O medycynie opartej na faktach...

Medycyna EBM (ang. Evidence-based medicine, EBM) – skrupulatne, precyzyjne i roztropne wykorzystywanie w postępowaniu klinicznym najlepszych dostępnych dowodów naukowych dotyczących skuteczności, efektywności i bezpieczeństwa.

 Tak to w teorii wygląda:







W praktyce nie jest tak różowo. Właściwie chodzi wyłącznie o to jedno kółko czyli procedury i wyniki badań... oraz granty.

Jednak to nie zmienia faktu, że medycyna oparta na faktach umożliwia klinicystom korzystanie z najlepszej dostępnej wiedzy pochodzącej z systematycznych badań naukowych. Niczego lepszego po prostu nie ma.
Najbardziej wiarygodne badania na których opiera się EBM to duże, wieloośrodkowe oparte na podwójnej ślepej próbie do tego randomizowane w sposób tajny.
http://szczepienie.blogspot.com/p/ebm-randomizowane-wieloosrodkowe-slepej.html

Trudno nie być fanem takiego podejścia medycyny. Nawet obecnie w Polsce drażni czasem skrajnie różne podejście tych nielicznych starszych pediatrów (bo w ogóle w Polsce najmniej jest lekarzy w UE w przeliczeniu na pacjenta), których metody postępowania, leczenia tych samych dolegliwości są czasami skrajnie różne w zależności od szkoły jaką kończyli dziesiątki lat temu. Co nie znaczy, że część z nich nie ma racji. Smutno się robi także w sytuacjach gdy zgodnie z tym co podpowiada logika radzimy się wielu lekarzy aby potwierdzić diagnozę, sposób leczenia... a okazuje się, że zgodności nie ma, są czasami wręcz skrajnie różne opinie, diagnozy, zalecenia.
Sami lekarze doradzają aby wybrać sobie jednego i jego się trzymać, jemu ufać. Co również z EBM dużo wspólnego nie ma, diagnoza powinna być jedna i pewna.

Podoba mi się w EBM, że ten trend sprawił, że zgromadzona wiedza jest dostępna prawie dla każdego.
Pewnym minusem jest fakt, że niektórzy mogą nie być wystarczająco kompetentni aby w ogóle myśleć o podejmowaniu decyzji na podstawie takich danych... (i nie chodzi wyłącznie o fakt, że nie maja odpowiedniego wykształcenia więc powinni konsultować z lekarzami... ale o tym dalej). Ale taki urok powszechnego dostępu do wiedzy. Równie dobrze wikipedie można by zablokować z podobnych powodów. Znacznie większym problemem w EBM jest jednak fakt, że „Nauka oparta na dowodach” („evidence-based science”) nagminnie ustępuje miejsca „nauce opartej na grantach” („grant-based science”). Zarówno JAMA i Cochrane Collaboration zgadzają się, że niewiele z tego, co się robi w medycynie klinicznej jest oparte na mocnych dowodach. Badania są ukryte, gdy nie dają oczekiwanych wyników, a to co się publikuje jest selektywne. (https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1576742652537640?pnref=story )

Rezultatem jest to, że pacjenci są leczeni w oparciu o to, co producent chce sprzedać. "Selektywne raportowanie wyników badań występuje często, co prowadzi do nadmiernych ustaleń korzystnych efektów interwencji na stan zdrowia i nie docenianie ich szkodliwości. W konsekwencji, wielu pacjentów nieświadomie poddano interwencjom, które mają niewielki lub żaden wpływ na poprawę ich zdrowia , a mogły niepotrzebnie narazić ich na "szwank" . To jest nieetyczne." Jama - http://jama.ama-assn.org/content/306/14/1593.full, Cochrane - mówi podobnie .

Jednak zacznę od początku. Zasieję trochę wątpliwości przy samych podstawach. Mianowicie młodzi lekarze zwykle bywają całkowicie zaślepieni, zajmują się wyłącznie dopasowaniem diagnoz, wyników i ścisłego trzymania się procedur leczenia. Wtedy czują się profesjonalnie i bezpiecznie - odstępstwa nie są mile widziane, lepiej nie ryzykować, a nie poniesie odpowiedzialności nawet jak coś pójdzie nie tak o ile trzymaliśmy się procedur. W tym procesie prawie nie ma miejsca na samodzielne myślenie. Sensowny wywiad z pacjentem. Liczy się interpretacja wyników. Wystarczy przestrzegać przepisów i robić mądre miny aby mieć spokojną głowę, nie bać się odpowiedzialności i wyglądać na profesjonalistę.
W większości przypadków to się sprawdza. Niestety wielu ludzi, w tym lekarzy nie potrafi korzystać z tego potężnego narzędzia prawidłowo. Czasami zachowują się jak małpa, która dostanie brzytwę i po prostu szkodzą ludziom gdyż sami nie rozumieją celu procedur, a nawet wielu pojęć i matematycznych zależności opisywanych przez EBM.




Rola indywidualnego doświadczenia lekarza i patofizjologii oraz wartości pacjenta w EBM nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia gdyż dowody naukowe / nie zawsze rzetelne i nie zawsze dobrze zinterpretowane / są najważniejsze, są wyrocznią w podejmowaniu decyzji dla wielu ludzi, głównie młodych lekarzy.

Stosowanie podejścia EBM nie rozwiązało takich negatywnych aspektów jak błędne dowody czy wpływ ukrytych interesów w publikowaniu badań naukowych, które są coraz bardziej wyszukane i trudniejsze do wykazania.
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1576742652537640?pnref=story



Nie przesądza to oczywiście o tym, że model EBM okazuje się bezwartościowy, jednak niezbędny wydaje się powrót do zasad, etycznych aspektów leczenia chorych, indywidualnych i zrozumiałych procedur raczej niż sztywnych reguł postępowania. Które z reguły sprowadzają się wyłącznie do wyboru odpowiedniego farmaceutyku, między wierszami trzeba też robić dobre miny aby sprawić by pacjent zaufał, gdyż efekt placebo może sprawić, że nawet źle dobrany lek zadziała :-) Bywa też odwrotnie.

Mało kto wie, że "Noli nocere/Primum non nocere – Przede wszystkim nie szkodzić." nigdy nie wchodziło w skład lekarskiej przysięgi http://pl.wikipedia.org/wiki/Przyrzeczenie_Lekarskie - w zamian jest przyrzeczenie szczepienia;-) w postaci: "według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom"

Z powyższych powodów coraz większym zaufaniem cieszy się medycyna holistyczna, która bardzo przestrzega kierowania się zasadą "Primum non nocere". Która też bierze pod uwagę inne ważne czynniki mające wpływ na zdrowie człowieka (np. typu HUDP które opisałem tu http://szczepienie.blogspot.com/p/hartowanie-higiena-ukad-odpornosciowy.html )
http://www.holos.cz/pl/medycyna-holistyczna - brzmi to miejscami niestety trochę sekciarsko "Trzeba leczyć człowieka, nie chorobę" chociaż kwestia rozumienia takiego zapisu. Jeśli ktoś przychodzi z dyndającym włókniakiem do usunięcia bo mu przeszkadza to nie trzeba leczyć człowieka, wystarczy trzymać się procedur typu EBM aby dobrze zdiagnozować i dobrze usunąć ;-) Oczywiście w bardziej skomplikowanych kwestiach jest inaczej.


Wracając do EBM.

Pacjentom aby przekonać do terapii podaje się zwykle zmanipulowane dane, raz operuje ryzykiem bezwzględnym raz względnym. Niestety ludzie wytrenowani już w podstawówce aby na matematyce nie myśleć nie dociekać, a gdy słyszą procenty pojmują tylko ich najprostsze znaczenie. Nie zapytają czego to dotyczy, nie zapytają o wielkość grupy, nie poproszą o konkretne liczby.
Ludzie często bez żadnego wykształcenia matematycznego gdy słyszą, ze jeśli poddadzą się ryzykownej interwencji to być może unikną jakiejś choroby z szansą 1:10tys to intuicyjnie śmieją, się, że prędzej mnie trafi grom z jasnego nieba. Natomiast jeśli poda im się tą samą liczbę ale jako ryzyko względne w procentach wychodzi, że interwencja o 50% zmniejsza ryzyko czegoś tam więc warto... itd.

To statystyczno - pseudonaukowe podejście objawia się czasem dość zauważalnie, intuicyjnie zauważalnie dla wielu w postaci kreowaniu chorób i niepotrzebnym ich leczeniu. Przykładowo sukcesy w walce z niektórymi typami raka to niestety porażka, nieporozumienie, brak zdrowego rozsądku i rozumienia matematyki. Wszyscy zapatrzeni się we wskaźniki: wyższa wykrywalność raka i lepszy wskaźnik przeżycia to owszem związek przyczynowo skutkowy, nie polegający jednak na tym, że leczy się raka, który bez leczenia na pewno by się rozwinął i zabił - o tym już pomyślą nieliczni.
Jest dokładnie odwrotnie. Współczynnik przeżycia zwiększa tzw. nadrozpoznawalność (ang. overdiagnosis ) czyli wykrywanie pseudochoroby, drobnych nieprawidłowości, które wprawdzie odpowiadają patologicznej definicji raka, ale za życia pacjenta nie rozwiną się na tyle, by dać najdrobniejsze nawet objawy. W przypadku nowotworu to stwierdzanie raka w stanie nieprogresywnym, przedinwazyjnym. Lepiej o nim nie wiedzieć (bo po co się denerwować?) i nie leczyć (bo po co narażać się niepotrzebnie na skutki uboczne terapii?), skoro i tak nie zdąży się rozwinąć i zagrozić życiu. Jednak jeśli się go "wyleczy" czyli np. chirurgicznie usunie, to jest duża szansa, że leczenie się powiedzie. W przypadku jednak prawdziwego raka on i tak się rozwinie, a leczenie w najlepszym razie może wydłużyć życie o miesiące ale i to jest temat bardzo kontrowersyjny.





Dlaczego większość publikowanych badań naukowych jest błędna?

"Aż 90 % publikacji medycznych, będących źródłem wiedzy dla lekarzy, jest obarczona nieprawidłowościami."
"Naukowcy dopuszczają się manipulacji, ponieważ koncentrują się przede wszystkim na dokonaniu takich odkryć, które przyśpieszą ich karierę. Kwestie związane z prawidłową metodologią badań naukowych schodzą wówczas na drugi "

Zgodnie z opracowanym przez Ioannidisa modelem matematycznym błędnych jest średnio:
  • 80 % badań nierandomizowanych (najbardziej powszechnych); 
  • 25 % badań randomizowanych (stanowiących „złoty standard” badań medycznych) 
  • 10 % dużych badań radnomizowanych (stanowiących „platynowy standard” w nauce)" 
Błędne badania upowszechniły na masową skalę różne praktyki medyczne, np. terapii hormonalnej u kobiet po menopauzie, podawania witaminy E w celu zmniejszenia ryzyka choroby serca, stosowania stentów w zapobieganiu atakom serca, podawania małych dawek aspiryny dla obniżenia ciśnienia krwi, zapobiegania zawałom i udarom.
http://journals.plos.org/plosmedicine/article?id=10.1371/journal.pmed.0020124

"Kiedy jakieś pięcioletnie badania na 10 tys. ludzi wykazują, że osoby przyjmujące witaminę X rzadziej chorują na nowotwór Y, to wydaje się, że powinniśmy móc zaufać ich wynikom. To z nich pochodzi nasza wiara, że zwiększone spożycie witaminy X jest dla nas dobre. Natomiast lekarze na ich podstawie przekazują pacjentom różne rekomendacje.

Jednak w rzeczywistości wyniki tego typu eksperymentów bardzo często zaprzeczają sobie nawzajem. W różnych badaniach raz okazywało się, że witaminy pomagają, a innym razem że nie pomagają zapobiegać nowotworom. Raz spożycie tłuszczów szkodzi na serce, a innym razem na serce szkodzi spożycie węglowodanów. [..] najbezpieczniej jest „całkowicie ignorować” wyniki większości badań epidemiologicznych, których średnio 80% i tak nie wytrzymuje próby czasu.

Trzeba pamiętać, że w ogromnej bazie danych, zawierającej rozmaite czynniki nagromadzone w eksperymentach, zawsze pojawiają się jakieś korelacje, które wyglądają na znaczące, ale są dziełem zwykłego przypadku. To tak jakby ze strumienia przypadkowych liter odczytywać ważne treści na podstawie kombinacji znaków, które akurat rzucą nam się w oczy, tłumaczy Ioannidis. Co więcej, nawet jeśli uda się badaczom ustalić rzeczywisty związek między stanem zdrowia a jakimś składnikiem odżywczym, nie oznacza to, że zwiększenie jego spożycia poprawi nasze zdrowie. Spożywamy bowiem tysiące składników, które – oddziałując na siebie – tworzą sieci złożonych powiązań. Modyfikacja dotycząca tylko jednego składnika wywoła „efekt fali” mający konsekwencje zbyt złożone, żebyśmy potrafili je ustalić w eksperymentach.

Nawet jeśli zmiana w zakresie jednego składnika w diecie spowoduje zmianę na lepsze w jednym aspekcie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w innych aspektach taka modyfikacja może wywołać pogorszenie. W efekcie te same manipulacje dietetyczne mogą być jednocześnie korzystne i szkodliwe. Dodatkowo nie znamy długotrwałych konsekwencji różnych modyfikacji dietetycznych, ponieważ badań w tym zakresie nie prowadzi się na tyle długo, żeby je ustalić. Na przykład nie wiemy, czy dieta „obniżająca cholesterol” w rezultacie wydłuży czy skróci długość życia, tego się nie bada. W zamian za to mierzy się łatwe do ustalenia „parametry zdrowia” (ciśnienie krwi, poziom glukozy, stężenie cholesterolu), chociaż od dawna wiadomo jest, że nie mają one w dłuższej perspektywie takiego wpływu na zdrowie, jakiego się oczekuje."

"W USA cały przemysł badań medycznych pochłania ok. 100 mld dolarów rocznie, ale zdaniem Ioannidisa, są to w dużej części pieniądze wyrzucone w błoto. „Szanse, że uzyskamy z nich użyteczną wiedzę, która wytrzyma próbę czasu, są znikome”, mówi badacz"
http://nowadebata.pl/2011/06/06/prawdy-polprawdy-i-klamstwa-w-naukach-medycznych/



Więcej o błędach i nadużyciach w badaniach naukowych na których bazuje EBM:
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1576742652537640?pnref=story




Inne łatwo popełniane drobne błędy:

Poleganie na badaniach opisowych, które służą opisowi częstości występowania chorób w populacji w zależności od różnych cech.  Badanie uwzględnia tylko pacjentów z podobną diagnozą, wcale nie znaczy że trafną, i nie można uogólniać go do wszystkich pacjentów z populacji z daną chorobą, nie można też na jego podstawie tworzyć związki przyczynowo-skutkowo. Jedyne do czego badanie opisowe służy to jakaś obserwacja trendu danego zjawiska.
Podobnie jak badanie przekrojowe czyli badanie częstości choroby / badanie rozpowszechnienia choroby  Badania tego rodzaju nie oceniają występowania związku przyczynowo–skutkowego, wymagają zorganizowania możliwe dużej próby i niosą ze sobą spore ryzyko błędu.

Meta-analizy - czyli kamienie milowe niby potwierdzające pewność wielu badań naukowych. Meta analizy czasem sensowne, czasem nie, jest to wtórne odkrywanie wiedzy poprzez wyszukiwanie informacji z opublikowanych już, często starych źródeł. Jeśli źródeł jest bardzo dużo i są zbudowane w taki sam sposób, wyciąganie wniosków jest sensowne, natomiast gorzej jest w sytuacjach odwrotnych, gdy metaanaliza dotyczy czasem nawet kilku badań czasem nawet o innej metodologii, miejscu wykonania itd.

Ryzyko względne - Łudzi się ludzi chwytliwymi hasłami w stylu: Mammografia zmniejsza ryzyko zgonu na raka piersi o 25% czyli daje 25% spadek śmiertelności! Problem w tym, że jest to ryzyko względne, istotna jest zapadalność na raka wśród kobiet... Pacjentki są przekonane, że 25 proc. odnosi się do wszystkich kobiet w ogóle, tymczasem liczba ta dotyczy tylko tych, które mają nowotwór sutka Jedna ocalona kobieta na 1000 - to jest jasna i klarowna informacja.
Więcej na temat bezsensowności mammografii, ryzyka z nią związanego i powodów dla których np. Szwajcaria z niej zrezygnowała tutaj: https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/787846544596173/


Podawanie ryzyka w wartościach względnych jest bardzo mylące. Dwu-, trzy-, pięciokrotny wzrost ryzyka brzmi alarmująco, tak naprawdę nie mówi nic - tak długo, jak nie wiemy, jakie jest ryzyko bezwzględne. Jeśli wynosi ono tysięczną część promila (czyli jeśli dotyczy zaledwie kilku osób na całą populację Ziemi) - jego pięcio- czy nawet dziesięciokrotny wzrost ciągle trzyma nas w bezpiecznym obszarze "prędzej mnie trafi grom z jasnego nieba".
http://www.pzh.gov.pl/oldpage/przeglad_epimed/55-12/5512_29.pdf

Niestety, zdarza się, że aby przekonać pacjenta do jakiejś formy terapii, podaje się jej korzyści w wartościach względnych (to są duże, imponujące liczby, np. lek pomaga 60 proc. pacjentów), a możliwe skutki uboczne - w wartościach bezwzględnych (tu występują małe liczby - np. u jednej osoby na 100). Może się okazać - po porównaniu, ze skutki uboczne dotyczą większej liczby pacjentów niż otrzymane korzyści!

Często w ten sposób dane podaje producent szczepionek. Zresztą w podobny sposób radzi się lekarzom jak maja rozmawiać z pacjentem. Przykładowo w poradniku z mp.pl pt. "Jak postępować z rodzicami, którzy wahają się z wyrażeniem zgody na szczepienie dziecka?" napisano:
"Kluczową sprawą jest formułowanie przekazu. Informację o jednakowych wynikach należy przedstawić w postaci zysków (dobre strony) [..] Zakładając, że ryzyko może wywołać niepokój, stwierdzenie „szczepionka jest w 99% bezpieczna” odniesie lepszy skutek niż uwaga „istnieje 1% ryzyka wystąpienia działań niepożądanych [..]”
"Proszę wyjaśnić, że zaburzenia neurologiczne, które niepokoją mamę i neurologa, były już obecne przed szczepieniem"
z
https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/838689289511898/
http://www.mp.pl/szczepienia/artykuly/wytyczne/show.html?id=89757

Na całym świecie istnieją poradniki o tym jak skutecznie straszyć pacjenta. Mieszanie liczbami, ryzyko względne, bezwzględne, Afryka czy Europa sprzed 100 lat, nie tuż przed wprowadzaniem szczepień, a dziesiątki lat przed (kiedy dane były najgorsze) - generalnie wszystko jedno, wystarczy, że na koniec wyjdzie, że np. odra jest bardzo niebezpieczna:
http://www.impfungen-und-masern.de/masern.html - o takich metodach w Niemczech
http://szczepienie.blogspot.com/p/odra-szczepienia-smiertelnosc.html - o śmiertelności odry


Inny, bardziej trafny przykład:

W październiku 1995 r. komitet bezpieczeństwa leków w Wielkiej Brytanii wydał ostrzeżenie, że trzecia generacja doustnych środków antykoncepcyjnych dwukrotnie (czyli o 100 proc.) zwiększa ryzyko wystąpienia zakrzepów krwi. Informacja ta została przekazana listownie do 190 tys. lekarzy, farmaceutów i szefów jednostek zdrowia publicznego, i ogłoszona w mediach. Wybuchła panika. W efekcie w kolejnych latach liczba aborcji wzrosła o 25 tys., a liczba ciąż u dziewcząt poniżej 16. roku życia - o blisko 1000.

Jak duże było w tym wypadku 100 proc.? Zażywanie pigułki zwiększało niebezpieczeństwo powstania zakrzepów u jednej kobiety na 7000 do dwóch kobiet na 7000."

Przykład przewrotny bo w większości przypadków spraw, które dotyczą przeciętnego nie przewlekle chorego kowalskiego (poza przypadkami skrajnymi) interwencja bywa gorsza niż jej brak.

Przykłady nieprawidłowego pojmowania i rozumienia zwykle pewnych zagadanień matematycznych często przez wybitne utytułowane autorytety wrzucam na: https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1558766961001876
Do najbardziej znanych należy powszechnie powtarzany przez każdego lekarza cytat: "szczepienie wiąże się z minimalnym ryzykiem, ale o wiele mniejszym niż brak szczepienia i powikłania po chorobie, której można uniknąć"
Oczywiście to jest prawda. Ale tylko w świecie w którym wszyscy chorują na daną chorobę. W rzeczywistym świecie np. w Polsce na polio nie chorował nikt od 30 lat, oczywiste jest więc, że powyższe zdanie w obliczu takich faktów jest nieprawdziwe. Zwłaszcza, że ofiar z powodu poszczepiennego porażenia jest wiele..
Dlatego aby powyższe zdanie było prawdziwe koniecznie trzeba uwzględnić szansę na zachorowanie w czasie działania ochrony poszczepiennej, tematykę szerzej opisuję tutaj:
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1558766961001876







Wracając do wad EBM.

Lekarzami nawet naukowcami wbrew pozorom nie zostają ludzi najmądrzejsi ale raczej pod pewnymi względami zdolniejsi od innych. Liczy się odtwórczość, dobra pamięć typu ZZZ, umiejętność radzenia sobie z biurokracją itd.  Niestety tak się składa, że inteligencja, wiedza, formalne wykształcenie znacząco wykraczają poza posiadane zdolności do analitycznego myślenia, czyli po prostu rozsądnego, naprawdę racjonalnego tego czegoś co nazywa się mądrością i co wcale nie jest równoważne z ilością wiedzy jaką człowiek "zdobył" a prędzej doświadczeniem, ani błyskotliwością czyli różnym tam typom inteligencji. Niestety to wszystko jest mocno wymieszane, często perspektywa lepszych zarobków jest silniejsza niż rzetelność, stąd efekty są jakie są.

Warto też, zauważyć, że lekarze inaczej podchodzą do siebie i swojej rodziny i inaczej leczą pacjentów. To fakt, przykładowo:

"Badania wykonane w Szwajcarii w 1993 r. wykazały, że blisko 16 proc. kobiet w tym kraju poddało się bardzo inwazyjnej operacji usunięcia macicy. Niemniej, kiedy analogiczne statystyki wykonać wyłącznie na grupie kobiet - lekarek oraz małżonek lekarzy, odsetek ten spada do 10 proc."
https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1578653655679873?pnref=story (to także źródło z którego wyciągam jak leci większość argumentów)




Na koniec porada:

" Co robić, żeby rozumieć?

1. Pytaj, jakie jest ryzyko bezwzględne

Często rzuca się określeniami typu "100-proc. wzrost ryzyka" lub pięciokrotność ryzyka. To brzmi zatrważająco, ale zawsze wtedy warto dociekać, jakie jest ryzyko wyjściowe. Jeśli (to jest przykład całkowicie zmyślony) się okaże, że jedzenie jabłek daje 100-proc. wzrost ryzyka zachorowania na pewną egzotyczną przypadłość, na którą cierpi siedem osób na Ziemi, to czy warto odmawiać sobie owoców? Stuprocentowy wzrost ryzyka oznacza, że wyniesie ono nie jak jeden do miliarda, tylko jak dwa do miliarda. Prawie zero.

Proś o podanie informacji w liczbach, a nie w procentach. Zapytaj: jeśli 100 osób będzie przyjmować ten lek przez pięć lat, a inne 100 osób nie będzie go przyjmować, co pokażą wyniki po pięciu latach?

2. Nie pytaj lekarza, co by ci doradzał. Zapytaj, co by doradził swojej siostrze lub matce.

To pomaga zmienić perspektywę spojrzenia i skoncentrować się na faktycznych korzyściach i niebezpieczeństwach terapii.
"
Cytat pochodzi z  https://www.facebook.com/szczepienie/posts/1578653655679873?pnref=story (to także źródło z którego wyciągam jak leci większość argumentów)



Przykład Indii:
"Niektóre kliniki i lekarze grają nieczysto, wmawiając niewykształconym kobietom konieczność kosztownych zabiegów, które rujnują im zdrowie i pogrążają w długach.
[..]
Na lekarzy wywierana jest presja zarówno ze strony szpitala, jak i pacjentów, by decydować się na operacje. Szpital zarabia, a pacjent oczekuje szybkich rozwiązań - tłumaczy "Outlookowi" endokrynolog z dużego szpitala w Delhi. - Wszyscy widzą, co się dzieje, ale odpowiedzialność zrzucają na pacjenta, bo to w końcu do niego należy ostateczna decyzja.
"Zjawisko coraz liczniejszych niepotrzebnych operacji jest znane nie tylko na prowincji. Indyjska Rada Badań Medycznych zwraca uwagę, że jeden z największych szpitali w Delhi wykonał w ub.r. o 60 proc. operacji więcej niż rok wcześniej przy tej samej liczebności zespołu. Jednak, zauważa Rada, dopóki jakiś pacjent nie pozwie szpitala, nie ma prawnej możliwości, by się temu przyjrzeć.
[..] w biednym stanie Chhattisgarh w środkowych Indiach chirurdzy mogli niepotrzebnie usunąć macice nawet 7 tys. kobiet. Wcześniej przeprowadzano tam niewiele zabiegów histeroktomii, dziś stan przoduje w statystykach. Lekarze straszyli kobiety - nawet te, które przyszły z bólem pleców - że jeśli nie zgodzą się na operację, to umrą na raka. Najmłodsza pacjentka miała 18 lat. - Panika i strach nie dały nam wyboru - mówi jedna z poszkodowanych kobiet, która nie będzie mogła mieć więcej dzieci.

Zjawisko jest znane nie tylko w Indiach. Według pisma "Journal of the American Medical Association" w USA 12 tys. osób umiera co roku na skutek operacji, których nie potrzebują."

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,76842,13461517,Slony_rachunek_za_okaleczenie_w_Indiach.html#ixzz3Wlx0EscU"






Warto wspomnieć, że powyżej nie umieszczam informacji ze słabych źródeł typu poniższe ciekawostki, anegdoty:

"Dr Mendelsohn wspomina o lekarzu z Los Angeles, który odmówił zaszczepienia swojego siedmiomiesięcznego dziecka. Lekarz ten oświadczył podobno: „Jestem zaniepokojony tym, co może się zdarzyć, gdy wirus szczepionki nie tylko daje małą ochronę przed odrą, ale może też pozostawać w organizmie, działając w sposób, o którym niewiele wiemy”. Co ciekawe, ten sam lekarz nadal szczepił własnych pacjentów i usprawiedliwiał to postępowanie, twierdząc, że: „jako rodzic mam luksus własnego wyboru tego, co jest najlepsze dla mojego dziecka. Jako lekarz muszę jednak akceptować zalecenia swojego zawodu”.
http://tinyurl.com/q2vm7v7  http://justpaste.it/hioy

"Lekarze unikają antybiotyków"
http://i.imgur.com/6BD1UWx.jpg

"W Australii przeanalizowano dane statystyczne za lata 1990-2004 dotyczące wyników leczenia 22 rodzajów raka. Stosowanie chemioterapii zwiększa szanse na 5 letni okres przeżycia tylko o 2,2% "
http://coachingzdrowia.pl/2013/12/przezyles-chemioterapie-gratuluje/

"Wg. oficjalnych szacunków 15% diagnoz jest błędna, ale tylko połowa lekarzy świadomych błędu się do niego przyznaje. 6tys przedmiotów rocznie jest zaszywanych w ciele podczas operacji.
W USA lekarz może zgarnąć nawet 160tys dolarów rocznie za przepisywanie określonych recept pacjentom. Tylko 40% personelu myje ręce przed operacją w odpowiedni sposób."
https://niemownikomu.wordpress.com/2009/08/30/skutecznosc-chemioterapii/
http://www.eioba.pl/a/1kop/nowotwory-leczenie-naturalne-bez-magii-i-mitow

“Czy lekarze informują pacjentów o tym, że w przypadku raka piersi u kobiet przeżywalność w okresie 10 lat po rozpoznaniu wynosi 90% bez poddawania się chemioterapii i 92% po zastosowaniu chemioterapii? Czy dla tej statystycznie znikomej różnicy warto ryzykować własne zdrowie, poddając się drakońskiemu truciu organizmu i drastycznemu obniżeniu komfortu życia?
http://www.rak-stop.pl/


Fakt, nieczytelnego charakter pisma lekarzy powoduje 7tys zgonów rocznie.
http://onet.tv/k/buzzfeed/przerazajace-fakty-na-temat-lekarzy/rw22db



Na koniec anegdotka w postaci cytatu:
prof. Zbigniew Religa jako minister zdrowia powiedział: "gdy lekarze przez niemal rok strajkowali to śmiertelność chorych spadła o 30%" - czyli ponad 150 tys zgonów mniej. z http://www.kazimierzpiotrowicz.pl/?p=633



Polska służba zdrowia https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/836426136404880/ https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/823526144361546/ https://www.facebook.com/groups/779018065479021/permalink/814075218639972/

Więcej ciekawostek, faktów, cytatów, notek o szczepieniach i nie tylko: http://szczepienie.blogspot.com/p/szczepienia-bcg-pneumo-rota-wzw-b-polio.html

Temat interesujące? to zapraszam na grupę: https://www.facebook.com/groups/779018065479021/

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Proszę podawać źródła informacji. Chcę aby dyskusja była merytoryczna, krytyka mile widziana, ale spokojna i konstruktywna.
Przekleństwa, spam, atakowanie innych osób - takie posty będą usuwane.