piątek, 9 lutego 2024

Gruźlica wśród niemowląt. Realne zagrożenie? Czy dezinformacja? Czy z powodu gruźlicy umiera w Polsce pół tysiąca ludzi co roku?

 Gruźlicą nie da się zarazić losowo, tak jak rzutem kostką, że „każde dziecko ma takie samo ryzyko”. Żeby doszło do zakażenia, musi się naraz spełnić kilka warunków, a one rzadko występują jednocześnie.

Po pierwsze. Nie każdy chory zaraża. 
Zakaża tylko osoba, która ma gruźlicę płuc i prątkuje, czyli wydziela bakterie podczas kaszlu. Wielu chorych w ogóle nie prątkuje albo przestaje po rozpoczęciu leczenia, zwykle po około 2 tygodniach.

Po drugie. Kontakt musi trwać długo.
Gruźlica nie przenosi się od krótkiego spotkania. Zakażają się głównie osoby, które mieszkają razem, śpią w tym samym pomieszczeniu, przebywają z chorym wiele godzin dziennie przez tygodnie lub miesiące.

Po trzecie. Miejsce ma znaczenie.
Prątkujący nie są „wszędzie”. W Polsce jest ich góra kilkadziesiąt jednocześnie w całym kraju, głównie w dużych miastach i w bardzo konkretnych grupach dorosłych. Są województwa i powiaty, gdzie przez lata nie ma ani jednego przypadku lub są to pojedyncze przypadku na miliony mieszkańców.

Dlatego noworodek, który nie ma w domu kaszlących dorosłych i nie przebywa w patologicznych warunkach, ma praktycznie zerowe ryzyko kontaktu z prątkującą osobą. Żeby takie dziecko zachorowało, musiałoby dojść do sytuacji skrajnej: długotrwałego przebywania z nieleczonym, kaszlącym dorosłym. Co potwierdzają statystyki. Przypadki gruźlicy wśród dzieci do 4 roku życia to jednostkowe sytuacje w skali całego kraju.
To nie zdarza się „przypadkiem” wskutek kontaktu na ulicy z bezdomnym ("Jedzie Pani z wózkiem pochyli się bezdomny kaszlnie do dziecka i wystarczy" itp. chore historie. Lekarz straszący matkę dziecka tym, że ono może zarazić się poza rodziną wprowadza w błąd. Nawet jeśli teoretycznie jest taka możliwość to ryzyka - tak samo jak możliwość utraty życia wskutek spadającego meteorytu - to nie warto brać pod uwagę jeśli jest to kazuistyka (nawet jeśli się gdzieś na świecie zdarzy to jest to opisywane jako ciekawostka, a nie problem do rozwiązania).

Z tego powodu odroczenie szczepienia BCG o 2–3 tygodnie u dzieci spoza grup ryzyka nie zmienia realnego zagrożenia. Ryzyko nie rośnie, bo nie pojawia się nagle nowy prątkujący w otoczeniu dziecka.

Znacznie sensowniejsze byłoby identyfikowanie grup ryzyka: rodzin, w których ktoś długo kaszle, był leczony na gruźlicę, żyje w skrajnie złych warunkach. Taki wywiad rodzinny daje realną ochronę, zamiast traktowania każdego noworodka tak, jakby żył na melinie.


W Polsce rocznie rejestruje się ok. 4000 przypadków gruźlicy, z czego ok. 3500 to gruźlica płuc potencjalnie prątkująca. Oznacza to, że w skali kraju średnio ok. 10 osób dziennie znajduje się w fazie aktywnej, zakaźnej gruźlicy zanim trafi do leczenia. Po wdrożeniu leczenia zakaźność zwykle zanika po ok. 14 dniach.

Te osoby to niemal wyłącznie dorośli, najczęściej kilkadziesiąt starszych, przewlekle chorych lub uzależnionych osób, które zakażają głównie ludzi, z którymi mieszkają lub przebywają przez wiele dni i tygodni. Transmisja na noworodki i niemowlęta praktycznie nie występuje w sposób losowy w populacji.

Przy populacji ~250–270 tys. noworodków rocznie i ~40 mln mieszkańców, liczba zachorowań na gruźlicę u dzieci <1 r.ż. w Polsce to pojedyncze przypadki w skali roku albo lata bez żadnego przypadku. To oznacza, że ryzyko gruźlicy dla noworodka jest wyraźnie mniejsze niż 1 przypadek na 100 000 urodzeń, a realnie bliższe 0–1 przypadkowi rocznie w całym kraju.

Dla porównania SCID występuje w Polsce u ok. 4–5 dzieci rocznie, czyli częściej niż gruźlica niemowlęca. Ryzyko SCID jest stałe biologicznie, niezależne od miejsca zamieszkania, i dotyczy dokładnie populacji noworodków. Ryzyko gruźlicy u noworodka zależy od konkretnego kontaktu z prątkującą osobą, którego w praktyce niemal zawsze nie ma.

Szczepionka BCG nie ogranicza istotnie transmisji gruźlicy ani odporności populacyjnej, a jedynie zmniejsza ryzyko najcięższych postaci choroby u najmłodszych. Tymczasem ciężka gruźlica niemowlęca w Polsce występuje skrajnie rzadko, na poziomie pojedynczych przypadków w skali wielu lat.

Czyli: Polskie niemowlę może trafić na kilkadziesiąt prątkujących osób i przebywać z nimi odpowiednio długo (tygodniami) aby się zarazić Ryzyko gruźlicy dla losowego noworodka jest statystycznie mniejsze niż kilka przypadków rocznie w całym kraju, podczas gdy SCID to kilka przypadków rocznie pewnych. Mimo tego stosuje się jednolite przymusowe szczepienie całej populacji noworodków, niezależnie od realnego, lokalnego i rodzinnego ryzyka.