowego dr Robert Redfield i jego koledzy z Wojskowego Centrum Medycznego Waltera Reeda w Waszyngtonie sugerują, że szczepienie przyspieszyło rozwój AIDS u rekruta.
Jednak redakcja towarzysząca spostrzeżeniom dr Redfielda opublikowana w New England Journal of Medicine mówi, że wystąpienie AIDS u rekruta może być przypadkowe, ponieważ nie znaleziono innych podobnych przypadków.
„Dostępne dane wskazują, że setki amerykańskich rekrutów wojskowych z dodatnimi wynikami na obecność przeciwciał na AIDS musiały przejść wiele szczepień bez skutków ubocznych przed rutynowym badaniem i wykluczeniem z programu”, mówi redakcja. „To pokazuje, że jeśli AIDS został wywołany u rekruta, jest to wyjątkowo rzadki przypadek i nie może tłumaczyć epidemii AIDS w Afryce.”
„Przypadek rekruta wojskowego nie wyjaśnia epidemii AIDS w Afryce”, mówi profesor Zuckerman. „Nawet jeśli szczepienie na ospę mogło przypadkowo aktywować uśpiony wirus AIDS, ta osoba zachorowałaby szybciej i byłaby mniej skłonna do rozprzestrzeniania choroby. Teoria jest nielogiczna.”
Drugim argumentem sugerującym, że obszary, gdzie AIDS jest najbardziej intensywne, pokrywają się z geograficznymi obszarami, gdzie ospa została wyeliminowana, jest równie podatny na dokładną analizę.
Światowa Organizacja Zdrowia, która zorganizowała globalną eradykację ospy prawdziwej, oświadczyła wczoraj, że nie ma dowodów łączących szczepienia z AIDS.
Dr Jonathan Mann, dyrektor programu AIDS WHO, powiedział: „Ospa była starożytnym źródłem i szczepionka na ospę była szeroko stosowana w wielu rejonach świata w ciągu ostatnich dwóch wieków. Przez cały ten czas ani wirus ospy, ani wirus szczepionkowy (vaccinia) nigdy nie były łączone z wybuchami jakiejkolwiek innej choroby.”
„Globalna dystrybucja eradykacji ospy i rozprzestrzenianie się AIDS nie są podobne. W Afryce, gdzie setki milionów szczepionek na ospę zostało podanych od 1967 do 1977 roku, obszary o najwyższej liczbie przypadków AIDS pozostają wolne od ospy.”
Dr Donald Henderson, który kierował kampanią WHO w sprawie ospy, powiedział: „To absurdalna historia. Szczepienie na ospę było prowadzone na całym świecie od lat 20. Nie mogę w to uwierzyć.”

https://szczepienia.pzh.gov.pl/faq/czy-w-szczepionki-przeciw-covid-19-zawieraja-material-pochodzacy-od-czlowieka/

https://www.hivireland.ie/wp-content/uploads/1987_Print_Media_005_May_11th_to_15th-WebSize.pdf#page=8

piątek, 11 stycznia 2019

Nieutulony płacz, pisk, krzyk mózgowy - czym jest dramatyczny płacz dziecka po szczepieniu? Co go powoduje?

Tak zwany „krzyk mózgowy” czy "pisk mózgowy" nie jest terminem medycznym i bywa używany potocznie do opisywania dramatycznego płaczu, ale w neurologii dziecięcej uszkodzenie mózgu objawia się utratą kontaktu, wiotkością, drgawkami, zaburzeniami oddychania, regresją rozwoju, a nie samym płaczem.

Zwiastuny poważnego uszkodzenia neurologicznego lub zapalenia mózgu u niemowlęcia obejmują:

  • Nagłą lub narastającą apatię, brak reakcji na bodźce, brak kontaktu wzrokowego
  • Drgawki, mimowolne szarpania kończyn, drżenia lub toniczno-kloniczne epizody
  • Nietypowe napięcie mięśniowe: wiotkość, sztywność, wyginanie pleców
  • Zaburzenia oddechowe: bezdechy, przyspieszony oddech, sinica
  • Trudności w karmieniu lub brak ssania
  • Wymioty strumieniowe lub uporczywe, nagłe gorączki powyżej 39°C
  • Nietypowe ruchy gałek ocznych, brak mimiki lub nagła zmiana zachowania neurologicznego
  • Trwała regresja lub zahamowanie rozwoju psychoruchowego

Objawy typowego nieutulonego płaczu po szczepieniu:

  • Pojawia się w ciągu kilku godzin po szczepieniu (zwykle 3–12h)
  • Trwa od kilkudziesięciu minut do kilku godzin, wyjątkowo do 24–48h
  • Dziecko jest przytomne, reaguje na bodźce, patrzy, ssie, oddycha prawidłowo
  • Nie ma drgawek ani zaburzeń napięcia mięśniowego
  • Po ustąpieniu płaczu dziecko wraca do wyjściowego zachowania, je, śpi, rozwija się dalej
  • Nie występuje gorączka bardzo wysoka (>39°C) ani objawy ogólnoustrojowe typowe dla infekcji OUN

Kluczowym rozróżnieniem jest obecność objawów neurologicznych i ogólnoustrojowych. Sam intensywny, „nieutulony” płacz, bez dodatkowych nieprawidłowości, nie jest zwiastunem poważnych zmian neurologicznych ani zapalenia mózgu.


Oficjalnie płacz określany jako nieutulony bywa reakcją na ból i stan zapalny po szczepieniu u niemowlęcia z niedojrzałym układem nerwowym. Układ odpornościowy noworodka reaguje gwałtowniej na bodźce zapalne. Bariera krew–mózg u niemowląt jest bardziej przepuszczalna dla cytokin zapalnych. Cytokiny nie uszkadzają mózgu, tylko chwilowo zmieniają jego funkcjonowanie, podobnie jak w czasie gorączki przy infekcji.


Typowy nieutulony płacz jest konsekwencją kilku nakładających się procesów. 

  1. Ból miejscowy i ból zapalny, który może narastać przez 6 do 12 godzin.
  2. Reakcja zapalna wywołująca objawy podobne do infekcji wirusowej, bez samej infekcji. 
  3. Przeciążenie autonomicznego układu nerwowego, głównie części współczulnej, co daje obraz silnego pobudzenia, trudności w uspokojeniu, zaburzeń snu i czasem prężenia ciała.
  4. Niemowlę nie ma mechanizmów poznawczych ani emocjonalnych, by zrozumieć i zredukować ten stan, więc jedyną formą ekspresji jest intensywny, monotonny płacz.

"Krzyk mózgowy, inaczej płacz mózgowy, cri encèphalique, encephalitic cry – określenie spotykane szczególnie w starszych podręcznikach medycznych i opracowaniach, charakteryzujące jeden z objawów poważnych zaburzeń ze strony ośrodkowego układu nerwowego, np. zapalenia mózgu[1][2]. Opisywane zwłaszcza u dzieci, ale również u dorosłych. W obecnej literaturze medycznej używane rzadko. Aktualnie ten objaw zazwyczaj jest charakteryzowany jako donośny i piskliwy płacz, często związany z przeczulicą
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzyk_m%C3%B3zgowy


"To co budzi większe emocje wśród rodziców, to tzw. nieutulony płacz, który może wystąpić w dniu szczepienia (nie tylko przeciwko odrze!) lub w dniu następnym i trwa przynajmniej przez 3 godziny. Przez przeciwników szczepień niesłusznie utożsamiany z krzykiem mózgowym, który występuje w poważnych uszkodzeniach mózgu (do których może dochodzić także po przechorowaniu odry, ale o tym będzie w następnym wpisie). Nieutulony płacz natomiast mija bez śladu, nie pozostawiając defektów neurologicznych. "
https://szczepienie.blogspot.com/2015/10/o-obnizeniu-odpornosci-po-szczepieniu.html


Kilka relacji rodziców:

" 16 godzin wrzasku, później okolo tygodnia dziecko bez kontaktu"

 

"Syn krzyczał przez 36h od szczepienia, miał goraczke i wzmozony odruch Moro. Kiedy przestal płakać/krzyczeć okazało się, że nie wodzi za nami wzrokiem, nie nawiązuje kontaktu wzrokowego co robił orzed szczepieniem"


"To było straszne nie wiedziałam co się dzieje ,nigdy w życiu nie slyszalam aby dziecko tak przeraźliwie płakało.


"Moje dziecko płakało przez 4 dni, zawsze pod wieczór, 2 tyg po szprycy DTP, miała 2 mies. 

 

"10 godzin strasznego płaczu wysokim tonem, pisku – po trzeciej dawce Prevenaru13, to było w drugiej dobie po szczepieniu. "

 

"Syn w 5 miesiącu życia po błonica, krztusiec, tężec, wzw b i hib nieutulony płacz przez całą noc, zapalenie ucha, oskrzeli."


"Po szczepionce w 6 tyg. nieutulony płacz przez kilka godzin bez przerwy później kilka godz. spokoju i powtórka trwało to prawie tydzień"


"Moja córcia miała nieutulony płacz… to straszne… 2-3h płaczu w nocy"


"Syn w szpitalu po szczepieniu nieutulony płacz zrzucony na przekarmienie piersią, bóle brzucha aż do wystąpienia przepukliny, kilka miesięcy po MMR przy pierwszej gorączce pierwszy zauważony atak padaczki, zaburzenia "


'BCG I Euvax 12001 (seria wycofana lipiec 2013) po urodzeniu. Nieutulony płacz trwający około 5 godzin (pielęgniarki wzywały pediatrę, nic nie mogło uspokoić małej, nie chciała ssać – chociaż po urodzeniu nie było z tym problemu). "

 

"Infanrix hexa 6w1 w wieku 2,5 miesiąca, zapalenie płuc kilka dni po szczepieniu, po kolejnej dawce nieutulony płacz przez niemal cała noc po szczepieniu."

 

"U mojej córeczki po szczepieniu WZW B i BCG w szpitalu wystąpił nieutulony płacz (ok 8 godzin) oraz wystąpiła bardzo silna żółtaczka (poziom bilirubiny w 3 dniu po szczepieniu prawie 18). "


"w szpitalu bezpośrednio po szczepionce BCG, i Hepavax niemożliwość wybudzenia dziecka przez 6 h, po przebudzeniu nie chciała ssać piersi, co jej cudownie wychodziło od urodzenia, następnie sonda oczyszczanie jej płuca, bo zachłystywała się cały czas i następnie 9 h nieutulony płacz. Pielęgniarki kazały dokarmiać mm, tylko, że ona nie chciała jeść."

 

"Najcięższego odczynu poszczepiennego nasza córka doznała 28.01.2010 po podaniu szczepionki PRIORIX A09CC068A przez lekarza w tej samej przychodni, kiedy to u dziecka pojawił się nienaturalny, piskliwy krzyk, nieutulony płacz trwający wiele godzin po szczepieniu, wysoka temperatura ciała powyżej 39 stopni Celsjusza oraz dziecko zapadło w bardzo twardy, głęboki, wielogodzinny sen. Niepożądany odczyn poszczepienny nie został zgłoszony, zapewniono nas, że to normalne."


"Dziwny, nieludzki pisk w przychodni tuż po szczepieniu (byłam przerażona, gdyż moje dziecko prawie do tej pory nie płakało, a już na pewno nie piszczało tak przeraźliwie),

Nieregularny oddech w noc po szczepieniu (córka finalnie zaczęła spać obok mnie w łóżku, ponieważ obawiałam się bezdechu),

Objawy ze strony OUN : 

– syndrom zachodzącego słońca 

– wyprężanie w literkę C

-wzmożone napięcie mięśniowe

– delikatne drżenia rączek i nóżek"


"po DTP w 6 tyg. oraz nieutulony płacz czy krzyk mózgowy bo to tylko moja opinia, wg lekarza to była kolka, ale nigdy więcej się nie powtórzyło, a dziecko kolki w życiu nie miało"


"Syn w pierwszej dobie był szczepiony przeciw gruźlicy i WZW typ B .W drugiej dobie pojawiły się problemy z oddychaniem,sapka,obrzęk kończyn dolnych i podbrzusza i nieustanny płacz. Gdybym wtedy wiedziała,ze to NOP nie zostawiła bym tego bez echa.Tym bardziej ,,ze po kolejnych szczepienia ch przeciw odrze ( był szczepiony 3.3 .2011 a 8.03.2011)wyladowalismy w szpitalu .U dziecka stwierdzono powiększenie wątroby no i płacz- pisk ,którego miałam juz dość.


"Mój syn miał najprawdopodobniej krzyk mózgowy – bardzo silne uszkodzenie mózgu. Kilka godzin po pierwszym szczepieniu w domu płakał 2,5 godziny ciągle"


"w drugiej dobie po szczepieniu wystąpił tzw. nieutulony płacz, który trwał dwa dni z krótka przerwą w nocy kiedy córka wyczerpana zasypiała. Potem okazało się, że ma problemy ze ssaniem piersi, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Kiedy próbowałam ją nakarmić wpadała w histerię"


"Natychmiast po otrzymaniu szczepionki córeczka wydała z siebie bardzo dziwny, wręcz nieludzki dźwięk. Był to przeciągły, bardzo długi i wyjątkowo głośny pisk trwający wyjątkowo długo, o jednostajnym wysokim tonie (później dowiedziałam się, ze był to tzw. krzyk mózgowy, objaw neurologiczny). To był dźwięk zupełnie „nieludzki” i proszę mi wierzyć, nie da się go z niczym innym pomylić ani zapomnieć. Kiedy To się skończyło, zaczęła przeraźliwie płakać, nie mogłam jej w żaden sposób uspokoić. Nigdy przedtem tak nie płakała. Po kilku minutach nagle ucichła. Straciła przytomność, zrobiła się bardzo blada, wręcz szara. Nie było widać, aby oddychała. Była całkowicie wiotka, gałki oczne jakby zapadły się, ledwie rysowały się pod powiekami. Przybiegł lekarz, nie mógł wyczuć pulsu. Po dłuższej chwili udało mu się wysłuchać bardzo słaby puls. Przychodnia została zamknięta (część dla dzieci zdrowych miała osobne wejście, pacjentów przeniesiono do osobnej części dla chorych). Zostawiono mnie samą w poczekalni z dzieckiem, które ledwie oddychało i nie dawało innych oznak życia. Lekarz tylko przychodził co kilka minut i sprawdzał czy jest puls. Z czasem puls był coraz mocniejszy. Potem córeczka kilka razy jakby wracała i znowu odpływała. Trwało to około pół godziny, może dłużej. Siedziałam z przytomnym ale prawie bezwładnym dzieckiem a poczekalni jeszcze kilkadziesiąt minut. Lekarz nie wezwał pogotowia, nie poinformował mnie co się tak właściwie stało. Powiedział tylko półgłosem, ze po szczepieniach tak czasem bywa. Córeczka nadal była bardzo blada i słaba, chociaż przytomna. Kazał mi iść do domu i gdyby coś się działo (nie powiedział co) to mam natychmiast jechać do szpitala. Po powrocie do domu dziecko spało ponad 12 godzin a kiedy się obudziło, to jakby mi je ktoś podmienił. Zamiast wesołej, kontaktowej dziewczynki, miałam lalkę bez kontaktu. Na jej kolejny świadomy uśmiech musiałam czekać ponad rok. Zgłaszałam problemy mojemu lekarzowi (temu samemu) ale bagatelizował wszystko, wmawiał mi przewrażliwienie itd. Mimo, ze córka nawet jemu nie pozwalała się dotknąć, zbadać. Namawiał na kolejne szczepienia oraz na płatne szczepienia dodatkowe. Dziecko od tamtego czasu zaczęło ciągle chorować. Zaznaczam, że do dnia tego szczepienia, była zupełnie zdrowa. Od dnia szczepienia do ponad dwóch lat, nie było miesiąca bez poważnej choroby. 


"Inne objawy towarzyszące jednemu i drugiemu szczepieniu to obrzęk w miejscu wstrzyknięcia, gorączka powyżej 39 stopni, nieutulony ciągły płacz. Ze szczepienia na szczepienie było gorzej. Dziecko płakało w dzień i w nocy bez konkretnego powodu (nieutulony płacz). Wysoka temperatura, ostre zapalenie dróg moczowych, ostry nieżyt żołądkowo-jelitowy, problemy z sercem i inne wymienione wyżej objawy są następstwem szczepień jednakże żaden z kilku lekarzy którzy mieli styczność z naszym dzieckiem nie zgłosił NOP-ów"


"Po kilku godzinach po szczepionce jakby mi dziecko podmienili: nieutulony płacz 2-3 godziny przeplatany próbami przystawienia do piersi, przytulaniem, uspokajaniem na rękach bez skutku. A jeszcze wredna położna mi wmawiała, że nie umiem dziecka nakarmić (ciekawe, że jakoś wcześniej umiałam, nawet chwaliła, że sobie dobrze radzę i nagle już nie umiem??), że może mu się imię nie podoba, które mu wybraliśmy, no bezczelność! Co ciekawe wszystkie dzieci, które były na sali miały podobne zachowanie (płacz itd.) po szczepionce, co położna skomentowała mówiąc, że tak wszystkie dzieci mają w drugiej dobie życia, że niby odreagowują stres porodowy"


"Ogromny poszczepienny odczyn na nodze, nieutulony płacz, nie chciał ssać – chociaż po urodzeniu nie było z tym problemu. Opuchnięte i pulsujące ciemię, wył i nie poruszał nogami i rękoma – nie dał się dotknąć bo bolało go jeszcze bardziej i – dziwna infekcja, 9 dni w szpitalu. Nie wiedzieli co mu jest, budzenie się z przerażeniem w nocy (przed szczepieniem było ok"

To tylko kilka pierwszych z brzegu relacji, pokazujący, ze problem jest powszechnie znany, budzi emocji i jednak czasem idą za tym poważniejsze zmiany w zachowaniu aczkolwiek w znakomitej większości przypadków dziecko wcześniej czy później dochodzi do siebie. Dużo więcej takich relacji znajdziesz na:

https://szczepienie.blogspot.com/2013/10/nop-historie-relacje-rodzicow-powikan.html



Na koniec jeszcze kilka odniesień w literaturze, artykułach i badaniach do krzyku mózgowego oraz nieutulonego płaczu:

„Najczęściej kilka dni po szczepieniu występuje … kilkugodzinny nieutulony płacz, lub inny niepokojący objaw.” https://www.pzh.gov.pl/system-nadzoru-nad-niepozadanymi-odczynami-poszczepiennymi-w-polsce/

„Jest to płacz, który rozpoczyna się po kilku godzinach od podania szczepienia i może trwać ponad trzy godziny.” https://zpe.gov.pl/a/odczyny-poszczepienne/D5oeuMF8v

„Nieukojony płacz związany ze szczepieniem DTP występuje w ciągu 48 h po szczepieniu i można go rozpoznać, jeśli trwa minimum 3 h. Cechą charakterystyczną płaczu po DTP jest jego „nieutulony” charakter. Rodzice często określają go jako płacz, którego nigdy wcześniej nie słyszeli. Nie ustępuje po przytuleniu dziecka, podaniu smoczka do ssania lub podczas karmienia.” https://www.mp.pl/szczepienia/praktyka/porocedury/346416,Cjak-informowac-pacjenta-o-niepozadanych-odczynach-poszczepiennych

„Dane pokazują związek przyczynowy między komponentem krztuścowym szczepionki DPT a przedłużonym, nieukojonym lub głośnym płaczem/screamingiem. Szacuje się, że to występuje w około 0,1–6 % otrzymanych dawek szczepionki DPT.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK234360/

Ponadto encefalopatii mogą towarzyszyć drgawki, zaburzenia snu, krzyk mózgowy, nieutulony płacz.
https://autyzmaszczepienia.wordpress.com/gdzie-ten-dowod/poszczepienne-uszkodzenie-mozgu/ https://autyzmaszczepienia.wordpress.com/poszczepienna-encefalopatia-autyzm/

Jednocześnie takim zaburzeniom psychicznym towarzyszyć mogą drgawki, zaburzenia snu, krzyk mózgowy, biegunka, gorączka – czytaj więcej >>> Poszczepienne uszkodzenie mózgu – niespójne definicje i kryteria rozpoznania.
https://autyzmaszczepienia.wordpress.com/przyczyny-epidemii-autyzmu-ii/ https://autyzmaszczepienia.wordpress.com/gdzie-ten-dowod/poszczepienne-uszkodzenie-mozgu/

"W literaturze występujące objawy neurologiczne łączy się najczęściej ze składnikiem krztuścowym szczepionek, w tym: krzyk mózgowy wg Cody’ego występuje z częstością 1:1000 szczepionych; drgawki – łagodne, gorączkowe –wyzwalane są przez endotoksynę krztuścową, u 10% szczepionych drgawki przebiegają bez podwyższonej temperatury ciała, zaś ciężkie napady drgawkowe występują wg Wallera i wsp. u 1 na 106000 dzieci https://autyzmaszczepienia.wordpress.com/wp-content/uploads/2013/04/dr_sienkiewicz__powiklania_neurologiczne_po_szczepieniach.pdf

"W literaturze spotyka się także inne klasyfikacje reakcji poszczepiennych, z których jedne kładą nacisk na objawy neurologiczne, inne podkreślają mechanizmy immunologiczne. Niektórzy autorzy, opisując powikłania neurologiczne, zaliczyli do „małych” (łagodnych lub ostrych reakcji poszczepiennych, pojawiających się do 48 godzin po iniekcji i ustępujących bez pozostawiania trwałych następstw neurologicznych) przedłużający się płacz, niepokój i nadpobudliwość, apatię ze wzmożoną sennością, wysoką temperaturę ciała, przejściowy, łagodny wzrost ciśnienia śródczaszkowego przejawiający się tętniącym ciemieniem, „krzyk mózgowy”, zaliczany niekiedy do „dużych” powikłań (Byers 1984, Brett 1991). Wśród „dużych” powikłań neurologicznych, ujawniających się zazwyczaj po 48 godzinach od momentu szczepienia, mogących być przyczyną trwałych uszkodzeń OUN, wymienia się: drgawki – zwłaszcza jeśli pojawiają się bez wzrostu temperatury ciała, zespół hipotoniczno-hiporeaktywny, poszczepienne zapalenie mózgu, poszczepienną encefalopatię (Brett 1991, Miller i in. 1993) oraz autyzm (Peter 1992; Geler 2004; Grether i in. 2004; Mutter i in. 2005). [..]  https://www.mp.pl/szczepienia/specjalne/100058,bialostockie-powiklania


"Długotrwałe wycie i krzyki, które mogą pojawić się u niemowlaków między 3. a 6. miesiącem życia po 6 do 12 godzin od pierwszego zastrzyku szczepienia na krztusiec;
https://szczepienie.blogspot.com/p/encefalopatia-autyzm-mmr-szczepienia.html


"Do łagodnych, ostrych lub „małych” reakcji poszczepiennych, które pojawiają się do 48 godzin i nie pozostawiają trwałych następstw neurologicznych należą:
– przedłużający się płacz,
– przejściowy łagodny wzrost ciśnienia śródczaszkowego przejawiający się tętniącym ciemieniem,
– krzyk „mózgowy” (zaliczany niekiedy do „dużych” powikłań neurologicznych) (tab. 1) (3, 5, 8, 9, 14, 16, 28)."
https://www.czytelniamedyczna.pl/2156,poszczepienne-powiklania-neurologiczne-u-dzieci.html